ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

poniedziałek, 20 lipca 2026

Jan Zbigniew Mikulski

20 LIPCA 1999 ROKU W LONDYNIE. ZMARŁ JAN ZBIGNIEW MIKULSKI – LOTNIK TRZECH KONTYNENTÓW
Znakomity  polski lotnik, wirtuozyjny pilot szybowców rodem z Druskiennik, którego dzieciństwo było związane m.in. z Grodnem.
DZIECIŃSTWO W CIENIU SKRZYDEŁ
Urodził się  16 lipca 1907 roku w Druskiennikach.  Jan Zbigniew Mikulski dorastał w Petersburgu i Gatczynie – nieopodal lotniska, co miało decydujący wpływ na jego fascynację lataniem. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Janek Mikulski z rodziną wrócił do kraju. Zamieszkał najpierw w Grodnie, a następnie – w Wilnie, gdzie też zdał maturę. Wkrótce nasz bohater rozpoczął naukę pilotażu w Aeroklubie Wileńskim, a do 1933 roku uzyskał kwalifikacje instruktora szybowcowego.
SZYBOWCOWY PIONIER
W latach 30. Mikulski dał się poznać jako wybitny instruktor i popularyzator szybownictwa. Prowadził Wołyńską Szkołę Szybowcową LOPP, organizował kursy, ustanawiał rekordy i szkolił kolejne pokolenia pilotów. Nie ograniczał się do teorii – sam uczestniczył w pokazach akrobacji i testach motoszybowców.
WOJENNE NIEBO
Gdy wybuchła II wojna światowa, Mikulski zgłosił się na ochotnika do 24. Eskadry Rozpoznawczej, latając na RWD-8. Przez Europę dotarł do Wielkiej Brytanii, gdzie służył w Polskich Siłach Powietrznych oraz RAF. Brał udział w lotach transportowych nad Azją i Afryką. Latał m.in. w Indiach, Birmie i Egipcie, pełniąc funkcje nawigatora i instruktora.
SZYBOWIEC W AZJI
Po wojnie Mikulski został zaproszony do Pakistanu, by wspomóc rozwój tamtejszego lotnictwa. Założył i kierował Centralną Szkołą Szybowcową RPAF, szkolił setki pilotów w Lahore, Chaklali i Dace. Był współtwórcą programu Shaheen Air Training Corps Cadets, a jego zasługi uhonorowano Tamgha-i-Basalat – najwyższym odznaczeniem wojskowym, nigdy wcześniej przyznanym cudzoziemcowi.
POWRÓT DO CYWILNEGO SZYBOWANIA
W 1964 roku osiadł w Londynie, gdzie do końca życia był aktywny w London Gliding Club. Pomagał też polskiej diasporze lotniczej – jako wiceprezes Sekcji Szybowcowej Stowarzyszenia Lotników Polskich. Wspierał rekordowy lot szybowcowy w 1948 roku, trwający ponad 15 godzin.
WIELOKROTNIE ODZNACZANY
Mikulski odznaczony był licznymi medalami: polskimi (Krzyż Zasługi, Medal Lotniczy), brytyjskimi, francuskimi, a także pakistańskimi (Tamgha-i-Basalat i Tamgha-e-Jamhuria).
Zmarł 20 lipca 1999 roku w Londynie.

Opr. Emilia Kuklewska, fot.: Wikipedia

Zażynki

https://www.facebook.com/share/v/1BsAec6pC3/

19 lipca 1943 roku we wsi Huta Stepańska pow. Kostopol

po zamordowaniu około 600 Polaków Ukraińcy z UPA spalili wieś, a duchowni prawosławni odprawili przed kościołem dziękczynne nabożeństwo za zwycięstwo nad Polakami, następnie Ukraińcy spalili drewniany kościół pw. Najświętszego Serca Jezusowego. [Foto]
Wspomina jeden z ocalałych Mieczysław Słojewski:
"Dwukrotnie zamierzałem popełnić samobójstwo ze strachu przed schwytaniem i męczarniami, jakich spodziewałem się od ukraińskich bandytów. Brałem mego synka Edzia i szliśmy nad rzeczkę [...] Zamierzałem razem z synkiem się utopić, aby skrócić czas poniewierki i straszliwego lęku. I kiedy brałem syna za rączkę, ten wtedy mówił z płaczem do mnie: tatusiu! wracamy do naszej kryjówki. Nie miałem odwagi skoczyć do wody”. 
Znajomy Ukrainiec ze Stawiszcza, Petro Bazyluk, przyszedł im z pomocą. W zamaskowanej kryjówce w jego stodole przetrwali obaj aż do wkroczenia Armii Czerwonej w styczniu 1944, a następnie wyjechali do Polski. Petro Bazyluk przechowywał jednocześnie swego krewnego, Ukraińca, również zagrożonego przez UPA. Nie zawahał się udzielić schronienia Słojewskim, mimo iż w czerwcu 1943 został omyłkowo postrzelony przez wartownika polskiej samoobrony z Borku, w wyniku czego stracił oko. Los Bazyluka zakończył się tragicznie: wiosną 1944 r. został zastrzelony przez żołnierzy sowieckich, którym nie chciał oddać ostatniej krowy (według innej wersji, podanej przez Władysława Kurkowskiego, zginął z rąk UPA w 1946 r.). „Zginął człowiek niezwykle prawy, uczciwy i szlachetny – pisze 
Antoni Kalus. – Gdyby w Polsce ustanowiono, na wzór państwa Izrael, medal »Sprawiedliwy wśród narodów świata« to Petro Bazyluk – Ukrainiec zasłużyłby na ten medal w pierwszej kolejności – za moralną odwagę obrony życia drugiego człowieka”.

Źródło fotografii:http://wolyn.freehost.pl/fotoold/huta_stepanska/3.html

/Marta i Boguś

WIDZISZ EFEKT MOJEJ PRACY!
WESPRZYJ MNIE KWOTĄ 5 ZŁ NA
https://suppi.pl/https-wwwfacebookcom-historiapolskidzienpodniu
DOCHÓD PRZEZNACZAM NA LECZENIE MOJEGO SERCA.

Wpłat można też dokonywać na numer konta 
42 1940 1076 5881 9071 0000 0000

BLIK NA NUMER 667 111 748 

ADMINISTRACJA NIE ODPOWIADA ZA TREŚĆ KOMENTARZY.

„WINNY NIESŁYCHANEJ I NIEWYBACZALNEJ ZBRODNI”



to kolejny kandydat to „panteonu bohaterów” narodowych Ukrainy. Przez 2 lata podległe mu oddziały przeprowadzały pogromy Żydów, jak Ukraina długa i szeroka, a on, „naczelny wódz”, nie ukarał nikogo. PETLURA.

ILUSTRACJA nr 1:

Oto żydowskie ofiary wojsk Symona Petlury, proklamowanego „bohaterem nacji ukraińskiej” pod rządami żydowskiego prezydenta.

Fotografia: Marta Hawryszko, Facebook.

ILUSTRACJA nr 2:

„Pamiątki” w Fastowie po „działalności” wojsk Symona Petlury, proklamowanego „bohaterem nacji ukraińskiej” pod rządami żydowskiego prezydenta.

Fotografia: Marta Hawryszko, Facebook.

Pod tym względem armia Petlury wydaje się być wzorem dla partyjnych bojówek OUN, tak zwanej UPA, która w 1947 roku została rozpędzona i przepędzona przez Grupę Operacyjną „Wisła”. Ukraiński nacjonalizm to nie tylko historia krwawych zbrodni, ale także historia zakłamywania tychże zbrodni.

ILUSTRACJA nr 3:

„Symon Petlura — Bohater Narodu” – głosi wpis na oficjalnej stronie Głównego Zarządu Wywiadu Ukrainy na Facebooku, upamiętniający setną rocznicę śmierci Symona Petlury.
Podobne, pełne uwielbienia hołdy pojawiły się na łamach innych ukraińskich instytucji państwowych.”

Zrzut ekranu i cytowany tekst: Marta Hawryszko, Facebook.

ILUSTRACJA nr 4:

„Jednak dziś prawie nikt nie wspomina o odpowiedzialności Petlury za pogromy antyżydowskie, podczas których dziesiątki tysięcy Żydów zostało zamordowanych, rannych, zgwałconych, przesiedlonych i ograbionych.”

Fotografia i cytowany tekst: Marta Hawryszko, Facebook.

ILUSTRACJA nr 5:

„Co gorsza, ukraińska mitologia nacjonalistyczna próbowała przedstawić Zeewa Żabotyńskiego jako kogoś, kto „usprawiedliwiał” Petlurę.”
Zrzut ekranu i cytowany tekst: Marta Hawryszko, Facebook.

ILUSTRACJA nr 6:

„W rzeczywistości Żabotyński odniósł się do tego bezpośrednio w liście opublikowanym w rosyjskojęzycznej paryskiej gazecie „Poslednie Novosti” 11 października 1927 roku:

„Petlura nie ukarał ich [pogromowców], chociaż był naczelnikiem rządu i armii, i chociaż trwało to ponad dwa lata. Filozofia historii nie ma z tym nic wspólnego: taki szef rządu, taki dowódca armii, jest winny niesłychanej i niewybaczalnej zbrodni z racji swojego urzędu – wobec narodu żydowskiego, wobec narodu ukraińskiego i wobec całej ludzkości”.

