Tak Ukraina fałszuje historię o rzezi wołyńskiej.
"Tragedia Wołyńska" - podręcznik do historii dla ukraińskich uczniów podaje zaniżone liczby ofiar, skupienie się na akcjach odetowych i usprawiedliwianie morderców
Chcecie wiedzieć, jak będzie wyglądała przyszłość relacji polsko-ukraińskich? Spójrzcie, czego ukraińskie dzieci uczą się dziś w szkole. Bo to one za dwadzieścia lat będą rządzić Ukrainą. A uczą się rzeczy, które mrożą krew w żyłach.
Treść ukraińskiego podręcznika do historii dla 10. klasy, wydanego w 2023 roku. Rzeź wołyńska nie nazywa się tam rzezią ani ludobójstwem. Nazywa się "tragedią wołyńską". Bezosobową, jakby spadła z nieba.
Całemu wydarzeniu poświęcono zaledwie trzy strony. A z nich dwie to komentarze autorów i ćwiczenia. Największa zbrodnia w historii ukraińskiego narodu. Mord na ponad stu tysiącach Polaków skwitowano w ukraińskiej szkole jedną stroną tekstu.
Ale najgorsze jest to, jak podręcznik tłumaczy genezę zbrodni. Czytamy w nim, że mordowanie Polaków było uzasadnione "potrzebą przeszkodzenia planom polskich sił politycznych" i "ideą ukarania miejscowych Polaków za współpracę z hitlerowcami". Chyba umknął im fakt, że rzezi dokonywali m.in. żołnierze SS Galizien oraz byli żołnierze Wehrmachtu, którzy utworzyli UPA po klęsce negocjacji z Niemcami.
Ukraiński podręcznik nie potępia rzezi. On ją wyjaśnia i usprawiedliwia. Polaków przedstawia jako winnych, a morderców jako tych, którzy mieli powody.
Do tego dochodzi fałszowanie liczb. Podręcznik mówi o "co najmniej 35 tysiącach" ofiar na Wołyniu. Polski IPN podaje liczbę około 100 tys. Zaniża się skalę ludobójstwa o dziesiątki tysięcy zamordowanych.
W niedzielę Zełenski ogłosił budowę Panteonu Narodowego i rzucił w stronę Polski słowa: "nikt nigdy nie będzie dyktował, których bohaterów mamy czcić".
Kłamstwo zaczyna się w szkolnej ławce, a kończy w prezydenckim panteonie. Kompleksowa polityka Ukrainy wobec Polski to nienawiść i fałsz.