Naszantowałem się w życiu co nie miara, ale szanty z fruwającymi drinkówkami nie spotkałem. To już nie tylko pokładowe przyśpiewki, ale i mały cyrk, przedstawienie dla gości w tawernie. Praca szklankami świetnie korespondują w tym przypadku z szantami czyli pieśniami pracy, boć przecież tak jak dawniej żeglarze na pokładzie, szantymeni przy stole pracują zespołowo.
Ciekawe kto wymyślił taką szklankową przyśpiewkę. Czy marynarze na kliprach herbacianych, czy żeglarze w Mikołajkach. Jeśli ktoś wie, niech da znać, bo bardzo mi się ten występ spodobał!
Ciekawe kto wymyślił taką szklankową przyśpiewkę. Czy marynarze na kliprach herbacianych, czy żeglarze w Mikołajkach. Jeśli ktoś wie, niech da znać, bo bardzo mi się ten występ spodobał!
Andrzej Dębiec
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz