Jak przylatuję z Narity Airport w Japonii na Okęcie to czuję się jakbym wylądował na wsi. To jest tak małe lotnisko, że aż trudno uwierzyć, gdzie wylądowałem.
W Japonii jak budowali lotnisko Narita w latach 70 to też były protesty. Rolnicy nie chcieli oddać ziemi, były protesty, walki z policją i niezły rozpierdziel. Były nawet ofiary śmiertelne...
Dzisiaj lotnisko stoi i trudno sobie wyobrazić, żeby Japonia mogła się rozwijać bez niego.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz