„
Niemiecka grabież okupowanej Polski – kto korzystał z majątku zrabowanego obywatelom Rzeczypospolitej
Pierwsze tygodnie niemieckiej okupacji w Polsce charakteryzowały się m.in. grabieżami i konfiskatami majątków na wielką skalę. Niemcy organizowali masowe transporty do Rzeszy surowców, produktów przemysłowych, wyposażenia wojskowego i żywności. Demontowano i wywożono nowoczesne obiekty przemysłowe. Do początku listopada 1939 roku okupanci wywieźli z naszego kraju 10 tys. wagonów kolejowych zdobyczy, między innymi maszyn rolniczych, mebli i żywności. Do lutego 1941 roku liczba ta wzrosła do 41 tys. wagonów. Wartość tych łupów szła w miliardy marek.
Niemcy szybko utworzyli struktury administracyjne służące systematycznej eksploatacji wszystkich zasobów gospodarczych okupowanej Polski. 19 października 1939 roku Herman Göring powołał do życia Haupttreuhandstelle Ost (Główny Urząd Powierniczy Wschód – HTO) z siedzibą w Berlinie i oddziałami w Gdańsku, Poznaniu, Ciechanowie i Katowicach, a po ataku na Związek Sowiecki także w Białymstoku. Zadaniem HTO było konfiskowanie polskiego majątku państwowego oraz prywatnego na ziemiach wcielonych do Rzeszy, jak również zarządzanie tym majątkiem oraz jego eksploatowanie.
Ponadto Heinrichowi Himmlerowi jako komisarzowi Rzeszy do spraw umacniania niemieckości udało się uzyskać zgodę Hitlera na konfiskowanie i eksploatację własności rolnej i leśnej obywateli polskich na zaanektowanych terenach. Himmler powołał w tym celu 12 lutego 1940 roku Ostdeutsche Landbewirtschaftungsgesellschaft mbH. Ostland (Wschodnioniemiecka Spółka z o.o. ds. Gospodarki Wiejskiej, Ziemie Wschodnie).
Obie organizacje, HTO oraz Ostland Gesellschaft, przystąpiły do masowego wywłaszczania ludności polskiej na terenach przyłączonych do Rzeszy. Niemieccy okupanci przejęli cały majątek państwa polskiego, samorządów, organizacji politycznych i społecznych oraz zdecydowaną większość własności gmin zarówno polskich, jak i żydowskich religijnych. Skonfiskowali wszystkie należące do Polaków i Żydów zakłady rolne i przemysłowe, a także przedsiębiorstwa kredytowe i transportowe. W ten sposób zarekwirowano ponad 90% domów mieszkalnych, zakładów rzemieślniczych i handlowych, a także 500 tys. w pełni wyposażonych mieszkań. W tej części okupowanej Polski do końca wojny pozostały w rękach polskich jedynie nieliczne zakłady rzemieślnicze i usługowe. Zakłady żydowskie zostały przejęte w całości.
Beneficjentami tego zbiorowego wywłaszczenia był niemiecki aparat okupacyjny: władze cywilne, NSDAP, Wehrmacht, SS, rozmaite stowarzyszenia i organizacje. Korzystali z niego również mieszkańcy Rzeszy, którzy ucierpieli w wyniku bombardowań. Tylko od 1 stycznia do 18 października 1943 roku do Rzeszy wyjechało 1,6 tys. wagonów z meblami skonfiskowanymi na terenach zaanektowanych. Wywłaszczony majątek otrzymywały także niemieckie przedsiębiorstwa, niemieccy osadnicy z krajów bałtyckich lub Europy Wschodniej. Polacy na terenach zaanektowanych nie byli nigdy i w żadnych okolicznościach beneficjentami tej grabieży, lecz jej głównymi ofiarami, jeżeli za miarę przyjąć ogół zrabowanego majątku.
W odróżnieniu od terenów wcielonych do Rzeszy w Generalnym Gubernatorstwie nie prowadzono polityki powszechnego wywłaszczenia. Skonfiskowany został i wywłaszczony przede wszystkim cały majątek państwowy. Ponieważ tereny te miały mieć wyłącznie rolniczy charakter i nie przewidywano podjęcia tam znaczącej produkcji, wszelkie zdatne do wykorzystania maszyny i urządzenia były rabowane. Z samej tylko Warszawy w latach 1940–1941 wywiezionych zostało 700 wagonów maszyn i urządzeń przemysłowych.
Nie wywłaszczono całego majątku prywatnego obywateli polskich, wyjątek stanowiła własność Żydów oraz Polaków, którzy uciekli za granicę. Niemieckie władze uznały cały majątek żydowski za bezpański, stopniowo go rekwirowały i przekazywały pod zarząd powierniczy. Zdarzało się też, że konfiskowana była prywatna własność polska, na przykład w celu zwolnienia mieszkań i budynków dla niemieckich władz okupacyjnych i ich niemieckich pracowników, albo też w ramach represji za przynależność do ruchu oporu lub choćby, w przypadku chłopów, za niezrealizowanie obowiązkowych kontyngentów.
W Generalnym Gubernatorstwie niemieckie władze skonfiskowały zatem całą własność państwa polskiego, organizacji politycznych i społecznych, jeśli były polskie lub żydowskie, oraz cały majątek ludności żydowskiej. Ogółem niemieccy okupanci przejęli mniej więcej 1/3 całego majątku znajdującego się na tym terenie. Wszelkie przychody z tego tytułu, na przykład czynsze, zasilały kasy niemieckich starostów powiatowych i grodzkich.
Do zarządzania skonfiskowaną własnością w urzędzie Generalnego Gubernatora powstał wydział o nazwie Biuro Powiernicze z oddziałami w dystryktach oraz w starostwach powiatowych i grodzkich. W 1942 roku w jego zarządzie znajdowało się 1659 zakładów przemysłowych, 1036 handlowych i rzemieślniczych, 49 185 nieruchomości i 2600 majątków ziemskich. Między 1939 a 1942 roku skonfiskowanych zostało także około 217 tys. żydowskich sklepów i zakładów rzemieślniczych, z których ponad 100 tys. zostało natychmiast zamkniętych.
W latach 1940 i 1941 w Generalnym Gubernatorstwie obroty rzemiosła spadły o 63 proc. w porównaniu z rokiem 1938. Liczba Polaków, którzy skorzystali na zamykaniu żydowskich firm handlowych i rzemieślniczych, była niewielka, zwłaszcza że likwidacją objęto także firmy polskie. Jeśli już przejęli jakieś firmy, były to najmniej atrakcyjne zakłady. Najlepsze, najbardziej dochodowe przedsiębiorstwa przejmowali niemieccy „biznesmeni” z Rzeszy, jak choćby znany wszystkim Oskar Schindler lub miejscowi volksdeutsche.
Wspomniany Schindler, członek NSDAP i agent Abwehry, przejął za niewielkie pieniądze Pierwszą Małopolską Fabrykę Naczyń Emaliowanych i Wyrobów Blaszanych „Rekord” w Krakowie Podgórzu, którą przemianował na Deutsche Emaillewarenfabrik (Niemiecka Fabryka Wyrobów Emaliowanych), produkując początkowo naczynia emaliowane, a potem amunicję. Do pracy pozyskał około 1300 żydowskich robotników, którzy wykonywali tam niewolniczą pracę. Choć Schindler rzeczywiście starał się ochronić ich przed wywózką do obozów koncentracyjnych, początkowo było to prawdopodobnie podyktowane jedynie chęcią pomnożenia zysków. Dopiero później zajął się czynną opiekę nad pracownikami, utrzymując np. że wykwalifikowani robotnicy są niezbędni dla utrzymania wydajnej produkcji w fabryce i prześladowanie ich spowoduje wniesienie przez niego żądania o odszkodowanie od niemieckiego rządu.
Do chwili rozpoczęcia masowego mordu na Żydach w 1942 roku cały majątek żydowski znajdujący się w Generalnym Gubernatorstwie – domy, mieszkania, zakłady, które nie zostały wcześniej zlikwidowane, konta bankowe – został skonfiskowany. Aby móc sprawnie zarządzać około 50 tysiącami przejętych działek, latem 1942 roku administracja cywilna Generalnego Gubernatorstwa stworzyła specjalną spółkę.
Niemieccy urzędnicy rościli sobie również prawo do całego ruchomego majątku Żydów (meble, ubrania, przedmioty użytku domowego). Niemieccy starostowie powiatowi i grodzcy szantażem wyłudzali od gmin żydowskich – jeszcze przed deportacjami Żydów do komór gazowych – wysokie kontrybucje, między innymi aby „pokryć koszta przesiedlenia” lub „dla własnych potrzeb”. Niemieccy sprawcy postarali się także – jeszcze przed rozpoczęciem „ewakuacji” żydowskich dzielnic i gett – o zabezpieczenie ich przed plądrowaniem przez Polaków. Tylko bowiem niemieccy organizatorzy „wysiedlenia” mieli prawo do zdobyczy i łupu w świetle prawa niemieckiego. Starostowie ostrzegali więc ludność miejscową, że plądrowanie opuszczonych żydowskich mieszkań i domów będzie surowo karane. Grożono karą śmierci lub obozem karnym. Do szabrów mimo to dochodziło. Niektórych łupieżców zastrzelono.
Po wymordowaniu Żydów w Generalnym Gubernatorstwie powstał spór między Hansem Frankiem i Heinrichem Himmlerem o ich własność. Obaj chcieli zużytkować pozostały po Żydach majątek do własnych celów: Frank dla Generalnego Gubernatorstwa, natomiast Himmler do sfinansowania osiedlenia się Niemców na Wschodzie. Dopiero w obliczu zbliżającego się frontu sowieckiego latem 1944 roku doszli do porozumienia. Postanowili przekazać zarządzanie żydowskim majątkiem niemieckiej cywilnej administracji Generalnego Gubernatorstwa. W praktyce jednak przejęła ona własność Żydów jeszcze przed ich wymordowaniem.
Do masowej sprzedaży żydowskich nieruchomości nie doszło w Generalnym Gubernatorstwie, ponieważ zostały one wprawdzie skonfiskowane, ale – w większości przypadków – formalnie nie wywłaszczone. A tylko wywłaszczoną własność można było sprzedać. Zatarg między Frankiem i Himmlerem zablokował prawne rozwiązanie tego problemu. A więc wbrew temu, co próbują nam wmówić pewne zainteresowane środowiska, należy stanowczo stwierdzić, że Polacy nie skorzystali majątkowo na eksterminacji Żydów, ponieważ byli wykluczeni z grona beneficjentów konfiskat i wywłaszczeń. Oczywiście nie oznacza to, że nie istnieli polscy szmalcownicy bądź pospolici bandyci, którzy wzbogacili się na majątku żydowskim metodami przestępczymi. Ale trzeba też dodać, że ich ofiarami padali także Polacy, starający się ocalić od śmierci żydowskich sąsiadów. Ponadto był to margines w stosunku do całości społeczeństwa polskiego, a nie zjawisko masowe, jak przekonują dziś niektórzy.”
Tekst za: Historia i Militaria II wojny światowej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz