Historia Polski dzień po dniu
.7 marca 1919 roku w czasie bitwy pod Torczynem, w walce z oddziałami ukraińskimi poległ w wyniku odniesionej dzień wcześniej rany niespełna 23-letni pułkownik Wojska Polskiego Leopold Lis -Kula (zdjęcie).
Pochodził z bogatej w tradycje patriotyczne krośnieńskiej rodziny. Jego matka była spokrewniona ze słynnym powieściopisarzem, kondotierem Michałem Czajkowskim (Sadykiem Paszą), założycielem polskiej osady Adampol pod Stambułem. Już jako 18 letni chłopak,w czasie pierwszej wojny światowej dał poznać się jako znakomity dowódca,co miało swoje potwierdzenie w walkach pod Kielcami,Krzywopłotami i Łowczówkiem. Krótko przed śmiercią został pierwszym Komendantem Placówki Bojowej Polskiej Organizacji Wojskowej w Kijowie,gdzie organizował działania dywersyjne.
Pośmiertnie awansowany z majora na
podpułkownika, a potem pułkownika.
Odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari i
Krzyżem Niepodległości z Mieczami. W okresie
międzywojennym Leopold Lis-Kula był wzorem
dla patriotycznej młodzieży, na jego cześć
nazywano ulice, układano o nim pieśni. Jego
imię nadano pociągowi pancernemu, a potem
m.in. kolonii w gminie Torczyn i 23 Pułkowi
Piechoty we Włodzimierzu Wołyńskim.
13 marca 1919 roku w kościele
garnizonowym w Warszawie odbyła się Msza
święta w jego intencji. W jej czasie Józef Piłsudski ofiarował wieniec z napisem "Memu dzielnemu chłopcu Józef Piłsudski". Po wielkiej manifestacji
patriotycznej na Placu Saskim, z udziałem
wojska i orkiestry, pociąg ze zwłokami
pułkownika Lisa - Kuli, został odprawiony do
Krakowa, a stamtąd do Rzeszowa, gdzie na
cmentarzu Pobitno pochowano młodego
bohatera.
Poniżej rapsod autorstwa Adama Kowalskiego -dziennikarza, kompozytora, kapitana Wojska Polskiego autora około dwustu pieśni i piosenek żołnierskich.
Gdy ruszył na wojenkę,
Miał siedemnaście lat,
A serce gorejące,
A lica miał jak kwiat.
Chłopięcą jeszcze duszę
I wątłe ramię miał,
Gdy w krwawej zawierusze
Szedł szukać mąk i chwał.
Lecz śmiał się śmierci w oczy,
A z trudów wszystkich kpił,
Parł naprzód, jak huragan,
I bił i bił i bił.
A chłopcy z nim na boje
Szli z pieśnią, jak na bal,
Bo z dzielnym Komendantem
I na śmierć — iść nie żal.
Nie trwożył się moskiewskich
Bagnetów, lanc, ni dział,
Docierał zawsze z wiarą
Tam, dokąd dotrzeć chciał.
Gdy szedł zaś w bój ostatni,
Miał lat dwadzieścia dwa —
A sławę bohatera,
A moc i dumę lwa.
Świsnęła mała kula
I grób wyryła mu,
Bohaterowi łoże, —
Posłanie wieczne lwu.
Rycerski pędził żywot,
Rycerski znalazł zgon;
Armaty mu dzwoniły,
A nie żałobny dzwon.
Chorągwie się skłoniły
Nad grobem, na czci znak,
A stara brać żołnierska,
Jak dzieci, łkała tak.
Sam nawet Wódz Naczelny
Łzy w dobrych oczach miał,
Ukochanemu chłopcu
Na trumnę order dał.
A wiecie wy żołnierze,
Kto miał tak piękny zgon,
Kto tak Ojczyźnie służył —
Czy wiecie, kto był On?
Otwórzcie złotą księgę,
Gdzie bohaterów spis,
Na czele w niej widnieje:
Pułkownik Kula-Lis
Marta i Boguś
Pochodził z bogatej w tradycje patriotyczne krośnieńskiej rodziny. Jego matka była spokrewniona ze słynnym powieściopisarzem, kondotierem Michałem Czajkowskim (Sadykiem Paszą), założycielem polskiej osady Adampol pod Stambułem. Już jako 18 letni chłopak,w czasie pierwszej wojny światowej dał poznać się jako znakomity dowódca,co miało swoje potwierdzenie w walkach pod Kielcami,Krzywopłotami i Łowczówkiem. Krótko przed śmiercią został pierwszym Komendantem Placówki Bojowej Polskiej Organizacji Wojskowej w Kijowie,gdzie organizował działania dywersyjne.
Pośmiertnie awansowany z majora na
podpułkownika, a potem pułkownika.
Odznaczony Krzyżem Orderu Virtuti Militari i
Krzyżem Niepodległości z Mieczami. W okresie
międzywojennym Leopold Lis-Kula był wzorem
dla patriotycznej młodzieży, na jego cześć
nazywano ulice, układano o nim pieśni. Jego
imię nadano pociągowi pancernemu, a potem
m.in. kolonii w gminie Torczyn i 23 Pułkowi
Piechoty we Włodzimierzu Wołyńskim.
13 marca 1919 roku w kościele
garnizonowym w Warszawie odbyła się Msza
święta w jego intencji. W jej czasie Józef Piłsudski ofiarował wieniec z napisem "Memu dzielnemu chłopcu Józef Piłsudski". Po wielkiej manifestacji
patriotycznej na Placu Saskim, z udziałem
wojska i orkiestry, pociąg ze zwłokami
pułkownika Lisa - Kuli, został odprawiony do
Krakowa, a stamtąd do Rzeszowa, gdzie na
cmentarzu Pobitno pochowano młodego
bohatera.
Poniżej rapsod autorstwa Adama Kowalskiego -dziennikarza, kompozytora, kapitana Wojska Polskiego autora około dwustu pieśni i piosenek żołnierskich.
Gdy ruszył na wojenkę,
Miał siedemnaście lat,
A serce gorejące,
A lica miał jak kwiat.
Chłopięcą jeszcze duszę
I wątłe ramię miał,
Gdy w krwawej zawierusze
Szedł szukać mąk i chwał.
Lecz śmiał się śmierci w oczy,
A z trudów wszystkich kpił,
Parł naprzód, jak huragan,
I bił i bił i bił.
A chłopcy z nim na boje
Szli z pieśnią, jak na bal,
Bo z dzielnym Komendantem
I na śmierć — iść nie żal.
Nie trwożył się moskiewskich
Bagnetów, lanc, ni dział,
Docierał zawsze z wiarą
Tam, dokąd dotrzeć chciał.
Gdy szedł zaś w bój ostatni,
Miał lat dwadzieścia dwa —
A sławę bohatera,
A moc i dumę lwa.
Świsnęła mała kula
I grób wyryła mu,
Bohaterowi łoże, —
Posłanie wieczne lwu.
Rycerski pędził żywot,
Rycerski znalazł zgon;
Armaty mu dzwoniły,
A nie żałobny dzwon.
Chorągwie się skłoniły
Nad grobem, na czci znak,
A stara brać żołnierska,
Jak dzieci, łkała tak.
Sam nawet Wódz Naczelny
Łzy w dobrych oczach miał,
Ukochanemu chłopcu
Na trumnę order dał.
A wiecie wy żołnierze,
Kto miał tak piękny zgon,
Kto tak Ojczyźnie służył —
Czy wiecie, kto był On?
Otwórzcie złotą księgę,
Gdzie bohaterów spis,
Na czele w niej widnieje:
Pułkownik Kula-Lis
Marta i Boguś

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz