Maersk
dogaduje się z Hapag-Lloyd
i układa łańcuch dostaw zmieniając strukturę biznesu na Bałtyku.
To oznacza, że wycofa oceaniczne połączenia z Polską, a Gdańsk
od przyszłego roku straci bezpośrednie dostawy kontenerowe z Azji na rzecz niemieckich portów.
To może być paradoksalnie dobrą wiadomością, gdyż może być małym kroczkiem w kierunku odseparowania Polski od biznesu globalnego i azjatyckiego, oraz stopniowego przeprowadzenia skutecznego decouplingu i rozdzielenia (w tym portów od portów autorytarnych Chin).
To niewątpliwie byłoby wzmocnieniem Europy i korporacji krajów Europy Zach, które będą wiedziały jak zarządzać łańcuchem wartości, a także na ile można- bez przeprowadzenia decouplingu- handlować z często autorytarnymi i niedemokratycznymi państwami (reżimami) pozaeuropejskimi.
To także wzmocni i skonsoliduje Europę, która zamiast grupy konkurujących że sobą państw/portów/korporacji osiągnie większy efekt skali i być może dzięki temu stanie się bardziej wymagającym rywalem dla innych mocarstw globalnych (I ich korporacji).
Wielu z Państwa rozpocznie zapewne pod tym postem atak na Donalda Tuska. Pojawi się wiele komentarzy w stylu "fur Deutschland" itd. Niesłusznie.
Fakty są bowiem takie, że- po pierwsze- jest to suwerenna decyzja dwóch globalnych europejskich korporacji, a po drugie Polska (nie tylko "Donald fur Deutschland Tusk)" przez wiele lat nie za bardzo była w stanie zareagować na wzrost znaczenia Azji (nie tylko Chin)- choć wiele o tym mówiła.
Teraz głównymi portami Maerska
I Hapag-Lloyda
w Europie mają pozostać Bremerhaven
, Wilhelmshaven
, Hamburg
, ale też Felixstowe
i Rotterdam
, a Gdańsk
ma być jednym z kilku portów "dowozowych".
Oznacza to, że udział i zysk w łańcuchu wartości zostaje co prawda zredukowany, ale pozwoli silniej związać Gdańsk z Europą. A chyba o to przecież (długofalowo) chodzi.
Najgorszym, wręcz fatalnym rozwiązaniem dla Polski i Gdańska byłoby uniesienie się teraz ambicją, kontynuacja rozbudowy portu dla wielkich kontenerowców (w tym także w Gdyni i Świnoujściu) i zwrócenie się w stronę korporacji z krajów autorytarnych takich jak COSCO czy OOCL których kontenerowce wciąż jeszcze zawijają do portu w Gdańsku.
Miejmy nadzieję, że Gdańsk pójdzie po rozum do głowy i nie będzie próbował rozwijać współpracy z chińskim COSCO, czy OOCL (też już chińskim, bo z podporządkowanemu Pekinowi Hongkongowi).
Działania takie mogłyby rozbijać jedność europejską i długofalowo mieć opłakane skutki.
Gdańsk powinien w tej sytuacji dokonać decouplingu i całkowicie zrezygnować z połączeń transoceanicznych, nawet jeśli to miałoby oznaczać zatrzymanie rozbudowy infrastruktury (no chyba że Maersk i Hapag-Lloyd kiedyś zmienią zdanie, albo na Polskę postawią inni operatorzy europejscy w tym MSC, czy CMA CMG).
Więcej o współpracy Maerska i Hapag- Lloyda którzy zrezygnowali z Gdańska jako portu transoceanicznego m in w money pl.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz