ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

czwartek, 5 października 2023

Z cyklu: aktorskie małżeństwa.

 Aktorzy na tle historii


Po prawej Alicja Bobrowska i Stanisław Zaczyk na zdjęciu Jerzego Troszczyńskiego, 1969r. Po lewej ta sama para na fotosie Henryka Kucharskiego do filmu z 1961r. "Przeciwko bogom" (reż. Drapella Hubert).
Jest to historia niesłusznie posądzonego o tchórzostwo i bojkotowanego przez kolegów lotnika. Trochę mi to przypomina losy Pana Stanisława, który podczas stanu wojennego został oskarżony o donoszenie na kolegów. Nie wiem jednak czy słusznie. Ponoć po jego śmierci teczka z dowodami została zniszczona, ale zachowały się kopie raportów "Stanisława" w teczkach niektórych osób inwigilowanych. Ponoć ustalono, że pod tym pseudonimem kryje się Zaczyk. Nie widziałam ich i nie wiem jaka jest prawda, więc jedynie pozostanę przy fakcie, że takie zarzuty padły. Atmosfera jaka miała wokół niego miejsce oraz problemy w małżeństwie, o których nikomu nie chcieli opowiadać a skończyły się rozstaniem, pogorszyły jego zdrowie. Prof. Barbara Osterloff na antenie RDC zauważyła, że wycofał się z życia zawodowego a w mediach można przeczytać, że zmarł w osamotnieniu. Ze wspomnień Pana Przemka Popkowskiego (zamieszczonych pod tym postem) wynika jednak, że znalazł kogoś z kim spędził resztę życia: "Pan Zaczyk był sąsiadem vis a vis moich dziadków. (...) Ostatnie lata spędził z p. Netzel w jej mieszkaniu przy Walecznych [na Saskiej Kępie]. Do dziś jest bardzo ciepło wspominany przez sąsiadów. Ps. mam zamiar upamiętnić aktora tablicą pamiątkową na kamienicy, w której mieszkał (od strony Zaułku Żabczyńskich, którego jestem pomysłodawcą i opiekunem)."
Pan Przemek podzielił się tez garścią informacji (znajdą się one na wystawie, którą właśnie przygotowuje), że " w tej części Saskiej Kępy mieszkało kilku aktorów. W 1939 roku na kilka miesięcy przy Walecznych 2 zamieszkała Hanka Ordonówna, w naszej kamienicy przy Łotewskiej 4 mieszkał Aleksander Żabczyński (do śmierci w 1958 roku) z żoną Marią (także do śmierci w 1981 roku). Vis a vis na przełomie lat 70. i 80 (tez do śmierci) mieszkał właśnie S. Zaczyk, a w latach 2000. w tym samym mieszkaniu ulokował się na jakiś czas Tomasz Karolak."
Jeśli chodzi o Panią Alicję, w 2019 r. Dorota Salus przeprowadziła wywiad z nią, dzięki któremu zamieszczam poniższe informacje.
Alicja Bobrowska urodziła się w 1936r. na Wołyniu. Jak wyznała "w kościelnych księgach w rubryce "przynależność" wpisano mi proroczo: Polka - emigrantka." Wymarzyła sobie, że zostanie aktorką i w 1959 ukończyła studia w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie. Ale tak naprawdę
to kobieta wielu zawodów. Trochę jak kobieta pracująca, która żadnej pracy się nie bała. Jeszcze w trakcie nauki dorabiała sobie jako modelka w Domach Towarowych, co ją potem doprowadziło do tytułu Najmilszej Studenki, Wicemiss Wybrzeża a zaraz potem tytułu Miss Polonia czyniąc pierwszą powojenną laureatką tego konkursu piękności. Wkrótce dziennikarz Polonia Reporters namówił ją do udziału w Miss Universe 1958, organizowanego w Stanach Zjednoczonych. Ta przygoda prawie ją ominęła. Odmówiono jej wydania paszportu. Postanowiła spróbować napisać do premiera Cyrankiewicza, co przyniosło pozytywny skutek i mogła się na konkursie pojawić, zdobywając 5. miejsce oraz wyróżnienie za najlepsze przemówienie o swoim kraju. Tak to wspominała: "Każda z 15 finalistek miała wygłosić krótką mowę o swoim kraju. W przerwie słychać było, jak dziewczyny ćwiczą przygotowane angielskie frazy. Gdy przyszła moja kolej, wyszłam na scenę i wygłosiłam przemówienie po polsku. Przełożył je tłumacz. "Mam nadzieję, że na widowni siedzą także i moi rodacy" - wtrąciłam, na co sala odpowiedziała huraganem braw. Okazało się, że wśród publiczności byli obecni liczni reprezentanci Polonii, zwłaszcza lotnicy, którzy po wojnie przyjechali tu z Anglii."
Całość zakończyła słowami: "God bless America and Poland too".
W trakcie swojego pobytu, poznała Marlona Brando, który zaproponował jej udział w filmie,ale odmówiła. Odmówiła też współpracy marce Max Factor. Po 4 miesiącach wróciła do narzeczonego Stanisława Zaczyka. Spotkała się z chłodnym przywitaniem ze strony mediów, które rozpisywały się o jej "spotkaniach w USA z krytykowanymi wówczas obywatelami, którzy śmieli "porzucić" kraj. Przez chwilę pracowała jako spikerka w telewizji, ale wolała teatr i budowę swojego domu, przy której pomagała. Po 20 latach odwiedziła przyjaciół w Stanach. W międzyczasie w Polsce wybuchł stan wojenny, rozstała się z mężem, a syn założył własną rodzinę. Pobyt się przedłużał, aż w końcu została na stałe. Zdobyła uprawnienia pielęgniarskie i przez 17 lat wykonywała dializy pacjentom w zaawansowanym stadium nowotworu nerek. Na emeryturze zajęła się sztuką i obecnie wystawia swoje prace w galeriach. Po latach stwierdziła, że rację miał ojciec, który marzył by została lekarką. O ile dobrze zrozumiałam, jej mottem życiowym było podejście Scarlett O'Hara: "Jutro też będzie dzień".
Szkoda jedynie, że tak a nie inaczej ułożyły się losy tej małżeńskiej pary.
Zdjęcia pochodzą z Fototeki FINA.
Link do wywiadu w komentarzu.

Brak komentarzy: