O obronie Wizny zapewne wielu z Was słyszało. Ale kto pamięta o równie heroicznej obronie Kępy Oksywskiej? 🤔
Zapraszam do lektury mojego tekstu oraz do dyskusji na przedstawiony temat. 👇👇👇😉
----------------------
Obrona Kępy Oksywskiej to, obok walk o Wiznę czy Westerplatte, jedno z tych wydarzeń kampanii wrześniowej, które najdobitniej ukazało męstwo polskiego żołnierza. W świadomości społecznej to jednak walki o polską placówkę na Westerplatte są symbolem oporu przeciw hitlerowskim Niemcom. Kępa Oksywska nie zajmuje należnego miejsca w panteonie polskich bitew II wojny światowej.
W latach 1928 – 1939 Kępa Oksywska wraz z portem wojennym Oksywie była główną bazą polskiej floty. Dopiero latem 1939 roku bazę tę przeniesiono na Hel. Kępę Oksywską podporządkowano wówczas dowódcy Lądowej Obrony Wybrzeża, pułkownikowi Stanisławowi Dąbkowi. Miała ona zostać bastionem chroniącym Hel od strony lądu i broniącym port w Gdyni. Już pierwszego dnia wojny korpus gen. Leonharda Kaupischa i zgrupowanie gen. Friedricha Eberhardta zaatakowały mniej liczne oddziały Lądowej Obrony Wybrzeża stacjonujące na Kępie. Do 9 września Niemcy przeprowadzali ataki z wody i z powietrza. Polscy żołnierze odpierać musieli m. in. natarcia pancernika Schleswig-Holstein, który po kapitulacji Westerplatte podpłynął w okolice wyjścia z portu gdyńskiego i rozpoczął ostrzeliwanie Helu oraz Kępy Oksywskiej. 10 września Niemcy rozpoczęli ataki lądowe, a dzień później dowództwo nad oddziałami Kępy przejął dowódca Morskiej Brygady Obrony Narodowej, ppłk. Stanisław Brodowski. W kolejnym dniu kampanii, 12 września, nastąpił generalny szturm armii niemieckiej, wsparty siłami powietrznymi, a także artylerią lądową i okrętową. Hitlerowcy zdobyli wieś Mosty, leżącą na północno-wschodnim krańcu Kępy. Na północy i zachodzie oddziały niemieckiej 207. Dywizji Pancernej przełamały pozycje polskie w okolicach wsi Kazimierz i Dębowa Góra. W tej sytuacji z przedpoli Gdyni wycofane zostały oddziały płk. Dąbka, a 13 września do wojsk na Kępie dołączył 2. morski pułk strzelców oraz kompania Kosynierów Gdyńskich. Polacy, gorzej od Niemców uzbrojeni, pozbawieni umocnień obronnych i łączności, połączeni z różnych oddziałów, nie mieli szans. Zginęło ich około 2000. Nie poddali się jednak. Walczyli. 18 września Schleswig-Holstein podpłynął w okolice Redłowa, skąd ostrzeliwał Oksywie. Następnego dnia zaatakowały trałowce. Naprzeciw nim stanęła bateria Canet z jednym tylko sprawnym działem, do której dołączyła później bateria Laskowskiego. Ogień polskich pocisków zmusił komandora Friedricha Ruge do wycofania swoich jednostek na redę portu gdyńskiego. Był to jednak łabędzi śpiew polskich obrońców. 19 września następuje ostateczny szturm oddziałów niemieckich, który przesądza o zwycięstwie Hitlera. Jako pierwszy ulega 3. batalion rezerwowy. Oddział ppłk. Mariana Sołodkowskiego zostaje rozproszony, a sam Sołodkowski ginie. Niemcy przedostają się do morza. Garstka polskich obrońców na Oksywiu, otoczona przez wroga, pod naporem artylerii, o godzinie 17., kapituluje. Na odcinku północnym Niemcy rozbijają 1. morski pułk strzelców. Polacy znajdują się w tragicznym położeniu. Płk Dąbek i 20 jego podkomendnych ruszają na wroga pod Babim Dołem. Dowódca zostaje ranny odłamkiem pocisku moździerzowego i popełnia samobójstwo. Kępa Oksywska, choć broniła się dzielnie, o godz. 17. upada.
Płk Stanisław Dąbek, jako dowódca Lądowej Obrony Wybrzeża, miał pod swoimi rozkazami 585 oficerów oraz 14 760 podoficerów i szeregowych. Niemcy posiadali jednak przewagę tak w ludziach, jak w uzbrojeniu. Mimo to Dąbek dobrze przygotował swoje wojska do walki. A doświadczenie miał. Zdobył je, służąc najpierw w armii austro-węgierskiej, a potem walcząc w wojnie polsko-bolszewickiej. Pułkownikiem został w 1932 r. Dowodził pułkiem w Hełmie Lubelskim – do 23 lipca 1939 r., gdy został mianowany dowódcą Morskiej Brygady Obrony Narodowej i Lądowej Obrony Wybrzeża. Między 1. a 19. września LOW stoczyła ponad 110 walk – żadna inna polska jednostka nie odbyła ich we wrześniu więcej. 19. dnia kampanii, ok. godz. 11., płk Dąbek dołączył do swojego bezpośredniego przełożonego, dowódcy floty, kontradmirała Józefa Unruga. Ranny podczas szarży pod Babim Dołem, strzelił sobie w usta. Przed śmiercią powiedział: Ja nie skapituluję! W dowód uznania dla bohaterskich obrońców Kępy Oksywskiej, Niemcy zezwolili na uroczysty pogrzeb jej dowódcy.
Całość artykułu w linku poniżej. 👇👇👇

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz