ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

środa, 4 listopada 2026

To była totalna kompromitacja struktur dowódczych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie.

 

Ten wpis potwierdza, że to nie polskie siły sterują i nadzorują ostatnie wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego 👇🤍❤️👇 "Gen. Wroński: Wizerunkowy i operacyjny krach u progu TK. Gdzie byli dowódcy, gdy lżono majestat RP? Noc z 30 na 31 października 2026 roku zapisze się w historii polskich służb mundurowych policji jako czarna karta, bezprecedensowy pokaz instytucjonalnego paraliżu i dowódczego kapitulanctwa. Sceny, w których prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki musiał fizycznie przedzierać się przez kordony, barierki i zatory u progu Trybunału Konstytucyjnego, to nie był zwykły incydent logistyczny. To była totalna kompromitacja struktur dowódczych odpowiedzialnych za bezpieczeństwo najważniejszych osób w państwie. Z perspektywy elementarnej taktyki ochrony i logistyki operacyjnej doszło do sytuacji, która w sprawnie zarządzanym państwie nie miała prawa się wydarzyć. Istnieje nienaruszalny aksjomat: dla głowy państwa procedura „Fast Track” – czyli natychmiastowe, bezkolizyjne i bezpieczne przejście, to nie jest kwestia uprzejmości. To jest bezwzględny, prawny i operacyjny obowiązek. Służba Ochrony Państwa i Policja nie są autonomicznymi księstwami, które w momentach politycznego przesilenia mogą schować głowę w piasek. Ceremoniał Policji jasno definiuje miejsce Prezydenta RP – na samym szczycie hierarchii państwowej, jako podmiotu, któremu oddaje się najwyższe honory. Jednak w tę krytyczną noc zamiast ucieleśnienia szacunku dla majestatu państwa opinia publiczna i cały świat zobaczyły bezwład i chaos. Próba zrzucenia winy Gdzie podziała się koordynacja międzysłużbowa? Gdzie byli oficerowie operacyjni, którzy na bieżąco powinni monitorować trasę przejścia VIP-a? Tłumaczenie, że szeregowi funkcjonariusze „wykonywali rozkazy trzymania kordonu”, jest próbą zrzucenia winy na najniższy szczebel. Prawdziwa odpowiedzialność ciąży na dowódcach operacji zabezpieczających. To ich paraliż decyzyjny, strach przed podjęciem jednoznacznych kroków i kompletny brak wyobraźni doprowadziły do stworzenia bezpośredniego zagrożenia dla prezydenta RP. Zamiast rozstąpić się, utworzyć korytarz bezpieczeństwa i własną piersią torować drogę głowie państwa, formacje odpowiedzialne za ład dopuściły do upokarzającego klinczu. Rozkazy operacyjne najwyraźniej przerosły zdolności analityczne decydentów, którzy woleli ślepo trzymać się procedur blokadowych, ignorując fakt, na kogo te blokady nakładają. Sygnał słabości Państwo, którego służby mundurowe dopuszczają do sytuacji, w której prezydent musi walczyć o fizyczne przejście do gmachu instytucji państwowej, wysyła w świat fatalny sygnał słabości. Wręcz kompromitacji rządu. Dowódcy, którzy swoim zaniechaniem i brakiem decyzji o otwarciu „zielonego korytarza” doprowadzili do tego spektaklu bezradności, powinni ponieść natychmiastowe i surowe konsekwencje służbowe. Bo tej nocy nie zawiedli policjanci z tarczami, zawiodły głowy ukryte w gabinetach generałów, komendantów i dowódców. To trzeba wyjaśnić i rozliczyć natychmiast! Mieli obowiązek oddać honor Zgodnie z oficjalnym Ceremoniałem Policji (uregulowanym zarządzeniami Komendanta Głównego Policji) umundurowani funkcjonariusze mają ścisły obowiązek (!) oddawania honorów określonym symbolom i osobom!!! Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej znajduje się na pierwszym miejscu listy osób, którym policjant ma obowiązek oddać honory (salutując w postawie zasadniczej). Katalog ten obejmuje m.in.: - Prezydenta RP, marszałków Sejmu i Senatu oraz premiera; - Symbole narodowe: flagę państwową oraz hymn RP; Sztandary i insygnia wojskowe/policyjne; - Miejsca pamięci narodowej oraz konwoje z ciałami poległych funkcjonariuszy/żołnierzy. autor: Dariusz Wroński źródło: Tysol foto: X/Dariusz Wroński"

wtorek, 3 listopada 2026

Październik i listopad 1939 r. "Dom Kaźni w Rypinie.

 

Herr Botschafter napisał Pan dzisiaj ładnie do swoich braci Ukraińców. A może napisze Pan coś do Polaków ❓❓❓ Akurat jest rocznica ⬇️ ACHTUNG ❗️ ACHTUNG ❗️ Żadnej LITOŚCI ❗️ Żadnego MIŁOSIERDZIA ❗️ Październik i listopad 1939 r. "Dom Kaźni w Rypinie. Pierwszymi Ofiarami (ok. 20 października 1939) byli rypińscy duchowni. Niemcy zamordowali m. in. Śp. ks. Stanisława Gogolewskiego (proboszcza i dziekana) oraz Śp. ks. Władysława Gajewskiego. 20–22 października aresztowano 18 Księży katolickich z powiatu. 23 października urządzono zasadzkę na nauczycieli - zwołano ich na fikcyjną konferencję. Łącznie zatrzymano ok. 96 nauczycieli. Aresztowano też ziemian, urzędników, działaczy społecznych, studentów i Żydów. Wśród ofiar byli m. in. : hrabia Stanisław Sierakowski z Osieka z żoną Heleną Marią (z d. Lubomirską), ich córka Teresa Gniazdowska z mężem Tadeuszem, Ludwik Łempicki (właściciel Płonnego) i inni ziemianie. A później masowo zwożono Polaków na ŚMIERĆ z Brodnicy, Grudziądza, Lipna, Lubawy, Mławy i Wąbrzeźna. Pana rodacy tacy jak : - oficer SS Herman (Friedrich) Kniefall - August Nikolai - nauczyciel i twórca domu modlitw ewangelików - Heinrich Schlieske, - bracia Rotenbergowie, - Fryderyk i Henryk Gramze, - Otto Bendlin, - Albert Nickel I wielu innych...stworzyli Polakom i Żydom w "Domu Kaźni" takie PIEKŁO na Ziemi ⬇️ - codzienne katowanie kolbami i nahajkami, - szczucie psami, - wbijanie gwoździ w plecy, - zalewanie ust gipsem, - gwałty na kobietach, - mordowanie dzieci (rozbijanie główek o ścianę). W "Domu Kaźni" oraz w pobliskich lasach skrwileńskich i rusinowskich. W ciągu miesiąca do 15 listopada 1939 r. Niemcy ZAMORDOWALI ok. 1 500 osób. ŻADEN ze zbrodniarzy nie został ukarany po wojnie. August Nikolai dożył 1980 r. w Bergen (Niemcy) jako „szanowany obywatel”. Jakiś komentarz Herr Botschafter ❓ Kochani jeżeli w nocy na terenie całego kraju (Polski) nie zostanie wprowadzony stan wojenny, to bardzo proszę, jutro jak wstaniecie, skorzystać z naszej kawiarki. Żebym dalej mogła prowadzić twórczą polemikę ze wszystkimi Ambasadami. Dziękuję ❤️. buycoffee.to/kasjopea

Świnia nigdy nie została zakazana z powodu robaka.

 

Tłumaczenie z języka angielski
Robaka znaleziono w Londynie w 1835 roku. Usiądź na tronie małego królestwa w wzgórzach Bliskiego Wschodu około 900 r. p.n.e. i zobaczysz, że świnia została zakazana z powodu czegoś, co można było dostrzec z dachu pałacu. Twój skarbiec jest liczony w owcach. Księgi świątyni liczą je dziesiątkami tysięcy, a każda z nich to podatek, który możesz zobaczyć, jak chodzi. Owca produkuje runo, które strzyżesz co wiosnę. Owca daje mleko, owca daje jagnię, a owca idzie tam, gdzie prowadzi ją pasterz, w stadzie – do ołtarza, do armii, do stodoły dziesięcinnej, przez wzgórza na targ, który należy do ciebie. Owca potrzebuje pastwiska, a pastwisko ma właściciela, a właściciel odpowiada przed tobą. Krowa jest jeszcze lepsza. Wół ciągnie pług, który uprawia zboże, od którego pobierasz podatek. Krowa daje mleko każdego dnia i cielę co roku, a byk na ołtarzu to prestiż domu, który go złożył. Bydło potrzebuje ziemi, rozległej ziemi, takiej, jaką posiada tylko wielki dom, więc człowiek z bydłem to człowiek z właścicielem ziemskim, a jego właściciel ziemski ma ciebie. A potem jest ta rzecz w podwórku za każdą chałupą w twoim królestwie. Nie ma wełny. Nie daje mleka, które byś pił. Nie pociągnie niczego. Nie możesz zapędzić jej do świątyni w stadzie, bo nie da się jej zapędzić, a nikt w twojej armii nie chce maszerować na wojnę za nią. W ogóle nie potrzebuje pastwiska. Żyje ze skorupek domowego gospodarstwa, żołędzi w lesie, odpadów za domem, i zamienia to wszystko w tłuszcz. Maciora rodzi dziesięć prosiąt dwa razy do roku, a one stają się boczkiem po sześciu miesiącach. Rodzina z świnią za domem ma mięso i smalec przez całą zimę i nie prosi o nic od ciebie, twoich kapłanów, twoich pastwisk czy twoich właścicieli ziemskich, by to zdobyć. To jest problem. Świnia to zwierzę demokratyczne. To jedyne źródło mięsa w twoim królestwie, którego nie widzi księga, a człowiek, który może sam siebie wyżywić, może pozwolić sobie na niegrzeczność. Więc chcesz się jej pozbyć, ale nie możesz jej po prostu zabrać, bo jest ich tysiące i każda podwórko ma swoją. Potrzebujesz, by lud sam z niej zrezygnował, z radością, i patrzył z góry na sąsiadów, którzy tego nie robią. Co sprowadza cię do drugiej rzeczy, którą możesz zobaczyć z dachu. W dole, na wybrzeżu, są Filistyni, bogatsi ludzie, ci z żelazem i portami, i jedzą wieprzowinę jak Grecy. Ich śmieci to piąta część kości wieprzowych. Twoje to prawie nic. Nie zaplanowałeś tego; wzgórza zawsze były krajem owiec i kóz. Ale to dar, bo najłatwiejszy sposób, by stworzyć naród, to powiedzieć mu, czego nie je. Narysuj linię przy świni i każdy mężczyzna na twoich wzgórzach jest po twojej stronie tej linii, a każdy na wybrzeżu po drugiej. Tożsamość jest tańsza niż garnizon i nigdy nie buntuje się. Wciąż potrzebujesz powodu, bo ludzie lubią powody. Nie mów, że świnia czyni biedaka niezależnym. Powiedz, że jest nieczysta. Powiedz, że bóg uważa ją za obrzydliwą. Nie wyjaśniaj, dlaczego krowa, która stoi we własnym łajnie i nosi własnego tasiemca, jest czysta; nikt nie zapyta, bo krowa należy do ich lepszych, a oni już wiedzą, że lepsze rzeczy są czystsze. Zapisz to w prawie z kopytem i przeżuwaniem, by brzmiało jak zoologia. Twoi kapłani będą to egzekwować za darmo, bo ich to powiększa, a po trzech pokoleniach nikt nie będzie pamiętał, że to kiedykolwiek była decyzja. Tak się to robi, i robiono to raz po raz. W Egipcie pasterze świń byli jedyną klasą w kraju wykluczoną z każdej świątyni, a robotnicze wioski za wielkimi placami budowy są po uszy w kościach wieprzowych, bo księga nigdy nie karmiła ludzi, którzy cięli kamień, a świnia tak. Każde państwo, które chciało, by jego lud był zależny, znalazło to samo zwierzę w tym samym podwórku i wydało ten sam wyrok. Powód, jaki dano współczesnemu czytelnikowi, to robak. Trichinella została po raz pierwszy widziana przez studenta medycyny z mikroskopem w Szpitalu św. Bartłomieja w 1835 roku, dwa i pół tysiąca lat po tym, jak prawo zostało napisane. Ginie podczas gotowania. Wołowina nosi własnego robaka i nigdy nie została zakazana. Koza przenosi brucelozę i siedziała na każdym ołtarzu. Historia higieniczna to wiktoriańskie wyjaśnienie dołączone do brązowej ery polityki podatkowej, i przetrwała, bo jest schlebiająca: czyni starożytnego prawodawcę inspektorem sanitarnym, a nie człowiekiem, który liczył owce i nie mógł policzyć świń. Z dachu nigdy nie chodziło o to, co świnia nosiła. Chodziło o to, co świnia dawała, komu, bez pytania cię najpierw.
Oceń to tłumaczenie: