ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

środa, 22 lipca 2026

"Stanisław Lem o Oldze Tokarczuk:


"Czytałem niedawno książkę Tokarczuk o 'Lalce' i jest to nie tylko mowa-trawa, ale też dowód na to, że autorka studiowała psychologię w ubiegłych wiekach."
"Tokarczuk do tego stopnia obraziła mój rozum, że chciałem napisać polemikę, ale uznałem, że gra jest niewarta świeczki, bo musiałbym jej książkę doczytać do końca"."

Claus von Stauffenberg

Zanim podłożył bombę w Wilczym Szańcu, pisał o Polakach, że „potrzebują batoga”. Jak doszło do tego, że jeden z najbardziej oddanych oficerów III Rzeszy postanowił zabić Adolfa Hitlera?

Claus von Stauffenberg początkowo popierał Hitlera. Cieszył się z aneksji Austrii, a po napaści na Polskę chwalił wykorzystywanie polskich jeńców jako taniej siły roboczej. Z czasem jednak, widząc zbrodnie na froncie wschodnim i fatalne decyzje wojskowe Führera, dołączył do niemieckiego ruchu oporu.

W 1943 roku ciężko ranny w Afryce stracił oko, prawą dłoń i dwa palce lewej ręki. Mimo to rok później osobiście wniósł bombę do sali narad w Wilczym Szańcu. Hitler przeżył zamach, a plan przejęcia władzy przez spiskowców szybko się załamał.

Jeszcze tego samego dnia Stauffenberg został aresztowany i rozstrzelany na dziedzińcu Bendlerblocku w Berlinie. Jego historię spopularyzował film „Walkiria” z 2008 roku, w którym pułkownika zagrał Tom Cruise. Sam wybór aktora wywołał w Niemczech spore kontrowersje ze względu na jego związki z Kościołem Scjentologicznym. Co ciekawe, scenę egzekucji nakręcono właśnie na dziedzińcu Bendlerblocku – w tym samym miejscu, gdzie 20 lipca 1944 roku naprawdę zginął Claus von Stauffenberg.

wtorek, 21 lipca 2026

21 lipca 1942 roku na rynku w Rozwadowie

 (obecnie dzielnica Stalowej Woli) Niemcy przeprowadzili selekcję tamtejszych Żydów.
Spośród zgromadzonych zabito 32 osoby. Resztę wywieziono do obozu w Dębicy.
Świadkiem tych wydarzeń był znany rozwadowski lekarz Eugeniusz Łazowski, który tak później je opisywał:
"Nadszedł dzień 21 lipca 1942 roku. Do miasta zjechała żandarmeria niemiecka. Ogłoszono, że wszyscy Żydzi mają się zebrać na rynku. Wolno im wziąć ze sobą tylko tyle rzeczy, ile mogą udźwignąć.

Wychodzili ze swych mieszkań całymi rodzinami. Mężczyźni z tobołkami, młode kobiety z dziećmi, wychodzili starcy. Aż dziwno było, że tyle ludności żydowskiej znajdywało się w mieście. Wszystko to działo się pod naszymi oknami. Choć okna były zamknięte, słychać było niemieckie wrzaskliwe komendy i poganiania. Bili ludzi i kopali, zabijali tych, którzy upadli na ziemię.

Zgrają katów kierował mój były pacjent z „kawalerską chorobą”. Poznałem go i przypomniałem sobie nazwisko – Nowak. Wydawało się, że palcem, wśród tłumu, wskazuje siwe głowy i siwe brody, tym „palcem” była lufa rewolweru – pak-pak kończy się życie człowieka. Spostrzegł młodą Żydówkę z dzieckiem w wózku. Starała się ukryć w tłumie. Dobiegł do niej, kopnął wózek, dziecko wypadło na bruk. Obcasem zmiażdżył główkę dziecka... Zbyt daleko to było, abym coś mógł usłyszeć, ale odczułem zgrzyt tego miażdżenia we własnej głowie… Niektórzy żandarmi nie strzelali, a kolbami karabinów rozbijali głowy starców i dzieci...

Zahipnotyzowani grozą patrzyliśmy, zza firanki na to, co się dzieje. Murka [Maria Tołwińska, żona żona dr Łazowskiego, przyp. red.]  i pani Maria osunęły się na kolana – „Wieczny odpoczynek racz im dać Panie...” – słyszałem szept ich modlitwy wśród strzałów -pak, pak, pak.., jak klaśnięcia rąk.

Patrzyłem na żandarma – pacjenta. Wypatrywał w tłumie stare kobiety i starych mężczyzn, szukał także małych dzieci, aby je zabić. Wydawało mi się, że jeszcze słyszę głos: „Gdyby doktor wiedział, co robiłem, to by mnie zabił”, (dr Łazowski przypomina sobie wcześniejszą rozmowę podczas wizyty Nowaka w jego gabinecie).

Gdyby nie pojedyncze strzały i poganiania, panowałaby cisza. Nie było słychać płaczu, jęków, narzekań, choćby nawet przekleństw lub histerycznej reakcji matek, którym zabijano dzieci. Nie było żadnego odruchu samoobrony… Szli ku stacji (kolejowej) pod hipnozą terroru… Przeszli.

Na rynku pojawiły się wozy. Kilku młodszym Żydom kazano na te wozy załadować zwłoki pomordowanych.

Wozy odjechały. Zapadła cisza na rynku, ale przerywana pojedynczymi strzałami. To Niemcy zabijali po domach starców, którzy usiłowali się ukryć. Ostatni strzał usłyszałem tuż za naszym ogrodem. Patriarcha, mój pacjent, został zastrzelony w łóżku".

Tekst opisu zbrodni zaczerpnięty ze strony teatrnn.pl z artykułu autorstwa Tomasza Pietrasiewicza.

Na zdjęciu Żydzi w Rozwadowie.
Fot. ze strony stalowawola.naszemiasto.pl

WIDZISZ EFEKT MOJEJ PRACY!
USZANUJ GO, WPŁACAJĄC DOBROWOLNIE 5 ZŁ NA 
https://suppi.pl/https-wwwfacebookcom-historiapolskidzienpodniu
DOCHÓD PRZEZNACZAM NA LECZENIE MOJEGO SERCA.

Wpłat można też dokonywać na numer konta 
42 1940 1076 5881 9071 0000 0000

BLIK NA NUMER 667 111 748 

ADMINISTRACJA NIE ODPOWIADA ZA TREŚĆ KOMENTARZY.

poniedziałek, 20 lipca 2026

Jan Zbigniew Mikulski

20 LIPCA 1999 ROKU W LONDYNIE. ZMARŁ JAN ZBIGNIEW MIKULSKI – LOTNIK TRZECH KONTYNENTÓW
Znakomity  polski lotnik, wirtuozyjny pilot szybowców rodem z Druskiennik, którego dzieciństwo było związane m.in. z Grodnem.
DZIECIŃSTWO W CIENIU SKRZYDEŁ
Urodził się  16 lipca 1907 roku w Druskiennikach.  Jan Zbigniew Mikulski dorastał w Petersburgu i Gatczynie – nieopodal lotniska, co miało decydujący wpływ na jego fascynację lataniem. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Janek Mikulski z rodziną wrócił do kraju. Zamieszkał najpierw w Grodnie, a następnie – w Wilnie, gdzie też zdał maturę. Wkrótce nasz bohater rozpoczął naukę pilotażu w Aeroklubie Wileńskim, a do 1933 roku uzyskał kwalifikacje instruktora szybowcowego.
SZYBOWCOWY PIONIER
W latach 30. Mikulski dał się poznać jako wybitny instruktor i popularyzator szybownictwa. Prowadził Wołyńską Szkołę Szybowcową LOPP, organizował kursy, ustanawiał rekordy i szkolił kolejne pokolenia pilotów. Nie ograniczał się do teorii – sam uczestniczył w pokazach akrobacji i testach motoszybowców.
WOJENNE NIEBO
Gdy wybuchła II wojna światowa, Mikulski zgłosił się na ochotnika do 24. Eskadry Rozpoznawczej, latając na RWD-8. Przez Europę dotarł do Wielkiej Brytanii, gdzie służył w Polskich Siłach Powietrznych oraz RAF. Brał udział w lotach transportowych nad Azją i Afryką. Latał m.in. w Indiach, Birmie i Egipcie, pełniąc funkcje nawigatora i instruktora.
SZYBOWIEC W AZJI
Po wojnie Mikulski został zaproszony do Pakistanu, by wspomóc rozwój tamtejszego lotnictwa. Założył i kierował Centralną Szkołą Szybowcową RPAF, szkolił setki pilotów w Lahore, Chaklali i Dace. Był współtwórcą programu Shaheen Air Training Corps Cadets, a jego zasługi uhonorowano Tamgha-i-Basalat – najwyższym odznaczeniem wojskowym, nigdy wcześniej przyznanym cudzoziemcowi.
POWRÓT DO CYWILNEGO SZYBOWANIA
W 1964 roku osiadł w Londynie, gdzie do końca życia był aktywny w London Gliding Club. Pomagał też polskiej diasporze lotniczej – jako wiceprezes Sekcji Szybowcowej Stowarzyszenia Lotników Polskich. Wspierał rekordowy lot szybowcowy w 1948 roku, trwający ponad 15 godzin.
WIELOKROTNIE ODZNACZANY
Mikulski odznaczony był licznymi medalami: polskimi (Krzyż Zasługi, Medal Lotniczy), brytyjskimi, francuskimi, a także pakistańskimi (Tamgha-i-Basalat i Tamgha-e-Jamhuria).
Zmarł 20 lipca 1999 roku w Londynie.

Opr. Emilia Kuklewska, fot.: Wikipedia

Zażynki

https://www.facebook.com/share/v/1BsAec6pC3/

19 lipca 1943 roku we wsi Huta Stepańska pow. Kostopol

po zamordowaniu około 600 Polaków Ukraińcy z UPA spalili wieś, a duchowni prawosławni odprawili przed kościołem dziękczynne nabożeństwo za zwycięstwo nad Polakami, następnie Ukraińcy spalili drewniany kościół pw. Najświętszego Serca Jezusowego. [Foto]
Wspomina jeden z ocalałych Mieczysław Słojewski:
"Dwukrotnie zamierzałem popełnić samobójstwo ze strachu przed schwytaniem i męczarniami, jakich spodziewałem się od ukraińskich bandytów. Brałem mego synka Edzia i szliśmy nad rzeczkę [...] Zamierzałem razem z synkiem się utopić, aby skrócić czas poniewierki i straszliwego lęku. I kiedy brałem syna za rączkę, ten wtedy mówił z płaczem do mnie: tatusiu! wracamy do naszej kryjówki. Nie miałem odwagi skoczyć do wody”. 
Znajomy Ukrainiec ze Stawiszcza, Petro Bazyluk, przyszedł im z pomocą. W zamaskowanej kryjówce w jego stodole przetrwali obaj aż do wkroczenia Armii Czerwonej w styczniu 1944, a następnie wyjechali do Polski. Petro Bazyluk przechowywał jednocześnie swego krewnego, Ukraińca, również zagrożonego przez UPA. Nie zawahał się udzielić schronienia Słojewskim, mimo iż w czerwcu 1943 został omyłkowo postrzelony przez wartownika polskiej samoobrony z Borku, w wyniku czego stracił oko. Los Bazyluka zakończył się tragicznie: wiosną 1944 r. został zastrzelony przez żołnierzy sowieckich, którym nie chciał oddać ostatniej krowy (według innej wersji, podanej przez Władysława Kurkowskiego, zginął z rąk UPA w 1946 r.). „Zginął człowiek niezwykle prawy, uczciwy i szlachetny – pisze 
Antoni Kalus. – Gdyby w Polsce ustanowiono, na wzór państwa Izrael, medal »Sprawiedliwy wśród narodów świata« to Petro Bazyluk – Ukrainiec zasłużyłby na ten medal w pierwszej kolejności – za moralną odwagę obrony życia drugiego człowieka”.

Źródło fotografii:http://wolyn.freehost.pl/fotoold/huta_stepanska/3.html

/Marta i Boguś

WIDZISZ EFEKT MOJEJ PRACY!
WESPRZYJ MNIE KWOTĄ 5 ZŁ NA
https://suppi.pl/https-wwwfacebookcom-historiapolskidzienpodniu
DOCHÓD PRZEZNACZAM NA LECZENIE MOJEGO SERCA.

Wpłat można też dokonywać na numer konta 
42 1940 1076 5881 9071 0000 0000

BLIK NA NUMER 667 111 748 

ADMINISTRACJA NIE ODPOWIADA ZA TREŚĆ KOMENTARZY.

„WINNY NIESŁYCHANEJ I NIEWYBACZALNEJ ZBRODNI”



to kolejny kandydat to „panteonu bohaterów” narodowych Ukrainy. Przez 2 lata podległe mu oddziały przeprowadzały pogromy Żydów, jak Ukraina długa i szeroka, a on, „naczelny wódz”, nie ukarał nikogo. PETLURA.

ILUSTRACJA nr 1:

Oto żydowskie ofiary wojsk Symona Petlury, proklamowanego „bohaterem nacji ukraińskiej” pod rządami żydowskiego prezydenta.

Fotografia: Marta Hawryszko, Facebook.

ILUSTRACJA nr 2:

„Pamiątki” w Fastowie po „działalności” wojsk Symona Petlury, proklamowanego „bohaterem nacji ukraińskiej” pod rządami żydowskiego prezydenta.

Fotografia: Marta Hawryszko, Facebook.

Pod tym względem armia Petlury wydaje się być wzorem dla partyjnych bojówek OUN, tak zwanej UPA, która w 1947 roku została rozpędzona i przepędzona przez Grupę Operacyjną „Wisła”. Ukraiński nacjonalizm to nie tylko historia krwawych zbrodni, ale także historia zakłamywania tychże zbrodni.

ILUSTRACJA nr 3:

„Symon Petlura — Bohater Narodu” – głosi wpis na oficjalnej stronie Głównego Zarządu Wywiadu Ukrainy na Facebooku, upamiętniający setną rocznicę śmierci Symona Petlury.
Podobne, pełne uwielbienia hołdy pojawiły się na łamach innych ukraińskich instytucji państwowych.”

Zrzut ekranu i cytowany tekst: Marta Hawryszko, Facebook.

ILUSTRACJA nr 4:

„Jednak dziś prawie nikt nie wspomina o odpowiedzialności Petlury za pogromy antyżydowskie, podczas których dziesiątki tysięcy Żydów zostało zamordowanych, rannych, zgwałconych, przesiedlonych i ograbionych.”

Fotografia i cytowany tekst: Marta Hawryszko, Facebook.

ILUSTRACJA nr 5:

„Co gorsza, ukraińska mitologia nacjonalistyczna próbowała przedstawić Zeewa Żabotyńskiego jako kogoś, kto „usprawiedliwiał” Petlurę.”
Zrzut ekranu i cytowany tekst: Marta Hawryszko, Facebook.

ILUSTRACJA nr 6:

„W rzeczywistości Żabotyński odniósł się do tego bezpośrednio w liście opublikowanym w rosyjskojęzycznej paryskiej gazecie „Poslednie Novosti” 11 października 1927 roku:

„Petlura nie ukarał ich [pogromowców], chociaż był naczelnikiem rządu i armii, i chociaż trwało to ponad dwa lata. Filozofia historii nie ma z tym nic wspólnego: taki szef rządu, taki dowódca armii, jest winny niesłychanej i niewybaczalnej zbrodni z racji swojego urzędu – wobec narodu żydowskiego, wobec narodu ukraińskiego i wobec całej ludzkości”.

Państwo, które kanonizuje przywódców związanych z masową przemocą antyżydowską, a jednocześnie wymazuje ich ofiary, nie chroni historii, lecz nadużywa jej dla celów wojennych.”

Zrzut ekranu i cytowany tekst: Marta Hawryszko, Facebook.

ILUSTRACJA nr 7:

„ŻYDZI – WROGOWIE UKRAIŃSKIEGO ODRODZENIA”

Zełenski i Budanow też? Doczesne szczątki autora zacytowanego wyżej stwierdzenia, wodza OUN Jewhena Konowalca, są już przygotowywane do podróży – mają zostać pochowane z honorami państwowymi w „panteonie ukraińskich bohaterów” w Kijowie. Czy ktokolwiek jest zdziwiony tym cytatem wodza OUN? Nie powinien być, ponieważ Związek Faszystów Ukraińskich to jedna z organizacji, które pod przywództwem Konowalca zjednoczyły się w OUN...

„Zełenski stawia wszystko na jedną kartę: po ponownym pogrzebie Melnyka, nazistowskiego kolaboranta i przywódcy faszystowskiej frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, szczątki założyciela OUN Konowalca zostaną również pochowane z honorami państwowymi na Narodowym Cmentarzu Wojskowym. Rada Ministrów Ukrainy podjęła tę decyzję 15.07.2026 r.

Źródło ilustracji i cytowanego tekstu: Iwan Katchanovski, Facebook.

Zachowując w pamięci powyższe fakty, przejdźmy do lektury kolejnego meldunku nr 80 z cyklu KRONIKI WISŁY.

DOKUMENT ARCHIWALNY

IPN Rz 072/1, t. 113, k. 175. Maszynopis w języku polskim.

„Rzeszów, 20.07.1947 r.

Do Gabinetu Ministra Bezpieczeństwa Publicznego.

Meldunek sytuacyjny nr 80

za dzień 19.07.1947 r. […]

Akcja wojska:

zabito bandytów 5

ujęto bandytów 13

aresztowano podejrzanych 1.

Zdobyto.

RKM 4

granatów 11

karabinów 20

automatów 2

pistoletów 3

amunicji 500 sztuk

zboża 4 tony.

Zniszczono bunkrów 11.

Grupa 1 Dywizji WBW w rejonie (8866) znalazła 7 ładunków trotylu.

Na terenie 9 Dywizji Piechoty patrol MO w miejscowości Barchowce (1224) zabił 1 bandytę i zdobył 1 automat.

Zasadzka 4 pułku piechoty w rejonie Łazy (4034) zabiła 1 bandytę i zdobyła 1 kbk, 1 pistolet, i ujęła 1 podejrzanego, przy którym znaleziono szyfry i szkice.

Oddział 7 pułku piechoty w rejonie (6038 – 6238) znalazł 2 zabitych bandytów, przy których znaleziono 2 kbk, prawdopodobnie bandyci ranieni przez zasadzkę 7 pułku piechoty w dniu 10 bieżącego miesiąca. W tym samym rejonie znaleziono w bunkrze 1 RKM, 2 kbk, i 5 granatów.

Kompania 5 pułku piechoty w rejonie Szapiatyn (9288) ujęła 2 bandytów z sotni Szuma, i idąc za ich wskazówkami w rejonie lasu Chodowańce (8688) ujęła 11 bandytów z tej sotni. Ogółem ujęto 13 bandytów, zdobyto 3 RKM, 15 kbk, 1 automat, 1 pistolet, 6 granatów, 500 sztuk amunicji. Prócz tego wykryto 11 bunkrów, w nich 4 tony zboża. Straty własne 1 ranny żołnierz Wojska Polskiego.

[…]

Na zasadzkę 10 pułku piechoty w rejonie Futory (6446) natknęła się kompania zwiadu 7 Dywizji Piechoty i została ostrzelana, w wyniku czego podporucznik Żądło Franciszek z kompanii zwiadu został zabity i 1 szeregowiec ranny.

W dniu dzisiejszym odprawiono 5 transportów, w nich ludzi 1196.

[…]”