Semper Iuncti w podróży POLSKA
W poszukiwaniu gór na nizinach część 1
Skarby, diabły i kamienie. Odcinek 2
ROZBITY KAMIEŃ
Magia kamieni, ich siła (pewnie bardziej chodzi o ciężar) i zagadka pochodzenia, kiedy znajdowano je daleko od gór i skał od zawsze ciekawiła ludzi. Kto je tu zostawił? Kto porozrzucał po okolicy i dlaczego, i kim był albo byli, skoro pomimo ich wagi dali rady dźwignąć takie ciężary? Och różnie to tłumaczono sobie. Raz obarczano odpowiedzialnością starych bogów, potem rasę olbrzymów, a na koniec samego diabła. Wówczas przecież nikt nie słyszał o jakiś tam epokach lodowcowych, glacjałach, przesuwaniu się lądolodu, jego cofaniu i wędrujących z nim głazach zwanych dziś narzutowymi. Potem ludzkość sama zaczęła manipulować kamieniami mamy nawet taką epokę przecież. Głazy ustawiano w kręgi, ciosano, budowano ołtarze ofiarne (takowy podobno był i w naszej okolicy) ba nawet ustawiano głazy jeden na drugim tworząc prymitywne świątynie. O tym wszystkim rozmyślaliśmy i wreszcie dotarliśmy do wsi Rozbity Kamień, pod sam kościół, a nawet dwa. Jeden obok drugiego. Współczesny murowany z XX w. i drugi drewniany i zabytkowy z XVIII w. Tutejsza parafia katolicka powstała w 1 poł. XV w. była bez wątpienia fundacją zbiorową miejscowej szlachty (niektórzy mają skłonność przypisywanie sobie całości zasług ot taka słabość ludzka), kilku z zamożniejszych rycerzy ofiarowało ziemię i główne uposażenie, reszta dołożyła się w ten czy inny sposób. O dwóch nawet wiemy z zachowanych przekazów pisanych o reszcie niestety nic. Byli to Wojciech z Komorowa i Urban (informacja fragmentaryczną z 1448)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz