ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

piątek, 21 czerwca 2024

Roy Benavidez

 

On May 2, 1968, U.S. Army Green Beret Roy Benavidez heard a plea for help over the radio. A group of his fellow soldiers were surrounded by the North Vietnamese Army and couldn't hold them off for much longer. Benavidez sprang into action, jumping out of a helicopter and straight into enemy fire armed with only a knife. He was shot several times while running toward the wounded soldiers, but he persisted and began carrying them to safety. When one enemy soldier stabbed him with a bayonet, Benavidez pulled the blade out of his arm, thrust his own knife into the man's chest, and continued helping his wounded comrades, leaving his only weapon behind. During the six-hour battle, Benavidez suffered 37 bullet, bayonet, and grenade shrapnel wounds. At one point he was seen holding in his own intestines while his eyes were crusted shut with blood from his head injury. And when the fighting was over, he was in such bad shape that medics thought he was d-ead and placed him in a body bag — until Benavidez managed to spit in a doctor's face to get his attention. Credit to the respective author
2 maja 1968 roku Roy Benavidez w zielonym berecie armii amerykańskiej usłyszał przez radio prośbę o pomoc. Grupa jego towarzyszy została otoczona przez armię północnowietnamską i nie mogła ich dłużej powstrzymywać. Benavidez wkroczył do akcji, wyskakując z helikoptera i prosto w ogień wroga uzbrojony jedynie w nóż. Biegnąc w stronę rannych żołnierzy, został kilkakrotnie postrzelony, ale nie ustępował i zaczął nieść ich w bezpieczne miejsce. Kiedy jeden z wrogich żołnierzy dźgnął go bagnetem, Benavidez wyciągnął ostrze z jego ramienia, wbił mu własny nóż w pierś i nadal pomagał rannym towarzyszom, zostawiając jedyną broń. Podczas sześciogodzinnej bitwy Benavidez odniósł 37 ran postrzałowych, bagnetowych i odłamków granatów. W pewnym momencie widziano go trzymającego własne jelita, a jego oczy były zasklepione krwią po urazie głowy. A kiedy walki dobiegły końca, był w tak złym stanie, że lekarze uznali go za zmarłego i umieścili go w worku na zwłoki – do czasu, aż Benavidezowi udało się napluć lekarzowi w twarz, aby zwrócić jego uwagę. To zasługa odpowiedniego autora
Zdjęcie

Brak komentarzy: