"Jak jeden ślub zatrzymał litewskie najazdy, czyli opowieść o Gaudemundzie
Gdyby ktoś zapytał Smoka, jakie są najdziwniejsze historie w dziejach Polski, odpowiedziałbym bez wahania: te, w których pojawia się miłość, polityka i Litwini. A najlepiej wszystko naraz.
I właśnie taka historia wiąże się z pewną damą o imieniu Gaudemunda. Była litewską księżniczką, która narobiła sporo zamieszania w średniowiecznej Polsce.
Usiądźcie wygodnie, bo Smok zaraz opowie historię z czasów, gdy Mazowsze było dzikie, Litwini byli poganami, a małżeństwa były umowami między politykami.
Gaudemunda była córką Trojdena, wielkiego księcia Litwy. A Trojden nie był typem człowieka, który prowadził warsztaty jogi i rozdawał kwiaty przechodniom. Kroniki opisują go raczej jako człowieka, który rozwiązywał problemy mieczem, a nie rozmową przy herbacie. Litwa w tamtym czasie była jeszcze pogańska, a jej władcy chętnie organizowali wyprawy na sąsiednie ziemie. Czasem kończyło się to spalonym grodem, czasem rabunkiem, a czasem jednym i drugim.
W tamtych czasach Mazowsze i Litwa patrzyły na siebie mniej więcej tak przyjaźnie, jak kot na kąpiel.
W drugiej połowie XIII wieku książę mazowiecki Bolesław II miał dość ciągłych litewskich napadów. I zamiast wysyłać kolejne oddziały rycerzy, zrobił coś znacznie sprytniejszego. Postanowił się… ożenić z Litwinką.
W 1279 roku Gaudemunda przybyła na Mazowsze i została żoną Bolesława II. Przed ślubem przyjęła chrzest i dostała nowe imię: Zofia.
Było to wydarzenie absolutnie wyjątkowe.
Gaudemunda, już jako Zofia, bardzo szybko wsiąkła w nową rzeczywistość. Źródła mówią, że była wyjątkowo pobożna i miłosierna. Kronikarze nazywali ją wręcz jedną z najbardziej religijnych kobiet swojej epoki. Czy to znaczy, że nagle porzuciła litewskie zwyczaje?
Prawdopodobnie tak, ale początki nie były łatwe. Jej teściowa, księżna Perejasława, nie była zachwycona faktem, że jej syn poślubił córkę ludzi, którzy wcześniej napadali na Mazowsze.
Małżeństwo Gaudemundy i Bolesława II okazało się całkiem udane. Doczekali się dzieci, w tym dwóch synów: Siemowita II i Trojdena I. Bolesław nadał jednemu z synów pogańskie litewskie imię Trojden, po dziadku. Był to wyraźny znak, że litewskie korzenie w tej rodzinie traktowano całkiem poważnie.
Gaudemunda zmarła w 1288 roku. Została pochowana w katedrze w Płocku, która była jedną z najważniejszych nekropolii dynastii Piastów.
Zdradzę Wam ciekawostkę, którą Smok szczególnie lubi: wśród kilkunastu książąt mazowieckich spoczywających w tej katedrze jest tylko jedna kobieta.
Właśnie ona.
Litewska księżniczka.
Przez wieki wszystko to było historią znaną głównie z kronik. Aż w XXI wieku naukowcy postanowili zajrzeć głębiej. Pod posadzką płockiej katedry pobrano próbki szczątków i przebadano je genetycznie. Analizy DNA oraz datowanie radiowęglowe potwierdziły, że w grobowcach rzeczywiście spoczywają przedstawiciele dynastii Piastów.
Wśród nich znajduje się również Gaudemunda-Zofia.
Historia zapisana w kronikach została potwierdzona badaniami genetycznymi.
To robi wrażenie nawet na Smoku, który widział już naprawdę sporo.
Ta historia pokazuje nam coś bardzo ciekawego.
Zanim jeszcze pojawił się Jagiełło, zanim Litwa została ochrzczona, zanim powstała unia polsko-litewska, już wcześniej ktoś próbował łączyć oba światy. I tą osobą była właśnie Gaudemunda.
Historia Polski pełna jest wielkich bitew i wielkich królów. Ale czasem jedno małżeństwo daje więcej niż cała armia.
Gaudemunda była córką pogańskiego władcy, przyjechała do obcego kraju, zmieniła religię, kulturę i życie. I zapisała się w historii jako jedna z najbardziej pobożnych księżnych Mazowsza.
Tę historię naprawdę warto pamiętać! Bo czasem pokój zaczyna się od ślubu."
za Smok Wie Lepiej
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz