W znanym przewodnikom punkcie, spotkaliśmy turystów z innych obozów i dalszą podróż po kanałach odbywałem w większej grupie. Musze przyznać, że poruszanie się łodzią "na pych" to hipnotycznie piękny sposób zwiedzania. Każde odepchnięcie drąga przesuwało mokoro z szelestem przez szuwary. Do łódki wskakiwały pasikoniki, by za chwilę znów wyskoczyć. Moczyłem palce w ciepłej wodzie i obserwowałem mieszkańców tego mikrokosmosu. Od czasu do czasu tubalne parsknięcie hipopotama przestrzegało przed wpłynięciem w odnogę, którą uważa za swoją. Posuwaliśmy się bardzo powoli, robiąc częste przystanki przy zadrzewionych wyspach.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz