Marynistyka.pl - żeglarskie prezenty, dekoracje marynistyczne
to jedna z ciekawszych opowieści o wielkich, polskich marzeniach, które niemal stały się rzeczywistością. Ten pierwszy polski okręt wojenny z prawdziwego zdarzenia, budowany w latach 1570–1572 w Elblągu, stanowił dowód na dalekowzroczność Zygmunta II Augusta. Ostatni Jagiellon rzucił wyzwanie morskim potęgom, chcąc uczynić „Smoka” fundamentem dominacji Rzeczypospolitej na Bałtyku
.
Za projekt odpowiadali wybitni weneccy mistrzowie: Domenico Zaviazielo i Giacomo Salvadore. Ich obecność gwarantowała zastosowanie nowatorskich technik szkutniczych, łączących wytrzymałość galeonów śródziemnomorskich z wymaganiami trudnej żeglugi północnej. Budowa ruszyła 21 czerwca 1570 roku. Solidny dębowy szkielet oraz poszycie z klonu i sosny zapewniały konstrukcji niezbędną elastyczność. Spojenia burt uszczelniono włóknem konopnym i zabezpieczono 36 beczkami gęstej smoły.
Pod względem technicznym „Smok” był prawdziwym kolosem tamtej epoki. Jego kadłub o długości blisko 38 m. i szerokości 9 m. wspierał się na dębowej stępie a cztery maszty niosły potężne żagle zdolne napędzić ten 900-tonowy kadłub. Weneccy mistrzowie zaprojektowali system trzech pokładów, z których najwyższy, rufowy, stanowił niedostępną twierdzę dla piechoty morskiej. „Smok” miał porażać siłą ognia. Zaplanowano montaż aż 44 dział, w tym potężnych 25-funtowych kartaun (działa ciężkie / wielkokalibrowe) na rufie oraz 16-funtowych notszlangów (wężownice ciężkie) na dziobie. Siłę rażenia dopełniała liczna załoga - około 350 osób, z czego 240 stanowili żołnierze piechoty morskiej gotowi do starć abordażowych.
Niestety, historia napisała tragiczny scenariusz. Choć wodowanie 14 czerwca 1571 roku obudziło nadzieje, śmierć króla rok później zabiła również ten projekt. Brak funduszy i polityczna obojętność sprawiły, że nieukończony kadłub niszczał w Elblągu, aż został rozebrany w latach 80-tych XVI wieku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz