Tuż przed zachodem słońca do naszej trójki (właściciel obozu, zarządca, oraz ja), dołączył australijski pilot, który rano przetransportuje mnie do Maun.
Mam jednak wścibską naturę, widząc uprzejmego, młodego człowieka zasypywałem go gradem pytań dotyczących jego drogi zawodowej, planów na przyszłość, powodów przyjazdu z Australii do Afryki. Mam szczęście, że poznaliśmy się już wcześniej i wówczas ja opowiadałem o swoich podróżach, on był słuchaczem. Teraz role się odmieniły.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz