Z cyklu SEMPER IUNCTI 600 na 600 Jubileusz
Sokołów Podlaski BARWY MIASTA odc. 52
Karol Kobyliński przyszedł na świat w 1764 r. w typowym dla południowego Podlasia zaścianku szlacheckim, jako jedno z siedmiorga dzieci, które osiągnęły wiek dojrzały. Może i rodzina była nieco zamożniejsza niż te wokół ale do tzw. lokalnego bogactwa, czyli zamożności kwalifikującej ją jeszcze wyżej w regionalnej hierarchii trochę już brakowało. Mimo to odróżniali się na tle innych nawet przydomkiem rodowym "Książko". Karol dorastał i zdobywał wiedzę i doświadczenie życiowe w ostatnich latach I Rzeczypospolitej. Jako niedaleki sąsiad Sokołowa i Ogińskich potrafił też obserwować i wyciągać wnioski. Ważne też było, że jeden ze starszych braci wybrał karierę duchowną, chodzi oczywiście o księdza Franciszka Kobylińskiego, ów osiągnął przecież godności kanonika kijowskiego i stanisławowskiego, proboszcza Uhnowskiego i dziekana żółkiewskiego, i wspierał bardzo rodzeństwo. Nie na darmo jeszcze do połowy ubiegłego wieku funkcjonowało na wsi powiedzenie "kto ma księdza w rodzinie z głodu nie zginie". Schedę po rodzicach podzielono zatem nie na trzech braci ale na dwóch, spłacając cztery siostry co pozwoliło uniknąć zbyt wielkiego rozdrobnienia i tak przecież nie wielkich dóbr ziemskich. Drugi brat Karola - Antoni wszedł więc w posiadanie części Sawic Ruskich dziś zwanych też Kościelnymi. A Karol? Karol w 1800 r. poślubił bogatą wdowę Franciszkę z Wojewódzkich Kostewiczową, która wniosła 36 letniemu mężowi w posagu dobra Baczki i Bohy koło Repek oraz sporo dźwięczącej monety. Ponadto Karol robił w międzyczasie karierę prawniczą i administracyjną, i nie przeszkodził temu upadek państwa wszak Kancelaria Ziemi Drohickiej za Austriaków musiała funkcjonować dalej. Gdzie? Ano już nie w Drohiczynie, w Sokołowie. Dzięki temu Karol Kobyliński znał się nawet z bratem przyrodnim Michała Kleofasa Ogińskiego, a późniejszym ministrem z czasów Księstwa Warszawskiego Feliksem Łubieńskim i przy poparciu jego protegowanych kolejno stał się i kuratorem masy upadłościowej Ogińskiego w Sokołowie, potem administratorem, a na koniec właścicielem miasta w międzyczasie wydzierżawiajac i zamieszkując we dworze Michała Kleofasa Ogińskiego, gdzie kilka lat wcześniej książę gościł samego króla. Koneksje rozszerzały się również na rodzinę bowiem żoną sędziego Antoniego Złotowskiego prowadzącego później Kancelarię Rejenta Powiatowego w Sokołowie była siostra żony Karola też Wojewódzka z domu. Zresztą jego własna siostra poślubiona Czarnockiemu z Czarnot dała początek rodzinie Czarnockich w Sokołowie a ich syn został nawet kasjerem miejskim. A czyim synem był sam nasz Karol? Ano Józefa Kobylińskiego powiecie. No tak, a kto był jego matką? Łucja z Czarnockich. Wszystko teraz jasne? Nie tylko ten nie zginie, kto ma księdza w rodzinie bo i ten, co gdzie nie spojrzy, powie: kuzynie! Kochany! Co słychać? Jak zdrowie? Żona, dzieci? Reasumując umierając w wieku 71 lat Karol Kobyliński miał wielu kuzynów i dla każdego coś wyszło z tego dobrego, nawet dla tych którzy nie przyszli jeszcze wtedy na świat, bowiem ich Wielki Kuzyn pomyślał i o tym.
Foto/Tekst Ewa K. Skarżyńska i Dariusz M. Kosieradzki





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz