" jeden z największych poetów polskich. W ostatnich chwilach towarzyszyli mu przyjaciele, Zygmunt Szczęsny Feliński (późniejszy biskup i święty katolicki) i malarz Charles Pétiniaud-Dubos.
Poeta jeszcze dwa dni wcześniej dyktował Felińskiemu kolejne wersy "Króla Ducha", jednak w rzeczony wtorek 3 kwietnia poprosił o wezwanie księdza, który udzielił mu komunii świętej i ostatniego namaszczenia. Następnie Juliusz napił się gorącej herbaty i zapragnął odpocząć, więc Zygmunt i Charles opuścili jego pokój, obserwowali go jednak przez otwarte drzwi. Gdy po jakimś czasie wrócili, poeta poprosił o trochę czerwonego wina, a następnie o dyktowaną wcześniej książkę ("Król-Duch"), którą jednak po chwili zamknął, stwierdzając, że "Wszystko to głupstwo!" . Feliński pomagał mu zmieniać pozycję, aż wreszcie Słowacki zmarł, gdy przyjaciel podtrzymywał mu głowę.
Poeta w testamencie zapisał wszystko matce i Bogu, Charlesa zaś uczynił jego wykonawcą. Pétiniaud-Dubos narysował również poetę na łożu śmierci, a później zaprojektował jego grób na cmentarzu Montmartre.
Pogrzeb odbył się dwa dni później, w Wielki Czwartek, na cmentarzu Montmartre. Około trzydziestu osób przyszło pożegnać drugiego Wieszcza, nikt jednak nie zabrał głosu. Byli tam oczywiście Pétiniaud-Dubos i Feliński, a także Cyprian Norwid i dwie kobiety - najprawdopodobniej portierka domu, w którym mieszkał Słowacki, i jej córka. Zabrakło Mickiewicza, który ponoć zbyt późno otrzymał zawiadomienie o pogrzebie, i Krasińskiego, który przebywał akurat w Baden."
za Paryskie salony romantyków
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz