ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

niedziela, 26 lipca 2026

Proces był zwykłą farsą i trwał zaledwie kilka chwil.

Kolejne porównanie, które sprawia ból. Widzimy na nim kilku niemieckich żołnierzy. Część z nich stoi z wymierzoną bronią w siedmiu niewinnych Polaków ustawionych pod ścianą ratusza. Ostatnie sekundy ich życia uwiecznił jeden z gestapowców obecnych podczas egzekucji.

Jak do tego doszło?

20 października z Poznania przyjechało trzech Niemców pełniących rolę „sądu”. W areszcie bez żadnego powodu przetrzymywano 20 Polaków. Przed wspomniany „sąd” doprowadzono 14 z nich oraz burmistrza Kórnika, aresztowanego tego samego dnia w swoim mieszkaniu.

Proces był zwykłą farsą i trwał zaledwie kilka chwil. Oskarżonych pytano jedynie o dane osobowe, po czym każdy z osobna usłyszał ten sam wyrok - karę ś**erci.

Kulochwyt zbudowany z podkładów kolejowych czekał już od rana. Egzekucję przeprowadzono w dwóch lub trzech grupach. Na zdjęciu widać jedynie fragment plutonu egzekucyjnego. Łącznie liczył on 16 żołnierzy.

Podobnie jak podczas wielu innych niemieckich egzekucji w okupowanej Polsce, jeden z prowadzonych na ś**erć Polaków wykrzyknął: „Jeszcze Polska nie zginęła!”. Ten moment doskonale zapamiętała Zofia Jachnik, która mieszkała kilkadziesiąt metrów od miejsca, w którym Niemcy odebrali im życie.

Gdy wszystkich 14 Polaków już nie żyło, jednemu z kórnickich ogrodników Niemcy nakazali załadować ciała na wóz konny i przewieźć je na pobliski cmentarz.

Pod ścianą zginęło 14 Polaków, ale była jeszcze piętnasta ofiara, którą "sąd" skazał na ś**erć - burmistrz Kórnika. Niemcy potraktowali go wyjątkowo okrutnie. Jako jedyny nie został rozstrzelany pod ratuszem. Umieszczono go na wozie wraz z ciałami 14 zamordowanych mieszkańców..

Schorowany i przerażony burmistrz próbował uciec. Powoli czołgał się na kolanach, jednak Niemcy szybko do niego podeszli  i zam**dowali, strzelając mu dwukrotnie w głowę...

English translation in the comments. 🇬🇧🇺🇸

#historia #przedipo #zbrodnia #beforeandafter #historyofpoland

piątek, 24 lipca 2026

100 lat temu i dzisiaj w Paryżu

https://www.facebook.com/share/1BRVrYXMn7/

Imperium Osmańskie nie uznało rozbiorów Polski

https://www.facebook.com/share/r/1BhABsusbi/

Jarmark Drohiczyński

https://www.facebook.com/share/r/1EFk44wrXX/

Nazwa obozu pochodziła od nazwy wsi Treblinka

"Gdy przyjechaliśmy do Treblinki, najpierw zabrano dzieci. Kobiety krzyczały. Ale nic im to nie pomogło. Dzieci zabrano na drugą stronę płotu. Nie wiem, co się z nimi działo. Przypominam sobie jeszcze, że gdy ludzie przyjechali, wrzeszczano: rozbierać się, rozbierać!'' - Sol Liber 

23 lipca 1942 roku do nowo powstałego obozu zagłady Treblinka II, przybył pierwszy transport Żydów z warszawskiego getta. Transport liczył ok. 50-60 wagonów. Obóz zlokalizowany był ok. 80 km na północny wschód od Warszawy, niedaleko Bugu i blisko linii kolejowej Warszawa-Białystok w dystrykcie Warschau. Nazwa obozu pochodziła od nazwy wsi Treblinka leżącej w pobliżu wioski Małkinia. Obóz wybudowała niemiecka firma Schonbronn, oraz Schmidt-Münstermann. Kierującym pracami budowlanymi był SS-Hauptsturmführer Richard Thomalla, będący ekspertem budowlanym Akcji ,,Reinhardt''. Od dworca Treblinka tor kolejowy wiódł do obozy pracy Treblinka I. 5 km dalej umiejscowiony był obóz zagłady Treblinka II. Niemcy wybudowali specjalny boczny tor, który oddzielał się od trasy i prowadził bezpośrednio na teren obozu zagłady. Treblinka II składała się z obozów: górnego i dolnego. Obóz zajmował powierzchnię 400 na 600 metrów i otoczony był ogrodzeniem z drutu kolczastego i wplecionego chrustu wysokiego na 3 metry. Po zewnętrznej stronie ogrodzenia znajdował się pas bezpieczeństwa a w rogach ulokowane były wieżyczki obserwacyjne dla ukraińskich strażników. W obozie dolnym mieszkali Żydzi, którzy pracowali przy usuwaniu zwłok i sortowaniu przywiezionego przez Żydów mienia. W obozie dolnym znajdował się również tzw. obóz dla przybywających, w którym znajdowała się rampa, obok której wyładowywano przybyłe do obozu zagłady transporty. Wyładowanie odbywało się z wielkim krzykiem. Niemcy i Ukraińcy okładali ludzi pałami, aby ich popędzić. W celu wymuszenia posłusznego i szybkiego wykonywania poleceń, Niemcy i Ukraińcy strzelali w powietrze a niekiedy strzelali bezpośrednio do ludzi przy rampie. W szczególnie okrutny sposób traktowano transporty przybyłe z warszawskiego getta. Jedynie w przypadku kilku transportów przybyłych w późniejszym czasie z krajów zachodnich, zadawano sobie trud, aby udawać, że Treblinka jest normalnym dworcem kolejowym. Żydzi, którzy podczas transportu zmarli z gorąca lub braku powietrza, byli znoszeni przez ,,Żydów roboczych'' do lazaretu i tam wrzucani do dołu. Ludzie, którzy byli szczególnie wycieńczeni, a także ludzie starsi, ułomni i wszyscy którzy mogli opóźniać wymarsz do komór gazowych, byli oddzielani zaraz obok rampy i prowadzeni do wspomnianego lazaretu, gdzie zabijano ich strzałem w tył głowy. Obok rampy znajdował się plac dla przybywających oraz duży barak sortowni. W późniejszym czasie, aby utajnić proces mordowania, barak sortowni zaopatrzono w fikcyjne okienka biletowe, rozkłady jazdy,oraz zegar. Barak wyglądał wówczas jak budynek dworca. Dzięki temu Żydzi mieli łudzić się, że znajdują się jedynie na stacji przesiadkowej. Po drugiej stronie placu była rozbieralnia oraz lazaret. W rozbieralni starano się uspokoić ludzi, mówiąc, że znajdują się na stacji przejściowej, jednak zanim wyruszą w dalszą drogę, muszą poddać się dezynfekcji. W tym celu należy zdjąć ubranie i oddać wszystkie wartościowe przedmioty, które rzekomo miały być zwrócone, gdy ich właściciele wrócą z łaźni. Rozebranych ludzi strażnicy ukraińscy bili i zapędzali do uliczki zwanej ,,wężem''. Uliczka prowadziła z rozbieralni bezpośrednio do komór gazowych w obozie górny. Uliczka była ogrodzona płotem z wplecionego chrustu. Ulica ostro skręcała, a zatem idący na śmierć do ostatniej chwili nie mogli widzieć budynku komór gazowych. Wewnątrz komór gazowych znajdowały się prysznice, przez które wtłaczano do komory spaliny z silników diesla. Ludzie dusili się pół godziny, czasem dłużej. Pomordowanych wrzucano do dołów i zasypywano ziemią. Doły miały około 50 m długości, 25 m szerokości i 10 m głębokości. Doły wykopywały koparki sprowadzone z obozu Treblinka I. W 1943 roku z rozkazu Reichsführera SS Heinricha Himmlera zaczęto otwierać masowe groby i palić zwłoki, aby zatrzeć ślady zbrodni. Tak postępowano z kolejnymi częściami transportu. Na terenie obozu obok rampy wystarczało miejsca dla 20 wagonów. Pozostała część pociągu musiała czekać na stacji kolejowej Treblinka. Transporty zgłaszano personelowi obozowemu telefonicznie z Małkini lub z dworca Treblinka. Według wyliczeń porucznika Armii Krajowej Franciszka Ząbeckiego w Treblince życie straciło 1 mln. 297 tys. osób – głównie narodowości żydowskiej. Oprócz gromadzenia dokumentów, które porucznik Ząbecki przekazywał dowództwu AK, wraz z innymi polskimi kolejarzami pomagał Żydom uciekającym z transportów. Ostatni transport dotarł do Treblinki 19 sierpnia 1943 roku. Obóz zlikwidowano 17 listopada 1943 roku. Załogę obozu stanowiło 20-30 niemieckich i austriackich SS-manów wspomaganych przez zespół 90-120 ukraińskich strażników. Komendantem Obozu Zagłady Treblinka II był Irmfried Eberl, w sierpniu 1942 zastąpił go Franz Stangl. Od sierpnia 1943 do listopada 1943 komendantem był Kurt Franz.

Foto: Pomnik Ofiar Obozu Zagłady w Treblince.

/Marta

WIDZISZ EFEKT MOJEJ PRACY!
USZANUJ GO, WPŁACAJĄC DOBROWOLNIE 5 ZŁ NA 
https://suppi.pl/https-wwwfacebookcom-historiapolskidzienpodniu
DOCHÓD PRZEZNACZAM NA LECZENIE MOJEGO SERCA.

Wpłat można też dokonywać na numer konta 
42 1940 1076 5881 9071 0000 0000

BLIK NA NUMER 667 111 748 

ADMINISTRACJA NIE ODPOWIADA ZA TREŚĆ KOMENTARZY.

czwartek, 23 lipca 2026

Jej celem było wymordowanie zamieszkującej ją ludności polskiej

23 lipca 1943 roku do polsko -ukraińskiej wsi Kamionka w gminie Ludwipol wkroczyła banda UPA. Jej celem było wymordowanie zamieszkującej ją ludności polskiej.
W z na znacznym stopniu zamiary te udaremniło ukraińskie małżeństwo Majstruków. Prokop Majstruk, w którego gospodarstwie rozgościli się bandyci postanowił grać na zwłokę, zagadując ich. W tym czasie jego żona ostrzegła niedoszłe ofiary, dzięki 
czemu mieszkający jeszcze w Kamionce Polacy, m.in. rodzina Bagińskich, zdążyli uciec 
do lasu i w pola, po czym wyjechali do Kostopola i Bereznego.
Tego samego dnia w tej samej wiosce inni Ukraińcy Szramko i Hryćko Opanasowie zostali powieszeni przez bandytów za odwożenie furmanką uciekających Polaków. 

WIDZISZ EFEKT MOJEJ PRACY!
USZANUJ GO, WPŁACAJĄC DOBROWOLNIE 5 ZŁ NA 
https://suppi.pl/https-wwwfacebookcom-historiapolskidzienpodniu
DOCHÓD PRZEZNACZAM NA LECZENIE MOJEGO SERCA.

Wpłat można też dokonywać na numer konta 
42 1940 1076 5881 9071 0000 0000

BLIK NA NUMER 667 111 748 

ADMINISTRACJA NIE ODPOWIADA ZA TREŚĆ KOMENTARZY.

Na Pradze, Stanisław Wielanek

https://www.facebook.com/share/1DeKyqoif9/