BUDZIK CZASU część 19. Nie western choć blisko, raczej Ostern i to po polsku, czyli Brzóska i Kozacy w Sypytkach. Ostatni rozdział w ścianie
Postać księdza Stanisława Brzóski, która urosła do rangi symbolu niezłomnej walki o wolność, bo tegoż powstańca styczniowego znamy w naszym regionie dziś wszyscy, jedni lepiej, inni słabiej ale znamy i wiemy o kim i o czym rzecz, zresztą kto chce poszerzyć swoją wiedzę bezproblemowo może to zrobić korzystając z rozlicznych publikacji. Skupmy się zatem raczej na fakcie pobytu Brzóski wraz ze swoim adiutantem Franciszkiem Wilczyńskim we wsi Krasnodęby Sypytki, gdzie ów ukrywał się wczesną wiosną 1865 r. korzystając z gościny sołtysa Ksawerego Bielińskiego w jego domu, po wcześniejszym rozproszeniu liczącego kilkanaście osób oddziału powstańczego, do którego doszło pod koniec grudnia 1864 r. we wsi Przywózki. Dzięki pomocy Bielińskiego i sympatyzującej z powstaniem tutejszej ludności i pomimo dalszych klęsk powstańców niektórym z nich udało się ukryć przed Rosjanami i przetrwać do wiosny. Do nich należał również Brzóska, który bynajmniej nie zaniechał myśli o dalszej walce z zaborcą i korzystając z powstańczych kurierów dalej utrzymywał kontakt z przywódcami powstania, siatka takich kurierów nadal bowiem istniała i wśród nich nie brakło mniej podejrzewanych przez władze kobiet.
Był koniec kwietnia 1965 r. kiedy to nagle do Sypytek wtargnął specjalny oddział pościgowy i Kozacy otoczyli tę małą wieś w celu ujęcia znajdujących się tu powstańców. Kierujący akcją oficer rosyjski dysponował dość precyzyjnymi informacjami. Skąd je posiadał? I tu pojawiają się pierwsze rozbieżniści pomiędzy tym, co ustalili potem historycy bazujący na danych pochodzacych z dokumentów rosyjskich, a tym co widzieli i domyślali się miejscowi relacjonujący tamte wydarzenia, by zapisały się w pamięci potomnych. Wg. tych pierwszych, Brzóskę miała wydać po ciężkich torturach i zdradzić aktualne miejsce jego pobytu schwytana przez Rosjan powstańcza kurierka Antonina Konarzewska. Wg. tych drugich zdrajcą miał być mieszkaniec wsi, który doniósł władzom o przebywaniu tutaj powstańców. Wersja druga jest współcześnie odrzucana przez historyków bo nie jest udokumentowana w źródłach, choć niektórzy z nich są ostrożni co do takiej możliwości, gdyż być może nie do całej dokumentacji udało się dotrzeć. Zresztą na upartego idzie obie te wersje pogodzić ze sobą. Jak? A zwyczajnie. Moskale chwytają Konarzewską. Ta zdradza znane jej miejsce ostatniego pobytu Brzóski. Rosjanie uruchomiają miejscową siatkę swoich szpiegów i potwierdzają fakt przebywania Brzóski w Sypytkach, po czym pewni już wysyłają tam grupę pościgową.
