Przetłumaczyłem dla tych co interesują się Lwowem artykuł opublikowany w ukraińskim internecie pt.
"Mieszkanie jako ciężar i przywilej - w sprawie metod
sowietyzacji Lwowa w drugiej połowie lat czterdziestych"
opracowany na podstawie książki wydanej w Krakowie przez Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Pedagogicznego,
„Życie codzienne miasta”.
„Sowietyzacja” Lwowa – jak było W lipcu 1944 r. do Lwowa wkroczyły wojska sowieckie, wznowiły pracę sowieckie organy państwowe i partyjne, przedsiębiorstwa, instytucje i organizacje. Ze wschodnich regionów urzędnicy radzieccy, pracownicy aparatu partyjnego i służb bezpieczeństwa, personel wojskowy, inżynierowie, lekarze, naukowcy i inne osoby kierowane do pracy, a także pragnący mieszkać i pracować we Lwowie, wdowy po wojskowych sowieckich którzy zostali ewakuowani w 1941 r., przenieśli się do miasta osoby z kryminalną przeszłością dla łatwych pieniędzy itp. Po opuszczeniu miasta Polacy w latach 1945-1946. migranci wraz z samotnymi tubylcami, a potem jeszcze nielicznymi mieszkańcami wsi zachodnioukraińskich, stworzyli we Lwowie nowe powojenne społeczeństwo. Sprawa mieszkaniowa jest priorytetem dla każdego migranta, w dużej mierze determinuje jego przyszłe życie, adaptację w mieście, a także środowisko społeczne, światopogląd i tożsamość. Ugruntowano już przekonanie, że przybysze z regionów wschodnich w drugiej połowie lat 40. mieli nieograniczone możliwości wyboru lokalu lwowskiego, a rozwiązanie kwestii mieszkaniowej było jednym z powodów przeprowadzki do Lwowa. Tematyka budownictwa mieszkaniowego we Lwowie w drugiej połowie lat czterdziestych praktycznie nie była przedmiotem historiografii ukraińskiej. A badanie jest trudne ze względu na ograniczone dane dokumentacyjne, niechęć nowej dużej grupy powojennych mieszkańców - przybyłych ze wschodnich regionów - do komunikowania się na ten temat. Podstawą źródeł pierwotnych są dokumenty Archiwum Państwowego obwodu lwowskiego; prasa powojenna; wywiady z mieszkańcami Lwowa, wspomnienia Polaków, którzy opuścili miasto w latach 1945-1946. Celem artykułu jest zbadanie sytuacji mieszkaniowej we Lwowie w drugiej połowie lat 40. (mechanizmy pozyskiwania mieszkań z uwzględnieniem stanu zasobu mieszkaniowego, warunki rozmieszczenia mieszkań, czynniki podmiotowe), życia powojennego. Sytuacja mieszkaniowa w drugiej połowie 1944 r. Po przywróceniu władzy sowieckiej we Lwowie w lipcu 1944 r. w pierwszej kolejności ustanowiono dostawę energii elektrycznej i wody, ulokowano instytucje państwowe i organizacje zapewniające mieszkania dla nowo przybyłej ludności. Zasoby mieszkaniowe Lwowa uległy w latach wojny stosunkowo niewielkim uszkodzeniom - 2116 domów (14,8%) zostało zniszczonych i uszkodzonych. Specjalnie powołana pod koniec sierpnia 1944 r. komisja złożona z przedstawicieli (m.in. architektów) czterech dzielnic miasta (krasnoarmejskiego, żeleznodorożnego, szewczenkowskiego i stalinowskiego) w marcu 1945 r. podjęła decyzję o wyburzeniu 22 zniszczonych domów. We wrześniu 1944 r. powołano przy radzie miasta Biuro Architekta Miejskiego, które sprawuje nadzór nad budową, a także (nie)remontem budynków wewnętrznych, nadbudów, naprawą elewacji, rozbiórką zniszczonych budynków itp. Osoby, które posiadali domy przed 22 czerwca 1941 r. i działki osobiste lub korzystali z nich od września 1944 r., byli zobowiązani do ich zarejestrowania w październiku 1944 r. Ze względu na nieumiejętne prowadzenie prac remontowo-budowlanych oraz rotację personelu ekip remontowych, odbudowa mieszkań przebiegała nieefektywnie, a prace rozpoczęte i nieukończone w terminie doprowadziły do jeszcze większych zniszczeń. Odrębnych budynków mieszkalnych przeznaczonych dla przedsiębiorstw i organizacji nie odrestaurowano, a wręcz przeciwnie, zrabowano. Władze miasta stanęły przed problemem masowego niszczenia przez osoby i organizacje budynków mieszkalnych i niemieszkalnych zniszczonych w latach wojny: demontowały dachy, schody, pomieszczenia gospodarcze, piece kaflowe, drzwi i okna, gazociągi i wodociągi. Osobiście odpowiedzialni za ochronę budynków byli szefowie administracji domów i dozorcy. Gospodynie brały udział w rozbiórce zniszczonych domów, sprzątaniu ulic i parków miasta. Powojenni migranci w różny sposób osiedlali się we Lwowie. W lipcu-sierpniu 1944 r., mimo zakazu, goście ze wschodnich regionów arbitralnie zajmowali puste mieszkania. Ewakuowani ze Lwowa w czerwcu 1941 r. wrócili do swoich dawnych mieszkań. Podstawą rozliczenia prawnego był nakaz mieszkaniowy, który został wystawiony na wolne lokale lub po ich opuszczeniu przez poprzednich lokatorów. Zamieszkali też z Polakami, którzy niedawno wyjechali do Polski. Mieszkańcy Lwowa tymczasowo zakwaterowali w swoich mieszkaniach personel wojskowy, który następnie wraz z frontem przeniósł się dalej na zachód. Zrujnowane domy przeznaczono w stanie do remontu. Wśród powojennych nowych osadników byli Ukraińcy, imigranci z Polski, a także ludzie ze wsi zachodnioukraińskich, którzy osiedlali się w najgorszych mieszkaniach lub pokojach w mieszkaniach komunalnych.
W okresie lipiec-sierpień 1944 wiele z najlepszych lokali na drugim i trzecim piętrze od strony wejścia głównego do kamienic, a często całe domy w centrum, na ulicach najbliżej centrum i w prestiżowych rejonach miasta, były puste. Był to typowy obraz ówczesnego miasta. Mieszkańcy Lwowa nie odważyli się przenieść do dobrych mieszkań ani wrócić do swoich przedwojennych mieszkań w obawie przed aresztowaniem. Ci, którzy wrócili, zostali następnie eksmitowani; ryzykował, że zostanie w ogóle bez mieszkania. Mieszkańcy (często Ukraińcy - ludzie ze wsi) wynajmowanych wcześniej mieszkań, których okna wychodziły na ciemne podwórka lub półpiwnice, przenieśli się arbitralnie tylko do najlepszych mieszkań na pierwszych piętrach: „Pamiętam, że ten dom był pusty (nr 10 na Bogomolets), że biegaliśmy jako dzieci i bawiliśmy się, tam były lalki… A myśmy mieszkali na dole i baliśmy się przejść. Były takie czasy, że mogliśmy zajmować dowolne mieszkanie z meblami, co tylko się chciało... naprawdę mogliśmy się ruszyć, bo wszystko było pusto... Ale myśmy mieszkali w tej piwnicy, tak tam mieszkaliśmy... mój wujek też był na pierwszym piętrze pochodził ze wsi, było pusto i zajmował... Latem i jesienią 1944 r. najlepsze mieszkania zajmowali urzędnicy radzieccy, pracownicy