ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

piątek, 3 czerwca 2022

Harcerskie schronisko turystyczne

ArchiwumHarcerskie.pl

Może być zdjęciem przedstawiającym 2 osoby i na świeżym powietrzu
Mariusz Proskień dodał nowe zdjęcie do albumu: II Rzeczpospolita.

Harcerskie schronisko turystyczne na Kostrzycy w Czarnohorze. (II RP, województwo stanisławowskie). 1936 r. Fot. Jerzy Żukowski.
Projektował Jerzy Żukowski, schronisko spłonęło w czasie II wojny światowej.
Otwarte; w grudniu roku ubiegłego (1935) harcerskie schronisko turystyczne na Kostrzycy stoi na południowo zachodnim zboczu, na wysokości około 1300 m. n. p. m. Od północy i wschodu osłania je wznoszący się amfileatralnie stok góry, na południe zachód rozpościera się przepiękny widok na główne pasmo Czarnohory. Zapleczem schroniska jest odległa o 14 km. Worochta. Połączenie z nia., przy użyciu kolejki leśnej, którą można podjechać 11 km. do
gajówki Kukul, trwa dwie godziny.
Teren, na którym stoi schronisko objęty jest rezerwatem, wskutek czego władze budowlane zażądały projektu o charakterze regionalnym. Zadanie nie było łatwe, choćby z tego względu, że dotychczas nie były jeszcze robione próby zastosowania form architektonicznych, typowych dla Huculszczyzny, do budynków o innym charakterze i przeznaczeniu niż te, którym dotychczas służyły.
Ponieważ w układzie wnętrza, przy schronisku tego typu, nie mogło być mowy o jakimkolwiek regionalizmie, pozostawało wyrażenie go w bryle i co najwyżej odpowiednio potraktowanym detalu. Bryła po długich poszukiwaniach znalazła się i jest pewnego rodzaju syntezą zagrody huculskiej typu obronnego, zwanej g r a ż d ą.
Wprawdzie grażdy są z reguły parterowe, ale i w schronisku dzięki korzystnemu układowi terenu, udało się częściowo zachować jedną kondygnację, i to od strony najczęściej oglądanej, od podejścia. W ten sposób skomponowane schronisko, od południo-zachodu i półn.-zach. ma dwie kondygnacje (plus poddasze mieszkalne), z pozostałych stron po jednej. Może ono w obecnym stanie pomieścić wygodnie, na łóżkach pięćdziesięciu turystów, w sypialniach zbiorowych. Brak sypialni jedno i dwu osobowych tłumaczy się tym, że schronisko w pierwszym rzędzie miało być przeznaczone dla kursów i większych grup turystów.
Głównym akcentem kompozycji jest jadalnia-świetlica. W niej ogniskuje się cale życie schroniska, ze względu na bardzo szczupłe pomieszczenia sypialni, zamkniętych zresztą w czasie dnia. Przy stołach zasiąść może jednocześnie czterdzieści pięć osób, co stanowi dwie trzecie ogólnej liczby turystów, jaką będzie mogło schronisko pomieścić pod swym dachem w razie rozbudowy, przewidzianej na poddaszu, wykorzystanym obecnie tylko w 50%.
Jadalnia oprócz zwykłego pieca posiada kominek, z pięknych polewanych kafli huculskich, wykonanych w roku 1858 w Kosowie.
Schronisko posiada instalację kanalizacyjno-wodociągową. Wody dostarcza znajdujące się na parceli źródło, o wydajności około 3500 1. na dobę. Jest ona tłoczona przy pomocy pompy do 1500 litrowego zbiornika umieszczonego na poddaszu. Wody gorącej dostarcza 250-cio litrowy bojler, obsługujący dwa zmywaki i trzy natryski, przy czym ilość wody dostarczana przez niego okazała się w praktyce zupełnie wystarczająca. Prąd elektryczny wytwarza 3-y konny agregat, pędzony naftą, umieszczony w małym budyneczku ogniotrwałym w odległości 30 m. od schroniska.
Z kolei kilka słów o konstrukcji. Schronisko składa się z trzech kondygnacji: niskiego i wysokiego parteru oraz mieszkalnego poddasza. Pierwsza kondygnacja ze względu na ukształtowanie terenu siedzi częściowo w ziemi i musiała być potraktowana w kamieniu. Kamień użyty do budowy, to znajdujący się na miejscu piaskowiec o odcieniu niebieskawym z rdzawymi żelazistymi żyłami, występujący w warstwach grubości do 20 cm., bardzo twardy
i niezmiernie ciężki w obróbce. Ściany zewnętrzne niskiego parteru składają się: z muru z piaskowca grubości 50 cm., warstwy bituminy na lepniku, izolacji powietrznej 6 cm. oraz szalowania z półtorówek jednostronnie heblowanych. Ściany zewnętrzne w umywalniach wykonane są również z muru z kamienia grub. 50 cm. ocieplono je jednak przez przymurowanie od wewnątrz ścianki z cegły dziurawki, grub. 13 cm. Całkowita zatem grubość ściany w pierwszym wypadku wynosi 60 cm., w drugim 65 cm. i okazała się zupełnie wystarczająca w warunkach lokalnych. Ściany wysokiego parteru i poddasza wykonane są w drzewie. Na w. parterze konstrukcja wieńcowa z połowizn bala, t. zw. tutaj protesów. Protesy grubości 18 cm. w najgrubszym miejscu i 14 cm. w najcieńszym są w miejscu zetknięcia szpuntowane, co znacznie wpłynęło na szczelność ściany, która od wewnątrz nie jest ani mszona ani szalowana, a jedynie sheblowana do połysku. Na tego rodzaju konstrukcję można było sobie pozwolić bez żadnego ryzyka, mając do dyspozycji pierwszorzędnych cieśli huculskich, którzy doprawdy są mistrzami w swoim zawodzie. Miarą dokładności ich roboty niech będzie fakt, że bale w ścianach, długości 16 m. były do siebie tak dokładnie dopasowane, że od
wewnątrz nie można było nieraz znaleźć miejsca ich styku. Mówiąc o cieślach nie sposób nie wspomnieć o stolarzach, którzy na podstawie pierwszy raz w życiu widzianych rysunków roboczych wykonali całą stolarszczyznę (drzwi, okna, schody itp.) tak precyzyjnie i z takim zrozumieniem materiału, na jakie nie chcą czy nie mogą się zdobyć nawet znane i cenione stolarnie mechaniczne.
Dach pokryto gontami. Pierwotny projekt pokrycia dranicami zarzucono, jako znacznie droższy, gdyż do wyrobu jednego m3
dranic łupanych długości około 2.50 m. zużywa się przeciętnie 10 m3 drewna. Otrzymany tym sposobem materiał do pokrycia 1 m2
połaci dachowej kosztowałby przeszło 5.00 zł. co jak na miejscowe stosunki jest ceną bardzo wysoką.
Z braku odpowiedzialnej firmy, która w granicach finansowych możliwych do przyjęcia podjęłaby się roboty w zupełnie nieznanych warunkach, budowę prowadzono sposobem półgospodarczym. Robociznę oddano w ryczałt poszczególnym majstrom, materiałów dostarczał Komitet Budowy.
Z tym dostarczaniem był zresztą największy kłopot. Poza kamieniem, który znajdował się na miejscu i drzewem ściętym w pobliżu, wszystko, nawet piasek trzeba było wciągać na
górę. Materiały przychodziły koleją do Worochty, gdzie przeładowane na kolejkę leśną jechały jeszcze 11 km. do gajówki Kukul. W Kukulu wyładowanie i zmagazynowanie. Tutaj dopiero zaczynała się Scylla i Charybda. Na przestrzeni pozostałych 2900 m. (przy wzniesieniu około 450 m.) nie ma drogi kołowej, którą możnaby podwieść materiał. Droga początkowo dość szeroka, o łagodnym spadku, przechodzi w wąską ścieżkę leśną, o nachyleniu miejscami do 40', którą z trudnością przeciskał się objuczony koń, jedyny środek transportowy na tym odcinku. 2900 metrów, — zdawałoby się tak mało, a jednak na tej przestrzeni konie, obciążone tylko sześćdziesięciu kilogramami, obracały w ciągu dnia najwyżej cztery razy
(cztery tam i cztery z powrotem), przy czym dzień był bardzo długi, bo trwał od godz. 5 rano do zmierzchu. Próby z większym obciążaniem nie dawały pomyślnych rezultatów; konie słabły już po tygodniu i nie nadawały się do dalszego użytku. Nadomiar złego w okresach kiedy roboty prowadzone były bardzo intensywnie i kiedy 20 koni robiło 4 tury dziennie, ścieżka rozmoczona przez długotrwałe deszcze i rozrobiona kopytami końskimi stawała się nie do przebycia. W takich warunkach nie lada sztuką było dostarczenie na budowę żelaznego zbiornika na wodę o wadze 400 kg. lub nie wiele co lżejszego agregatu.
W tak ciężkich warunkach prowadzone transporty kosztowały bardzo dużo i wyniosły 21% całkowitego kosztu budowy. Najdroższy był oczywiście transport na ostatnim odcinku
dług. 2900 m. i kosztował 3.00 zł, za 100 kg. co w rezultacie dawało następujące ceny loco budowa: 1 m3 piasku — 50.00 zł., 100 kg. cementu— 10.00 zł., 1000 szt. cegły — 200.00 zł. itd.
Były to ceny bardzo poważne, które zmuszały do najskrupulatniejszego obliczenia każdej cegły i każdego kilograma cementu.
Koszt 1 m3 łącznie z instalacjami wyniósł 41.00 zł.
Kubatura schroniska 1310.00 m3.
.
Budowę rozpoczęto w lipcu 1934 r. i ukończono 15 października 1935 r. po 254 dniach roboczych.
Jerzy Żukowski.
źródło: Architektura i Budownictwo : miesięcznik ilustrowany. 1936 r. nr 7.

Brak komentarzy: