ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

czwartek, 26 stycznia 2023

Losy Polaków

 Klub Miłośników Historii Polski

- Heidi, Heido, Heida;
- Dobra Panowie dość już tego, pojedliście, popiliście, pośpiewaliście – czas brać się do roboty. Mam tu pismo od samego Wernera Lorenza. Dowiedziałem się z niego, że wkrótce powstanie specjalna księga Polaków ściganych listem gończym. Są tu wytyczne jakie osoby mają tu trafić. Są to głównie żydzi, komuniści oraz inteligencja.
- To te wsioki, mają inteligencję?
- Ynteligencję 🙂
- Po co się męczyć? Wszystkich ich rozstrzelajmy!!!
- Część z nich nam się przyda do pracy.
- Spokojnie Panowie posłuchajcie dokładnie kto ma trafić na listę…..
Bydgoszcz 10.08.1928 – dworzec kolejowy
- Zostaliście wybrani spośród całego wioślarstwa polskiego i wysłani na boje światowe, na Olimpiadę do Amsterdamu. Cała Polska śledziła przebieg tych bojów. Spisaliście się dzielnie. Cała Polska radośnie powitała Wasze zwycięstwo, a my Wasi najbliżsi, jesteśmy dumni z Was. Cześć Wam!
Tymi słowami przywitał swoich podopiecznych kierownik ośrodka olimpijskiego – Siemiątkowski. Witała ich cała Bydgoszcz, specjalnie podstawiony cabriolet przewiózł ich z dworca do siedziby BTW – Bydgoskiego Towarzystwa Wioślarskiego. Przed samochodem orkiestra, za samochodem wioślarki, wioślarze, harcerze a po bokach tłumy bydgoszczan z kwiatami. Był to wspaniały dzień dla zdobywców pierwszego medalu olimpijskiego w historii polskiego wioślarstwa. Medal ten zdobyła piątka chłopaków z jednego klubu - Leon Birkholz, Franciszek Bronikowski, Edmund Jankowski, Bernard Ormanowski oraz sternik Bolesław Drewek. Później nastąpiły typowe dla takich sytuacji – przemowy itp. Każdy kto coś znaczył chciał choć przez chwilę pogrzać się w słoneczku chwały brązowych medalistów z Amsterdamu. W jakiś czas później czekała ich jeszcze wizyta na Zamku Królewskim w Warszawie, podejmował ich prezydent Ignacy Mościcki. Następnie trzeba był wracać do szarej rzeczywistości. Jak ta wyglądała? Leon – był kasjerem w Komunalnej Kasie Oszczędności w Bydgoszczy. Franciszek pracował w fabryce mebli. Edmund – 4 lat później miał zostać dyrektorem fabryki rowerów – Romet. Bernard – tuż po olimpiadzie poszedł w „kamasze” . Sternik – Bolesław podobnie jak Leon, pracował w Komunalnej Kasie Oszczędności w Bydgoszczy. Rok później, już bez sternika oraz odbywającego służbę wojskową Bernarda, kolejny raz zdobyli brąz na Mistrzostwach Europy u siebie w Bydgoszczy. Kolejny raz byli na ustach wszystkich. Po tym sukcesie powoli kończyli swoje kariery. Najdłużej, bo aż do wybuchu II Wojny Światowej aktywny był Bernard.
Piątka wioślarzy aktywnie walczyła z hitlerowskim najazdem. II Wojna Światowa była tragedią dla całej Polski. Wszędzie okupanci dopuszczali się mordów, gwałtów i grabieży. Szczególnie na terenach bezpośrednio wcielonych do Rzeszy terror przybrał olbrzymie rozmiary. Na czele miast, które odczuły to wyjątkowo mocno, wysuwała się Bydgoszcz. Pretekstem do tego były zajścia z 3-4 września 1939 roku – przeszły one do historii jako Krwawa Niedziela. 3.09.1939r. dywersanci pochodzenia niemieckiego ostrzelali wycofujące się oddziały Wojska Polskiego. W odpowiedzi na to wojsko przy wsparciu ludności cywilnej, rozbiły grupy dywersantów. Niestety jak to często bywa przy takich okazjach, sytuacja wymknęła się z pod kontroli i doszło do mordowania przypadkowych, niewinnych ofiar po obu stronach. Przykładowo pradziadek piszącego te słowa został zamordowany przez sąsiada Niemca z nieznanych powodów. Powodem zapewne były jakieś zadawnione urazy. Naturalnie po opanowaniu miasta Niemcy zrobili ze swoich ofiar męczenników a z Polaków morderców. Ułatwiło to okupantom przeprowadzanie masowych mordów. Najbardziej znanym miejscem tych mordów była fordońska „Dolina Śmierci” . Tam właśnie trafił jeden z naszej piątki – konkretnie Edmund Jankowski. To właśnie tam „waleczne” oddziały Selbstschutz oraz Einsatzgruppen brały odwet na polskich „mordercach”. Jankowski trafił na listę z powodu przynależności do Polskiego Związku Zachodniego. Jego ostatnie chwilę musiały wyglądać strasznie. Najpierw skazańcy wysiadali z ciężarówek, przechodzili „ścieżkę zdrowia” – przygotowaną przez twardzieli ze wspomnianych wyżej paramilitarnych grup, kolejnym etapem była grabież. Sam mord przypominał Zbrodnie w Katyniu. Skazańców najczęściej zabijano strzałem z pistoletu w tył głowy, dobijano ich kolbami karabinów lub zasypywano żywcem we wcześniej przygotowanych grobach.
Pozostałej czwórce udało się przeżyć wojnę. Najdłużej, bo do 1984 żył Bernard, który po zakończeniu kariery był trenerem. Leon po rozwodzie został zakonnikiem, zmarł w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku motocyklowym. Franciszek zmarł w Milanówku, gdzie prowadził zakład meblarski. Jego wnuk, Adam Bronikowski również był wioślarzem. Do powtórzenia olimpijskiego sukcesu dziadka zabrakło mu 0,07 sekundy – o tyle przegrał brązowy medal na olimpiadzie w Atenach w 2004r. Sternik, Bolesław dochrapał się stanowiska dyrektora w Narodowym Banku Polskim w Gdyni.

Brak komentarzy: