Miasto wyremontowało dwa lokale, ale nawet nie zdążyli przekazać ich nowym lokatorom, bo zostały zajęte i zdewastowane przez dzikich lokatorów. Straty 140 tys, winnych brak.
W Wałbrzychu przy ul. Reja 32 dwa mieszkania komunalne zostały wyremontowane w 2022 roku w standardzie gotowym do zamieszkania. Wykonano instalacje, ogrzewanie, podłogi i wykończenie ścian. Odebrano inwestycję, zapłacono faktury i zamknięto remont za publiczne pieniądze. Łączny koszt prac wyniósł niemal 140000 zł.
Lokale nie zdążyły jeszcze zostać formalnie zasiedlone. Procedury administracyjne trwały. Ten moment wystarczył, aby do mieszkań weszli dzicy lokatorzy. Nie czekali na decyzje, nie interesowały ich regulaminy ani prawo. Zajęli lokale siłą i rozpoczęli ich dewastację.
Urzędnicy znaleźli się w sytuacji całkowitej bezradności. Zgodnie z obowiązującymi przepisami musieli zgłosić samowolne zajęcie lokalu, zawiadomić policję i prokuraturę oraz rozpocząć procedurę eksmisyjną w sądzie. Nie wolno im było wejść do mieszkań ani odzyskać ich siłą, mimo że lokale pozostają własnością gminy.
Policja przeprowadziła interwencje, sporządziła dokumentację i zakończyła czynności. Prokuratura po analizie sprawy umorzyła postępowanie z powodu braku możliwości wskazania sprawców. Państwo formalnie zadziałało, lecz realnie nie rozwiązało problemu.
Efekt jest dramatyczny. Jedno mieszkanie nadal pozostaje zajęte przez osoby bez tytułu prawnego. Drugie zostało kompletnie zniszczone. Spalono instalację elektryczną, przebito otwór w ścianie, a wyposażenie zostało wyniesione. Lokale, które miały trafić do osób oczekujących na mieszkania komunalne, nadają się wyłącznie do kolejnego kosztownego remontu.
Dzicy lokatorzy nie ponoszą kosztów swoich działań, natomiast rachunek ponoszą podatnicy. W praktyce wygrywa ten, kto pierwszy złamie prawo i potrafi przeciągać postępowania. Cena tej bezsilności jest bardzo konkretna. To dziesiątki i setki tysięcy złotych, które zamiast służyć mieszkańcom trafiają do studni bez dna.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz