Wielki Trek zbiegł się w czasie z przymusową migracją tubylców, a trekkerzy mylnie sądzili, że region wyglądał tak, jak w dniach, gdy do niego przybyli /opuszczone połacie pastwisk, zdezorganizowane bandy uciekinierów, mocno przesadzone opowieści o wszechobecnej przemocy/. Ten błędny osąd dał podstawy krążącym wśród Afrykanerów legendom, obecnie powoli odchodzącym w zapomnienie. Według nich Voortrekkerzy przenieśli się na niezamieszkane terytorium, a w najgorszym razie zasiedlili te ziemie w tym samym okresie co Murzyni. W 1837 roku Piet Relief wraz z grupą swych ludzi przekroczył Góry Smocze, gdzie chciał ustanowić republikę. Król Zulusów Dingaan /następca Czaki/ wyraził na to zgodę i w lutym 1838 roku doszło do podpisania aktu posiadania. Była to jednak pułapka. Akt prawny przyznający cały Natal Burom został wprawdzie podpisany, ale natychmiast po tym ludzie Dingaana zmasakrowali wszystkich ludzi Reliefa. W grudniu tego samego roku Andries Pretorius wziął odwet na Zulusach. Partia Pretoriusa dotarła nad rzeką Ncome. 16 grudnia Zulusi zaatakowali. Po trzech godzinach masakry rzeka spłynęła krwią. Burowie nazwali ją później Krwawą Rzeką. Straty w ludziach były wyjątkowo nieproporcjonalne: trzech Burów doznało lekkich obrażeń, śmierć poniosło zaś 3 tysiące Zulusów.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz