ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Foto Sokołów P.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Foto Sokołów P.. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 września 2026

Sokołowski rynek w 1979 r.

 Pracownia Dokumentacji Dziejów Miasta Sokołów Podlaski

Witamy serdecznie w pierwszą środę września. Jak co tydzień przygotowaliśmy ciekawą kolorową fotografię. Tym razem zapraszamy Państwa na sokołowski rynek w 1979 r. Fotografia pokazuje silny kontrast pomiędzy widocznym na pierwszym planie, niedawno pobudowanym pawilonie PSS Społem (zwanym w Sokołowie jako "stodoła"), a widocznymi w tle kamienicami przy ulicy Wilczyńskiego i Szewskim Rynku. Modernistyczna, nowoczesna bryła "Stodoły" reprezentuje ciekawą architekturę, ale niewątpliwie zaburza urbanistykę sokołowskiego rynku. Nie pasuje do otoczenia, co dobrze pokazuje prezentowane zdjęcie. @obserwujący



wtorek, 1 września 2026

Prezentowana fotografia została wykonana na ulicy Kościelnej.

 Pracownia Dokumentacji Dziejów Miasta Sokołów Podlaski

Odpowiedź na zagadkę fotograficzną z dnia 28 sierpnia. Prezentowana fotografia została wykonana na ulicy Kościelnej. W miejscu starego drewnianego domu po prawej stronie fotografii znajduje się obecnie murowany budynek pod numerem Kościelna 15 w którym znajduje się lodziarnia. Jesteśmy Państwu winni nieco wyjaśnień. W komentarzach zwrócili Państwo uwagę, że na ścianie drewnianego domu widnieje tabliczka z numerem 30. Jest to niestety błąd, który pojawił się przy próbie zwiększenia jakości tej fotografii za pomocą AI. Oryginalna fotografia (którą również załączany w poście) jest dosyć niewyraźna i posiada mgiełkę. Jakość zdjęcia została znacznie podniesiona, ale niestety algorytm dodał "30" na domu. Zauważyliśmy to dopiero po publikacji zdjęcia. Dziękujemy za wyrozumiałość i Państwa liczne komentarze oraz zaangażowanie. Kolejna zagadka pojawi się w piątek. Pozdrawiamy.


Pamiętajmy!

 


czwartek, 27 sierpnia 2026

Na sokołowskim rynku czyli na obecnym placu ks. Brzóski.

 Pracownia Dokumentacji Dziejów Miasta Sokołów Podlaski

Witamy serdecznie w środę. Dzisiaj przygotowaliśmy dla Państwa kolorową fotografię wykonaną na sokołowskim rynku czyli na obecnym placu ks. Brzóski. Przedstawia prace społeczne związane z zakładaniem skweru w tym miejscu. Fotografia wykonana w połowie lat 50. Czy może mają Państwo jakieś wspomnienia związane z tym miejscem? @obserwujący


poniedziałek, 3 sierpnia 2026

Z kart historii miasta ...

 Pracownia Dokumentacji Dziejów Miasta Sokołów Podlaski


03. 08. 1919 r. w Sokołowie Podlaskim, na placu przed kościołem św. Michała Archanioła zorganizowany został wielki wiec Związku Ludowo-Narodowego. Zgromadzeniu, w którym według relacji miało wziąć udział blisko 2 tys. mieszkańców zarówno naszego miasta jak i prowincji przewodził działacz ZLN, poseł na Sejm Ustawodawczy, Julian Szymborski. W trakcie licznych tego dnia przemów głos zabrali także posłowie: Władysław Skup ze Narodowego Zjednoczenia Ludowego, Witold Teofil Sztaniskis ze ZLN oraz redaktor naczelny „Zorzy”, Karol Wierczak. Wśród poruszanych tego dnia tematów znalazły się m.in. polityka wewnętrzna i zewnętrzna kraju u progu jego niepodległości a także sprawy rolne, które jak zapisał redaktor „Zorzy” znalazły uznanie wśród zebranych. Zgromadzenie zakończono potrzebą powołania kół Związku Ludowo-Narodowego w regionie co miało nastąpić w najbliższej już przyszłości.

niedziela, 5 lipca 2026

Sokołów Podlaski.

 Sokołów Podlaski w Obiektywie   pełny nadziei w: Sokołow Podlaski.



Sokołów Podlaski. Nowe drogi szybkiego ruchu w zasięgu kilkudziesięciu kilometrów. Czy mieszkańcy powiatu cieszą się z bliskości tras i jednocześnie ciszy bez autostrad i ekspresówek?
Czy to dobrze, że powiat sokołowski nie został przecięty żadną autostradą ani drogą ekspresową, mimo że w jego bezpośrednim otoczeniu domyka się jeden z najważniejszych układów drogowych we wschodniej Polsce?
To pytanie w 2026 roku przestaje być teoretyczne. Staje się codziennym doświadczeniem: mieszkańcy żyją w przestrzeni, która nie została przecięta przez A2, S19 ani S8, ale jednocześnie znajduje się w ich stosunkowo równym zasięgu.
Z jednej strony oznacza to brak tranzytu ciężkiego, brak hałasu, brak infrastruktury, która dzieli miasta na pół. Z drugiej – konieczność dojazdu kilkudziesięciu kilometrów, aby wejść na główne korytarze transportowe kraju.
I właśnie dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi dziś „czy mamy drogi szybkiego ruchu”, ale: czy lepiej być w ich środku, czy pomiędzy nimi?
W układzie przestrzennym, powiat sokołowski znajduje się dokładnie w strefie pośredniej między trzema głównymi osiami transportowymi Polski wschodniej.
Na południu domyka się autostrada A2, łącząca Warszawę z Siedlcami i dalej z Białą Podlaską oraz wschodnią granicą kraju. Najbliższy dostęp dla mieszkańców Sokołowa prowadzi przez Siedlce, oddalone o około 30–35 minut jazdy drogą krajową nr 63.
Na wschodzie rozwija się droga ekspresowa S19 Via Carpatia – korytarz o znaczeniu europejskim, łączący Białystok z Lublinem i Rzeszowem. Najbliższy węzeł dla powiatu sokołowskiego znajduje się w Siemiatyczach Południowych, osiągalnych drogą krajową nr 62 przez Drohiczyn.
Na północny zachód przebiega droga ekspresowa S8, stanowiąca główną oś Warszawa–Białystok. Dojazd do węzła w Ostrowi Mazowieckiej zajmuje około 45–50 minut.
W praktyce oznacza to układ równych odległości: powiat sokołowski nie jest wpięty w żadną z tych tras, ale znajduje się w ich wspólnym promieniu oddziaływania.
Ten obraz uzupełniają drogi krajowe, które stanowią kręgosłup codziennej komunikacji regionu.
Droga krajowa nr 62 biegnie przez Węgrów, Sokołów Podlaski i Drohiczyn, tworząc główną oś wschód–zachód powiatu oraz naturalny dojazd w kierunku S19.
Droga krajowa nr 63 łączy Siedlce z Sokołowem i dalej prowadzi w stronę północnych połączeń regionu oraz autostrady A2.
To właśnie te dwie trasy sprawiają, że Sokołów pozostaje „wpięty” w system transportowy, mimo że nie posiada własnego węzła szybkiego ruchu.
W ostatnich latach istotnym elementem zmieniającym lokalną geometrię połączeń stała się przeprawa przez Bug w rejonie Granne – Krzemień Wieś. Most ten łączy Mazowsze z Podlasiem i wzmacnia kierunek Sokołów–Drohiczyn–Siemiatycze.
Nie jest to inwestycja o randze autostrady, ale jej znaczenie jest regionalnie przełomowe: skraca dystans do S19 i stabilizuje wschodni kierunek komunikacyjny powiatu.
Równolegle rozwija się droga wojewódzka nr 627, łącząca Sokołów Podlaski z Kosowem Lackim. To północno-zachodni korytarz wyjazdowy, prowadzący w stronę Ostrowi Mazowieckiej i dalej do S8.
W tle całego układu drogowego wraca również temat kolei.
Historyczne połączenie Sokołów Podlaski – Siedlce, realizowane przez linię kolejową nr 55, stanowiło przez dekady podstawowy kierunek transportowy mieszkańców regionu. Siedlce pozostają jednym z kluczowych węzłów kolejowych wschodniej Polski na magistrali E20 Warszawa–Terespol.
Dziś pojawia się koncepcja odbudowy tej linii jako połączenia regionalnego. W praktyce oznaczałoby to przywrócenie bezpośredniego dostępu Sokołowa do sieci kolejowej i skrócenie czasu podróży do Warszawy przez Siedlce.
To właśnie kolej, obok dróg, może w przyszłości zdefiniować na nowo relację Sokołowa z metropolią warszawską.
Równolegle od lat planowana jest także obwodnica Sokołowa Podlaskiego, ujęta w Programie Budowy 100 Obwodnic. Jej celem jest wyprowadzenie ruchu tranzytowego z centrum miasta, szczególnie z przebiegu dróg krajowych nr 62 i 63.
Plan zakłada przebieg trasy po zachodniej i południowej stronie miasta, w standardzie drogi klasy GP. Choć inwestycja pozostaje na etapie przygotowań, jej kierunek jest jednoznaczny: odciążenie centrum i oddzielenie ruchu lokalnego od tranzytowego.
W efekcie wszystkie te elementy – A2, S19 Via Carpatia, S8, DK62, DK63, DW627, most na Bugu, planowana obwodnica oraz kolej nr 55 Sokołów–Siedlce – tworzą jeden spójny system.
Nie jest to system oparty na jednym węźle, lecz na równomiernym dostępie do kilku korytarzy.
Sokołów Podlaski nie znajduje się więc na skrzyżowaniu autostrad.
Znajduje się w ich otoczeniu.
I właśnie dlatego wraca pytanie, które dotyczy już nie tylko infrastruktury, ale także sposobu myślenia o rozwoju całego powiatu.
Czy lepiej być bliżej autostrad i ekspresówek, ale jednocześnie żyć w ich bezpośrednim sąsiedztwie – z całym ciężarem ruchu, hałasu i presji inwestycyjnej?
Czy może lepiej być od nich odsuniętym o kilkadziesiąt kilometrów, zachowując spokój codziennego życia, a jednocześnie mieć do nich szybki dostęp wtedy, kiedy są potrzebne?
W tym miejscu coraz wyraźniej widać trzeci wymiar tej układanki, który często umyka w dyskusjach o drogach.
Powiat sokołowski pozostaje obszarem w dużej mierze zachowanym w swojej naturalnej strukturze. Bez wielkich węzłów logistycznych, bez autostradowych korytarzy przecinających krajobraz, bez presji intensywnej urbanizacji wynikającej z bezpośredniego sąsiedztwa dróg ekspresowych.
To przestrzeń, w której wciąż dominują krajobrazy rolnicze, doliny rzek, tereny otwarte i lokalne układy osadnicze, które nie zostały podporządkowane wielkiej infrastrukturze transportowej.
I właśnie ta cecha — wcześniej często postrzegana jako „brak” — coraz częściej może być interpretowana jako zasób.
Bo współczesne trendy rozwoju regionów nie opierają się już wyłącznie na tym, kto ma bliżej do autostrady. Coraz większe znaczenie ma coś innego: jakość życia, czystość środowiska, brak nadmiernego hałasu i możliwość funkcjonowania w przestrzeni, która nie jest przeciążona ruchem tranzytowym.
W tym sensie Sokołów Podlaski i cały powiat sokołowski mogą znaleźć się w szczególnej pozycji — jako obszar „ciszy komunikacyjnej” położony w sąsiedztwie głównych korytarzy transportowych kraju.
To połączenie, które w praktyce oznacza coś rzadkiego: szybki wyjazd na A2, S19 czy S8 w kilkadziesiąt minut, a jednocześnie powrót do miejsca, w którym dominuje lokalny rytm życia.
Pojawia się również coraz częściej doceniany kierunek rozwoju: turystyka. Cisza i wypoczynku poza głównymi szlakami.
Bliskość dużych tras nie musi oznaczać ich obecności w krajobrazie. Może oznaczać coś odwrotnego — łatwy dojazd dla osób, które szukają spokoju, natury i przestrzeni wolnej od intensywnej infrastruktury.
W takim ujęciu powiat sokołowski nie jest „pomiędzy” w sensie przypadkowym. Jest pomiędzy w sensie funkcjonalnym: wystarczająco blisko, by być dostępny, i wystarczająco daleko, by zachować swój charakter.
I być może właśnie tu leży odpowiedź na pytanie postawione na początku tego tekstu.
Sokołów Podlaski i jego otoczenie nie muszą konkurować szybkością ani skalą infrastruktury.
Mogą konkurować czymś innym, spokojem, przestrzenią i jakością środowiska.
Ale tylko wtedy, jeśli ten spokój zostanie nie tylko zachowany, ale także świadomie pokazany i wykorzystany jako atut.
Dlatego końcowe pytanie, które pozostaje otwarte, brzmi już nie tylko. Czy bliskość dróg szybkiego ruchu jest zaletą czy wadą?
Ale również. Czy potrafimy potraktować ciszę i naturalny krajobraz powiatu sokołowskiego jako, jego realną przewagę w świecie, który coraz częściej ucieka od hałasu i pośpiechu?
Sokołów Podlaski nie stoi na skrzyżowaniu autostrad. Stoi w przestrzeni pomiędzy nimi i być może właśnie to nie jest jego ograniczenie, ale jego największa szansa.
I z tym pytaniem zostawiam Państwa, mieszkańców powiatu sokołowskiego, licząc na otwartą dyskusję.”

sobota, 13 czerwca 2026

Sytuacja lokalna

 Włodzimierz Nowotniak

Sam sposób odwołania przez "sokołowskich frustratów" dyrektora Marcin Celiński, wydawałoby się niżej upaść nie można. Otóż można... kiedy byliśmy już na dnie usłyszeliśmy pukanie od spodu: ta władza KO et consortes wsadziła na stołek pana spadochroniarza🪂 z Siedlec, bo w #sokołówpodlaski ich zdaniem, o czym świadczy ich wybór - nie było nikogo kompetentnego🙏 🤡🤭 Ten spadochroniarz jako nowo powołany dyrektor SOK pokazał klasę i przedstawił się społeczeństwu czytając swoje CV ze smartfona📲🤦‍♂️Teraz dostaje dobrą kasę i pewnie uwierzyć nie może, że to się dzieje naprawdę🧏‍♂️🤦‍♂️



czwartek, 28 maja 2026

Rynek

 Pracownia Dokumentacji Dziejów Miasta Sokołów Podlaski

Dzisiaj przygotowaliśmy dla Państwa niesamowicie ciekawą fotografię przedstawiającą Rynek w naszym mieście. Fotografia została wykonana po wojnie, pod koniec lat 40. i przedstawia kamienice od strony ulicy Długiej. Jak widać na zdjęciu pomimo zniszczeń wojennych, duża część zabudowy, która znajdowała się przy rynku przetrwała II wojnę światową. Warto zwrócić uwagę na krzyże znajdujące się wokół pomnika ks. Brzóski, widocznego po lewej stronie fotografii. Dwie kamienice, znajdujące się również po lewej stronie, zostały rozebrane w latach 60. Do dzisiaj to miejsce nie jest zabudowane i znane jest wśród mieszkańców Sokołowa jako "spalenisko", lub "rozwalisko" Na fotografii nie widać jeszcze skweru, który został założony na początku lat 50. @obserwujący

poniedziałek, 25 maja 2026

Węgrów, Sokołów, Żelechów, Kock, Izbica, Przysucha, wcześniej Ryczywół lubelski i Berdyczów. ... i wizyta w ... Palestynie w 1924 roku.

 Węgrów wpół do Uhrów wpół Wengrov


I kto w Węgrowie by pomyślał, że także tutaj sięgało to wielkie poruszenie wśród Żydów tak barwnie opisywane przez Olgę Tokarczuk w "Księgach Jakubowych"... Powiązanie geograficzne pielgrzymki tych idei znajdziecie tutaj razem z wieloma refleksjami z tej powieści - w tym rozsławiony przez Brunona Schultza Drohobycz i wiele innych ośrodków handlu w szerokim basenie Morza Czarnego:
Wstępny punkt zaczepienia w Węgrowie przy dzisiejszej ulicy Piłsudskiego - zaś w rozważanym okresie pomiędzy ulicami Nowomiejską, Jatkową i Garbarską - w komentarzu pod tym postem znajdziecie ten fragment Węgrowa na mapie „rozdzielenia Żydów” z 1822 roku, czyli z okresu, gdy władze Królestwa Polskiego próbowały zrozumieć fenomen ogromnej popularności tego ruchu i raczej bezskutecznie w niego ingerować:
Zatem zapraszam na ciąg dalszy wyszukiwania źródeł o węgrowskich chasydach, w tym szczególnie o rodzie Morgensternów, w tym ostatnim gospodarzu dworu chasydzkiego w ... naszym "Zielonym domku" przy dzisiejszej ulicy Zwycięstwa. Musimy jednak sobie ten sztybel/dwór wyobrazić dużo szerzej - może rozlewający się na Jatkową i ew. dzisiejszy mały rynek na tyłach tego drewnianego dziś zabytku - czyli na obie strony ulicy Zwycięstwa. Rozmach spędzanych tam świąt musiał być znaczny - czytajcie...
"Icchak Zelig M. praktykował również medycynę, chociaż nigdy nie skończył żadnych studiów w tym kierunku. Nauczył się jej od jednego z uczniów swojej Jesziwy, który był doktorem. Morgenstern kształcił go w zakresie Talmudu i Tory, w zamian uzyskując wiedzę z zakresu nauk medycznych.
Wspólnie z ż. wychowali 11 dzieci. Jeden z synów, Jakob Mendel został rabinem w niedalekim Węgrowie, drugi - Benjamin w Sterdyni w pow. sokołowskim (w czasie Holokaustu został wywieziony do warszawskiego getta, zginął w Majdanku).
W 1939 M. był już starszym, schorowanym człowiekiem. Z tego powodu przebywał w otwockim sanatorium poddając się leczeniu. Po ataku Niemiec na Polskę czuł się zdruzgotany i przygnieciony perspektywami straszliwego losu żydowskich współbraci. Podobno gdy podczas kolacji wypadł mu z ręki kieliszek z winem, które rozlało się po stole stwierdził, że to znak, iż jego s. został zamordowany. I rzeczywiście Jakob Mendel Morgenstern, wkrótce po wkroczeniu nazistów na te tereny, został zmuszony do sprzątania głównego placu w Węgrowie. Podczas tej akcji jego oraz towarzyszących mu Żydów zamordowano. Śmierć s. całkowicie pogorszyła stan Icchaka Zeliga M. Zm. 16 X 1939. Z wielką trudnością udało się bliskim mu chasydom doprowadzić do pochowania go na żydowskim cm. Ohel rabina Icchaka Zeliga Morgensterna znajduje się na cm. żydowskim w W., ul. Okopowa, sektor 73, rząd 27, nr 1. Z całej rodziny wojnę przeżył jedynie wnuk Icchaka Zeliga - Mendel Morgenstern i jego siostra Perla oraz kilkoro kuzynów." Z:
A spłynęły te idee do Węgrowa i Sokołowa Podlaskich właśnie przez ten ród Morgensternów z tak odległych zakątków dzisiejszej Ukrainy, Mołdawii, Rumunii przez bliższy nam Ryczywół „lubelski”i Żelechów oraz dalszą Przysuchę:
„Niższe warstwy społeczeństwa były bardziej podatne na wyrażanie swoich uczuć religijnych czy bojaźni bożej, pragnęły impulsu do zaspokojenia tych emocji, czasem głównie poprzez wiarę w mistycyzm czy zabobony. Społeczeństwo było zaabsorbowane tematyką sądu ostatecznego, odkupienia i przyszłego świata. Tobiasz Ha-Kohen opisywał to zapotrzebowanie słowami: Nie ma na świecie kraju, gdzie ludzie zajmują się bardziej diabłami, amuletami, egzorcyzmem, świętymi imionami i wyobrażeniami, jak w Polsce 4 . Naprzeciw tym oczekiwaniom wychodzili ba’al szemowie. Uważano, że łaska boża nie może być osiągniĊta poprzez studia nad świętymi tekstami, ale dzięki modlitwie prowadzącej do jedności z Bogiem, co odpowiadało niepiśmiennym masom 5 , choć początkowo był to ruch mocno elitarny 6 . Ideałem ucieleśniającym wszystkie wymagane cechy nawiązujące do mistycyzmu stała się postać cadyka. Postrzegany był jako objawienie boże, wyrażenie Boga wśród ludzi, osoba stojąca na pograniczu nieba i ziemi 7 , czy jak określa go terminologia kabalistyczna, to posłaniec Szechiny 8 . W celu zachowania swej odrębności chasydzi organizowali się w tzw. sztyble, czyli osobne domy modlitw 9 , które wykorzystywano także do spotkań towarzyskich i wspólnych biesiad. Obok nich istotną rolę odgrywały dwory cadyków, do których chasydzi udawali się na święta, mając okazję do słuchania nauk bezpośrednio od ich mistrzów. Zarówno sztyble, jak i dwory nie naruszały struktur kahalnych ani obowiązującego prawa państwowego, więc były początkowo tolerowane zarówno przez starszyzny gminne oraz miejscowe władze świeckie 10 . Najwcześniejsze ognisko chasydyzmu w Polsce centralnej Ignacy Schiper lokalizuje w Ryczywole na Lubelszczyźnie z datacją od lat sześćdziesiątych XVIII wieku, a jako jego założyciela wskazuje Dow Bera zwanego Wielkim Magidem z Międzyrzecza Koreckiego (1705-1772), zaś propagatora – Samuela Szmelke Horowica (1726-1778) 11 . Zdaniem Marcina Wodzińskiego istnienie ryczywolskiego ośrodka jest zbyt słabo udokumentowane, aby można było mówić o nim jak o centrum chasydyzmu i na pierwsze tego typu miejsce wskazuje ” z Żelechów z osobą Lewi Icchaka pochodzącego z Berdyczowa (1740-1810) 12. Z: A guter jid…? Menachem Mendel Morgenstern z Kocka – biografia ze szczególnym uwzględnieniem badań Josepha Foxa - dostęp:
Aby wypełnić lukę czasową między Morgensternami węgrowsko-sokołowskimi oraz początkiem ruchu chasydów na ziemiach dzisiejszej Polski, znajdujemy ... bardzo ostry spór wśród węgrowskich chasydów na zwolenników linii swoich nauczycieli/cadyków z Kocka i z Izbicy. W sukurs tych poszukiwań przychodzi Alicja Gontarek z pobliskiej Akademii Podlaskiej w Siedlcach z jej:
Gontarek A., Znaczenie i wpływy rodowej izbicko-radzyńskiej dynastii chasydzkiej w środowisku lokalnym i poza nim w XIX i XX wieku, „Wschodni Rocznik Humanistyczny”, t. VI (2009), s. 217-53;
[w komentarzu skan strony dotyczący Węgrowa!]
oraz
Gontarek A., Henoch Lejner (1839-1891), „Radzyński Rocznik Humanistyczny”, t. 16 (1/2018), s. 266-7. - gdzie dostęp tutaj:
Ale zwolennicy linii z Kocka (zatem Morgensternów też) byli także aktywni w Węgrowie, a jak zobaczycie na tłumaczeniu (przez Google Translate™ translation service) w komentarzu - ostro walczyli o uznanie całej społeczności chasydów węgrowskich dla swojego przywódcy duchowego.
Aż trudno dziś uwierzyć w olbrzymi wpływ ruchu chasydów z jego istotną gałęzią w Węgrowie i Sokołowie na ... dzisiejsze kształtowanie się wielkiej polityki (wiecie gdzie?):
„Gdy Icchak Zelig Morgenstern obejmował swój urząd w Sokołowie mieszkało tam około 1200 rodzin żydowskich. Ci, którzy pamiętali tamte czasy wspominali, że do czasu jego kadencji żaden rabin w Sokołowie nie był w stanie utrzymać stanowiska na długo z powodu konfliktów i nieporozumień, które nieodmiennie pojawiały się w tak zróżnicowanej społeczności. Rabin Icchak Zelig był jednak w stanie spokojnie rozmawiać ze wszystkimi. Nigdy nie zrobił nic, aby komukolwiek się przypodobać, nawet najważniejszej osobistości.
Kiedy w 1905 r. zmarł pilawski rebe, większość chasydów kockich uznała Icchaka Zeliga za dziedzica kockiej dynastii. Płomień miłości do Erec Izrael, który rozniecił w jego sercu ojciec, spowodował, że Icchak Zelig zamierzał kontynuować jego pracę także na tym polu. On również podejmował kroki w celu zachęcenia do aliji. Jego działania nie przyniosły jednak zbyt dużych efektów. Miał cięty język, był elokwentny i wygłaszał pełne pasji przemowy na pierwszym Knessija Gedola (Wielkim Zgromadzeniu) Agudas Jisroel w Wiedniu w 1923 r. oraz na drugim w 1929 roku. W 1924 r. wszedł w skład europejskiej delegacji, która wizytowała w Palestynie w celu zbadania sytuacji tamtejszej społeczności. Jednym z celów wizyty było też zażegnanie sporu między Josefem Chaimem Sonnenfeldem i innymi tamtejszymi rabinami, co się nie powiodło, ale w rezultacie narodziła się przyjaźń między Sonnenfeldem a rabinem sokołowskim. Wraz z Abrahamem Mordechajem Alterem i rabinem Herszlem Henochem Lewinem z Będzina rabin Icchak Zelig przyjechał do Ziemi Izraela pod koniec zimy 1924 roku.” z: