ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

piątek, 3 maja 2024

MIEJSKIE KLANY, czyli Familiada po Sokołowsku

 Dariusz Kosieradzki

Cykl SEMPER IUNCTI 600 na 600 Jubileusz
Sokołów Podlaski BARWY MIASTA odc. 51
MIEJSKIE KLANY, czyli Familiada po Sokołowsku
W 1 poł. XIX w. w Sokołowie zaszły spore zmiany o czym już pisaliśmy w poprzednich odcinkach i miało to spory wpływ na stosunki tu panujące, ale jak wiemy też tak naprawdę na samym dole niewiele się zmieniło. Kto bowiem rządził miastem? Kto decydował o codziennych sprawach jego mieszkańców? To, że właściciel i instytucje państwowe wiadomo, ale te bywały nazwijmy to trochę "daleko" i poza towarzyską strefą miejską, a miasteczkiem tak naprawdę trzęsły poszczególne klany rodzinne, czyli ich bossowie stojący na czele poszczególnych familii, ulic, kwartałów, wyznań, zrzeszeń, cechów i mniej formalnych towarzystw wzajemnej adoracji. Rzecz jasna byli to ludzie stosunkowo zamożni jak na miejskie warunki, poważani przez sąsiadów, czyli mający autorytet i swoich oddanych popleczników. Nierzadko prowadzili oni ze sobą wręcz wojny domowe zwalczając też opozycję wewnętrzną i zewnętrzną lub zawierając sojusze. W nowych warunkach potrafiący się zjednoczyć przeciwko wspólnemu zagrożeniu jak to widać było w przypadku sporu z Karolem Kobylińskim. Niejako wyznacznikiem osiągnięcia najwyższego statusu społecznego w mieście nawet prywatnym było przejęcie stołka burmistrza, co przy wielu ośrodkach opiniujących i decyzyjnych już samo w sobie było nie lada sukcesem. Trzeba pamiętać, że przez cały okres I Rzeczypospolitej urząd burmistrza w Sokołowie był bezpłatny i bardziej honorowy, prestiżowy, cokolwiek z racji kontaktów przynosił też korzyści finansowe poprzez poszerzone możliwości prowadzenia interesów w oparciu o właściciela i jego machinę handlową. Wszystko zmieniło się po rozbiorach a konkretnie w 1809 r. Konstytucja wymusiła nowe rozwiązania, burmistrz stał się po części obieralny z kilku zaproponowanych person i odpowiadający też przed instytucjami państwowymi, czyli zaczął pobierać stałą pensję. W Sokołowie tego czasu było kilka, nawet kilkanaście takich bardziej znamienitych rodzin, które kontrolowały oddolne życie miasta. Napewno zaliczały się do nich rodziny Grudniów i Ładów a także Kosieradzkich. Burmistrzami byli: Leon Grudzień 1809, Marek Łada 1811, po 1831 Franciszek Kosieradzki. W trakcie godność burmistrza sprawował kilkakrotnie przedstawiciel klanu Zatkalików, którzy od pokoleń byli popami unickimi, czyli miejscowymi proboszczami i mogli zakładać rodziny i mieć dzieci. Burmistrzem był ksiądz Wawrzyniec Zatkalik, któremu pomagała rodzina Tąkielów. Co się tyczy Kosieradzkich proboszczem parafii katolickiej w Sokołowie był do 1819 r. ksiądz Tomasz Kosieradzki. Nie zapomnimy również o trzeciej ważnej grupie mieszkańców, którzy stopniowo w kolejnych latach zdominują Sokołów, chodzi o Żydów i nie tylko kupców ale rabinów, duchowych i urzędników ich kahału. Wspomina się w źródłach rabina sokołowskiego Abrama att Sulera, także Dawida Docha i Michała Jelenia, oraz pisarzy ich gminy. W przypadku rabinów ci podobnie jak duchowni uniccy posiadali rodziny i dzieci a urzędy często przechodziły z pokolenia na pokolenie. Przedstawiliśmy państwu niezwykle barwną mozaikę a to zaledwie czubek przysłowiowej góry lodowej stosunków zależności społecznej, tej na etapie podstawowym, czyli najniższym szczeblu społecznym. Klany rodzinne, czyli Sokołowskie Familiady, to tak naprawdę one rządziły miastem i decydowały o losach zwykłego mieszkańca, i tak jest do dziś, na szczęście czasy absolutnych samowolek mamy już za sobą.
Foto/Tekst Ewa K. Skarżyńska i Dariusz M. Kosieradzki




Brak komentarzy: