ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

niedziela, 1 marca 2026

KTO OGLĄDAŁ? "Tora Tora Tora".

https://fb.watch/FzMW5gfmX7/ Historia jakiej nie znacie

 


Jedna z najdokładniejszych rekonstrukcji faktów historycznych
To był POCZĄTEK lawiny, której Ameryka nie umiała zatrzymać‼️ Czy atak na Pearl Harbour był największym błędem Japończyków? A może jest ziarno prawdy w spiskowych teoriach, że Amerykanie na niego czekali aby mieć pretekst wejścia do II wojny światowej?
Dziś prezentuję Wam fragment kultowego filmu „Tora! Tora! Tora!” z 1970 roku. To monumentalna, amerykańsko-japońska superprodukcja wojenna, która przedstawia japoński atak na bazę wojskową Pearl Harbor z 7 grudnia 1941 roku. Film jest ceniony jako jedna z najdokładniejszych rekonstrukcji faktów historycznych w dziejach kina. Pokazuje przygotowania do nalotu, błędy wywiadu oraz chaos panujący w dowództwie USA tuż przed uderzeniem. : Produkcja unikalnie łączy spojrzenie obu stron konfliktu – sceny japońskie i amerykańskie były kręcone przez oddzielne ekipy reżyserskie, co zapewnia obiektywizm relacji.
Hasło „Tora! Tora! Tora!” było japońskim sygnałem kodowym potwierdzającym, że udało się osiągnąć całkowite zaskoczenie przeciwnika. Słowo „tora” oznacza po japońsku tygrysa, ale w kodzie było skrótem od totsugeki raigeki (nagły atak torpedowy). Film zdobył Oscara za efekty specjalne. Do jego stworzenia zbudowano m.in. ogromne miniatury okrętów oraz wykorzystano dziesiątki odrestaurowanych samolotów.
7 grudnia 1941 japońska Kidō-Butai uderzyła na amerykańskie bazy na Hawajach i otworzyła wojnę na Pacyfiku nie „jednym nalotem”, tylko całym pakietem ruchów, które miały rozbić przeciwnika tempem. Równolegle ruszyły operacje na Guam i Wake, zaraz potem padły kolejne punkty: Hongkong, desanty na Malaje i Filipiny, a pod Kuantanem z dna poszły „Prince of Wales” i „Repulse”. W kilka dni Japonia pokazała coś, czego w 1941 nikt na serio nie chciał przyjąć do wiadomości: że morsko-lotnicza ofensywa może w krótkim czasie odwrócić porządek imperialny na pół świata.
Kulisy są tu ważniejsze niż sama data. Sukces pierwszych uderzeń przyśpieszył drugą serię działań: Rabaul, walki na Morzu Jawajskim, rajd na Darwin – a w połowie lutego 1942 upadł Singapur, symbol brytyjskiej potęgi w Azji. Na przełomie lutego i marca wyglądało to tak, jakby Japonia miała w ręku klucz do swoich „ekonomicznych celów”: ropy, kauczuku i reszty surowców, bez których nie da się prowadzić nowoczesnej wojny. W japońskich kręgach wojskowo-politycznych zaczęło się więc targowanie o następny krok: czy iść na Australię, wyjść na Ocean Indyjski, czy ciąć linie zaopatrzenia na południu przez Wyspy Salomona w stronę Fidżi i Samoa.
Najciekawszy jest jednak mechanizm władzy. Admirał Isoroku Yamamoto, dowódca Połączonej Floty, wcale nie był „szefem całej marynarki”: podlegał sztabowi generalnemu i admirałowi Osami Nagano. A jednak to Yamamoto forsował Pearl Harbor wbrew przełożonemu i miał doprowadzić do zgody na wojnę, naciskając groźbą odejścia – swoim i całego sztabu. I tu rodzi się mit do skorygowania: Pearl Harbor nie dało Japonii magicznego zwycięstwa na zawsze, ale dało Yamamoto prestiż i nieformalną władzę większą, niż przewiduje tabelka stanowisk. Co więcej, mimo publicznej euforii on sam miał być rozczarowany, że admirał Nagumo nie został na morzu dłużej, by dobić bazę i znaleźć amerykańskie lotniskowce. W tej jednej nucie słychać przyszłość całej kampanii: triumf, który nie domknął sprawy.

Brak komentarzy: