Romuald Rzeszutek
Czy ktoś dzisiaj o mnie pamięta, wszakże walczyłem z czerwonym terrorem od najmłodszych lat...
Major Grzegorz Dobrowolski-Doliwa zamordowany 12 stycznia 1952 roku w więzieniu mokotowskim przez czerwonych łajdaków rodem z piekła - z UB.
Grzegorz (ur. 9.06.1898 w Jelizawietgradzie na terenie obecnej Ukrainy) walczył już od najmłodszych swoich lat w armii gen. Józefa Hallera, w POW, potem wywiad przeciw sowieckiej Rosji, W dwudziestoleciu międzywojennym działał m.in na placówce wywiadowczej w Mińsku, wówczas ZSRR. Potem przyszły: Kampania Wrześniowa, Powstanie Warszawskie, niemieckie obozy koncentracyjne: Gross-Rosen, Dora, Bergen-Belsen. Wreszcie szantaż komunistów wobec rodziny i "koronkowa robota" wobec majora na Zachodzie, powrót do Polski i kula w tył głowy w bramie piekieł na Mokotowie...
PS na zdjęciu z żoną Zofią
Cześć i Chwała Bohaterom!
Major Grzegorz Dobrowolski-Doliwa zamordowany 12 stycznia 1952 roku w więzieniu mokotowskim przez czerwonych łajdaków rodem z piekła - z UB.
Grzegorz (ur. 9.06.1898 w Jelizawietgradzie na terenie obecnej Ukrainy) walczył już od najmłodszych swoich lat w armii gen. Józefa Hallera, w POW, potem wywiad przeciw sowieckiej Rosji, W dwudziestoleciu międzywojennym działał m.in na placówce wywiadowczej w Mińsku, wówczas ZSRR. Potem przyszły: Kampania Wrześniowa, Powstanie Warszawskie, niemieckie obozy koncentracyjne: Gross-Rosen, Dora, Bergen-Belsen. Wreszcie szantaż komunistów wobec rodziny i "koronkowa robota" wobec majora na Zachodzie, powrót do Polski i kula w tył głowy w bramie piekieł na Mokotowie...
PS na zdjęciu z żoną Zofią
Cześć i Chwała Bohaterom!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz