ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

czwartek, 10 października 2019

Zacieranie śladów odbyło się, można powiedzieć - "po niemiecku".

Polish Holokaust - Ludobójstwo na Narodzie Polskim
8 października 1943r. doszło do zacierania przez Niemców swoich zbrodni, dokonanych na profesorach lwowskich. Ciała wydobyto na Wzgórzach Wuleckich, a następnie przewieziono je do Lasu Krzywczyckiego, za rogatką łyczakowską. Tam je 9 października spopielili. A następnie zachowane resztki kości zmielili w żwirowym młynie i wraz z popiołami rozrzucili w Lesie.Krzywczyckim.
Zacieranie śladów odbyło się, można powiedzieć - "po niemiecku".
Do zacierania,, śladów "masowego, 4-letniego mordowania ludzi we Lwowie wykorzystano Sonderkommando 1005.
Utworzone z Żydów-niewolników, które miało za zadanie odkopywanie grobów, wydobywanie trupów, przewożenie ich do Lasu Krzywczyckiego i palenie. Masowe, 4-letnie mordowanie ludzi we Lwowie. Opis tworzenia i działalności oddziału 1005 podał Leon Weliczker w swej interesującej pracy pt. Brygada śmierci „Sonderkommando 1005". Inny członek tej brygady, Żyd Edward Gleich, potwierdził słowa Weliczkera w obszernym zeznaniu przekazanym mi pisemnie. Odwiedziłem 3 IX 1944 r. wraz z Tomaszem Cieszyńskim i 3 Żydami, członkami Sonderkommando 1005, zlikwidowany obóz w Lesie Krzywczyckim. Ślady kilkunastu masowych grobów (wielkości od 5 x5 do 7 x7 — głębokość różna) były wciąż jeszcze dobrze widoczne, choć zwłoki zostały wykopane i spalone. Przy próbnych kopaniach widać było ziemię gęsto przepojoną krwią. Wszędzie czuć było gnijące zwłoki, choć dawno już były spalone.
Jakaż organizacja była potrzebna, aby setki tysięcy zdrowych osób, mężczyzn, kobiet i dzieci zabić, pogrzebać, a następnie ekshumować i spalić. Ileż to dziesiąt-tysięcy żywych Żydów przywożono tu autami, kazano im się rozebrać, po czym zabijano i od razu palono. Następnie przesypywano na sitach popioły, wydobywając z nich złote zęby i ukryte kosztowności w przewodzie pokarmowym i narządzie rodnym kobiecym po czym nie spalone całkowicie kości mielono w żwirowym młynie i rozsiewano wraz z popiołami po lesie. Czasem w ciągu 1 dnia zabijano 2400 Żydów lub palono 3000 ekshumowanych.
Weliczker i Gleich podali, że w przeddzień wielkiego święta żydowskiego Jom-Kipur, tj. 8 X 1943 r. późnym wieczorem wyruszyła z obozu w Lesie Krzywczyckim ekipa 20 Żydów pod dowództwem esesowców na Wzgórze Wuleckie, by odkopać zwłoki profesorów i ich towarzyszy. Gdy mimo kopania na głębokość kilku metrów zwłok nie odnaleziono, udał się jeden z oficerów do gestapo przy ul. Pełczyńskiej i stamtąd przyjechał wyższy rangą oficer, Kurt Stawizki. Bez wahania wskazał na właściwe miejsce, co mogło być dowodem, że brał udział w rozstrzeliwaniu profesorów. Należy zresztą pamiętać, że każdy grób był w ścisłej ewidencji gestapo i że w każdym grobie znana była dokładna liczba osób w nim leżących.
Żydzi zwrócili uwagę, że tym razem byli to „ludzie z wyższej sfery", gdyż ubrania były porządne i wypadały z kieszeni złote zegarki i łańcuszki, wieczne pióra z nazwiskami Witold Nowicki, Tadeusz Ostrowski. Żydzi domyślali się, że chodzi o grób profesorów, tak dobrze znanych we Lwowie. Wobec tego, że łączono z tymi profesorami też prof. Bartla, który zginął jednak 24 dni później od nich, o czym wykopujący zwłoki nie wiedzieli, wymieniano jednym tchem nazwisko Bartla z Ostrowskim, Nowickim, Stożkiem i innymi. Byłem zapytywany przez niektórych zainteresowanych tym morderstwem, czy nie dołączono trupa Bartla do grobu profesorów. Jakiż cel mieliby Niemcy w takim postępowaniu? Czyż mieliby rozkopywać grób tylko dlatego, aby koniecznie wszyscy profesorowie byli w jednym grobie? Moim zdaniem Bartel, Ruziewicz, Korowicz i Mączewski zostali zastrzeleni i pogrzebani w innym miejscu, zapewne na Piaskach Janowskich, leżących na przedmieściu Lwowa.
Ekshumowane zwłoki rozstrzelanych na Wzgórzach Wuleckich profesorów i ich współtowarzyszy przewieziono bezzwłocznie do Lasu Krzywczyckiego i następnego dnia, tj. 9 października, dorzucono je do kilkuset innych trupów i spalono wspólnie na olbrzymim stosie. Zachowane resztki kości zmielono w żwirowym młynie i wraz z popiołami rozrzucono po okolicznym lesie.
⬇️

Brak komentarzy: