ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

środa, 1 lipca 2026

Szwecja, zmiany, prawo UE

https://www.facebook.com/share/v/183sXqscwq/ 

O teoriach spiskowych

https://www.facebook.com/share/v/1BY5VwKU4G/ 

Czy 17 października br. w Lublinie odbędzie się tzw.Parada Równości ?

https://www.facebook.com/share/v/1G7NzE5of4/ 

Marianna Biernacka - Błogosławiona Teściowa.

 

LEKCJA HISTORII: Gestapowcy przyszli do wsi dn. 01.07.1943 r. Na liście do rozstrzelania widniało nazwisko Jej syna, Stanisława oraz synowej, Anny. Anna była w ciąży - za kilka tygodni miała rodzić. „Panie, a gdzież ona pójdzie? Zostawcie ją, ja pójdę sama za nią." - poprosiła. Gestapowiec się zgodził - liczba miała się zgadzać, nie nazwiska. 13.07.1943 r. przewieźli Ją i syna do fortów w pobliskiej miejscowości Naumowicze i tam zamordowali. Przed śmiercią miała jedną prośbę - aby dostarczono Jej różaniec. Marianna Biernacka - Błogosławiona Teściowa.



Stanisław Pyś w wieku 19 lat w 1942 roku wstąpił do Batalionów Chłopskich.

 Przedwojenne fotografie

Ukrył dzieci na wozie i wywiózł w bezpieczne miejsce. Był tylko nastolatkiem, który uratował przed wysłaniem swoje młodsze rodzeństwo.
Zrobił to Stanisław. Brat mężczyzny, którego widzimy na zdjęciu.
Stanisław Pyś w wieku 19 lat w 1942 roku wstąpił do Batalionów Chłopskich. Służył pod ps. „Lampart” w placówce w Wólce Panieńskiej dowodzonej przez Feliksa Pietka ps. „Kmicic”.
Na zdjęciu jest Józef. Młodszy brat. W wieku zaledwie 17 lat, w 1943 roku, wstąpił do Armii Krajowej i został żołnierzem oddziału partyzanckiego por. Jana Turowskiego ps. „Norbert”. Józef po wojnie nie pogodził się z utratą wolności i pozostał wierny przysiędze żołnierskiej. Kontynuował działalność konspiracyjną w strukturach II Inspektoratu Zamojskiego Armii Krajowej.
Jego życie zakończyło się tragicznie 18 lutego 1951 roku. Funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej otoczyli dom, w którym się ukrywał. Józef podjął próbę wydostania się z obławy. W czasie wymiany ognia został ciężko ranny.
Jego życia nie udało się uratować. Miał zaledwie 24 lata.
Przez wiele lat nie sporządzono aktu zgonu, a miejsce jego pochówku pozostawało nieznane. Dopiero po dziesięcioleciach, dzięki staraniom rodziny i pracy Instytutu Pamięci Narodowej, odnaleziono oraz zidentyfikowano jego szczątki. Po latach odzyskał swoje imię, honor i należne miejsce w historii Polski.
Został również pośmiertnie awansowany do stopnia podporucznika Wojska Polskiego oraz odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. Historię swojego dziadka Józefa i jego brata Stanisława opowiedziała Agnieszka.

Dla kogoś to tylko karma dla kota

Dziś w sklepie usłyszałam takie zdanie, że cała kolejka od razu ożyła.

Przy kasie stała starsza pani. Wyłożyła na taśmę chleb, mleko, małą paczkę ciastek i kilka saszetek karmy dla kota. Kasjerka zaczęła kasować zakupy i powiedziała z uśmiechem:

— Oho, kotek to u pani dobrze żyje.

Starsza pani spojrzała na nią bardzo poważnie i odpowiedziała:

— On jest bardziej wybredny niż mój mąż był.

Na chwilę zrobiła się cisza, a potem ktoś z końca kolejki nie wytrzymał i parsknął śmiechem. Kasjerka też się uśmiechnęła.

— To co, nie wszystko je?

Babcia machnęła ręką.

— A gdzie tam. Wczoraj dałam mu z kurczakiem — powąchał i poszedł. Dałam z rybą — spojrzał na mnie tak, jakbym go osobiście obraziła. A zwykłą karmę to łapą zakopuje, choć tam nie ma czego zakopywać.

Kobieta stojąca obok zapytała:

— A ile on ma lat?

— Dziesięć — odpowiedziała starsza pani. — To już nie kot, tylko kierownik mieszkania. Ja rano nie wstaję wtedy, kiedy chcę, tylko wtedy, kiedy on uzna, że pora.

I zaczęła opowiadać, jak ten kot siada przy misce i po prostu patrzy. Nie miauczy, nie krzyczy, nie awanturuje się. Tylko patrzy. A ona już sama zaczyna się tłumaczyć:

— Co, nie takie? Co, znowu nie dogodziłam?

Potem dodała:

— Mój mąż to chociaż barszcz jadł i nie wybrzydzał. A ten ogoniasty pan ma menu.

Powiedziała to bez złości, tak ciepło, że od razu było widać: kocha tego kota bardziej, niż na niego narzeka.

Kasjerka skasowała karmę, starsza pani starannie poukładała saszetki w torbie i jeszcze rzuciła:

— Wzięłam różne smaki. Może jego wysokość będzie dziś w nastroju.

I wracając do domu, pomyślałam sobie, ile miłości potrafi ukryć się w takich drobiazgach.

Dla kogoś to tylko karma dla kota.

A dla kogoś innego — codzienna troska, rozmowa, rytm dnia i mały powód, żeby nie czuć się samotnie.

„Operacja polska” NKWD z lat 1937–1938

 była jedną z największych zbrodni wymierzonych w Polaków w Związku Sowieckim. Jej celem była fizyczna likwidacja osób uznanych za „element niepewny” – często tylko z powodu polskiego nazwiska, języka czy wyznania katolickiego.

 Aresztowania odbywały się nocami, według wcześniej przygotowanych list. Skazania zapadały bez procesu, a egzekucje wykonywano masowo. Szacuje się, że zginęło co najmniej 110 tysięcy Polaków, a setki tysięcy trafiły do łagrów lub zostały deportowane na Syberię i do Kazachstanu.

 Rodziny często nigdy nie poznały losu swoich bliskich. Operacja ta była częścią Wielkiego Terroru Stalina i do dziś pozostaje jedną z najmniej znanych, a jednocześnie najbardziej tragicznych kart historii XX wieku.

Porucznik Powstania Styczniowego Józef (Moszko) Grünseid

 — przypominamy tę niezwykłą historię.
(Post był już kiedyś u nas publikowany — warto jednak przypomnieć tę fascynującą postać. Więcej informacji w komentarzu.)
Weteran Pułku Wysockiego, biorący udział w akcjach przygranicznych, między innymi w Tomaszowie. Najbardziej znany ze swojego udziału w walkach pod Radziwiłłowem (obecnie Ukraina), gdzie uratował spory oddział powstańców z opresji. Odznaczony aż czterema medalami. Fotografię wykonano przy okazji nadania mu statusu weterana w niepodległej Polsce, w 1927 roku.
Grünseid urodził się w 1838 roku w Podkamieniu. Jego ojciec, Ascher, był ortodoksyjnym Żydem prowadzącym piekarnię. Moszko był znanym talmudystą — co okaże się bardzo ważne w jego życiu — a z zawodu malarzem-lakiernikiem. Już w wieku 18 lat został mężem zaufania u hrabiego Cetnera, właściciela Podkamienia. Cetner nie podejmował żadnej decyzji finansowej bez konsultacji z Grünseidem i zabierał go na wszystkie ważniejsze spotkania, gdzie opinia Moszka była w praktyce wiążąca — nie mogli tego zmienić nawet synowie hrabiego.
Jak wielką pozycję miał młody Moszko, niech świadczy fakt, że gdy w 1860 roku brał ślub z córką rymarza Winklera, na uroczystość zjechali nie tylko okoliczni Żydzi, ale i okoliczna szlachta. Sam hrabia Cetner, po zatańczeniu ze wszystkimi „micwetancl", podszedł i wręczył młodej parze 50 złotych dukatów.
Jeszcze w okresie przygotowań do powstania, gdy w pałacu Cetnera odbywał się tajny zjazd konfederacji powstańców, stary hrabia wprowadził na salę zabrudzonego farbą Moszka. Zdziwieni postawą hrabiego goście próbowali protestować, jednak Cetner uciął wszelkie spekulacje słowami: „To jest Żydek, który będzie nam pomagał. Można się na niego zdać, on jest naszym przyjacielem i jest gotowy oddać życie za niepodległość Polski. Nie kto inny, a on radził, by zorganizować konfederację i wspierać naszych braci…"
Po tym wystąpieniu do Moszka podszedł pułkownik Langiewicz, uścisnął go, a następnie odebrał od niego przysięgę. Od tego momentu Moszko podlegał bezpośrednio Langiewiczowi.
Po wybuchu powstania w pałacu w Podkamieniu utworzono sztab generalny, a Moszka wysłano w pobliże granicy zaboru rosyjskiego, gdzie działał jako kurier — powierzano mu najbardziej odpowiedzialne zadania. Przebrany w wysmarowane farbą szaty, z wiadrem farby i drabiną, krążył po przygranicznych miejscowościach, przenosząc tajne dokumenty i pieniądze. Gdy nabrał orientacji w terenie, zabierał ze sobą wódkę, którą poił rosyjskich żołnierzy, wyciągając od nich informacje.
Pewnego razu wzbudziło to podejrzenia jednego z dowódców, który kazał aresztować Moszka właśnie za to, że nie pił z żołnierzami. Na nieszczęście dla siebie, do eskorty wybrał jednak żołnierza, którego Moszko bez trudu namówił na wspólne wyjście do szynku… Udało mu się wówczas zbiec, choć jako kurier był już „spalony".
Spektakularnych akcji i ucieczek z niewoli Moszko miał w swojej karierze kilka — wszystkie spisał ksiądz Aleksij Melnik z Podkamienia, niestety bez podania miejsc wydarzeń. Tylko z innych dokumentów wiadomo, że część z nich rozgrywała się także w Tomaszowie.
Po upadku powstania i śmierci hrabiego Cetnera o czynach Józefa Moszka Grünseida zapomniano, a on sam wrócił do zawodu malarza. Dopiero w 1918 roku, podczas zjazdu Sokoła w pałacu w Podkamieniu, podjęto się upamiętnienia miejscowych powstańców. W klasztornej bibliotece odnaleziono księgę księdza Melnika z zapiskami. Wielkim zaskoczeniem było odkrycie, że jeden z bohaterów — wówczas 80-letni Moszko — wciąż żyje. Zaproszono go na zjazd, gdzie zgotowano mu owację na stojąco. Sprawę nagłośniono, a kilka lat później przyznano staremu Grünseidowi rentę.
26 czerwca 1928 roku, po drobnym wypadku, 90-letni już Józef Moszko Grünseid zmarł we Lwowie. Kilka dni później, w czwartek, odbył się pogrzeb ostatniego żydowskiego powstańca z Małopolski. Niespotykany dotąd tłum żegnał Moszka — do trumny włożono cztery medale, a na wieku położono wojskowy hełm. W pełnym rynsztunku przemaszerował oddział wojska pod dowództwem pułkownika Gruzińskiego, za nim kolumna ortodoksów, następnie weterani powstania w mundurach i wyżsi oficerowie — wśród nich pułkownik Aron Ajzik, wnuk porucznika Józefa (Moszka) Grünseida. Orszak zamykała orkiestra wojskowa, która jednak żegnała bohatera w ciszy.
Kondukt przeszedł głównymi ulicami Lwowa, a ciało złożono na cmentarzu Janowskim, gdzie wydzielono miejsce na grób honorowy o powierzchni ośmiu parceli. Całość kosztów pogrzebu pokryło Ministerstwo Obrony.

Materiał źródłowy: Papiery Urzędu Konserwatorskiego w różnych sprawach. 1928–1932. K. 138, Fond 26 (Urząd Konserwatorski województwa lwowskiego), Lwowska Naukowa Biblioteka im. W. Stefanyka NAN Ukrainy. Oddział Rękopisów.

Bitwa pod bitwa pod Orszą

 to jedno z największych zwycięstw militarnych Wielkie Księstwo Litewskie i jego sojusznika – Królestwo Polskie – nad potęgą Wielkie Księstwo Moskiewskie w XVI wieku.
Do starcia doszło 8 września 1514 roku w pobliżu Orszy, nad rzeką Dniepr. Był to moment przełomowy w wojnie litewsko-moskiewskiej, która toczyła się o kontrolę nad ziemiami ruskimi, w tym strategicznym Smoleńskiem, niedawno zdobytym przez wojska moskiewskie.
Armią polsko-litewską dowodził wybitny hetman Konstanty Ostrogski, jeden z najzdolniejszych wodzów swojej epoki. Dysponował siłami znacznie mniejszymi niż przeciwnik – około 30 tysięcy żołnierzy wobec nawet 70–80 tysięcy wojsk moskiewskich. Kluczem do zwycięstwa nie była jednak liczebność, lecz taktyka.
Ostrogski zastosował manewr pozorowanego odwrotu, wciągając wojska moskiewskie w pułapkę. Gdy przeciwnik ruszył do pościgu, jego szyki uległy rozciągnięciu i dezorganizacji. Wtedy nastąpiło decydujące uderzenie – ciężka jazda, w tym słynna husaria, wsparła atak, a artyleria skutecznie raziła przeciwnika.
Wojska moskiewskie zostały rozbite, a ich straty były ogromne. Zwycięstwo pod Orszą miało ogromne znaczenie propagandowe i polityczne – pokazało, że potęga Moskwy nie jest nie do pokonania, a armia polsko-litewska należy do najnowocześniejszych i najlepiej dowodzonych w Europie.
Choć bitwa nie doprowadziła do odzyskania Smoleńska, wzmocniła pozycję międzynarodową Polski i Litwy oraz na długie lata zahamowała ekspansję moskiewską na zachód. Była to również jedna z tych bitew, które przeszły do historii jako triumf strategii, doświadczenia i kunsztu dowódczego nad przewagą liczebną przeciwnika.

Z racji rocznicy zajęcia Lwowa przez Niemców i utworzenia kolaboracyjnego rządu ukraińskiego (30 czerwca 1941 roku) warto przypomnieć sobie te obrazki.

https://www.facebook.com/share/v/1JTZa21ngd/

 Z racji rocznicy zajęcia Lwowa przez Niemców i utworzenia kolaboracyjnego rządu ukraińskiego (30 czerwca 1941 roku) warto przypomnieć sobie te obrazki. OUN-UPA to nie są jedyne formacje czczone współcześnie na Ukrainie. Podobny kult dotyczy przedstawionej na nagraniu 14. Dywizji Grenadierów SS (znanej jako SS-Galizien)

Tak wyglądał przedwojenny Lwów. Niesamowite nagrania, które przywołują wyjątkowy klimat.…

https://www.facebook.com/share/v/1KzPtzjr5W/ 

3 rzeczy, które uratowały Polskę w 1920 roku

https://www.facebook.com/share/r/1HW1GDJa1x/ 

1.Wsparcie Węgier (W najtrudniejszych momentach to właśnie wsparcie ze strony naszych południowych sąsiadów, w tym dziesiątki milionów sztuk amunicji, pozwoliło przetrwać polskiej armii i przyczyniło się do ostatecznego triumfu 2.Błędy dowództwa Armii Czerwonej (Brak koordynacji między Michaiłem Tuchaczewskim, dowodzącym Frontem Zachodnim, a Aleksandrem Jegorowem i Józefem St*linem spowodował lukę między tymi dwoma wielkimi związkami operacyjnymi, którą dzięki złamaniu wrogich szyfrów wykorzystała polska armia). 3.Sojusz polsko-ukraiński (Zawarcie umowy warszawskiej między Józefem Piłsudskim a Semenem Petlurą 21 kwietnia 1920 roku zakładało utworzenie sfederowanej z Polską Republiki Ukrainy, stanowiącej bufor oddzielający Polskę od Rosji) D'Abernon E.V., Osiemnasta decydująca bitwa w dziejach świata – pod Warszawą 1920 r, Łódź 1990. Kukiel M., Bitwa warszawska, Warszawa 2005. Łukomski G., Szumiec-Zielińska E., Zwycięstwo Polski, ocalenie Europy! Bitwa Warszawska 1920 na tle wojny polsko-bolszewickiej 1919–1921, Łomianki 2020. Nowik G., Zanim złamano Enigmę. Polski radiowywiad podczas wojny z bolszewicką Rosją 1918–1920, Warszawa 2004. Odziemkowski J., Bitwa warszawska 1920 roku, Warszawa 1990. Odziemkowski J., Leksykon bitew polskich 1914–1920. Pruszków 1998. Piłsudski J., Pisma zbiorowe, Warszawa 1991. Sikorski W., Nad Wisłą i Wkrą. Studium do polsko-rosyjskiej wojny 1920 roku. Lwów – Warszawa, Wrocław 2015. Tarczyński M., Bitwa Warszawska 1920, Warszawa 1996. Wyszczelski L., Wojna polsko-rosyjska 1919–1920, t. 1–2, Warszawa 2010. #reels #reelsinstagram #dc #historia #polska #wojnapolskobolszewicka #bitwawarszawska #rok1920 #cudnadwisłą #historiaxxwieku #ciekawostki #ciekawostkihistoryczne #edukacja #nauka #ciekawostkanadziś

Dbanie o zdrowie nie zawsze musi być skomplikowane /sex/

https://www.facebook.com/share/r/1Ki8cssx8t/ 

Antoni Patek

https://www.facebook.com/share/r/1LrScBGcZ5/ 

Zaczynał jako polski emigrant po powstaniu, a stworzył markę luksusowych zegarków znaną na całym świecie. ⌚✨ Nazwisko Patek do dziś kojarzy się z prestiżem i perfekcją. Wiedziałeś, że za tą marką stoi Polak

wtorek, 30 czerwca 2026

Wyjaśnił Ukrainę

https://www.facebook.com/share/v/192CZhbhbb/

Zaniża się skalę ludobójstwa o dziesiątki tysięcy zamordowanych.

 

Tak Ukraina fałszuje historię o rzezi wołyńskiej. "Tragedia Wołyńska" - podręcznik do historii dla ukraińskich uczniów podaje zaniżone liczby ofiar, skupienie się na akcjach odetowych i usprawiedliwianie morderców❗ Chcecie wiedzieć, jak będzie wyglądała przyszłość relacji polsko-ukraińskich? Spójrzcie, czego ukraińskie dzieci uczą się dziś w szkole. Bo to one za dwadzieścia lat będą rządzić Ukrainą. A uczą się rzeczy, które mrożą krew w żyłach. Treść ukraińskiego podręcznika do historii dla 10. klasy, wydanego w 2023 roku. Rzeź wołyńska nie nazywa się tam rzezią ani ludobójstwem. Nazywa się "tragedią wołyńską". Bezosobową, jakby spadła z nieba. Całemu wydarzeniu poświęcono zaledwie trzy strony. A z nich dwie to komentarze autorów i ćwiczenia. Największa zbrodnia w historii ukraińskiego narodu. Mord na ponad stu tysiącach Polaków skwitowano w ukraińskiej szkole jedną stroną tekstu. Ale najgorsze jest to, jak podręcznik tłumaczy genezę zbrodni. Czytamy w nim, że mordowanie Polaków było uzasadnione "potrzebą przeszkodzenia planom polskich sił politycznych" i "ideą ukarania miejscowych Polaków za współpracę z hitlerowcami". Chyba umknął im fakt, że rzezi dokonywali m.in. żołnierze SS Galizien oraz byli żołnierze Wehrmachtu, którzy utworzyli UPA po klęsce negocjacji z Niemcami. Ukraiński podręcznik nie potępia rzezi. On ją wyjaśnia i usprawiedliwia. Polaków przedstawia jako winnych, a morderców jako tych, którzy mieli powody. Do tego dochodzi fałszowanie liczb. Podręcznik mówi o "co najmniej 35 tysiącach" ofiar na Wołyniu. Polski IPN podaje liczbę około 100 tys. Zaniża się skalę ludobójstwa o dziesiątki tysięcy zamordowanych. W niedzielę Zełenski ogłosił budowę Panteonu Narodowego i rzucił w stronę Polski słowa: "nikt nigdy nie będzie dyktował, których bohaterów mamy czcić". Kłamstwo zaczyna się w szkolnej ławce, a kończy w prezydenckim panteonie. Kompleksowa polityka Ukrainy wobec Polski to nienawiść i fałsz.