Wróćmy zatem do samych wydarzeń, które w następstwie tego rozegrały się dalej i o których bezprzecznie wiemy. Kozacy otaczają wioskę, zaczynają przeszukiwać dom po domu, czyli nie wiedzą jednak, który to lub biorą pod uwagę możliwość przemieszczenia się pomiędzy zabudowaniami powstańców. Rewizje i poszukiwania prowadzą dokładnie i systematycznie stosując wyrafinowane metody ze znajomością rzeczy. I tu pojawia się kolejna ciekawostka, a mianowicie dotyczy ona tzw. bezpiecznych miejsc, czyli skrytek jakich niemal nagminnie używali wówczas mieszkańcy w naszym regionie, by nagle i niepostrzeżenie, gdy zachodziła tego potrzeba zapaść się pod ziemię tj
zniknąć z oczu, schować się przed niechcianymi, ba groźnymi wręcz gośćmi. Tu zaś przemyślność nie znała granic, zresztą po części korzystano w tej mierze z pomysłów i bogatego dorobku Żydów, którzy doprowadzili do perfekcji systemy schowków z przyczyn ustawicznego narażenia ich na pogromy i napady ciągnące się stetkami lat, ich prześladowania. Jak były to skuteczne miejsca i spełniające pokładene w nich nadzeje czyli bezpieczne pokazuje ilość Żydów, którym udało się schować podaczas likwidacji przez hitlerowców getta w Sokołowie. Było to według późniejszych szacunków nawet kilkadziesiąt osób. Inna sprawa, że skrytki takie były tylko tymczasowe i kiedyś należało je opuścić z powodu braku żywności i wody. Od tego była zależna długość ukrywania się. W Sypytkach sołtys Bieliński też dysponował takim schowkiem. W tym przypadku była to tzw. podwójna ściana, za którą można było się wsunąć i stać niewidocznym i to w ciagu zaledwie kilku sekund. Z takiej skrytki zaś miał skorzystać teraz Brzóska wraz z Wilczyńskim. Jednak i sołdaci po dużej mierze znali takie metody ukrycia i gdy mieli czas na poszukiwania odbywały się one o czym pisaliśmy wyżej, metodycznie i dokładnie, zwłaszcza szczególnie uwzględniano w nich możliwość istnienia podwójnych strychów, podwójnych piwnic oraz podwójnych ścian. Te zaś odkrywane były poprzez nastukiwania i słuchanie głuchego odgłosu jakie wydają puste wewnatrz miejsce lub wręcz brutalne nakuwania szablami i spisami. Co miało mieć miejsce również w Sypytkach. Brzóska więc razem ze współtowarzyszem zdając sobie sprawę, że lada moment i tak zostanę wykryci lub wręcz na kłuci wybrali ucieczkę przez podwórka i pola w kierunku niedalekiego lasu ostrzeliwując się z broni krótkiej i ręcznej. W wyniku wymiany ognia poważnie ranny w ramię został Brzóska, co uniemożliwiło mu dalsze bieg i unieruchomiło wręcz. Kozacy zatem bez problemu pojmali go. Do tego co nastąpiło dalej też są rozbieżne relacje, gdyż wg. jednych schwytano również próbującego chronić rannego jego adiutanta, a wg. drugich ten był już w zbawczym lesie ale widząc że Brzóska został daleko w tyle i jest otoczony przez sołdatów poddał się bez dalszej walki. Tak czy inaczej schwytano zatem obu, po uwiezieniu poddano torturom, nastepnie przeprowadzono proces, wydano wyrok, karę śmierci a jej wykonanie przeprowadzono na publicznej egzekucji by odstraszyć i złamać wszelki opór i na przyszłość, wśród miejscowych. Karę przez powieszenie na szubienicy wykonano na rynku w Sokołowie 23 maja 1865 r. Mniej więcej w tym miejscu, gdzie obecnie stoi Pomnik Brzóski i Wilczyńskiego. Co do sołtysa Bielińskiego ostatecznie 22 marca 1866 r. został on skazany na zesłanie i katorgę na Syberii skąd już nie wrócił. I jeszcze na koniec jedna uwaga. W chwili, gdy siepacze i kaci rosyjscy dokonywali tego podwójnego zabójstwa na placu, gdzie zagoniono kilka tysięcy ludzi majacych być świadkami wydarzenia zapadła taka śmiertelna cisza, że zdumiało to a nawet wystraszyło zabezpieczających teren Kozaków, a tych łatwo nie dało się przecież przestraszyć. Tak w tej absolutnej ciszy, a nie w dźwiękach fanfarów narodziła się Legenda, której główną postacią stał się ksiądz Stanisław Brzóska i jego Sen o Wolności, który ziścił się pół wieku później.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz