Prawdopodobnie sto czterdzieści pięć lat temu w Warszawie urodził się Samuel Goldwyn, współzałożyciel wytwórni filmowej Metro-Goldwyn-Mayer. Według własnej legendy, część drogi do Stanów Zjednoczonych przebył pieszo (najpierw szedł rzekomo do Niemiec, później nachodził się w Anglii; wersji zdobycia biletu na statek też było kilka). Podobno był mistrzem pakowania się w kłopoty i wychodzenia z nich. Miał też niezwykłą smykałkę do interesów. Kiedyś zamówił we Francji ogromną ilość skórzanych rękawiczek, kazał rozdzielić na prawe i lewe, po czym wysłać do różnych portów w Stanach. Tam nie odbierał ich przez pół roku (czyli dokładnie tyle, ile trzeba było, by uznano je za porzucone), po czym, kiedy zostały wystawione na licytację, pojawiał się tam i kupował je za grosze. Był zazwyczaj jedynym licytującym, bo też komu przydałyby się same lewe lub same prawe rękawiczki. Łączył je później w pary w swoim magazynie w Nowym Jorku i - obchodząc cło - sprzedawał z zyskiem, mając ceny i tak niższe od konkurencji. Przez lata założył kilka firm producenckich, nadzorował przygotowanie stu kilkudziesięciu filmów, które zdobyły mnóstwo oscarowych nominacji (i sporo statuetek), stworzył wiele gwiazd kina. Jako pierwszy też zatrudnił kobietę-reżyserkę (Dorothy Arzner) i pokonał barierę dyskryminacji rasowej produkcją "Porgy and Bess".
fot. z 1919 r. Underwood & Underwood - Exhibitors Herald, Domena publiczna

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz