ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

piątek, 13 września 2019

Jaki los spotkał ostrowskich Żydów podczas okupacji niemieckiej?



Wojska niemieckie zajęły Ostrów Mazowiecką na początku września 1939 roku. Wszystkie władze cywilne i wojskowe opuściły miasto, a z nimi razem prawie wszyscy mężczyźni zdolni do noszenia broni.
2019/09/3maja-stare-zdjecia-fotopolska-jpg_5d7a2bd095773Fot. fotopolska.eu
W piątek (8 września 1939 r. - przyp. red.) wieczorem wyszło kilku Żydów starców z brodami na przywitanie wojsk nieprzyjacielskich. Oczywiście, że wróg przyjaźnie ich przyjął, zapędzając ich do budynku, w którym mieściło się gimnazjum im. Ignacego Mościckiego. Dostali porządną porcję rózeg, obcięto im brody, wzięto do czyszczenia ubikacji, kilku z nich zastrzelili, a resztę po 14 dniach wypuścili.
W sobotę zaczęło się rabowanie. Niemcy wchodzili do mieszkań i zabierali wszystko, co im się żywnie podobało. Sklepy żydowskie zrabowali doszczętnie. Samochodami towarowymi wywozili towary, a co im nie wydawało się warte transportu, wyrzucali na ulicę, a Polacy zbierali, np. jedwabne pończochy, bieliznę itd. Tegoż dnia wywiesili ogłoszenie, aby Żydzi oddali wszystkie swoje kosztowności na rzecz państwa. Jeżeli przy rewizji znajdą u kogoś złoto lub obcą walutę, będzie rozstrzelany. Żydzi nie spieszyli się z oddawaniem swego mienia.
W niedzielę wyszło rozporządzenie, iż wszyscy mężczyźni od 15 lat muszą się zebrać na placu gimnazjalnym. Niemcy przychodzili do domów i nieposłusznych poganiali nahajkami. Na placu został im odczytany tzw. regulamin, jak Żydzi mają się zachowywać, pracować i pilnować wszystkich przepisów władzy niemieckiej, w przeciwnym razie będą rozstrzelani. Nauka ta trwała do godziny 7.30, a godziny policyjne rozpoczynały się od godz. 7. Żydzi zaczęli biegać do domu, wiedząc, że ich żony oczekują ich z niepokojem. Tymczasem nadeszło nowe wojsko od strony ul. Warszawskiej i widząc biegających Żydów, zaczęło strzelać do nich z automatów. Poległo wtedy około 300 Żydów, między innymi Gliksman, Abramczyk, itd. Wielu było ciężko rannych, którym Niemcy nie pozwolili udzielić pomocy, a ludzie bali się wychodzić z domów. Następnego dnia zawołali Niemcy kilku Żydów, najpoważniejszych obywateli miasta: rabina Singera, Lichtensztejna, rabina Słodkiego i nałożyli kontrybucję w postaci produktów, talerzy i naczyń. Do czasu dostarczenia produktów zatrzymali dwie osoby jako zakładników. Naznaczona ilość została dostarczona. Niemcy jednak nie zadowolili się tymi darami. Wtargnęli do bóżnicy, zniszczyli wszystko, co w niej znaleźli. Ze Świętych Ksiąg wyrwali kartki i przylepiali do swoich samochodów, rabinowi obcięli brodę i kazali mu Niemcom myć nogi. Następnie złapali młodych chłopców na robotę (z czasem wszyscy uciekinierzy wrócili do swoich miast), chłopców sadzali do sadzawki i kąpali ich w błocie. Tałesami kazali Żydom czyścić ustępy, w nocy rozbierali kobiety do naga i robili z nimi gimnastykę.
W Ostrowi były dwa obozy koncentracyjne: jeden na ulicy Różańskiej (szosa), gdzie po największej części siedzieli Żydzi, których złapano w drodze uciekających. Aż jednego dnia przyszła wiadomość, że Ostrów będzie okupować Rosja Sowiecka. Burgermeister zwołał wszystkich Żydów i powiedział, iż radzi im, aby opuścili miasto, bo on może im płacić tylko 60 gr dziennie i zaznaczył, że nie starczy to na utrzymanie. Zresztą - powiedział - waszego bezpieczeństwa nie gwarantuję. Uciekinierzy muszą natychmiast miasto opuścić, a miejscowi jak chcą. Mowa ta nie wywarła zbytniego wrażenia, gdyż wszyscy w nerwowym napięciu oczekiwali na przyjście bolszewików. Miasto nasze składało się przeważnie z elementu pracującego - fachowców, jak: szewców, stolarzy, mularzy, krawców, itd. Jednego dnia zauważono, że Niemcy zdejmują druty telegraficzne. Zaczęło się w duszy rozjaśniać. Odetchnęli wszyscy. Nareszcie odejdą oprawcy hitlerowscy. Polacy natomiast byli przerażeni i prosili Boga (specjalnym nabożeństwem urządzonym na tę intencję), aby bezbożnicy nie wtargnęli do miasta. Niemcy zostali. Widząc, iż Niemcy zakładają z powrotem druty telegraficzne, zaczęli wszyscy uciekać na stronę sowiecką, najpierw do Prószewnicy. Obraz to był okropny: szli starcy, ciągnąc swoje tobołki, niektórzy ciągnęli fury, gdyż konie im po drodze odbierali. Niektórych dobytek stanowił jedynie bochenek chleba. Nienasycony wróg, pragnący ofiar, i tu miał jeszcze coś do powiedzenia. Rozbierał kobiety i mężczyzn do naga, szukając złota. Przy tym zabierali co mogli. W końcu wtrąciła się Komisja Sowiecka i Niemcy pozornie przestali odbierać.
Przez Ostrów przejeżdżali ludzie z różnych miast zachodnich, gdyż było ono miastem granicznym. Na ul. Warszawskiej wybuchł pożar, prawdopodobnie przez nieostrożność mieszkańców. Niemcy wykorzystali ten moment i powiedzieli, że Żydzi uciekając palą swoje domy, aby nie zostawić ich dla Polaków. Dnia 10 października (według innych źródeł: 11 listopada 1939 r. - przyp. K. Bielawski) zebrali wszystkich na placu browaru, który należał do Żyda Tejtla, kazali wykopać doły i strzelając do przerażonych z karabinów maszynowych, rzucali ich wpół żywcem do grobów. Dnia tego zginęło 800 Żydów. Więcej o Żydach z Ostrowi Mazowieckiej do roku 1945 nie było słychać.
źródło: archiwum Żydowskiego Instytutu Historycznego im. E. Ringelbluma. Zeznania Heleny Najmark urodzonej w Ostrowi Mazowieckiej, spisane 14 sierpnia 1945 roku w Białymstoku.

Brak komentarzy: