O 4 czerwca – jednym i drugim... w kontekście sporu o pamięć 
Co ciekawe, dla różnych środowisk politycznych oznacza coś zupełnie innego. Dla jednych jest przede wszystkim rocznicą wyborów z 1989 roku, które rozpoczęły pokojowy demontaż systemu komunistycznego. Dla innych równie ważnym punktem odniesienia pozostaje noc z 4 na 5 czerwca 1992 roku, czyli upadek rządu Jana Olszewskiego podczas wydarzeń określanych mianem „nocnej zmiany”. Oba wydarzenia są głęboko powiązane, ponieważ dotyczą tego samego procesu historycznego – narodzin III Rzeczypospolitej – ale akcentują odmienne wartości i odmienne odpowiedzi na pytanie, czym powinna być wolna Polska.
Aby zrozumieć ten spór, trzeba wrócić do końca lat osiemdziesiątych. Polska znajdowała się wówczas w głębokim kryzysie gospodarczym i politycznym. Władza komunistyczna była coraz słabsza, a społeczeństwo coraz bardziej zmęczone niedoborami, ograniczeniami wolności i brakiem perspektyw. Jednocześnie sytuacja międzynarodowa zmieniała się na korzyść reform. W Związku Sowieckim trwała pierestrojka, a Moskwa nie była już gotowa do tak zdecydowanej interwencji jak w 1956 roku na Węgrzech czy w 1968 roku w Czechosłowacji.
W tych warunkach doszło do rozmów Okrągłego Stołu pomiędzy przedstawicielami władz PRL a częścią opozycji solidarnościowej. Efektem kompromisu były częściowo wolne wybory przeprowadzone 4 czerwca 1989 roku. Nie były jeszcze wyborami w pełni demokratycznymi. Komuniści zagwarantowali sobie znaczną część miejsc w Sejmie, jednak skala zwycięstwa kandydatów „Solidarności” okazała się tak wielka, że podważyła fundamenty całego systemu. W ciągu kolejnych miesięcy powstał pierwszy niekomunistyczny rząd w bloku wschodnim, kierowany przez Tadeusza Mazowieckiego.
Dla wielu Polaków właśnie ten dzień pozostaje symbolem odzyskania wolności. W tej narracji najważniejsze jest to, że udało się dokonać historycznej zmiany bez wojny domowej, bez rozlewu krwi i bez załamania państwa. Zwolennicy takiego spojrzenia podkreślają, że kompromis nie był oznaką słabości, lecz politycznej dojrzałości. Ich zdaniem alternatywa mogła okazać się znacznie bardziej kosztowna. Wskazują również, że dzięki obranej drodze Polska mogła stosunkowo szybko przeprowadzić reformy gospodarcze, zbudować instytucje demokratyczne, a następnie wejść do NATO i Unii Europejskiej.
Jednak niemal od samego początku pojawiały się głosy krytyczne wobec takiego modelu transformacji. Część środowisk nie kwestionowała znaczenia upadku komunizmu, ale uważała, że cena kompromisu była zbyt wysoka. Wskazywano, że porozumienie zawarte przy Okrągłym Stole pozwoliło wielu ludziom dawnego systemu zachować wpływy polityczne, gospodarcze i społeczne. Krytycy twierdzili, że Polska odzyskała wolność, ale nie przeprowadziła pełnego rozliczenia komunistycznej przeszłości. W ich przekonaniu zabrakło wyraźnego zerwania z dawnymi strukturami i jasnego określenia odpowiedzialności za działania aparatu państwowego PRL.
To właśnie na tym tle zaczął rodzić się jeden z najważniejszych sporów III Rzeczypospolitej. Nie był to już konflikt pomiędzy dawną opozycją a dawną władzą. Coraz częściej był to spór wewnątrz obozu solidarnościowego. Ludzie, którzy jeszcze kilka lat wcześniej wspólnie organizowali strajki, drukowali podziemną prasę i walczyli z systemem komunistycznym, zaczęli inaczej odpowiadać na pytanie o dalszy kierunek zmian.
W pierwszych latach III RP pojawiły się dwa konkurencyjne sposoby myślenia o transformacji. Pierwszy zakładał, że najważniejsze jest budowanie stabilnych instytucji demokratycznych, rozwój gospodarczy i unikanie działań mogących wywołać destabilizację państwa. Drugi podkreślał konieczność głębszego rozliczenia PRL, ujawnienia współpracowników komunistycznych służb oraz wyraźniejszego odcięcia się od dziedzictwa poprzedniego ustroju.
Punktem kulminacyjnym tego konfliktu stały się wydarzenia z czerwca 1992 roku. Rząd premiera Jana Olszewskiego funkcjonował w trudnych warunkach politycznych, nie posiadając stabilnej większości parlamentarnej. Jednym z najważniejszych tematów jego działalności była kwestia lustracji. Po przyjęciu przez Sejm uchwały dotyczącej ujawnienia osób figurujących w archiwach komunistycznych służb bezpieczeństwa minister spraw wewnętrznych Antoni Macierewicz przedstawił listę nazwisk osób pełniących ważne funkcje publiczne.
Wywołało to gwałtowny kryzys polityczny. W nocy z 4 na 5 czerwca 1992 roku Sejm odwołał rząd Olszewskiego. Wydarzenie to bardzo szybko zostało obudowane symbolicznymi interpretacjami. Dla zwolenników rządu był to moment, w którym zatrzymano próbę ujawnienia prawdy o przeszłości i dokończenia procesu odchodzenia od dziedzictwa komunizmu. W ich pamięci nocna zmiana stała się symbolem zwycięstwa układów politycznych nad wolą przeprowadzenia głębszych reform państwa.
Przeciwnicy tej interpretacji przedstawiali wydarzenia inaczej. Ich zdaniem problem nie dotyczył samej potrzeby badania przeszłości, lecz sposobu, w jaki próbowano to zrobić. Argumentowali, że państwo prawa wymaga starannych procedur, weryfikacji materiałów archiwalnych i ochrony przed pochopnymi oskarżeniami. Według nich kryzys z czerwca 1992 roku był przede wszystkim skutkiem konfliktów politycznych oraz błędów popełnionych przez rząd i jego zaplecze.
W ten sposób doszło do sytuacji niezwykłej z historycznego punktu widzenia. Dwie rocznice przypadające tego samego dnia zaczęły symbolizować dwa odmienne spojrzenia na ten sam proces historyczny. Dla jednych 4 czerwca oznacza przede wszystkim sukces kompromisu i pokojowej transformacji. Dla drugich przypomina o niewykorzystanej szansie na głębsze rozliczenie przeszłości. Obie strony odwołują się do realnych wydarzeń i autentycznych problemów, ale inaczej rozkładają akcenty.
Szczególnie interesujące jest to, że bohaterowie obu narracji przez wiele lat należeli do tego samego obozu politycznego i moralnego. Zarówno zwolennicy porozumienia z 1989 roku, jak i późniejsi zwolennicy lustracji oraz głębszego rozliczenia komunizmu wywodzili się z szeroko rozumianego ruchu solidarnościowego. W latach osiemdziesiątych łączył ich wspólny przeciwnik – system komunistyczny. Po jego upadku okazało się jednak, że znacznie trudniej odpowiedzieć na pytanie, jak ma wyglądać państwo już po zwycięstwie.
Dlatego historia 4 czerwca jest także opowieścią o naturze polityki. Sojusze tworzone przeciwko wspólnemu zagrożeniu często rozpadają się wtedy, gdy trzeba budować nowy porządek. Różnice, które wcześniej pozostawały ukryte, wychodzą na pierwszy plan. Tak stało się również w Polsce. Dawni współpracownicy stali się rywalami, a spór o ocenę transformacji zaczął kształtować kolejne pokolenia polityków.
Wpływ tych wydarzeń jest widoczny do dziś. Debaty o Okrągłym Stole, lustracji, dekomunizacji, archiwach służb bezpieczeństwa czy charakterze III RP regularnie wracają do polskiej polityki. W wielu przypadkach współczesne linie podziału są przedłużeniem sporów rozpoczętych na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych. Choć zmieniły się partie, liderzy i okoliczności międzynarodowe, pytania pozostały podobne: czy ważniejszy był kompromis czy rozliczenie, ciągłość czy zerwanie, stabilność czy sprawiedliwość historyczna?
4 czerwca nie jest jedynie datą w kalendarzu. To symbol dwóch kluczowych momentów polskiej transformacji i dwóch różnych sposobów opowiadania o narodzinach wolnej Polski. Bez wyborów z 1989 roku trudno wyobrazić sobie pokojowe odzyskanie suwerenności i budowę demokracji. Bez sporów z 1992 roku trudno zrozumieć, dlaczego pamięć o początkach III Rzeczypospolitej do dziś budzi tak silne emocje. Razem tworzą jedną z najważniejszych i najbardziej złożonych opowieści w historii współczesnej Polski – opowieść o wolności, kompromisie, odpowiedzialności, pamięci i sporze o znaczenie własnej przeszłości.