Państwo, które kanonizuje przywódców związanych z masową przemocą antyżydowską, a jednocześnie wymazuje ich ofiary, nie chroni historii, lecz nadużywa jej dla celów wojennych.”

Zrzut ekranu i cytowany tekst: Marta Hawryszko, Facebook.

ILUSTRACJA nr 7:

„ŻYDZI – WROGOWIE UKRAIŃSKIEGO ODRODZENIA”

Zełenski i Budanow też? Doczesne szczątki autora zacytowanego wyżej stwierdzenia, wodza OUN Jewhena Konowalca, są już przygotowywane do podróży – mają zostać pochowane z honorami państwowymi w „panteonie ukraińskich bohaterów” w Kijowie. Czy ktokolwiek jest zdziwiony tym cytatem wodza OUN? Nie powinien być, ponieważ Związek Faszystów Ukraińskich to jedna z organizacji, które pod przywództwem Konowalca zjednoczyły się w OUN...

„Zełenski stawia wszystko na jedną kartę: po ponownym pogrzebie Melnyka, nazistowskiego kolaboranta i przywódcy faszystowskiej frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, szczątki założyciela OUN Konowalca zostaną również pochowane z honorami państwowymi na Narodowym Cmentarzu Wojskowym. Rada Ministrów Ukrainy podjęła tę decyzję 15.07.2026 r.

Źródło ilustracji i cytowanego tekstu: Iwan Katchanovski, Facebook.

Zachowując w pamięci powyższe fakty, przejdźmy do lektury kolejnego meldunku nr 80 z cyklu KRONIKI WISŁY.

DOKUMENT ARCHIWALNY

IPN Rz 072/1, t. 113, k. 175. Maszynopis w języku polskim.

„Rzeszów, 20.07.1947 r.

Do Gabinetu Ministra Bezpieczeństwa Publicznego.

Meldunek sytuacyjny nr 80

za dzień 19.07.1947 r. […]

Akcja wojska:

zabito bandytów 5

ujęto bandytów 13

aresztowano podejrzanych 1.

Zdobyto.

RKM 4

granatów 11

karabinów 20

automatów 2

pistoletów 3

amunicji 500 sztuk

zboża 4 tony.

Zniszczono bunkrów 11.

Grupa 1 Dywizji WBW w rejonie (8866) znalazła 7 ładunków trotylu.

Na terenie 9 Dywizji Piechoty patrol MO w miejscowości Barchowce (1224) zabił 1 bandytę i zdobył 1 automat.

Zasadzka 4 pułku piechoty w rejonie Łazy (4034) zabiła 1 bandytę i zdobyła 1 kbk, 1 pistolet, i ujęła 1 podejrzanego, przy którym znaleziono szyfry i szkice.

Oddział 7 pułku piechoty w rejonie (6038 – 6238) znalazł 2 zabitych bandytów, przy których znaleziono 2 kbk, prawdopodobnie bandyci ranieni przez zasadzkę 7 pułku piechoty w dniu 10 bieżącego miesiąca. W tym samym rejonie znaleziono w bunkrze 1 RKM, 2 kbk, i 5 granatów.

Kompania 5 pułku piechoty w rejonie Szapiatyn (9288) ujęła 2 bandytów z sotni Szuma, i idąc za ich wskazówkami w rejonie lasu Chodowańce (8688) ujęła 11 bandytów z tej sotni. Ogółem ujęto 13 bandytów, zdobyto 3 RKM, 15 kbk, 1 automat, 1 pistolet, 6 granatów, 500 sztuk amunicji. Prócz tego wykryto 11 bunkrów, w nich 4 tony zboża. Straty własne 1 ranny żołnierz Wojska Polskiego.

[…]

Na zasadzkę 10 pułku piechoty w rejonie Futory (6446) natknęła się kompania zwiadu 7 Dywizji Piechoty i została ostrzelana, w wyniku czego podporucznik Żądło Franciszek z kompanii zwiadu został zabity i 1 szeregowiec ranny.

W dniu dzisiejszym odprawiono 5 transportów, w nich ludzi 1196.

[…]”

niedziela, 19 lipca 2026

19 lipca 1655 roku Szwecja wypowiedziala Polsce wojnę zwaną później "potopem szwedzkim".

 Pretekstem do tego konfliktu były pretensje króla Jana Kazimierza II do Korony szwedzkiej oraz namowa i obietnica  pomocy w uzyskaniu tronu polskiego dla króla szwedzkiego Karola X Gustawa złożona przez jednego z największych wówczas polskich magnatów i zdrajcę Polski Hieronima Radziejowskiego.
Feldmarszałek Arvid Wirtenberg von Debern (1606-1657) dysponujący 17 tys. żołnierzy i 72 działami 5 lipca1655 roku ruszył spod Szczecina w kierunku polskiej granicy. Będąc jeszcze na terytorium Pomorza Zachodniego,
wysłał do stojących pod Ujściem wojsk
polskich trębacza z żądaniem kapitulacji. Pod Siemczynem w pobliżu Czaplinka 21 lipca pierwsza armia szwedzka przekroczyła granicę polską a trzy dni później stanęła pod Ujściem.
Tak zaczęła się II wojna północna,która trwała 5 lat.

WIDZISZ EFEKT MOJEJ PRACY!
WESPRZYJ MNIE KWOTĄ 5 ZŁ NA
https://suppi.pl/https-wwwfacebookcom-historiapolskidzienpodniu
DOCHÓD PRZEZNACZAM NA LECZENIE MOJEGO SERCA.

Wpłat można też dokonywać na numer konta 
42 1940 1076 5881 9071 0000 0000

BLIK NA NUMER 667 111 748 

ADMINISTRACJA NIE ODPOWIADA ZA TREŚĆ KOMENTARZY.

Czy Polska i Ukraina są skazane na wrogość?


Jeszcze nie tak dawno nasza elitka infantylno-agenturalna i „eksperci” nauczali o federacji czy konfederacji polsko-ukraińskiej, a ci którzy pukali się w czoło uchodzili za „ruskie onuce”. Byłem zaliczany do tej kategorii, ponieważ od samego początku uważałem to za nonseWs. więcej, od początku uważałem, że #Polska i #Ukraina skazane są na wrogość. W 2023 roku napisałem na ten temat artykuł naukowy "Niemcy, Rosja, Ukraina i kwestia polska", który wtedy był „bluźnierstwem”. Nie zmieniłem zdania o jotę, a dziś mam wrażenie, że cały #PiS mówi cytatami z tego tekstu. Dlaczego Polska i Ukraina są skazane na wrogość?
Po pierwsze, ze względu na tożsamość Ukrainy. Fryderyk Engels określiłby ten lud mianem „narodu niehistorycznego”, który nigdy nie posiadał własnego państwa i nie miał politycznej tożsamości, nie posiadał elit, historii i własnych bohaterów. Naród ten rodzi się na naszych oczach w tempie przyśpieszonym i sztucznym. Anglosasi określają taki proces mianem nation-building, czyli sztucznej budowy narodu. Pośpiech w budowaniu jego tożsamości powoduje, że może ona powstać tylko na negacji, wrogości i nienawiści na tle historycznym. Stąd „Bohaterowie UPA”, Stepan Bandera, Andrij Melnyk, etc. – cały panteon ludobójców i zbrodniarzy, którzy nienawidzili Polaków, Rosjan, Żydów i Czechów. Polacy to dawne „pany”; Rosjanie to nieco późniejsze „pany”; Czesi to brakująca ukraińska burżuazja, czyli „wyzyskiwacze”. O Żydach i ich karczmach i kantorkach nawet nie wspomnę. Gdyby naród ukraiński rodził się przez stulecie, to znalazłby własnych bohaterów pozytywnych. Skoro takich nie ma, to buduje tożsamość na teoretykach i praktykach nienawiści. Dlatego Kijów nie chce być naszym przyjacielem, gdyż straciłby prawomocność własnego istnienia, której istotą jest bunt wobec „panów” dawnych i dawniejszych.
Po drugie, Polska nie ma Ukrainie zbyt wiele do zaoferowania. Całą broń już głupio i darmo oddaliśmy. Skarb państwa mamy pusty i zatykany za pomocą pożyczek, więc przelewy do Kijowa siłą rzeczy z rzeki przemieniły się w strumyk. Polska nie posiada potencjału politycznego, ekonomicznego i militarnego, aby stać się gwarantem istnienia Ukrainy wobec Rosji. Potencjał taki posiadają Stany Zjednoczone, ale Donald #Trump uważa tę wojnę za problem, jest zbyt daleko i nie chce już dawać darmo broni. W tej sytuacji pozostają państwa europejskie. Wielka Brytania jest cyniczna i chętnie rzuca swoich aliantów do wojny, ale sama swoich żołnierzy nie wyśle. W dodatku jest skąpa. Zostają zatem #Niemcy, którym wciąż marzy się Mitteleuropa, której Ukraina miałaby być wschodnią flanką. Niemcy wciąż nie mają armii, lecz mają potencjał ekonomiczny i pieniądze. Poza tym Moskwa zawsze się z nimi liczy. Dlatego są jedynym realnym sojusznikiem Kijowa. Potencjał Berlina jest kilka razy większy niż Warszawy, a poza tym napisana na nowo banderowska historia Ukrainy uczyniła z nich sojusznika (którym w praktyce nigdy nie były). Aby przypodobać się Niemcom Kijów już wcześniej uderzał w Polskę, jawnie wspierał przed wyborami KO przeciw PiS. Słowem, za pomocą Ukrainy Niemcy biorą nas w obcęgi od wschodu i zachodu, zmuszając do posłuszeństwa.
Po trzecie, Ukraina koniecznie chce wejść do #NATO i Unii Europejskiej. Już dziś można powiedzieć, że do NATO na pewno nie wejdzie, gdyż dla Władymira Putina wpisana do konstytucji Ukrainy wieczysta neutralność tego państwa jest warunkiem sine qua non podpisania pokoju. Przecież wojna wybuchła w reakcji na publicznie ogłoszony przez Wołodymira Żeleńskiego zamiar akcesji do Paktu Północnoatlantyckiego, wraz z równie publicznie wygłoszoną nadzieją, że NATO pomoże jego państwu w odzyskaniu Krymu i Donbasu. Amerykanie wiedzą, że bez spełnienia tego postulatu pokoju nie będzie, więc nie chcą słyszeć o akcesji i własnym zobowiązaniu do obrony tego państwa. W tej sytuacji pozostaje tylko nadzieja na wejście do Unii Europejskiej. Siergiej #Ławrow wielokrotnie deklarował, że Federacja Rosyjska nie ma nic przeciwko temu. Przyzwolenie potwierdził #Putin, a poparł je Trump (gdyż obydwaj źle UE życzą i liczą na powiększenie panującego w niej chaosu i złodziejstwa). W tej sytuacji Ukrainie pozostaje tylko akcesja do Unii Europejskiej. Czy #UE daje gwarancje bezpieczeństwa? Istniejąca nie. Ale gdyby przyjąć francusko-niemiecki plan federalizacji UE, ze zniesieniem prawa weta narodowego, wspólną polityką zagraniczną i obronną, a docelowo z armią europejską? W takiej sytuacji będąc „w Europie” w konflikcie z Rosją można odwołać się o pomoc do Brukseli i do armii unijnej. O ile z punktu widzenia Kijowa poparcie federalizacji UE jest całkowicie racjonalne, to dla interesów Polski byłoby to zabójcze, gdyż oznaczałoby likwidację suwerennych państw i zastąpienie ich unijnym super-państwem. A tego nie chcemy!
Po czwarte, interesy ekonomiczne Polski i Ukrainy w Unii Europejskiej są dramatycznie sprzeczne. Dla polskiego rolnictwa byłby to Armagedon, gdyż musiałoby konkurować z latyfundiami na czarnoziemach, gdzie pracownikom płaci się groszowe pensje. W dodatku automatycznie zostalibyśmy zapewne tzw. płatnikiem netto. Dostawalibyśmy mniej funduszy europejskich, gdy te szłyby na „odbudowę” Ukrainy, czyli na złote klozety kumpli Wołodymira Żeleńskiego. Wpuszczenie przez Warszawę Ukrainy do UE byłoby samobójstwem, na który KOPiS oczywiście jest gotowy (nie łudźmy się co do weta w tej sprawie, gdyby PiS był przy władzy). Każde nasze sprzeciwy w celu obrony polskich interesów ekonomicznych natychmiast zderzyłyby się ze skrajnie roszczeniową i bezczelną postawą rządu w Kijowie.
I na koniec pytanie: dlaczego skoro ja to wszystko wiedziałem już w 2023 roku, to nie wiedzieli tego Jarosław #Kaczyński i Przemysław #Czarnek aż do czerwca 2026 roku? Albo nie wiedzieli, albo udawali, że nie wiedzą, gdyż realizowali polecenia z Departamentu Stanu. Jeśli nie wiedzieli, to nie nadają się na polityków rządzących krajem. Jeśli wiedzieli, ale realizowali zagraniczne wytyczne, to znaczy, że nie nadają się na polityków rządzących Polską.
Adam Wielomski

Jego kolekcja roślin leczniczych należy do największych w Polsce. Może nawet i w Europie.

""Ta historia będzie brzmiała jak bajka, ale wydarzyła się naprawdę, w niewielkiej wsi Koryciny. Kto ma uszy, niechaj słucha, kto nie wierzy, niechaj jedzie, sprawdzi…
Oto gdzieś na końcu świata, z dala od miast i miasteczek, w malutkiej wiosce pośrodku pół i lasów, żył sobie mały chłopiec. Chłopiec ten bardzo lubił chodzić z babcią i zbierać zioła. Kiedy miał 12 lat, zapakował do dwóch lnianych woreczków wysuszone kłącza pięciornika i poszedł trzy kilometry do najbliższego przystanku autobusowego. Stamtąd jechał 20 kilometrów do miasteczka. Zioła sprzedał w Herbapolu. Za zarobione pieniądze kupił aparat fotograficzny Smiena i dwie książki. O ziołach. Po szkole poszedł do technikum rolniczego. Wystartował w krajowej olimpiadzie wiedzy rolniczej. I zabłysnął. Nikt nie wiedział o ziołach tyle co on. Wygrał indeks na wybraną uczelnię. Pojechał na studia. Do Warszawy. Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego. Mógł zostać na uczelni, ale wrócił na wieś. Mógł zostać urzędnikiem w gminie, ale znów zbierał zioła. Ojciec prosił: „Synku, rzuć to. Ludzie się śmieją. Jako urzędnik będziesz żył jak pan”. Nie rzucił.
Mało tego. Zaczął zatrudniać do zbierania ludzi ze wsi. Potem otworzył własną przetwórnię. Potem gospodarstwo agroturystyczne. Hotel, karczmę, sklep z ziołami, ogród botaniczny. Daje zatrudnienie setkom osób. Jego kolekcja roślin leczniczych należy do największych w Polsce. Może nawet i w Europie. Codziennie odwiedzają go dziesiątki ludzi, może nawet setki, a w weekendy liczba odwiedzających sięga tysięcy. Naprawdę. Widziałem to.
Na zakończenie, po wszystkich tych inwestycjach, w swoim wielkim ogrodzie postawił kościół.
Jest środek tygodnia. Minęła dziewiąta rano. W karczmie wydawane jest śniadanie. Wszystkie stoły zajęte. Biorę kawę z mlekiem i wychodzę przed budynek. Właściciel podjeżdża rowerem.
- To z Panem jestem umówiony? – pyta Mirosław Angielczyk.
- O ten kościół chciałem zapytać – mówię. – Rozumiem, że powstała przetwórnia, gospodarstwo agroturystyczne, hotel, karczma, sklep zielarski. Ale kościół?
- Jak Pan zauważył, zarówno hotel, jak i karczma oraz sklep działają w drewnianych budynkach – odpowiada pan Mirosław. – Chcąc ocalić dawne budownictwo i tradycję, nie można zapominać o obrzędowości. Kiedy dowiedziałem się od zaprzyjaźnionego proboszcza z Grodziska, że jest stary drewniany kościół do przeniesienia, nie wahałem się nawet przez moment. To było spełnienie moich marzeń.
- Ale jest Pan przecież człowiekiem nauki – mówię. – Naprawdę wierzy Pan, że zioła poświęcone w kościele mają większą moc?
- Wejdźmy może do środka – mówi pan Mirosław. – To jest kościół Matki Boskiej Jagodnej. Czy Pan wie, że istnieje też takie święto? 2 lipca. Do tego święta nie jedzono jagód. Jeśli zbierano, to tylko na sprzedaż. Ale raczej nie robiły tego młode kobiety. Matka Boska Jagodna jest bowiem opiekunką matek i kobiet w ciąży. Kto chciał mieć zdrowe potomstwo – zbierał jagody dopiero po święcie. I ja nie rozważam, czy rzeczywiście dzień później moc jagód była większa, ja to po prostu chcę ocalić od zapomnienia. Zniknęły już stogi siana i snopki zbóż. Znikają furmanki i drewniane domy. Za czasów mojej młodości były powszechne. W każdym domu były też pęki suszonych ziół. Wianki święcone podczas Matki Boskiej Zielnej. Gałązki brzozy. Ziołami się kadziło. Zioła się piło. Stawiało na oknie podczas burzy z piorunami. Zioła wkładało się do trumny. Ja to wszystko pamiętam. I chciałbym o tym ludziom przypomnieć.
- Obraz Matki Boskiej skąd pochodzi? – pytam i pokazuję na obraz wiszący nad ołtarzem. Kobieta w jasnej sukni chodzi po łące i pochyla się nad Dzieckiem leżącym nago w trawie.
- Wnętrze kościoła uzupełnialiśmy sami – odpowiada pan Mirosław. – Obrazy malowali lokalni twórcy. Po obu stronach obrazu stoją drewniane rzeźby. To święty Franciszek i święty Izydor Oracz.
- A ta starodawna ikona? – pytam. – Skąd się wzięła w kościele?
- To bardzo ciekawa historia – odpowiada pan Mirek. – Jeden z okolicznych mieszkańców, kiedy dowiedział się, że przenosimy kościół z Grodziska, przyniósł tę ikonę i poprosił, aby ją tu powiesić. Tak jak przed laty. Bo przed laty ten kościół był cerkwią. I ta ikona w niej wisiała.
- Ktoś oddał Panu szesnastowieczną ikonę? – pytam.
- Nie mnie – mówi pan Mirosław. - Oddał ją temu miejscu. I dlatego tu jest".
Fragment książki Wojciecha Koronkiewicza pt. "Z Matką Boską na rowerze. Podróż do cudownych obrazów, ikon i świętych źródeł Podlasia""
za Paśny Buriat
Fot. Wojciech Koronkiewicz

Bitwa pod Jabłoniem

 była jednym z tych epizodów kampanii 1939 roku, które dobitnie pokazują, że nawet w obliczu klęski państwa polski żołnierz potrafił walczyć skutecznie, z determinacją i wojskowym kunsztem. Rozegrała się w dniach 28–29 września 1939 roku, już po agresji Związku Sowieckiego na Polskę, gdy los kampanii był przesądzony, lecz nie wszędzie broń złożono.
Rejon wsi Jabłoń znalazł się na drodze Samodzielnej Grupy Operacyjnej „Polesie” generała Franciszka Kleeberga – ostatniego większego, zorganizowanego zgrupowania Wojska Polskiego, które wciąż prowadziło manewrową walkę. Po dotarciu na ten obszar Polacy sprawnie rozlokowali swoje siły: 9 Pułk Strzelców Konnych obsadził zabudowania Jabłonia i szosę z Wisznic, Dywizjon Kawalerii KOP „Niewirków” zajął Paszenki, a 5 Pułk Ułanów Zasławskich stanął w Dawidach. Teren przygotowano do obrony, choć nikt nie miał wątpliwości, że przeciwnik będzie liczniejszy i lepiej wyposażony.
Popołudniem 28 września Armia Czerwona uderzyła. Sowieckie oddziały zaatakowały polskie placówki przy szosie prowadzącej do Wisznic, nacierając w kierunku Jabłonia. Zaskoczenie nie przyniosło jednak oczekiwanego rezultatu. Polskie karabiny maszynowe i artyleria szybko opanowały sytuację, niszcząc cztery sowieckie czołgi i zmuszając przeciwnika do odwrotu. Do późnej nocy trwała intensywna wymiana ognia, lecz czerwonoarmiści nie zdecydowali się na ponowne, zdecydowane natarcie.
Rankiem 29 września walki objęły szerszy obszar. Podlaska Brygada Kawalerii ruszyła w stronę Parczewa i pod Kostrami natknęła się na sowiecki podjazd kawalerii. Jednocześnie w rejon Jabłonia próbowała przebić się Dywizja Piechoty „Kobryń”, której marsz utrudniło silne uderzenie 143 Dywizji Strzeleckiej Armii Czerwonej. W godzinach popołudniowych kolumna czołowa dywizji została zaskoczona w rejonie wsi i wzgórza Puchowa Góra. Po wyparciu przeciwnika z zabudowań Polacy zajęli pozycje na skraju wzniesienia i wysłali patrole, które potwierdziły wzmożony ruch wojsk sowieckich na drogach prowadzących do Jabłonia. W odpowiedzi polska artyleria rozpoczęła celny ostrzał.
Rozpoznanie sytuacji pozwoliło na śmiały manewr – uderzenie na tyły 143 Dywizji Strzeleckiej w północnej części wsi. Zepchnięte oddziały sowieckie spróbowały kontrnatarcia przy wsparciu kilkunastu lekkich czołgów, lecz atak szybko załamał się pod precyzyjnym ogniem polskim. Na polu walki pozostał porzucony sprzęt, ranni i zabici czerwonoarmiści. W trakcie starcia Polaków zbombardował klucz sowieckich samolotów, który następnie skierował się nad Jabłoń, nie wyrządzając jednak poważniejszych strat.
Wieczorem Armia Czerwona podjęła jeszcze jedną próbę – natarcie piechoty wspartej czołgami. Również ono nie przyniosło rezultatu i szybko się załamało, co umożliwiło oddziałom dywizji „Kobryń” bezpieczne odejście w rejon lasu Milanów.
Po bitwie ujawniła się także jej mroczna strona. Odnaleziono ciała polskich podoficerów zamordowanych przez czerwonoarmistów i ograbionych z odzieży. Jednocześnie przesłuchanie około pięćdziesięciu sowieckich jeńców przyniosło zaskakujące świadectwa – mówili oni o złych warunkach życia w ZSRR i prosili o możliwość wstąpienia do Wojska Polskiego. Po początkowym zdziwieniu generał Franciszek Kleeberg wyraził zgodę na wcielenie ich do szeregów SGO „Polesie”.
Bitwa pod Jabłoniem zakończyła się taktycznym zwycięstwem Polski. Choć nie mogła już zmienić losów kampanii, stała się kolejnym dowodem, że nawet w obliczu dwóch agresorów Wojsko Polskie potrafiło zadawać przeciwnikowi dotkliwe straty i zachować honor na polu walki.

🇵🇱 Lipiec 1920. Polska stanęła nad przepaścią...

⚔️

Były chwile, gdy wydawało się, że wszystko jest stracone. Armia Czerwona parła naprzód, kolejne miasta wpadały w ręce bolszewików, a Warszawa stawała się ich głównym celem. Każdy dzień przynosił dramatyczne wiadomości z frontu.

Ale wtedy wydarzyło się coś niezwykłego... ❤️🤍

Tysiące Polaków – młodych i starszych, robotników, studentów, chłopów, inteligencji – odpowiedziało na wezwanie Ojczyzny. 🇵🇱 Do Armii Ochotniczej zgłosiło się ponad 100 tysięcy ochotników, gotowych oddać wszystko w obronie wolności.

📜 Lipiec 1920 roku to miesiąc pełen dramatycznych wydarzeń:
⚫ 1 lipca – powołano Radę Obrony Państwa.
⚫ 4 lipca – rozpoczęła się wielka ofensywa Armii Czerwonej.
⚫ 7 lipca – gen. Józef Haller objął dowództwo Armii Ochotniczej.
⚫ 14 lipca – padło Wilno.
⚫ 23 lipca – bolszewicy wydali rozkaz marszu na Warszawę i Lwów.
⚫ 23–24 lipca – utworzono Polrewkom – marionetkowy komunistyczny „rząd”, który miał zastąpić legalne władze Polski.
⚫ 28–30 lipca – zdobyto Białystok i ogłoszono tam powstanie Polskiej Republiki Rad.
⚫ Pod koniec miesiąca rozpoczęły się przygotowania do decydującej bitwy o przyszłość Polski.

To był czas strachu, niepewności i ogromnych wyrzeczeń. Ale był to również czas odwagi, jedności i wiary, że Polska się nie podda. ❤️

Kilka tygodni później świat był świadkiem jednego z najważniejszych zwycięstw w historii – Bitwy Warszawskiej, która zatrzymała pochód bolszewików i ocaliła nie tylko niepodległość Polski, ale także Europę przed rozprzestrzenieniem rewolucji komunistycznej. ✝️🛡️

🕯️ Pamiętajmy o tych, którzy w najtrudniejszej chwili nie zawahali się stanąć w obronie Ojczyzny. To dzięki ich odwadze i poświęceniu możemy dziś żyć w wolnej Polsce.

🇵🇱 Cześć i chwała Bohaterom 1920 roku! ❤️🤍

Na naszej koloryzacji grupa sowieckich jeńców pilnowana przez polskich żołnierzy.

sobota, 18 lipca 2026

Wędrujemy

Kościół Św.Piotra i Pawła, Wągrowiec

18 lipca 1792 roku podczas wojny polsko

KARTKA Z KALENDARZA 📋📋📋
 – rosyjskiej, pod Dubienką korpus generała Tadeusza Kościuszki starł się z przeważającymi wojskami rosyjskimi dowodzonymi przez generała Michaiła Kachowskiego. Bitwa pozostała nierozstrzygnięta. Wojska polskie zostały zmuszone do odwrotu, jednak nadal zachowały sprawność bojową.

Wraz z przekroczeniem na prośbę przywódców konfederacji targowickiej 18 maja 1792 roku przez wojska rosyjskie granicy Polski, rozpoczęła się wojna w obronie Konstytucji 3 maja. 100 tysięczna armia rosyjska po pokonaniu wojsk generała Judyckiego pod Mirem 11 czerwca zajęła większą część Litwy. Sytuacji w wojnie polsko-rosyjskiej nie zmieniło nawet zwycięstwo księcia Józefa Poniatowskiego w bitwie pod Zieleńcami 18 czerwca 1792 roku. Bitwa miała znaczenie morale i propagandowe, po niej król Stanisław August Poniatowski ustanowił order Virtuti Militari, jednak przeważające siły rosyjskie nadal miały inicjatywę.

Do kolejnego starcia w wojnie doszło pod Dubienką, gdzie korpus rosyjski liczący około 25 tysięcy pod wodzą Michaiła Kachowskiego sforsował Bug i starł się z wojskami generała Tadeusza Kościuszki, mającego do dyspozycji zaledwie 5 tysięcy żołnierzy. Mimo przewagi wojsk rosyjskich i próbie oskrzydlenia wojsk Kościuszki, Rosjanom nie udało się rozbić wojsk polskich, które na rozkaz generała Kościuszki, obawiającego się okrążenia przez Rosjan, zdecydował się na odwrót, nie dopuszczając do zniszczenia swoich wojsk, które nadal zachowały swoją wartość bojową.

W bitwie Polacy stracili około 900 żołnierzy, zaś Rosjanie ponad 2000, a sama bitwa przyniosła sławę Tadeuszowi Kościuszce, który we Francji w dowód uznania otrzymał tytuł honorowego obywatela Francji. Bitwa mimo że pozostała nierozstrzygnięta, a wojskom Kachowskiego nie udało się rozbić wojsk Kościuszki, nie miała żadnego znaczenia politycznego ani moralnego, bowiem już kilka dni później wszystkie nadzieje Polaków na obronę praw Konstytucji 3 Maja upadły po tym, jak król Stanisław August Poniatowski przystąpił 24 lipca 1792 roku do konfederacji targowickiej.

Stanisław August Poniatowski zaprzepaścił tym samym ostatnią szansę na jakiekolwiek zmiany w kraju, a także utracił ostatnie resztki sympatii w Polsce. Na znak protestu do dymisji podali się książę Józef Poniatowski i Tadeusz Kościuszko, a kraj opuściło spore grono przedstawicieli polskich elit, w tym marszałek Sejmu Stanisław Małachowski oraz marszałek wielki litewski Ignacy Potocki.

Efektem przystąpienia króla do Targowicy i klęski Polski w wojnie z Rosją był II rozbiór Rzeczypospolitej dokonany przez Rosję i Prusy w 1793 roku.

Zdjęcia:

Tryptyk Tadeusza Kościuszki = Le triptyque de Thadée Kościuszko = The triptych of Thaddeus Kościuszko, pocztówka z 1932 roku, Kossak Juliusz (1824-1899) – autor wzoru, Sygnatura: DŻS XII 8b/p.52/2, źródło: Biblioteka Narodowa, domena publiczna;

Tadeusz Kościuszko, artysta: Karl Gottlieb Schweikart /1772-1855/, źródło: Muzeum Narodowe w Warszawie – www.wilanow-palac.art.pl, za Wikimedia Commons, domena publiczna;

Tadeusz Kościuszko, autor: Grabowski Adam (1875-1941), współautor: Wilder Hieronim, sygnatura: G.61221, Biblioteka Narodowa, domena publiczna;

Semkowicz Władysław (1878-1949) – autor, mapa historyczna Rzeczypospolitej Polskiej w 1771 roku z uwzględnieniem granic i miejsc historycznych od początku XVII wieku, data wydania mapy: 1925 rok, Współautor korporatywny: Książnica-Atlas. Wydawca: Instytut Kartograficzny im. Eugeniusza Romera (Lwów), Sygnatura: ZZK 21 200, domena publiczna, za Biblioteka Narodowa Polona;

#historiapolski #historia #Historia #wojny #Konflikty #wojna #konflikt #europa #poland #war #Europa #Polacy #polska #bitwy #Wojny #Polska #warszawa #upadek #history #Rzeczpospolita #TadeuszKościuszko #tadeuszkościuszko #Kościuszko #kościuszko #Racławice #insurekcja #krakow #kraków #cracow #rozbiory

piątek, 17 lipca 2026

300 osobowa sotnia morderców z UPA dokonała zbrodni ludobójstwa na 496 Polakach

14 lipca 1943 roku w Kołodnie w powiecie krzemienieckim w obwodzie tarnopolskim na Ukrainie 300 osobowa sotnia morderców z UPA dokonała zbrodni ludobójstwa na 496 Polakach. Tragizmu temu wydarzeniu dodaje fakt, że 300 spośród ofiar było dziećmi.
Według zeznań świadków mordów dokonywano tylko wewnątrz budynków. Dlaczego? Z prostej przyczyny. Chodziło tylko o to, żeby dokonywana na Polakach masakra jak najdłużej pozostała tajemnicą. Do trwającej zaledwie trzy godziny rzezi użyto broni palnej, tasaków i siekier. Ofiary zbrodni grzebano w miejscu ich śmierci czyli głównie koło własnych domów po to, by nikt nigdy nie odnalazł masowego grobu. Jeszcze tej samej nocy część miejscowej ludności ukraińskiej usypała w miejscu kaźni kopiec na cześć "zwycięstwa" nad Polakami.
Innym tragicznym wątkiem, który może posłużyć za poruszający epilog  tego wydarzenia jest fakt, że zaledwie cztery dni później ta sama UPA dokonała mordu na kilkudziesięciu Ukraińcach, którzy pomagali Polakom lub nie wyrazili zgody na udział w tej i kolejnych akcjach.

WIDZISZ EFEKT MOJEJ PRACY!
WESPRZYJ MNIE KWOTĄ 5 ZŁ NA
https://suppi.pl/https-wwwfacebookcom-historiapolskidzienpodniu
DOCHÓD PRZEZNACZAM NA LECZENIE MOJEGO SERCA.

Wpłat można też dokonywać na numer konta 
42 1940 1076 5881 9071 0000 0000

BLIK NA NUMER 667 111 748 

ADMINISTRACJA NIE ODPOWIADA ZA TREŚĆ KOMENTARZY.

Nastawa ołtarza z 1600r w kościele pw.Św Jakuba, pocysterski.

BESTIE Z BANDY BURŁAKI



Z meldunku nr 77 z 16.07.1947 r. dowiadujemy się, że bestialstwo w UPA wciąż „kwitło”. W dniu 8.06.1947 r. plutonowy Antoni Pantera z 40 pułku artylerii lekkiej wpadł w krwawe łapy bandytów z sotni Burłaki. Bandyci – banderowcy mieli okazję podjąć próbę zaprezentowania się jako ludzie, ale jak zwykle wybrali hańbę zbrodni – jeńca bili, torturowali, obcięli nos wraz z górną wargą, wykłuli oczy, zamordowali, dusili prowizoryczną „garotą” (sznur zaciskany obrotami kija), dla pewności trzykrotnie wbili bagnet w serce. Żołnierze GO „Wisła” znaleźli ciało kolegi 16.07.1947 r.

RĘCE PRECZ OD UKRAIŃSKICH DZIECI!

Jednym ze skutków działalności Grupy Operacyjnej „Wisła” było odcięcie wpływu „wychowawców” z OUN-UPA na ukraińskie dzieci – jak zgubny był to wpływ, świadczy przykład udziału ukraińskich dzieci w ludobójstwie ludności polskiej:

„w Hucie Lubyckiej w 1944 roku ukamienowany przez dzieci ukraińskie został Jan Mroczek – mieszkaniec Woli Wielkiej” 

Źródło: https://tygodnikzamojski.pl/artykul/w-hucie-lubyckiej-odslonieto-n2406447?fbclid=IwY2xjawTCtKZleHRuA2FlbQIxMABicmlkETA1UTNaUGtGUnZsQUFPN3dJc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHu1hRmbJ-dbpy8FFOiClPa1d4zXtZD-1Qno3xnxeZd8uTsv6eoVwOr5e1X4k_aem_cGpzBt5Wok4BBneVXOs_MQ 

Domyślam się, że to strach przed OUN-UPA sparaliżował dorosłych Ukraińców z Huty Lubyckiej przed powstrzymaniem żądzy mordu młodocianych ukraińskich bestii. Nie wiem, czy impulsem do ukamienowania było „naruszające honor” małych banderowców ZWRÓCENIE im UWAGI przez Jana Mroczka, czy wystarczył prosty fakt, że mówił po polsku?

ILUSTRACJA nr 1. Nie ma fotograficznej dokumentacji  ukraińskiego „dziecięcego” mordu w Hucie Lubyckiej w 1944 roku. Ale jest dokumentacja fotograficzna z Lwowa, z 1941 roku. W tym czasie liczba zorganizowanych „sympatyków” junaków OUN wśród ukraińskiej młodzieży szacowana była w tysiącach:

„Jedno z ikonicznych zdjęć pogromu lwowskiego przedstawia młodą kobietę ubraną jedynie w bieliznę i pończochy. Przerażona biegnie ulicą, desperacko próbując uciec przed tłumem. Wśród jej prześladowców są nawet dzieci płci męskiej uzbrojone w kije i kamienie.”

Tak samo mogło wyglądać ukamienowanie Polaka przez ukraińskie dzieci w Hucie Lubyckej w 1944 roku...

Fotografia (skadrowana) i cytowany tekst: Marta Hawryszko, Facebook.

ILUSTRACJA nr 2. Pomnik ofiar OUN-UPA w Hucie Lubyckiej.

Na odsłoniętym 12.07.2026 r. pomniku upamiętniono również zamordowanego przez ukraińskie „dzieci” 44-letniego Polaka Jana Mroczka (zaznaczony kolorem czerwonym). Źródło:

Źródło: https://tygodnikzamojski.pl/artykul/w-hucie-lubyckiej-odslonieto-n2406447?fbclid=IwY2xjawTCtKZleHRuA2FlbQIxMABicmlkETA1UTNaUGtGUnZsQUFPN3dJc3J0YwZhcHBfaWQQMjIyMDM5MTc4ODIwMDg5MgABHu1hRmbJ-dbpy8FFOiClPa1d4zXtZD-1Qno3xnxeZd8uTsv6eoVwOr5e1X4k_aem_cGpzBt5Wok4BBneVXOs_MQ 

WYBÓR BANDEROWCÓW – BESTIALSTWO

W książce doktora Krzysztofa Zabierka „Wyklęci III RP” na stronie 382 jako żołnierz zabity przez UPA figuruje plutonowy Antoni Pantera, syn Antoniego, brak daty urodzenia, data śmierci 5.07.1947 r., miejsce śmierci Średnie, powiat Przemyśl.

WYBÓR ZEŁENSKIEGO – GLORYFIKACJA „ŻYDOBÓJCÓW”

Narodowość żydowska prezydenta Ukrainy jest wykorzystywana w charakterze argumentu o braku możliwości pojawienia się neonazizmu w państwie przez niego rządzonym.

Ani Zełenski, ani rabini żydowscy pozostający na Ukrainie, nie wypowiedzieli ani słowa sprzeciwu wobec gloryfikacji ukraińskich esesmanów z dywizji „Galizien”. W dniu 25.05.2026 r. to już nie była bierność głowy państwa – aktywnie włączył się w gloryfikację KOLABORANTÓW HOLOKAUSTU!

ILUSTRACJA nr 3:

„Dziś, jako ukraińska Żydówka i badaczka Holokaustu, czuję głęboki wstyd.
Nigdy nie wyobrażałem sobie, że w moim kraju – kraju, w którym naziści zamordowali 1,5 miliona Żydów, z Babim Jarem, symbolem Holokaustu w Związku Radzieckim, kraju, który twierdzi, że walczy o „wolność i demokrację” – nazistowski kolaborant i przywódca OUN, taki jak Andrij Melnyk, zostanie pochowany z pełnymi honorami państwowymi.
Mężczyźni pod dowództwem Melnyka służyli w policji pomocniczej pod dowództwem nazistów. Polowali na Żydów ukrywających się na strychach, w piwnicach, lasach i stodołach, desperacko pragnących przeżyć Holokaust. Pilnowali gett i obozów. Prowadzili Żydów na miejsca egzekucji. Brali udział w rozstrzeliwaniach u boku Niemców.”

Fotografia i cytowany tekst: Marta Hawryszko, Facebook.

ILUSTRACJA nr 4:

„Wiosną 1943 roku Holokaust na Ukrainie dobiegał końca. Żydowscy sąsiedzi zniknęli – wymordowani na oczach, a często z pomocą, zwolenników Melnyka. I właśnie wtedy Melnyk poparł utworzenie Dywizji Waffen-SS Galicja, której członkowie złożyli przysięgę Adolfowi Hitlerowi.
A dziś prezydent mojego kraju – człowiek, którego krewni zostali zamordowani przez nazistów – klęka przed trumną tego nazistowskiego kolaboranta.
Trudno wyobrazić sobie większe upokorzenie dla Żydów. To upokorzenie dla wszystkich, którzy kiedyś wierzyli, że hasło „Nigdy więcej” coś znaczy na współczesnej Ukrainie – kraju, w którym wojowniczy nacjonalizm etniczny coraz bardziej dyktuje politykę pamięci i tożsamości narodowej.”

Fotografia i cytowany tekst: Marta Hawryszko, Facebook.

WYBÓR RZECZYPOSPOLITEJ

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Izraela, Yad Vashem. ILUSTRACJA nr 5:

„Wyrażamy żal w związku z decyzją przeprowadzenia oficjalnej państwowej ceremonii powtórnego pogrzebu lidera OUN Andrija Melnyka, który kolaborował z nazistami.

Nie wolno ignorować prawdy historycznej i pamięci o ofiarach, zamordowanych przez nazistów i ich wspólników.”

Yad Vashem:

„Ponowny pogrzeb Andreja Melnyka z honorami państwowymi na Ukrainie budzi poważne obawy. Uhonorowanie przywódcy ruchu, który wspierał i kolaborował z nazistowskimi Niemcami podczas prześladowań i mordowania milionów Żydów, podważa integralność moralną niezbędną do zachowania pamięci o Holokauście. Yad Vashem jest głęboko zaniepokojony takimi wydarzeniami pamięci narodowej, które mają podważać prawdę historyczną i pamięć o ofiarach Holokaustu.”

Jeśli myślicie, że ze strony ukraińskiej nie było żadnej reakcji na słowa z Yad Vashem, to jesteście w błędzie. Reakcja była: szef Yad Vashem został wpisany na listę „wrogów” Ukrainy przeznaczonych do „likwidacji”.

MSZ, premier, prezydent Polski mogą dokonać wyboru:

milczeć jak ryba;

poprzeć stanowisko MSZ Izraela, Yad Vashem;

skrytykować MSZ Izraela, Yad Vashem za ingerowanie w sprawy walczącej z Putinem Ukrainy.

Zachowując w pamięci powyższe fakty, przejdźmy do lektury kolejnego meldunku nr 77 z cyklu KRONIKI WISŁY.

DOKUMENT ARCHIWALNY

IPN Rz 072/1, t. 113, k. 171, 169. Maszynopis w języku polskim.

IPN Rz 072/1, t. 113, k. 171. Strona 1.

„Rzeszów, 17.07.1947 r.

Do Gabinetu Ministra Bezpieczeństwa Publicznego.

Meldunek sytuacyjny nr 77

z dnia 16.07.1947 r. […]

Akcja wojska:

zabito bandytów 1

ujęto bandytów z bronią 4

zgłosiło się dobrowolnie 1

aresztowano podejrzanych 24.

Zdobyto:

rusznic przeciwpancernych 1

RKM 1

pistoletów 1

karabinów 4

dysków do RKM 4.

Według ostatnich informacji pogranicznych oddziałów radzieckich grupa „Bira”, która przedostała się na terytorium Związku Radzieckiego, straciła już 72 zabitych i jeńców.

Oddziały 1 Dywizji WBW w rejonie miejscowości (5404) znalazły w bunkrach 1 rusznicę przeciwpancerną i 1 kbk, w rejonie (5600) raniły 1 bandytę, który nie mogąc uciekać rozerwał się granatem.

Oddział 14 pułku artylerii lekkiej w rejonie miejscowości Dubiecko ujął 10 osób, które wysiedlone [przesiedlone] powróciły, i w miejscowości Korytniki aresztował 6 osób podejrzanych o współpracę z bandami.

Posterunek MO w miejscowości Brzeżawa (0498) ujął 1 bandytę z sotni Kryłacza i zdobył 1 kbk.

7 pułk piechoty w rejonie Dzików Nowy (6640) ujął dowódcę kuszcza Dzikowskiego pseudonim „Szczupak” i członka bandy z sotni Tuczy pseudonim „Bieroza”.

Do oddziału 3 pułku piechoty zgłosił się dobrowolnie członek bandy z sotni Dudy zdając 1 pistolet, prócz tego 3 pułk piechoty w rejonie miejscowości Boratyn (7226) zatrzymał 6 osób podejrzanych o współpracę z bandami i znalazł w bunkrach 2 kbk.

14 pułk piechoty w rejonie Suszów (0413) ujął 1 bandytę z sotni Dudy i zdobył 1 RKM, 4 dyski, a w rejonie Wasylków (0404) ujął 2 łączniczki UPA.

[…]

Dnia 16 bieżącego miesiąca otrzymałem meldunek o znalezieniu w rejonie Średnica (2212) powiat Przemyśl zwłok plutonowego Pantery Antoniego z 40 pułku artylerii lekkiej, który w czasie akcji w dniu 8.06.1947 r. został uprowadzony przez bandę Burłaki. Zwłoki noszą liczne ślady bicia tępym narzędziem, na szyi pozostał sznur skręcony z tyłu kijem”

IPN Rz 072/1, t. 113, k. 169. Strona 2.

„nos obcięty, wraz z górną wargą, oczy wykłute, w okolicy serca 3 rany kłute bagnetem. Zwłoki zostały zidentyfikowane przez kolegów zamordowanego.

W dniu dzisiejszym odprawiono 6 transportów, w nich ludzi 1805.

[…]”

Trwa szósty dzień Rzezi Wołyńskiej.

16.07.1943 r. - ... to był piątek.


W kol. Mielnica Mała pow. Kostopol, Ukraińcy zamordowali 11 Polaków, w tym rodzinę Zarembów, która w związku z porodem trzeciego dziecka nie mogła uciekać, lecz skryła się w zbożu, gdzie odbył się poród.

Tam została wykryta przez „ukraińskich partyzantów” i zamordowana - Genowefa Zaremba, lat ponad 20, jej dwie córeczki w wielu przedszkolnym i nowonarodzony synek oraz jej matka.

Jak można zabić matkę i tyle co narodzone dziecko?!
Można!
Wystarczy być Ukraińcem.

Krzycz, Polsko!🇵🇱
Krzycz o ukraińskim ludobójstwie!

W ostrzeżenia księdza Kaczyńskiego nie wierzyła nawet jego matka i trzy siostry

Osiemdziesięcioro dzieci. Osiemdziesiąt straconych istnień. To był odwet. Ta podlaska wieś przestała istnieć w ciągu jednej nocy. Nikt nie mógł przypuszczać, że w lipcu 1943 roku stanie się miejscem jednej z największych tragedii, jaka dotknęła ludnosc cywilną. 

W okolicznych lasach działały oddziały Armii Krajowej. 10 lipca 1943 roku pluton Kedywu Obwodu Wysokie Mazowieckie AK pod dowództwem ppor. Tadeusza Westfala „Misia” zatrzymał się w pobliżu wsi podczas przygotowań do akcji przeciwko mleczarni w Dąbrówce Kościelnej.

Nad ranem żołnierze zauważyli nadciągające od strony Krasowa-Częstek furmanki z niemieckimi żandarmami. Doszło do walki. Do dziś nie ma pełnej pewności, dlaczego Niemcy pojawili się w tym miejscu. Według części historyków szukali partyzantów lub osób związanych z wcześniejszymi akcjami podziemia. Inni wskazują na możliwość donosu.

Kilka dni później zapadła decyzja o odwecie. Mieszkańcy otrzymali ostrzeżenia. Ks. Józef Kaczyński  z Krasowa-Częstek, próbował ich przekonać, by uciekli, bo Niemcy planują odwet.  Wielu jednak nie uwierzyło. 

Mylili się. W nocy z 16 na 17 lipca 1943 roku rozpoczęła się pacyfikacja. Okupanci otoczyli wieś kordonem. O świcie weszli do gospodarstw i wyprowadzali mieszkańców z domów. Kobiety, dzieci i mężczyzn zgromadzono w stodole Stanisława Jankowskiego. Tam rozpoczęła się selekcja. 

We wsi  Krasowo - Cząstki liczącej 276 mieszkańców tej nocy stracono 257 osób, w tym ponad 80 dzieci. Ci, którzy ocaleli, zdołali się ukryć lub tej nocy przebywali poza wsią.

 Spalono 55 domów i podobną ilość stodół. Zrabowano inwentarz - ponad 180 krów zabrano. Wieś, a raczej to, co po niej zostało, zaorali.

 W ostrzeżenia księdza Kaczyńskiego nie wierzyła nawet jego matka i trzy siostry. Zginęły wszystkie cztery.

 Na zdjęciu - matka księdza i jedna z sióstr.

W Kruszwicy

Wągrowiec, rynek

Włodzimierz Steyer

 urodził się w Kanadzie, służył w rosyjskiej marynarce, a po odzyskaniu niepodległości związał swoje życie z polską flotą. We wrześniu 1939 roku dowodził obroną Rejonu Umocnionego Hel, a po wojnie stanął na czele Marynarki Wojennej.

Jego kariera zakończyła się nagle w 1950 roku. Gdy odmówił zgody na aresztowanie dowódcy ORP „Błyskawica”, został odwołany ze stanowiska i przeniesiony w stan spoczynku. Emerytura była tak niska, że musiał podjąć pracę jako referent w Związku Gminnych Spółdzielni „Samopomoc Chłopska” w Ostrołęce.

Dopiero polityczna odwilż pozwoliła mu wrócić do Gdańska.

Bruno Zborowski

15 lipca 1888 roku w Warszawie urodził się Bruno Zborowski (zdjęcie) architekt, projektant wielu obiektów sakralnych i świeckich.
Był synem warszawskiego krawca Aleksandra Zborowskiego i Wandy Michałowskiej. Ukończył III gimnazjum rosyjskie, a następnie Gimnazjum imienia generała Pawła Chrzanowskiego. W 1914 roku ukończył Wydział Architektury Politechniki Lwowskiej. Wtedy też powrócił do Warszawy, gdzie podjął pracę przy inwentaryzacji Zamku Królewskiego, który znajdował się pod kuratelą Towarzystwa Opieki nad Zabytkami Przeszłości. W 1923 roku na Politechnice Warszawskiej otrzymał tytuł inżyniera architekta. W tym samym roku razem z profesorem Oskarem Sosnkowskim, u boku którego był asystentem założył Towarzystwo Urbanistów Polskich. Spod jego ręki wyszły między innymi projekty takich budowli jak kaplica Matki Boskiej Zwycięskiej w Ossowie przy Cmentarzu Poległych w Bitwie Warszawskiej, realizowane w latach 1924-1932 domy mieszkalne i budynki użyteczności publicznej w osiedlu Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej na Żoliborzu, kościół Najświętszego Serca Jezusowego w Imielinie k. Płocka, kościół parafialny pw. św. Jana Bosco w Sokołowie Podlaskim, kościół w Syberii k. Żuromina.
W czasie wojny Zborowski prowadził zajęcia z budownictwa oraz projektowania w Żeńskiej Szkole Architektury im. Stanisława Noakowskiego.  Był wykładowcą w Tajnej Szkole Architektury oraz członkiem Armii Krajowej. Podczas powstania warszawskiego zginęli jego dwaj synowie- 21- letni Krzysztof i 18-letni Janusz. Żona Matylda i teściowa Lucyna zostały zamordowane przez Niemców podczas egzekucji na Ochocie 5 sierpnia 1944 roku. 
Po wojnie Zborowski podjął pracę w Biurze Odbudowy Stolicy, najpierw jako starszy konserwator a następnie zastępca kierownika Wydziału Zabytków Architektury i Urbanistyki. 
W latach 1945-1953 kierował projektem odbudowy kościół św. Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu i pochodzącego z XVII wieku zespołu klasztornego oo. dominikanów przy ul. Freta. 
Zmarł 27 sierpnia 1983 roku Pochowany jest na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie.

WIDZISZ EFEKT MOJEJ PRACY!
WESPRZYJ MNIE KWOTĄ 5 ZŁ NA
https://suppi.pl/https-wwwfacebookcom-historiapolskidzienpodniu
DOCHÓD PRZEZNACZAM NA LECZENIE MOJEGO SERCA.

Wpłat można też dokonywać na numer konta 
42 1940 1076 5881 9071 0000 0000

BLIK NA NUMER 667 111 748 

ADMINISTRACJA NIE ODPOWIADA ZA TREŚĆ KOMENTARZY.

Patriotycznym ideałem Czecha jest, żeby móc wszcząć jakąś akcję antykatolicką

📖 „Czechy walczyły często w imię danego obozu niemieckiego, aż położyły głowę za sprawę niemiecką na Białej Górze w r. 1620. Ugrzęźli duchowo w niemczyźnie protestanckiej, więc w bizantynizmie. Mieszanie zaś narodowości z wyznaniem trwa u nich dotychczas według recepty protestanckiej; narodowym patriotycznym ideałem Czecha jest, żeby móc wszcząć jakąś akcję antykatolicką. Oczywiście dzieli nas to”.

✒️ F. Koneczny, „Państwo w cywilizacji łacińskiej. Zasady prawa w cywilizacji łacińskiej”, t. XV „Dzieł zebranych”.

Marek i Wacek

Chciał tylko pokazać, na co stać jego nowe auto. Kilka minut później jeden z najwybitniejszych polskich pianistów walczył o życie, a sprawca wkrótce wyjechał z kraju.

W lipcu 1986 roku Wacław Kisielewski, współtwórca legendarnego duetu Marek i Wacek, spędzał czas w daczy pod Wyszkowem. Po wspólnym obiedzie i wycieczce nad rzekę wracali saabem należącym do gospodarza. Początkowo za kierownicą siedział sam Kisielewski, ale jechał spokojnie. Właściciel samochodu uznał, że zbyt ostrożnie prowadzi, przejął kierownicę i postanowił pokazać możliwości swojego nowego auta.

Na zakręcie, jadąc około 120 km/h, stracił panowanie nad samochodem. Saab kilka razy koziołkował. Kisielewski wypadł przez przednią szybę i doznał bardzo ciężkich obrażeń. Lekarze walczyli o jego życie przez dwa dni. Rozważano nawet transport do specjalistycznej kliniki w RFN, ale jego stan był zbyt ciężki. 12 lipca 1986 roku pianista zmarł.

Kierowca nie odniósł poważniejszych obrażeń. Uciekł z miejsca wypadku, a następnego dnia zgłosił się na milicję. Według ustaleń śledztwa prowadził samochód pod wpływem alkoholu. Po wpłaceniu kaucji został zwolniony z aresztu i wyjechał do Francji.

Śmierć Wacława Kisielewskiego była ogromnym ciosem dla polskiej muzyki. Na jego pogrzeb przyjechali artyści z kraju i zagranicy, a o tragedii mówiły media w całej Europie.

To był niemiecki obóz dla polskich dzieci przy ulicy Przemysłowej w Łodzi

Na śniadanie i kolację kawa bez cukru oraz kromka chleba. Na obiad rzadka zupa z brukwi, kapusty albo ziemniaków. Choroby, zimno i wycieńczenie były codziennością. 

Dzieci. Pracujące ponad swoje siły. Niedożywione i głodzone. Zaniedbane i osierocone. Za ogrodzeniem z wysokiego płotu. W łódzkim obozie dla  przebywały dzieci w wieku od 2 do 16 lat, choć zdarzały się też niemowlęta. Po skończeniu 16. roku życia, jeśli przeżyły, wyjeżdżały na roboty przymusowe. 

To był niemiecki obóz dla polskich dzieci przy ulicy Przemysłowej w Łodzi.

Niemcy utworzyli go 1 grudnia 1942 roku.  Oficjalnie nazywano go „obozem prewencyjnym” dla młodych Polaków. W rzeczywistości było to miejsce, gdzie okupant więził dzieci. 

Pierwszy transport małych więźniów przybył 11 grudnia 1942 roku. Pierwsze dzieci, które tu przybyły to m.in Janek Balcerek, Władzio Bombiak, Jurek Dąbrowski i Włodek Jabłoński. Nie wiemy, jaki był ich los. 

Trafiały tam dzieci osierocone, pozbawione opieki, schwytane na ulicach, ale także te, których rodzice zostali aresztowani przez Niemców, wywiezieni na roboty przymusowe albo straceni. Do obozu kierowano również dzieci rodzin zaangażowanych w działalność konspiracyjną.

Dzieci podzielono na grupy. Pracowały w warsztatach na terenie obozu oraz ich dziecięce siły wykorzystywano do prac związanych z rozbudową obozu. 

Chłopcy pracowali między innymi przy wyrobie butów ze słomy, koszyków czy elementów wyposażenia wojskowego. Dziewczynki trafiały do pralni, kuchni, pracowni krawieckiej i ogrodu.

Za najmniejsze przewinienia groziły kary. Przede wszystkim karano brakiem jedzenia.

Dzieci były poniżane i zmuszane do pracy ponad siły.

Przez obóz przy ulicy Przemysłowej przeszło około 3 tysiące małych więźniów. Dokładna liczba ofiar nie jest znana, ale wiadomo, że wiele dzieci zmarło z powodu głodu, chorób i nieludzkich warunków.

Obóz działał aż do stycznia 1945 roku.

Kiedy Niemcy uciekali z Łodzi, bramy zostały otwarte. Część dzieci wróciła do domów.
Część nie miała już dokąd wracać.

Dziś miejsce to przypomina o najmłodszych ofiarach niemieckiej okupacji.

Ukrainiec Serhij Kraczuk ostrzegł

17 lipca 1943 roku w zamieszkiwanej przez kilkanaście rodzin wsi Cechów w gminie Brany w województwie wołyńskim przyjaźnie nastawiony do Polaków Ukrainiec Serhij Kraczuk ostrzegł o mającym nastąpić w nocy napadzie bandytów UPA. Dzięki niemu Polacy ukryli się w lesie i zbożu, a następnie uciekli do pobliskiego Horochowa. Bandyci spalili wszystkie polskie gospodarstwa, ale w czasie ataku nikt nie zginął.

WIDZISZ EFEKT MOJEJ PRACY!
WESPRZYJ MNIE KWOTĄ 5 ZŁ NA
https://suppi.pl/https-wwwfacebookcom-historiapolskidzienpodniu
DOCHÓD PRZEZNACZAM NA LECZENIE MOJEGO SERCA.

Wpłat można też dokonywać na numer konta 
42 1940 1076 5881 9071 0000 0000

BLIK NA NUMER 667 111 748 

ADMINISTRACJA NIE ODPOWIADA ZA TREŚĆ KOMENTARZY.

„Upadek Ikara"

 - 16 lipca 1975 roku o godz. 15:56 na rozkaz komunistycznego zbrodniarza Wojciecha Jaruzelskiego zestrzelono samolot An-2 pilotowany przez Dionizego Bielańskiego. 
Pilot aeroklubu, były żołnierz LWP, instruktor lotniczy urodzony w 1939 roku na Wołyniu, próbował przedostać się z komunistycznej Polski na teren Austrii. Zabrakło 8 km...
Czechosłowackie prawo nie pozwalało zestrzelić cywilnej maszyny, jednakże na rozkaz przełożonych, w okolicach zachodniosłowackiej miejscowości Kuty (niedaleko Brna) serią z karabinu maszynowego z samolotu L-29 Delfin czeski pilot kpt. Vlastimil Navrátil zestrzelił polski cywilny samolot. Pilot Dionizy Bielański zginął.
Decyzję zestrzelenia polskiego samolotu w 1975 roku nad Czechosłowacją wydał ówczesny szef MON zbrodniarz komunistyczny Wojciech Jaruzelski, do dzisiaj nie zdegradowany morderca. Zgodnie z ustaleniami Układu Warszawskiego Czesi nie mieli prawa zestrzelenia polskiego samolotu, nad swoim terytorium, bez wyraźnej zgody a właściwie rozkazu polskiego szefa MON. Po sprawdzeniu informacji SB, że pilot leci sam, bez rodziny na pokładzie i zmierza w kierunku Austrii zapadła decyzja o zabiciu pilota.
IPN w 2013 r. wszczął śledztwo a następnie wydał postanowienie o przedstawieniu generałowi zarzutu popełnienia zbrodni komunistycznej. Jaruzelski uniknął kary (jak większość jego kompanów) a nawet spotkał go splendor - po śmierci został pochowany na Powązkach Wojskowych, nekropolii dla zasłużonych Ojczyźnie 🇵🇱 ....
O historii mordu dokonanego na pilocie Dionizym Bielańskim opowiada film pt. „Upadek Ikara".
Cześć Jego Pamięci!

środa, 15 lipca 2026

Kruszwica, Kolegiata

Noc 14 lipca 1946 roku w Wołkowyi była ciemna.

 Wartownicy wytężali wzrok, by nie przegapić żadnego zagrożenia. Cała miejscowość była pogrążona w ciemnościach. Wieś nie przypominała jednak spokojnej turystycznej miejscowości utulonej w spokojnym śnie. Wokół czaiło się zagrożenie, którego wartownicy wypatrywali. Tym, razem się nie mylili ...
Lato 1946 roku w Bieszczadach to nie był okres spokojnego turystycznego wypoczynku. Zwiedzający dzisiaj te okolice musieliby być zdumieni, gdyby wiedzieli, że niedźwiedzie i wilki nie były wtedy jedynym zagrożeniem dla ludzi. Po bieszczadzkich lasach grasowały sotnie UPA, wielokrotnie groźniejsze od dzikich zwierząt.  Wojska Ochrony Pogranicza, dopiero co zorganizowane, stanęły przed  ciężkim, wręcz niewykonalnym, w tamtych warunkach zadaniem. Działając rozrzuconymi wzdłuż nowej linii granicy państwowej strażnicami miały spacyfikować działania UPA w strefie przygranicznej i uszczelnić granicę, by z ZSRS nie  docierały na teren Polski nowe sotnie ukraińskich nacjonalistów. Ba... łatwo powiedzieć. Strażnice liczyły około 30 żołnierzy WOP, a sotnie zwykle po około 100 - 150 strzelców UPA. Na początku 1946 roku władze utraciły kontakt z kilkoma gminami leżącymi na terenie Bieszczad. Polska administracja została tam zlikwidowana przez UPA. Banderowcom wtedy zaczęły przeszkadzać strażnice WOP, które się ostały na tych terenach. W związku z tym UPA zaczęła przeprowadzać ataki na te posterunki. Okazało się, że tak małe jednostki nie są w stanie się obronić. Taka sytuacja dotyczyła 36 Komendy WOP. Z racji tego, że poszczególne strażnice nie mogły się otrzymać w terenie, wycofano je do siedziby Komendy w Wołkowyi. Łącznie zabrało się tam 200 żołnierzy, uzbrojonych w 2 moździerze, cekaemy, erkaemy, pistolety automatyczne i broń ręczną.
Sama Wołkowyja była atakowane przez UPA kilkukrotnie. Doszło do tego, że miejscowość opuściła polska administracja i "rządziła" tutaj UPA. Dopiero pojawienie się w maju 1946 roku żołnierzy 36 Komendy WOP nieco uspokoiło sytuację. Jednak nadal była ona napięta i Wołkowyja stanowiła cierń w "upowskiej republiki". UPA szukała okazji do zniszczenie garnizonu i samej Wołkowyi.
Dlatego w noc z 14 na 15 lipca 1946 roku, mimo siły jaką reprezentował garnizon Wołkowyi, na miejscowość uderzyła  sotnia "Bira" Wasyla Szyszkanynecia. WOP ufortyfikował wieś, a sztab komendy znajdował się w środku wsi. Walki były zażarte i uporczywe. Upowcy mimo polskich umocnień nie zamierzali łatwo rezygnować. Niejako "przy okazji" po opanowaniu części wsi przez UPA, dokonano mordów na ludności cywilnej. Zginęło 15 osób, w tym dwoje dzieci.  Z żołnierzami upowcom poszło gorzej i nie zdobyli oni polskich umocnień. Mimo to ponawiali oni ataki przez kilka godzin. Ostatecznie o godzinie 4:30 15 lipca 1946 roku odstąpili od Wołkowyi. Była to jedna z najcięższych walk jakie stoczył WOP z oddziałami UPA.
Źródło fotografii NAC/Domena Publiczna

Kruszwica

https://youtu.be/uaBioc8UBJo?is=wEmT-wLC3LzBeEji

poniedziałek, 13 lipca 2026

13 VII 1943 r. zgładzeniem przez Niemców 424 Żydów zakończyła się "Afera Hotelu Polskiego" czyli kooperacja "Gestapo" i żydowskich szmalcowników

 

prof. Barbara Engelking : "Dla Żydów, którzy próbowali się ratować, zagrożeniem byli w pierwszym rzędzie Polacy-katolicy, nie Niemcy" 13 VII 1943 r. zgładzeniem przez Niemców 424 Żydów zakończyła się "Afera Hotelu Polskiego" czyli kooperacja "Gestapo" i żydowskich szmalcowników Lolka Skosowskiego i Adama Żurawina. #NiemieckieZbrodnie

1️⃣2️⃣3️⃣ lata temu (13.07.1903) urodził się Jan Ripper, polski kierowca rajdowy ℹ️

 oldpass.com


Jan Ripper, syn Wilhelma Rippera - jednego z pionierów polskiego automobilizmu, urodził się 13 lipca 1903 roku w Krakowie 🇵🇱
W motorsporcie zadebiutował w wyścigu motocyklowym Kraków - Zakopane (1921)
Pięciokrotnie uczestniczył w Wyścigu Tatrzańskim (1927 - 1931) oraz dwukrotnie wygrał Rajd Polski (1929 i 1938)
W 1928 roku wraz z Michałem Harkawym byli pierwszymi Polakami startującymi w Rajdzie Monte Carlo.
Jan Ripper w Bugatti type 37C startował i zwyciężał poza granicami Polski.
Ostatni rajd wygrał mając 76 lat.
Zmarł w Zakopanem 24 maja 1987 roku.