Wyjątki z dzieł Kibucowicza Harariego
Jestem świeżo po lekturze książki prof. Adama Wielomskiego pt. "Yuval Noah Harari Grabarz człowieczeństwa", która jak sam tytuł wskazuje traktuje o szanowanym i szeroko znanym w szerokich kręgach guru współczesnego świata, "ideologu z kibucu" (której to frazy autor książki często stosuje), popnaukowcu i scjentyście, bez którego żaden szanujący się ponadzintelektualizowany ambicjoner korpoludkowy nie może się obejść, aby pokazać się w środowisku z wyższych sfer.
Przytoczę tutaj po dziesięć cytatów z każdej książki jego trylogii, która liczy sobie ok. 1500 str. i została streszczona w ww. książce na trochę ponad 400 str. Zawiera ona liczne cytaty, które tutaj zamieszczę, co lepsze smaczki, wnioski proszę wysnuć samemu.
Można o tejże postaci wiele napisać, jednak ze względu na konwencję postu, tego dzisiaj nie uczynię, innym razem 
Sapiens. Od zwierząt do bogów - to o przeszłości
1. "Rewolucja agrarna z pewnością pomnożyła zasoby żywnościowe pozostając do dyspozycji człowieka, ale większa ilość żywności nie przekłada się na lepszą dietę czy dodatkowy czas wolny. Przyniosła raczej eksplozje demograficzne i rozpasane elity. Przeciętny rolnik pracował ciężej niż typowy zbieracz-łowca, a w nagrodę dostawa gorsz pożywienie. Rewolucja agrarna była największym oszustwem w historii. (...), Oto sedno rewolucji agrarnej; zdolność utrzymania przy życiu większej liczby ludzi w gorszych warunkach."
2. "Udomowione kury i bydło mogą uosabiać sukces ewolucyjny, ale należą do najbardziej nieszczęśliwych istot, jakie kiedykolwiek istniały na Ziemi. Udomowienie zwierząt było wynikiem serii brutalnych zabiegów, które z upływem wieków stawały się jeszcze okrutniejsze. (...) Kurom nioskom, krowom mlecznym i zwierzętom pociągowym pozwala się czasem na wiele lat życia. Okupione jest to jednak jarzmem drakońskiej eksploatacji i przymusem życia w warunkach z gruntu sprzecznych z ich naturą i potrzebami bytowymi. (...). Aby z byków, koni, osłów czy wielbłądów można było zrobić potulne zwierzęta pociągowe, należało zdławić w nich naturalne instynkty i więzi społeczne, wytłumić agresję i seksualność oraz ograniczyć swobodę ruchów. Rolnicy wypracowali takie techniki jak zamykanie zwierząt w zagrodach i kojcach, zakładanie im uprzęży i uzd, tresowanie ich batem i ościeniem oraz okaleczanie."
3. "Tak Hammurabi, jak i ojcowie założyciele Stanów Zjednoczonych wyobrażali sobie rzeczywistość rządzoną uniwersalnymi i odwiecznymi zasadami sprawiedliwości, jak równość czy hierarchia. Lecz jedynym miejscem, w którym takie uniwersalne zasady istnieją, jest płodna wyobraźnia homo sapiens oraz mity, jakie wymyślają i sobie opowiadają. Zasady te nie mają wartości obiektywnej."
4. "Biologia umożliwia mężczyznom czerpanie przyjemności z uprawiania seksu z mężczyznami - urzeczywistniania tej możności zabrania im kultura. Kultura z reguły twierdzi, że zakazuje tylko tego co jest nienaturalne. Prawdziwie nienaturalne zachowani, czyli takie, które sprzeciwia się prawom natury, po prostu nie mogłoby zaistnieć, więc nie potrzebowałyby żadnego zakazu. (...) w rzeczywistości nasz pojęcie "naturalnego" i "nienaturalnego" nie wywodzi się z biologii, ale z teologii chrześcijańskiej. W ujęciu teologicznym "naturalny" znaczy "zgodny z intencjami Boga, który stworzył naturę.""
5. "Mężczyzna nie jest osobnikiem homo sapiens o określonych cechach biologicznych jak chromosomy Y i X, jądra i wysoki poziom testosteronu. Mężczyzna to ktoś, kto zajmuje wyznaczone miejsce w wyobrażonym umownym porządku swojego społeczeństwa. Mity jego kultury przypisują mu określone męskie role (jak zaangażowanie w politykę), prawa (jak głosowanie) i obowiązki (np. służba wojskowa). Z kolei kobieta nie jest homo sapiens wyposażonym w dwa chromosomy X, macicę i dużą ilość estrogenu. Jest osobnikiem żeńskim należącym do stworzonego przez człowieka porządku wyobrażonego. Mity jej społeczeństwa przypisują jej unikatowe kobiece role (wychowanie dzieci), prawa (ochrona przed przemocą) i obowiązki (posłuszeństwo wobec męża). Ponieważ to mity, a nie biologia, określają role, prawa i obowiązki mężczyzn i kobiet, znaczenie "męskości" i "kobiecości" w różnych społeczeństwach wykazywało ogromne zróżnicowanie."
6. "Kupcy, zdobywcy i prorocy byli pierwszymi ludźmi, którzy zdołali przekroczyć binarny ewolucyjny podział na swoich" i obcych" oraz zakładali hipotetyczną jedność ludzkości. Dla kupców cały świat był jednym rynkiem, a wszyscy ludzie potencjalnymi klientami. Usiłowali ustanowić ład ekonomiczny, który stosowałby się wszędzie i dla wszystkich. Dla zdobywców cały świat był jednym wielkim imperium, a wszyscy ludzie potencjalnymi poddanymi. Dążyli do ustanowienia ładu politycznego, który panowałby wszędzie i odnosił się do wszystkich. Dla proroków cały świat krył jedną prawdę, a wszyscy ludzie byli potencjalnymi wyznawcami. Starali się ustanowić ład religijny, który stosowałby się wszędzie i do wszystkich."
7. ""soma" (...) czyni ludzi szczęśliwymi, nie obniżając ich wydajności i sprawności. Rządzącej całym globem Republice Świata nie grożą wojny, rewolucje, strajki i demonstracje, ponieważ wszyscy ludzie w każdej sytuacji są w najwyższym stopniu zadowoleni ze swoich warunków życia"
8. "Imperium jest porządkiem politycznym odznaczającym się dwoma istotnymi charakterystycznymi cechami. Po pierwsze, aby zasługiwać na to miano, trzeba sprawować władzę nad liczną rzeszą ludów posiadających swoistą tożsamość kulturalną i odrębne terytorium. Ilu ludów? Nie dwóch i nie trzech - to za mało. Dwudziestu albo trzydziestu. (...) Po drugie, imperia cechują się zmiennymi granicami i potencjalnie nienasyconym apetytem. Potrafią pożerać i resorbować kolejne narody i terytoria, nie zmieniając swojej podstawowej struktury i tożsamości."
9. Wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za swoich, ale nie za obcych, od których zawsze jesteśmy różni i wobec których nie mamy żadnych zobowiązań. Nie chcemy ich widzieć na swoim terytorium i nic a nic nie obchodzi nas, co dzieje się na ich terytorium. (...) W przeciwieństwie do tego etnicznego ekskluzywizmu, poczynając od epoki Cyrusa (władcy imperium perskiego przyp. A.W.), ideologia imperialna była na ogół inkluzywistyczna i uniwersalistyczna. (...) uznawała fundamentalną jedność całego świata, istnienie jednego zbioru zasad obowiązujących - wszędzie i zawsze oraz wzajemną odpowiedzialność wszystkich istot ludzkich. Ludzkość postrzegana jest jako jedna wielka rodzina (...). Ta nowa imperialna wizja przeszła z Cyrusa i Persów na Aleksandra Wielkiego, a z niego na helleńskich (powinno być: hellenistycznych - przyp. A.W.) królów, rzymskich cesarzy, mahometańskich kalifów, indyjskich dynastów i w końcu na sowieckich sekretarzy generalnych i amerykańskich prezydentów. Ta postępowa wizja uzasadniała rację bytu imperiów i negowała nie tylko bunty ujarzmionych ludów, lecz także opór wobec imperialnej ekspansji stawiany przez niepodległe ludy."
10. Coraz liczniejsza rzesza uczonych postrzega kultury jako swojego rodzaju infekcję bądź pasożyta umysłu, a ludzi jako ich nieświadomych żywicieli. Pasożyty biologiczne, jak wirusy, żyją w ciele żywiciela. Rozmnażają się i rozprzestrzeniają z jednego żywiciela na drugiego, czerpią z niego pokarm, osłabiają go, a czasem wręcz doprowadzają do śmierci. Dopóki żywiciel żyje na tyle długo, by przekazać dalej pasożyta, dopóty pasożyt nie przejmuje się stanem zdrowia swojego żywiciela, w ten sam sposób idee kulturowe zamieszkują umysły ludzi. Rozmnażają się i rozprzestrzeniają na kolejnych żywicieli, od czasu do czasu wyniszczając ich, a nawet zabijając. (...) kultury (...) są pasożytami umysłu, które pojawiają się przypadkowo, by pasożytować na wszystkich zarażonych nimi ludziach."
Homo deus. Krótka historia życia - to o przyszłości
1. (...) hodowcy doskonale zdawali sobie sprawę z tego, co robią. Wiedzieli, że poddają udomowione zwierzęta wyzyskowi i że podporządkowują je ludzkim pragnieniom oraz zachciankom. Swoje postępowanie usprawiedliwiali w imię nowych religii teistycznych, które wyrastały jak grzyby po deszczu i rozprzestrzeniały się w następstwie rewolucji agrarnej. Religi teistyczne zaczęły twierdzić, że wszechświat nie jest parlamentem istot, lecz raczej teokracją, w której grupa wielkich bytów - albo też jeden Bóg pisany wielką literą 'B' (po grecku Theos)(...). Dotychczas homo sapiens był tylko jednym aktorem w wielotysięcznej obsadzie. W nowym teistycznym dramacie homo sapiens stał się bohaterem, wokół którego kręci się cały wszechświat."
2. "W starożytnym Egipcie, biblijnym Izraelu i średniowiecznych Chinach często trzymano ludzi w niewoli, torturowano i zabijano za błahe wykroczenia. (...) W ten sposób gospodarstwo rolne stało się prototypem nowych społeczeństw, z właściwymi im nadętymi panami, niższymi rasami nadającymi się do wyzyskiwania, dzikimi zwierzętami, które trzeba tępić, oraz z unoszącymi się nad tym wszystkim Bogiem, który udziela swojego błogosławieństwa temu układowi."
3. "Dla współczesnych ludzi śmierć jest raczej problemem technicznym, które możemy i powinniśmy rozwiązać. (...) ludzie nie umierają dlatego, że jakaś postać w czarnej pelerynie szturchnie ich parę razy w rami, ani dlatego, ze tak zarządził Bóg, ani dlatego, że śmiertelność jest niezbędnym elementem jakiegoś wielkiego kosmicznego planu. (...) A co jest przyczyną wszystkich tych technicznych problemów? Inne techniczne problemy (tu przykłady fizjologicznych problemów) Nie ma w tym nic metafizycznego. To wszystko problemy techniczne. A każdy problem techniczny ma techniczne rozwiązanie. Nie musimy czekać na ponowne przyjście Chrystusa, by przezwyciężyć śmierć. Może to zrobić paru geeków w laboratorium."
4. "Z chwilą gdy technologia umożliwi nam przeprojektowywanie ludzkich umysłów, homo sapiens zniknie, ludzka historia dobiegnie kresu, a zacznie się proces całkiem nowego rodzaju, proces, którego tacy ludzie jak ty i ja nie potrafią przewidzieć (...) W XXI wieku trzecim (po inżynierii genetycznej i cyborgizacji - przyp. A.W.) wielkim projektem ludzkości będzie zdobycie boskich mocy tworzenia i niszczenia oraz wyniesienie homo sapiens do poziomu homo deus. (...) Zdolność przeprojektowania własnego ciała i umysłu jest nam potrzebna przede wszystkim po to, by uniknąć starości, śmierci i nieszczęścia, ale gdy już ją posiądziemy, kto wie, co jeszcze będziemy mogli zrobić dzięki takiej umiejętności. Dlatego równie dobrze moglibyśmy powiedzieć, że w planach ludzkości będzie tak naprawdę tylko jeden cel (o wielu rozgałęzieniach): osiągnąć boskość."
5. "(...) relacja między ludźmi a zwierzętami jest najlepszym modelem, jakim dysponujemy, by uzmysłowić sobie przyszłe stosunki między superludźmi a ludźmi. Chcesz wiedzieć, jak superinteligentne cyborgi mogą traktować zwykłych ludzi z krwi i kości? Najlepiej przyjrzyjcie się temu, jak ludzie traktują swoich mniej inteligentnych zwierzęcych kuzynów."
6. "Jeśli nauka ma rację i tym, co decyduje o szczęściu, jest nasz system biochemiczny, to jedynym sposobem, by zapewnić sobie trwałe zadowolenie, jest zmanipulowanie tego systemu. Zapomnijmy o wzroście gospodarczym, reformach społecznych i przewrotach politycznych: aby podnieść globalny poziom szczęścia, musimy pomajstrować przy ludzkiej biochemii. I właśnie to zaczęliśmy robić w ciągu paru ostatnich dziesięcioleci. Pięćdziesiąt lat temu z przyjmowaniem leków psychotropowych wiązało się silne piętno. Dzisiaj to piętno zanikło. Trudno powiedzieć, czy to dobrze, czy źle, ale rosnący odsetek populacji regularnie przyjmuje leki psychotropowe, nie tylko w celu leczenia dręczących nas chorób psychicznych, lecz również po to, by lepiej radzić sobie z bardziej prozaicznym przygnębieniem i sporadyczną chandrą."
7. "Mimo całego hałasu wokół radykalnego islamu i chrześcijańskiego fundamentalizmu w perspektywie religijnej najciekawszym miejscem na świecie nie jest Państwo Islamskie ani tereny pasa biblijnego (radykalnie protestanckie środkowe stany w USA - przyp. A.W.), ale Dolina Krzemowa. To tam guru epoki hi-tech wykluwają dla nas nowe wspaniałe religie, które niewiele mają wspólnego z Bogiem, a wszystko z technologią. Obiecują wszystkie dawne nagrody - szczęście, pokój, dobrobyt, a nawet życie wieczne - tyle że tu, na ziemi, i dzięki pomocy technologii, po śmierci i dzięki pomocy istot niebieskich.
(...) dataiści uważają, że ludzie nie potrafią już sobie radzić z olbrzymimi przepływami danych, dlatego nie potrafią destylować z danych informacji, nie mówiąc już o wiedzy czy mądrości. Zadanie przetwarzania danych należy zatem powierzyć elektronicznym algorytmom, których wydajność przekracza zdolności ludzkiego mózgu. W praktyce oznacza to, że dataiści są sceptycznie nastawieni do ludzkiej wiedzy i mądrości, a wolą ufać big data i algorytmom komputerowym.
(...) religia ta (...) w końcu może rozprzestrzeni się z naszej planety dalej i przeniknie całą galaktykę, a nawet cały wszechświat. Ten kosmiczny system przetwarzania danych będzie niczym Bóg. Będzie wszędzie i wszystko będzie kontrolował, a przeznaczeniem ludzi jest zlać się z nim."
8. "W XXI wieku będziemy tworzyli potężniejsze fikcje i bardziej totalitarne religie niż w jakiejkolwiek wcześniej epoce. Z pomocą biotechnologii oraz algorytmów komputerowych te religie będą nie tylko na bieżąco kontrolowały nasze istnienie, ale będą w stanie kształtować nasze ciała, mózgi i umysły oraz tworzyć całe wirtualne światy wraz z różnymi odmianami piekła i nieba. Odróżnienie fikcji od rzeczywistości będzie zatem coraz trudniejsze, ale i bardziej niezbędne niż kiedykolwiek wcześniej. (...)
Mity nadal odgrywają dominującą rolę, a nauka tylko je wzmacnia. Zamiast niszczyć intersubiektywną rzeczywistość, nauka pozwoli jej kontrolować rzeczywistość obiektywną i subiektywną w sposób pełniejszy niż kiedykolwiek wcześniej. Dzięki komputerom i bioinżynierii różnica między fikcją a rzeczywistością będzie się zacierała, w miarę jak ludzie będą przekształcali rzeczywistość, tak by pasowała do ich ulubionych fikcji."
9. W XXI wieku możemy być świadkami powstania potężnej nowej klasy nierobotniczej: ludzi pozbawionych jakiejkolwiek wartości ekonomicznej, a nawet artystycznej, którzy niczego nie wnoszą do dobrobytu, władzy i chwały społeczeństwa. Ta „bezużyteczna klasa" będzie nie tylko bezrobotna - będzie wręcz niezatrudnialna. (...)
Nadchodzący rozkwit technologii prawdopodobnie umożliwi karmienie i utrzymywanie tych bezużytecznych mas nawet bez żadnego wkładu z ich strony. Ale czym je zająć, czym zadowolić? Ludzie muszą coś robić, bo inaczej zwariują. Co będą robili całymi dniami? Jedną z odpowiedzi mogą być narkotyki i gry komputerowe. Niepotrzebni ludzie mogliby spędzać coraz więcej czasu w trójwymiarowych światach wirtualnej rzeczywistości, które zapewniłyby im znacznie więcej podekscytowania i zaangażowania emocjonalnego niż bezbarwna zewnętrzna rzeczywistość.
10. W ciągu ostatniego stulecia, gdy naukowcy otworzyli czarną skrzynkę z napisem „homo sapiens", odkryli, że nie ma tam ani duszy, ani wolnej woli, ani ,jaźni" - lecz tylko geny, hormony i neurony, które podlegają tym samym prawom fizycznym i chemicznym, które rządzą pozostałą częścią rzeczywistości. (...) Procesy elektrochemiczne zachodzące w mózgu, które prowadzą do zabójstwa, są albo deterministyczne, albo przypadkowe, albo też trochę takie, a trochę takie - ale nigdy nie są wolne. Kiedy na przykład jakiś neuron przekazuje ładunek elektryczny, może to być albo deterministyczna reakcja na bodźce zewnętrzne, albo też wynik jakiegoś przypadkowego wydarzenia, takiego jak samorzutny rozpad promieniowania atomu. Żadna z tych możliwości nie zostawia miejsca na wolną wolę. (...) Wedle naszej najlepszej naukowej wiedzy determinizm i przypadkowość nie zostawiły wolności" ani okruszka. Święte słowo wolność" okazuje się, dokładnie tak samo jak ,,dusza", pustym określeniem, pozbawionym jakiegokolwiek dającego się wyodrębnić znaczenia."
21 lekcji na XXI wiek - to o teraźniejszości
1. Czy naród albo państwo naprawdę może cierpieć? Czy ma oczy, ręce, zmysły, uczucia i namiętności? Czy gdyby państwo ukłuć to będzie krwawiło? (...) Tak naprawdę naród, państwo to tylko metafora. jedynie w wyobraźni niektórych ludzi Polska jest rzeczywistym bytem, który może cierpieć. Polska cierpi, ponieważ ci ludzie użyczają jej swoich ciał - nie tylko przez to, że służą jako ludzie żołnierze w polskim wojsku, lecz także przez to, że we własnym ciele przeżywają przeżywają radości i smutki narodu. (...) w ostatecznym rozrachunku rzeczywistość nie może być opowieścią o polskim państwie czy narodzie, ponieważ samo istnienie Polski polega na obrazach w ludzkich umysłach. (...) Strzeżcie się, ilekroć politycy zaczynają używać kategorii mistycznych."
2. "(...) w czasie zimnej wojny nacjonalizm ustąpił miejsca bardziej globalnemu podejściu do polityki międzynarodowej, a kiedy zimna wojna się skończyła, wydawało się, że przyszłość niesie nieuniknioną falę globalizacji. Spodziewano się, że ludzkość całkowicie porzuci nacjonalistyczną politykę, uznając ją za relikt bardziej prymitywnych czasów, który może znaleźć odzew co najwyżej u zacofanych mieszkańców nielicznych krajów rozwijających się. (...) nacjonalizm (...) nie ma realnego planu rządzenia światem jako całością. Niektórzy nacjonaliści mają nadzieję, że świat stanie się siecią odgrodzonych od siebie murami, ale przyjaznych fortec. (...) Nie będzie imigracji, nie będzie wielokulturowości, nie będzie globalnych elit (...)."
3. "Skoro człowiek może i powinien być lojalny jednocześnie wobec własnej rodziny, sąsiadów, własnego zawodu i narodu - to czemu judo tej listy nie można by dopisać ludzkości i całej planety? (...) Obecnie potrzebujemy nowej, globalnej tożsamości, ponieważ instytucje państwa narodowego nie są w stanie poradzić sobie z niespotykanie trudną i złożoną sytuacją w skali globu. Obecnie mamy globalną ekologię, globalną gospodarkę i globalną naukę - ale nadal tkwimy w narodowej polityce. Ta dysharmonia uniemożliwia systemowi politycznemu skuteczne przeciwdziałanie naszym głównym problemom. Po to, by mieć skuteczną politykę, musimy albo odglobalizować ekologię, gospodarkę i rozwój nauki - albo zglobalizować politykę."
4. (...) jeśli europejski projekt upadnie, będzie to oznaczać, że sama wiara w liberalne wartości wolności i tolerancji nie wystarcza do rozwiązania kulturowych konfliktów świata i do zjednoczenia ludzkości w obliczu wojny jądrowej, katastrofy ekologicznej oraz przełomu technicznego."
5. "W 2048 roku ludzie będą, być może, musieli radzić sobie z migracją do cyberprzestrzeni, z niesprecyzowaną tożsamością płciową i z nowymi doznaniami zmysłowymi generowanymi przez komputerowe implanty. (...) Wobec tego w wieku dwudziestu pięciu lat ktoś będzie się przedstawiał na stronie randkowej jako „heteroseksualna kobieta po dwudziestce, mieszkająca w Londynie i pracująca w sklepie odzieżowym". Dziesięć lat później napisze, że jest „osobą nieokreślonej płci w trakcie korekcji wieku (...)."
6. "Tego rodzaju dane pozwolą Netflixowi i Amazonowi niesamowicie precyzyjnie dobierać dla nas filmy, ale też umożliwią im podejmowanie za nas najważniejszych decyzji w życiu - na przykład jakie studia wybrać, gdzie pracować albo z kim wziąć ślub. (...) W miarę jak naukowcy będą pogłębiali swoją wiedzę na temat sposobu dokonywania wyborów przez ludzi, pokusa zdania się na algorytmy będzie przypuszczalnie coraz silniejsza. (...) Z chwilą gdy sztuczna inteligencja stanie się lepsza od nas w podejmowaniu decyzji w sprawie naszej kariery, a może nawet naszych związków, będzie musiało się zmienić nasze pojmowanie ludzkości i życia. (...) Z chwilą gdy jednak zaczniemy polegać na SI (sztucznej inteligencji - przyp. A.W.) w zakresie wyboru studiów, pracy, żony czy męża, ludzkie życie przestanie być dramatem podejmowania decyzji. (...) Gdy władza przejdzie z ludzi na algorytmy, możemy przestać rozumieć świat jako przestrzeń, w której niezależne jednostki starają się podejmować właściwe wybory. Zamiast tego możemy zacząć postrzegać cały wszechświat jako przepływ danych, uważając, że organizmy to nic więcej niż biochemiczne algorytmy, i wierząc, że powołaniem ludzkości w kosmosie jest stworzenie wszechogarniającego systemu przetwarzania danych.
(...) gdy ustalimy jakiś etyczny standard na rynku pracy - na przykład, że dyskryminowanie osób czarnoskórych albo kobiet możemy zdać się na maszyny, które wprowadzą ów standard w życie i będą go utrzymywały lepiej niż ludzie. (...) Jeśli pozwolimy komputerowi oceniać podania o pracę i zaprogramujemy go tak, by zupełnie nie brał pod uwagę rasy ani płci, możemy być pewni, że maszyna rzeczywiście pominie te czynniki, ponieważ komputery nie mają podświadomości.
(...) Prawdopodobnie na najwyższych szczeblach władzy mimo wszystko pozostawimy ludzi: będą to figuranci dający nam złudzenie, że algorytmy są tylko doradcami, a najwyższa władza znajduje się w ludzkich rękach. Nie będziemy mianowali sztucznej inteligencji kanclerzem Niemiec ani dyrektorem generalnym Google'a. Jednak decyzje podejmowane przez kanclerza i dyrektora generalnego będzie kształtowała SI (sztuczna inteligencja - przyp. A.W.)"
7. "Gdy rządom i korporacjom uda się zhakować ludzki system operacyjny, zostaniemy wystawieni na potok precyzyjnie kierowanej manipulacji, reklamy i propagandy. Wpływanie na nasze opinie i emocje może stać się tak proste, że będziemy zmuszeni zdać się na algorytmy (...). Już dzisiaj ,prawdę" definiują najwyżej plasujące się wyniki wyszukiwania Google'a.
Świat oparty na konsumpcjonizmie, całkowicie popuszczający cugli zgodnie z hasłem „sex, drugs and rock'n'roll", świat, w którym najwyższą wartością jest szczęście. Podstawowym założeniem książki jest to, że ludzie są biochemicznymi algorytmami, dzięki nauce można zhakować ludzki algorytm, a następnie dzięki technice nim manipulować. W tym nowym wspaniałym świecie globalny rząd wykorzystuje zawansowaną biotechnikę i inżynierię społeczną, starając się zapewnić wszystkim nieustanne zadowolenie, tak by nikt nie miał najmniejszego powodu się buntować."
8. "Kłopot, jaki wiąże się z tymi wszystkimi nowymi miejscami pracy, polega jednak na tym, że prawdopodobnie będą one wymagały wysokich kompetencji, i dlatego nie rozwiąże to problemu niewykwalifikowanych bezrobotnych pracowników fizycznych. (...) Dlatego, mimo że pojawi się wiele nowych miejsc pracy dla ludzi, możemy być świadkami powstania nowej, bezużytecznej klasy. (...) Wielu ludzi może podzielić los nie dziewiętnastowiecznych woźniców - którzy przerzucili się na prowadzenie taksówek - lecz dziewiętnastowiecznych koni, które były coraz silniej wypychane z rynku pracy, aż wreszcie całkowicie z niego zniknęły."
9. "(...) nie wiadomo, czy przyszła gospodarka będzie nas potrzebowała nawet jako konsumentów. Również tym mogą zająć się maszyny i komputery. Teoretycznie może istnieć gospodarka, w której korporacja górnicza produkuje i sprzedaje stal korporacji robotycznej, korporacja robotyczna produkuje i sprzedaje stal korporacji górniczej, ta znowu wydobywa jeszcze więcej rudy żelaza do produkcji kolejnych robotów i tak dalej. Te korporacje mogą się zatem rozrastać i rozszerzać aż po najdalsze zakątki galaktyki za sprawą wyłącznie robotów i komputerów - ludzie nie są tu konieczni, nawet by kupować ich produkty. Już dzisiaj komputery i algorytmy zaczynają funkcjonować jako klienci, a nie tylko producenci. Na przykład na giełdzie papierów wartościowych algorytmy stają się najważniejszymi kupcami obligacji, akcji i towarów."
10. "Nauczyciel, od którego uczyłem się vipassany, Goenka (...) wielokrotnie zalecał uczniom, by podczas obserwacji umysłu odłożyli na bok wszelkie cudze opisy, religijne dogmaty i filozoficzne domysły, a skupili się na własnym doświadczeniu oraz na tej rzeczywistości, której faktycznie doświadczają. (...) Osoby medytujące w vipassanie przestrzega się, by nigdy nie poszukiwały żadnych specjalnych doświadczeń, lecz skupiały się na rozumieniu rzeczywistości własnego umysłu, czymkolwiek ta rzeczywistość może być."
[jn]

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz