kojarzy nam się głównie z przygodowymi książkami o lotnikach. Ale jego własne życie było o wiele trudniejsze niż to, co opisywał na stronach swoich powieści. Los uderzał go wyjątkowo mocno, raz za razem.
Jest rok 1923. Meissner ma 22 lata i właśnie został ojcem. Miesiąc po narodzinach syna dochodzi do niewyobrażalnego wypadku – na jego oczach żona wypada z okna podczas poprawiania firanki. Ginie na miejscu. Kilka dekad później kolejny cios: kiedy on służy w Wielkiej Brytanii, jego matka umiera z wycieńczenia w ruinach powstańczej Warszawy.
Zamiast się poddać, Meissner uciekał w działanie. Zaczynał jako mechanik, wysadzał tory w III powstaniu śląskim, a w wojnie 1920 roku latał na misje bojowe. Kiedy podczas II wojny światowej Brytyjczycy mówili mu, że jest „za stary” na pilota bombowca, i tak pakował się do kabiny jako korespondent wojenny, byle tylko być blisko lotnictwa i frontu.
Zostawił po sobie blisko 50 książek. Choć sam przeszedł przez piekło dwóch wojen i osobistych tragedii, potrafił pisać tak, że całe pokolenia Polaków po raz pierwszy z zachwytem zadarły głowy w stronę chmur.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz