ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

środa, 25 stycznia 2023

Tragedia w Pratulinie

24 stycznia 1874 roku w Pratulinie w obecnym powiecie bielskim w województwie lubelskim sotnia kozacka pod dowództwem niemieckiego pułkownika Steina otworzyła ogień do parafian zebranych przed tamtejszą świątynią grekokatolicką. 
Genezy tego tragicznego wydarzenia należy jednak szukać kilka dni wcześniej, bowiem to wtedy carski naczelnik powiatu konstantynowskiego o nazwisku Kutanin zażądał, aby unici przekazali swoją świątynię nowemu proboszczowi, wyznaczonemu przez władze rządowe. Lud nie godził się na rządowego proboszcza. Naczelnik dał kilka dni do namysłu. 
Po tym czasie do wioski przybył wspomniany już kozacki oddział pułkownika Steina, a naczelnik carski naczelnik zażądał kluczy, by otworzyć cerkiew i wprowadzić nowego proboszcza, anty-unitę, ks. Leontyna Urbana. Zebranych straszył wojskiem, które ustawiono tuż za parkanem przykościelnym.
Podjęta na miejscu próba pertraktacji zakończyła się niepowodzeniem. Wobec powyższego kozacy na rozkaz swojego dowódcy przegrupowali się i ustawili bagnety na karabinach. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że jednym z protestujących parafian był były żołnierz carski Feliks Osypiuk, który wystosował do żołnierzy następujące słowa "Wiemy, że według postanowienia carskiego nikogo bić nie wolno. Dlatego, jeśli napadać nas i bić będziecie, będziemy się bronić, czym kto może. Ale jeśli car upoważnił was do zabijania nas, lud gotowy jest zginąć za Boga i wiarę i nie cofnie się ani kroku przed śmiercią”
Nie bacząc na to wojsko ruszyło na tłum, który rozjuszony zaczął rzucać w żołnierzy kamieniami. Zdezorientowany oddział nieco się wycofał, ale wkrótce na rozkaz swojego dowódcy otworzył ogień z karabinów w kierunku tłumu. Zginęło dziewięć osób, w tym wspomniany Feliks Osypiuk i Anicent Hryciuk -19 letni chłopak, który przyniósł jedzenie protestującym. 180 osób odniosło rany.
Masakrę zakończyło wzajemne omyłkowe postrzelenie się dwóch kozaków.
Ciała zabitych leżały na miejscu jeszcze przez dobę, po czym zostały przeniesione na miejscowy cmentarz. Po wszystkim wprowadzono do świątyni rządowego proboszcza.

Brak komentarzy: