Był niemal głuchy i pochodził z małej wioski Bajłowo. Po śmierci żony oddał wszystko i wybrał życie jak z innej epoki. Mieszkał w skromnej izbie, nosił proste, własnoręcznie szyte ubrania, jadł niewiele. A potem ruszał do Sofii - 20 kilometrów pieszo - żeby stać pod świątyniami i prosić o jałmużnę. Każdą monetę oddawał na remonty cerkwi i klasztorów. Bułgarzy zaczęli mówić o nim „święty z Bajłowa”.
W 2009 stało się o nim głośno, gdy przekazał katedrze św. Aleksandra Newskiego rekordową sumę ponad 35 000 lewów (ok. 20 000 dolarów), co czyni go jednym z największych prywatnych darczyńców w historii tej świątyni.
Główną zbiórkę zaczął ok. 1988, tuż przed upadkiem komunizmu. Za komuny uznawano go za nieszkodliwego żebraka, a nie politycznego dysydenta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz