Przygotowuję właśnie wpis z myślą o projekcie Konie Wojny, poświęcony siwemu wałachowi "Grom". Chociaż Hubal jeździł na nim zaledwie miesiąc - do utraty koni w Cisowniku - do legendy przeszedł właśnie jako Major na Siwym Koniu (der Schimmelmajor).
We wspomnieniach Józefa Alickiego zachowało się wydarzenie, którego ten piękny koń był współuczestnikiem:
"Major wybrał się na przejażdżkę do leśniczówki oddalonej o kilka kilometrów od Zych. [...] Major na upartym „Gromie" przesadzał płoty, my za nim. [...] Aby ominąć torfowiska musieliśmy wyjechać na pole, a w dodatku przejeżdżać tuż przy szerokiej drodze prowadzącej do Radoszyc. [...] Wychylamy się z lasku i naraz widzimy czterech Niemców prowadzących rowery polną drożyną w kierunku drogi głównej.
Major rozkazuje nam pozostać na miejscu. Sam zaś galopem ze szpicrutą w ręku sadzi na Niemców. Stoimy na skraju lasu. Dobywszy pistoletów, czekamy w napięciu na dalszy bieg wypadków. Kalenkiewicz chciał za nim popędzić, lecz major obejrzawszy się stanowczym ruchem ręki zatrzymał go na miejscu. Major błyskawicznie znalazł się przy nich i osadzając konia na miejscu huknął „Halt". „Hande hoch!" Niemcy ręce podnieśli i stanęli jak wryci. Słyszymy wyraźnie, jak major wymyśla im po niemiecku, wymachując przy tym szpicrutą. (Major znał dobrze niemiecki i francuski). Po paru minutach wrzasnął „Raus!" i wrócił do nas. Niemcy stali jeszcze parę minut, po czym powlekli się do drogi wiodącej do Radoszyc. Major opowiadał nam ze śmiechem, iż kazał im się wynosić z Radoszyc i z pobliskich miasteczek, gdyż tutaj jest jego państwo, w przeciwnym razie zostaną wybici.
Jak się później okazało, to rzeczywiście Niemcy opuścili zaraz Radoszyce, ale tylko po to, aby urządzić na nas obławę".
"Major wybrał się na przejażdżkę do leśniczówki oddalonej o kilka kilometrów od Zych. [...] Major na upartym „Gromie" przesadzał płoty, my za nim. [...] Aby ominąć torfowiska musieliśmy wyjechać na pole, a w dodatku przejeżdżać tuż przy szerokiej drodze prowadzącej do Radoszyc. [...] Wychylamy się z lasku i naraz widzimy czterech Niemców prowadzących rowery polną drożyną w kierunku drogi głównej.
Major rozkazuje nam pozostać na miejscu. Sam zaś galopem ze szpicrutą w ręku sadzi na Niemców. Stoimy na skraju lasu. Dobywszy pistoletów, czekamy w napięciu na dalszy bieg wypadków. Kalenkiewicz chciał za nim popędzić, lecz major obejrzawszy się stanowczym ruchem ręki zatrzymał go na miejscu. Major błyskawicznie znalazł się przy nich i osadzając konia na miejscu huknął „Halt". „Hande hoch!" Niemcy ręce podnieśli i stanęli jak wryci. Słyszymy wyraźnie, jak major wymyśla im po niemiecku, wymachując przy tym szpicrutą. (Major znał dobrze niemiecki i francuski). Po paru minutach wrzasnął „Raus!" i wrócił do nas. Niemcy stali jeszcze parę minut, po czym powlekli się do drogi wiodącej do Radoszyc. Major opowiadał nam ze śmiechem, iż kazał im się wynosić z Radoszyc i z pobliskich miasteczek, gdyż tutaj jest jego państwo, w przeciwnym razie zostaną wybici.
Jak się później okazało, to rzeczywiście Niemcy opuścili zaraz Radoszyce, ale tylko po to, aby urządzić na nas obławę".
Fot: Major na "Gromie" w konfrontacji z niemieckimi żołnierzami. Kadr z filmu "Hubal" (1973 r.), zbiory Filmoteki Narodowej


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz