miniatury - poszukiwania
jako pochodna określonego zbioru informacji w nie określonej rzeczywistości
ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.
piątek, 15 maja 2026
HMS „Edinburgh”, który przewoził 5,5 tony złota będącego częścią zapłaty ze strony radzieckiej za dostawy Lend-Lease.
MARYNARZE ŚWIATA , RYBACY , ŻEGLARZE - Fishermen and seamen worldwide
Kalendarium...
15 maja 1981 – Brytyjski statek badawczy odkrył na dnie Morza Barentsa wrak zatopionego w 1942 roku krążownika HMS „Edinburgh”, który przewoził 5,5 tony złota będącego częścią zapłaty ze strony radzieckiej za dostawy Lend-Lease.
Wrak brytyjskiego krążownika lekkiego HMS „Edinburgh”, zatopionego 2 maja 1942 roku na Morzu Barentsa, jest jedną z najsłynniejszych morskich historii związanych z wydobyciem zatopionego złota.
Oto kluczowe informacje o wraku:
Lokalizacja i głębokość: Okręt spoczywa na dnie Morza Barentsa, na północ od Murmańska, na głębokości około 250 metrów.
Przyczyna zatonięcia: Po uszkodzeniu przez niemiecki okręt podwodny U-436, a następnie po walce z niszczycielami Kriegsmarine, uszkodzony krążownik został dobity torpedą przez własny niszczyciel HMS „Foresight”, aby nie wpadł w ręce wroga.
Ładunek złota: HMS „Edinburgh” przewoził z Murmańska do Wielkiej Brytanii 465 sztabek złota (o wadze ponad 5 ton) jako zapłatę od ZSRR za dostawy wojenne.
Operacje ratunkowe:1981 rok: Firma Jessop Marine Recoveries przy użyciu statku Dammtor zlokalizowała wrak i wydobyła 431 sztabek złota.
1986 rok: Firma Wharton-Williams wydobyła kolejne 29 sztabek.
Stan obecny: We wraku pozostało jeszcze 5 sztabek złota, których wydobycie uznano za nieopłacalne. Miejsce to jest uznawane za grób wojenny.Wrak znajduje się w relatywnie dobrym stanie, co umożliwiło skomplikowaną operację nurkową w latach 80-tych
Jeśli ktoś chce dyskutować o religii w szkole — świetnie. Ale niech robi to na podstawie danych, a nie haseł z transparentów.
„Katecheza do salek”, „szkoła ma być świecka”, „religia to indoktrynacja”. Brzmi jak hasła, które świetnie wyglądają na transparentach, ale już trochę gorzej, gdy zderzą się z… rzeczywistością. Tą mierzalną, naukową, nie tą z komentarzy na X. Oto "kilka faktów", których nie da się pominąć w dyskusji na ten temat:
Zwolennicy „katechezy do salek” lubią mówić, że religia w szkole „nic nie daje”. Niestety dla nich — nauka mówi coś innego.
Co mówią badania?
• Harvard Human Flourishing Program: regularna edukacja religijna u dzieci koreluje z wyższym poziomem dobrostanu psychicznego, mniejszą skłonnością do używek, większą empatią i wyższą samooceną.
• Journal of Moral Education: edukacja religijna w szkołach zwiększa kompetencje moralne, zdolność do rozumienia norm społecznych i myślenie etyczne.
• American Psychological Association: młodzież uczestnicząca w zajęciach religijnych wykazuje niższy poziom zachowań ryzykownych i wyższy poziom wsparcia społecznego.
Ale jasne — na pewno mem z „świecką szkołą” jest bardziej przekonujący niż Harvard.
To będzie bolesne dla tych, którzy wierzą, że Polska jest „jedynym krajem z religią w szkole”.
Fakty:
• Niemcy — religia jest obowiązkowym przedmiotem konstytucyjnym, z możliwością rezygnacji.
• Austria — religia jest obowiązkowa dla wszystkich uczniów, którzy nie złożą formalnej deklaracji o rezygnacji.
• Hiszpania — religia jest pełnoprawnym przedmiotem, a ocena liczy się do średniej.
• Włochy — religia w szkołach publicznych od 1929 r., z możliwością rezygnacji.
• Finlandia — religia jest obowiązkowa, ale nauczana zgodnie z wyznaniem ucznia.
Czyli wygląda na to, że cała Europa to „ciemnogród”, a jedynymi oświeconymi są polscy aktywiści z Instagrama.
Zwolennicy „świeckiej szkoły” zakładają, że jeśli wyrzucimy religię, to szkoła stanie się magicznie „neutralna”. To jest urocze, ale niestety nieprawdziwe.
Co mówi nauka o edukacji?
• Każdy system edukacyjny — nawet najbardziej „świecki” — przekazuje wartości.
• Badania UNESCO i OECD pokazują, że szkoła zawsze kształtuje normy społeczne, etyczne i kulturowe.
• „Neutralność światopoglądowa” jest konstruktem teoretycznym, który nie istnieje w praktyce.
Czyli szkoła bez religii nie jest „neutralna”. Jest po prostu szkołą z innym zestawem wartości — często bardziej ideologicznym, tylko mniej uczciwie nazwanym.
Religia w szkole to nie „przymus”, tylko element systemu edukacji z możliwością rezygnacji.
W Polsce:
• religia jest dobrowolna,
• rezygnacja nie wymaga uzasadnienia,
• alternatywą jest etyka (którą szkoły mają obowiązek organizować).
Czyli tak, to naprawdę jest dobrowolne. Wiem, wiem — to psuje narrację, ale fakty bywają brutalne.
„Religia kosztuje miliardy!” — krzyczą nagłówki. Tymczasem:
• Koszt religii to ok. 0,3% budżetu edukacji.
• To mniej niż roczne koszty… nieobecności nauczycieli.
• To mniej niż koszt jednego programu pilotażowego MEN, który nie przyniósł żadnych efektów.
Jeśli ktoś naprawdę chce „ratować budżet”, to religia jest ostatnim miejscem, gdzie warto szukać oszczędności. Nawiasem mówiąc, kiedy wycofano jedną lekcję religii argumentowano to przekazaniem tych pieniędzy na m.in. szpitale i przychodnie. Efekt tych "dotacji" widać gołym okiem...
Badania (m.in. prof. L. Steinberg, Princeton) pokazują, że:
• młodzi ludzie potrzebują struktury moralnej,
• brak rozmowy o wartościach prowadzi do większej podatności na presję rówieśniczą,
• edukacja moralna (w tym religijna) zmniejsza ryzyko zachowań destrukcyjnych.
Czyli wyrzucenie religii nie tworzy „wolności”. Tworzy próżnię, którą natychmiast wypełniają TikTok, influencerzy i algorytmy.
Jeśli ktoś chce dyskutować o religii w szkole — świetnie. Ale niech robi to na podstawie danych, a nie haseł z transparentów.
A dane mówią jasno:
• religia w szkołach jest europejskim standardem,
• ma pozytywne skutki społeczne i psychologiczne,
• jest dobrowolna,
• nie jest obciążeniem finansowym,
• a „świecka szkoła” to mit, bo każda szkoła przekazuje wartości.
Ciekawostka, 50 lat temu...
HAŃBA I HONOR: Jak polscy generałowie ratowali Virtuti Militari
Czy wiedzieliście, że najwyższe polskie odznaczenie wojskowe trafiło kiedyś w ręce... Leonida Breżniewa? To była jedna z najbardziej upokarzających chwil w powojennej historii Polski, ale doczekała się niezwykłej odpowiedzi.
Akt serwilizmu
W 1974 roku Edward Gierek, chcąc przypodobać się Moskwie, przypiął radzieckiemu przywódcy Krzyż Wielki Orderu Wojennego Virtuti Militari.
Breżniew – twórca doktryny o interwencjach zbrojnych w bratnich krajach – otrzymał order, którym honorowano największych bohaterów walk o niepodległość (często właśnie od Rosji).
Nawet komunistyczni dygnitarze byli zniesmaczeni. Mieczysław F. Rakowski pisał wprost: "Diabli wiedzą, po co nasi postanowili tak głęboko wleźć Breżniewowi w tyłek".
Akt odwagi (3 maja 1976 r.)
Dokładnie 50 lat temu polscy generałowie II RP powiedzieli: DOŚĆ. Pod wodzą gen. Mieczysława Boruty-Spiechowicza i gen. Romana Abrahama, legendarni dowódcy i żołnierze Armii Krajowej pojawili się na Jasnej Górze. W obecności Prymasa Wyszyńskiego i kardynała Karola Wojtyły dokonali symbolicznego gestu:
Był to niemy, ale potężny protest przeciwko zhańbieniu narodowej świętości. Pokazali, że honoru nie da się kupić ani zadekretować uchwałą partii.
Sprawiedliwość po latach
Epilog tej historii jest niemal ironiczny. 10 lipca 1990 roku order odebrano Breżniewowi (pośmiertnie). Decyzję o uchyleniu nadania podpisał... Wojciech Jaruzelski.
Pamiętamy o tych, dla których „Honor i Ojczyzna” to nie były tylko puste słowa wyhaftowane na sztandarze. 
Czytaj: banderowcy zaproponowali okupację Polski przez swoje wojska.
Ich wojska w pierwszym rzędzie zajęłyby tzw. Zakerzonie, do którego Ukraina rości sobie pretensje (zob. część 2/2).
No cóż, polskie łochy wciąż chcą dalszego istnienia UA (jako tzw. "buforu")...1/2
Ukraińcy, nie pytając Polski o zdanie, zaproponowali... usunięcie wojsk USA z Polski i rozstawienie tu wojsk Ukraińskich.
https://x.com/i/status/2055234484912652671
Tak, dobrze czytacie. Bezczelność i ofensywne nastawienie szokują od lat, dlatego warto zobaczyć wyjaśnienie sprawy od Z. Parafianowicza w :
Subskrybuj:
Posty (Atom)