aparatu partyjnego i służb bezpieczeństwa, wysocy rangą wojskowi, prawnicy, naukowcy, lekarze i inni prominentni mieszkańcy Lwowa. Prestiżowymi dzielnicami miasta było centrum, współczesne ulice Konowalec, Gwardiejskaja, gen. Czuprynka, S. Bandera, Piekarska, Łyczakowska, tzw. kolonia profesorska i inne. Za robotników uważano rejony ulic T. Szewczenki, a zwłaszcza B. Chmielnickiego; jeden z mieszkańców Lwowa podsumował całość: „A gdzie najgorsza dzielnica, to za operą”. Nierzadko słyszano od mieszkańców ulic w centralnej części miasta, że w ich i sąsiednich domach mieszkali „prokurator i prokuratorzy, wysocy urzędnicy KGB, prawnicy, lekarze, pracownicy, nauczyciele, wojskowi, pracownicy specjalny wydział ochrony lwowskiego komitetu obwodowego”. W lipcu-sierpniu 1944 pracownikom Wydziału NKGB obwodu lwowskiego przydzielono mieszkania w domach przy ulicy. Kadetskaya (Gwardia), Tomitskaya (część ul. N. Kopernika), Bogusławska (D. Łukyanovich), Issakovich (I. Gorbaczewski), Obrona Lwowa (część ul. P. Doroszenko). Na dzień 31 lipca 1944 r. na wydziale pracowało 370 osób i nie było wystarczającej liczby przydzielonych mieszkań. Z reguły kilka sąsiednich domów na tej samej ulicy przeznaczono na osiedlenie wyższych stopni wojskowych i pracowników ochrony. Z kolei sierżantom i szeregowym spośród miejscowej ludności zachodnich regionów Ukrainy zaoferowano noclegownie.
Rdzenni mieszkańcy Lwowa zostali przymusowo wysiedleni z dobrych mieszkań. Wśród dokumentów lwowskiej Rady Miejskiej w sprawie rozdysponowania mieszkań znajdują się wzmianki o następującej treści: „… przemieścić obywatela [ażdanki] (...) w taki sam sposób, jak zgodnie z instrukcjami Obwodu Komitet nadać obywatelowi [żdanka] (...)”. Niektórzy sami przenieśli się do gorszych mieszkań, aby uniknąć represji: „Jestem starym lwowianką…, we Lwowie mieszkałem w czterech lub pięciu miejscach. Ostatnim razem, kiedy przeprowadziliśmy się z tej ulicy Maletsky (D. Grigorovich) ... równolegle [ulica] Akademicheskaya ... do Maletsky, wtedy było pięć pokoi, z których od razu wyszliśmy w 45, ponieważ wtedy ci ludzie, którzy miał duże lokale, szybko pojechały na wschód (byli represjonowani. - G. B.) ... Było tam bardzo dobrze ... Przenieśliśmy się, aby być spokojnym, w ciche miejsce, żeby nikt nas nie widział, nikt nie słyszał, że mój ojciec był prawnikiem przed wojną, a w czasie okupacji był też…” Mieszkańcy wschodnich regionów, mieszkający we Lwowie w latach 1939-1941, powrócili ponownie do swoich dawnych siedzib: „Rodzice mojego męża przyjechali tu w 39 roku. Ojciec mojego męża dostał to skrzydło na tym piętrze w 39 r., był wojskowym, majorem w pewnym stopniu. I dali mu pięć (pokojów - G. B.), ale jest podupada - to jest duży, mniejszy, mniejszy i jeszcze mniejszy ... A mieli troje dzieci, on (ojciec - G. B.) był na froncie, a ona (matka - G. B.) została ewakuowana do Charkowa... A po wojnie wrócili, ten dom był za nią... Urzędnicy miejscy odrzucili prośby wojska i ich rodzin o „zarezerwowanie” dawnych mieszkań przed powrotem do miasta. Zwrócono uwagę, że po przybyciu do Lwowa wojskowi lub ich rodziny zostaną opróżnione „w trybie administracyjnym” ze swoich dawnych mieszkań, niezależnie od tego, kto w nich zamieszka. W oczekiwaniu na opuszczenie lokalu przybysze siłą osiedlali sąsiednie puste mieszkania, zawłaszczali cudze mienie. Mieszkania przedwojennego nie zwracano, jeśli zajmował go urzędnik wyższego stopnia, żołnierz itp. Konflikty powstały, gdy ewakuowanym zwrócono tylko część dawnej przestrzeni mieszkalnej, tworząc mieszkanie komunalne. Po zakończeniu działań wojennych w 1945 r. żołnierze armii sowieckiej wrócili z Zachodu przez Lwów, który pozostał na stałe. W mieście było wielu lekarzy wojskowych. Dawni wojskowi najpierw osiedlili się sami, a następnie przewieźli swoje rodziny i krewnych. Nowoprzybyłych umieszczono u rodzin polskich, które następnie wyjechały do Polski. Po wysiedleniu Polaków wydano nakazy na całość lub część niegdyś pojedynczego domu. Zdarzały się jednak przypadki, gdy po wyjeździe Polaków eksmitowano również ich konkubentów, ponieważ nakaz mieszkania został wydany na osobę trzecią. Okręgowi komisarze przesiedleńcy opisali opuszczone przez Polaków lokale i przekazali je do ewidencji władz miejskich. W związku z dużym zadłużeniem ludności polskiej wobec mieszkalnictwa i usług komunalnych miasta jesienią 1945 r. zezwolenie na wyjazd do Polski wydano dopiero po przedstawieniu kwitów zapłaty. Aby „samemu poszukać mieszkania", trzeba było mieć 15-20 tysięcy rubli. Często kupując meble od wyjeżdżających Polaków, goście z regionów wschodnich kupowali też swoje mieszkania. Na wszelki wypadek niektórzy nowo przybyli osiedlili się z Polakami i zawierali fikcyjne umowy – paragony dotyczące rzekomego zakupu od nich mebli (ewentualnie mieszkań). Latem 1946 sygnałem, że Polacy wyprowadzają się i sprzedają mieszkania, były ogłoszenia na ulicach Lwowa z napisem: „Drewno na opał”.
W 1939 roku domy „błędnie upaństwowione” wróciły na własność lwowian. Mieszkania i domy wraz z budynkami gospodarczymi i gruntami również zostały zwrócone na podstawie orzeczeń sądowych i po potwierdzeniu przez wydziały mieszkaniowe powiatu, że domy nie zostały przeniesione na własność państwową. Zamówienie na mieszkanie. Podstawą legalnego zasiedlenia mieszkania był nakaz. Po przywróceniu władzy radzieckiej w mieście wydziały mieszkaniowe (wydziały) pod radami dzielnic miasta (rayzhilupravy) zajmowały się rozliczaniem i dystrybucją lokali mieszkalnych i niemieszkalnych, a także wydawaniem nakazów. W listopadzie 1944 r. utworzono przy radzie miejskiej organ dozoru – Wydział Mieszkalnictwa i Mieszkań, który przyjmował wnioski i wydawał nakazy. Nakaz uznano za ważny w ciągu dziesięciu (później - trzydziestu) dni od jego wydania. W tym czasie konieczne było zasiedlenie udostępnionego mieszkania i przekazanie zlecenia na składowanie do urzędu utrzymania mieszkań (zarządcy domu). Zamówienie może zostać unieważnione. Widoczne są nadużycia w dystrybucji mieszkań. Zgodnie z prawem nakazy miały być wydawane tylko za wolną przestrzeń życiową. W 1944 r. otrzymali je nawet ci, którzy samowolnie osiedlili się lub opiekowali się wolnym mieszkaniem. Często nakaz wydawano nie temu, który jako pierwszy przesłał informację o przeprowadzce do wolnego mieszkania, ale innej zainteresowanej osobie. Mieszkania przeznaczono dla personelu wojskowego oraz pracowników przedsiębiorstw i instytucji, którzy musieli starać się o fundusze resortowe. Pracownicy rady miejskiej, wykorzystując swoje oficjalne stanowisko, otrzymywali nakazy w dniu złożenia wniosku bez innych niezbędnych dokumentów. Kwitło przekupstwo. Według wspomnień powojennych mieszkańców, pracownicy urzędu miasta nielegalnie sprzedawali mieszkania. W grudniu 1944 r. prezydium rady miejskiej Lwowa stwierdziło brak kontroli nad działalnością administracji domowej. Pracownicy rad dzielnic miasta, wykorzystując zamieszanie w podziale mieszkań, nadużywali wydawania i cofania nakazów. Szef zarządu domu mógłby np. bezpodstawnie domagać się eksmisji, wysyłając do mieszkania nowych lokatorów. Wydziały domu wystawiały fałszywe zaświadczenia, na podstawie których kilka osób otrzymało nakazy na to samo mieszkanie; zwycięzcą konfliktu został ten, którego nakaz został wydany wcześniej. Te same osoby otrzymały dwa nakazy. Niektórzy mieszkańcy Lwowa posiadali dwa lub więcej nakazów na sąsiednie mieszkania. Nakazy zostały wydane bez uprzedniej weryfikacji składu rodziny skarżącego i stanu mieszkania, istnienia wcześniej wydanego nakazu. Ludzie korzystali z tego i kilkakrotnie zmieniali mieszkania w poszukiwaniu lepszego. Rozkazy zostały sfałszowane/poprawione przez samych mieszkańców. Samoselowa zostali przymusowo wysiedleni po wydaniu nakazu innym osobom. Mieszkanie we Lwowie było podstawą do uzyskania pozwolenia na pobyt. Jednak rejestracja bez nakazu nie gwarantowała prawa do mieszkania - rejestrację można było anulować i eksmitować z mieszkania. W celu osiedlenia pracowników Akademii Nauk Ukraińskiej SRR w z góry określonych mieszkaniach i oddzielnych domach anulowano wydane wcześniej nakazy i przesiedlono mieszkańców. Często dochodziło do konfliktów między ludźmi, którzy samowolnie zajmowali domy, a nowymi osadnikami z nakazami (nawet z użyciem broni palnej). Pogłębienie się problemu mieszkaniowego w latach 1945-1946. Utworzenie w listopadzie 1944 r. w ramach Lwowskiej Rady Miejskiej Wydziału Mieszkalnictwa i Mieszkań jako organu kontrolnego nie rozwiązało zamieszania z mieszkalnictwem. Władze miasta przyznały, że departament nie poradził sobie ze swoimi funkcjami w ciągu sześciu miesięcy swojej działalności. Przez pięć miesięcy (listopad 1944 - kwiecień 1945) w wydziale wydano ponad 6 tys. rozkazów, z czego połowa nie została wydana lub została uznana za nieważną. Nie opracowano jednolitego systemu rejestracji i rozliczania dokumentacji oraz dystrybucji mieszkań. W 1945 r. coraz częstsze były apele mieszkańców Lwowa do sądu w celu rozwiązania problemu mieszkaniowego. We wrześniu 1945 r. w każdym osiedlowym wydziale mieszkaniowym miasta utworzono specjalny „sektor księgowości i podziału powierzchni mieszkalnej”. Pracami sektorów dzielnicowych kierował Wydział Mieszkalnictwa i Mieszkań Rady Miejskiej, który zaprzestał przyjmowania wniosków i wydawania nakazów ludności, a wszystkie sprawy przekazał administracji powiatowej. Odtąd miejski wydział mieszkaniowy miał zajmować się księgowaniem i dystrybucją tylko miejskiego funduszu niemieszkaniowego.
Przedsiębiorstwa, instytucje i organizacje pozbywały się małych resortowych zasobów mieszkaniowych, a dodatkowo posiadały limity na mieszkania z miejskiego zasobu mieszkaniowego. Mieszkańcy Lwowa szukali zatrudnienia przede wszystkim w przedsiębiorstwach, organizacjach i instytucjach zapewniających robotnikom mieszkania. Często z powodu braku mieszkań administracja przedsiębiorstw zwracała się do rady miejskiej z prośbą o przydzielenie dodatkowych mieszkań/domów. Prezydium Akademii Nauk ZSRR zwróciło się np. do przewodniczącego rady miejskiej o przekazanie mieszkań i mienia byłych pracowników, którzy wyemigrowali ze Lwowa za granicę. Wydziały mieszkaniowe rad dzielnic miasta zostały zobowiązane w pierwszej kolejności do przydzielania mieszkań kierownikom oraz pracownikom inżynieryjno-technicznym przybyłym ze wschodnich regionów. Spośród 50 pracowników Uniwersytetu Lwowskiego. Iwan Franko, który przybył w sierpniu-wrześniu 1945 r., do końca września bez zabezpieczenia pozostało tylko 14 osób. Według badań I. Terluka około 74% Rosjan, z którymi rozmawiał, otrzymało mieszkanie w ciągu roku po przeprowadzce. Gorzej wyglądała sytuacja z zakwaterowaniem robotników. Zwykli robotnicy bezskutecznie kręcili się między departamentalnym i miejskim wydziałem mieszkaniowym, w ślepym zaułku życia, ich rodziny wracały nawet na wschodnie regiony. W 1945 r. na terenie lwowskich szkół mieszkali nauczyciele wraz ze swoimi rodzinami, którym nie zapewniono mieszkań. Placówki oświatowe miasta wynajmowały „osobne pokoje i kąciki dla studentów”. Sytuacja mieszkaniowa we Lwowie nasiliła się w połowie 1946 r., kiedy Polacy przestali opuszczać miasto i opuścili swoje lokale. Od lipca 1946 r. przedsiębiorstwa i instytucje były zobowiązane do uzupełniania kadry robotniczej tylko pod warunkiem, że nowo przybyłym zapewniono mieszkania w domach resortowych; wzmocniona kontrola nad wydawaniem nakazów w domach komunalnych. Od listopada 1946 r. zmieniono procedurę zapewniania mieszkań: powiatowe komitety wykonawcze miasta zaprzestały wydawania nakazów na podstawie zaświadczeń z komitetu wykonawczego rady miejskiej i wprowadziły rejestrację w „Księdze kolejki do zapewnienia powierzchni mieszkalnej”. Ta innowacja miała przezwyciężyć biurokratyczną robotę papierkową, a także nadużycia i korupcję, które kwitły w okręgowych wydziałach mieszkaniowych. W związku z brakiem mieszkań „zagęszczenie” tych, którzy mieli nadmiar przestrzeni życiowej (izolowany pokój lub kilka pokoi) stało się zjawiskiem masowym – nowi mieszkańcy byli umieszczani w już zajętych mieszkaniach i powstawały mieszkania komunalne. W 1948 r. 88% wszystkich mieszkań we Lwowie zamieszkiwała jedna rodzina. Zgodnie z ówczesnym ustawodawstwem władze lokalne musiały ostrzec, że w ciągu trzech miesięcy sami muszą wprowadzić kogoś do mieszkania, a dopiero w przypadku odmowy administracja lokalowa miała prawo wysłać nowych lokatorów. Aby uniknąć przeprowadzki, zarejestrowano krewnych, rodziców i znajomych. Nie zawsze ostrzegali z wyprzedzeniem przed utworzeniem mieszkania komunalnego - typowe sytuacje, gdy mieszkańcy konfrontowali się z faktem. Według jednej z respondentek „była pieczęć, taka mocna… pokój to rodzina, pokój to rodzina. Intensywne zagęszczanie pod koniec lat 40-tych – w latach 50-tych spowodowane było inspekcjami, podczas których ujawniono nadmierną powierzchnię wynikającą z pośpiechu i nadużyć przy wydawaniu nakazów w latach 1944-1945. Z biegiem czasu zmniejszyła się liczba mieszkańców w mieszkaniach komunalnych – zamieniali pokoje na osobne mieszkania, ustawiali się w kolejkach do mieszkań i otrzymywali mieszkania w nowych sowieckich budynkach, umierali samotni starsi ludzie, a sąsiedzi dodawali wolne pokoje. Przywódcy organów państwowych i partyjnych, przedsiębiorstw, instytucji i organizacji oraz naukowcy uniknęli „pieczęci”. Własność Lwowa. W pierwszych uchwałach prezydiów lwowskich rad obwodowych (7 lipca 1944 r.) i miejskich (27 lipca 1944 r.) zwrócono uwagę na księgowość i ochronę „wszelkich odpadów, źle gospodarowanego mienia i innych kosztowności pozostawionych w przedsiębiorstwach, sklepy, prywatne mieszkania osób, które wyjechały z Niemcami”, co odtąd było uważane za własność państwową. Porzucone mienie powinno być niezwłocznie zgłoszone władzom powiatowym miasta, które zabroniły jej przetransportowania bez zgody prezydium rady powiatowej; odpowiedzialność za ochronę rzeczy ponieśli właściciele domów, zarząd domu, dozorcy. W ciągu dziesięciu dni osoby, które zabrały „w ochronę mienia, inwentarza i innych aktywów materialnych należących do sowieckich instytucji, przedsiębiorstw, rodzin żołnierzy Armii Czerwonej oraz ewakuowanych rodzin sowieckich robotników i pracowników” przed niemiecką okupacją miasta.
Kadrę powiatowych wydziałów finansowych uzupełniono rzeczoznawcami, którzy krążyli po pustych i już zajętych mieszkaniach i wyceniali nieruchomości według opracowanego cennika. Meble z niezamieszkanych mieszkań przeniesiono do specjalnych baz. Przybyszom ze wschodnich regionów, którzy osiedlili się w mieszkaniach z meblami, zaproponowano, aby pokryli koszty nieruchomości w ciągu dziesięciu dni; w przeciwnym razie rzeczy musiały zostać skonfiskowane. Nie wolno było sprzedawać mebli w mieszkaniach, ale tylko z magazynów. Administracje państwowe, partyjne i wojskowe, przedsiębiorstwa, instytucje i organizacje otrzymywały meble i inne przedmioty wyposażenia „do konserwacji” z obowiązkiem ich zwrotu w razie potrzeby. Najlepsze meble ze lwowskich mieszkań wywieziono do instytucji państwowych i partyjnych w Kijowie. Władze miasta napotkały trudności w opisie i sprzedaży nieruchomości. Zwiedzający otrzymywali meble po dalszym opłaceniu ich kosztów, ale pieniądze nie zostały wypłacone. Władze powiatowe skarżyły się na wojsko, które uniemożliwiło opis rzeczy w zamieszkiwanych przez nich mieszkaniach. Kradzież opisywanego mienia w dzielnicach miasta również miała negatywny wpływ. Powiatowe wydziały finansowe, mając informacje o opuszczonej nieruchomości, nie spieszyły się z jej opisem; wbrew decyzji Rady Miejskiej meble zostały wybrane na zamówienie dla osób prywatnych i organizacji. Szczególnym zainteresowaniem ludności cieszyły się klawiszowe instrumenty muzyczne. Powszechnym zjawiskiem w powojennym Lwowie był rabunek mieszkań. Złodzieje polowali na pieniądze, instrumenty muzyczne, zegarki, maszyny do szycia i inne rzeczy trudne do zniesienia; czasami zabierali wszystko, zostawiając puste mieszkanie. Ciągle narzekano na grabieże i grabieże dokonywane przez wojsko. Żołnierze rabowali repatriantów z Niemiec na lwowskich dworcach kolejowych. Odnotowano przypadki, kiedy zorganizowane grupy wojska ciężarówkami podjeżdżały pod poszczególne lokale i nielegalnie wywoziły mienie. Nielegalne przeszukania dokonywały osoby podające się za funkcjonariuszy policji lub ochrony; grożąc bronią konfiskowali pieniądze i kosztowności. W sierpniu-wrześniu 1944 r. ks. Gavriil Kostelnyk, Wanda Vasilevskaya, garaż metropolity Andrija Szeptyckiego itp. Na poczcie lwowskiej brakowało materiałów do pakowania paczek, które masowo odsyłali do domu ranni żołnierze ze szpitali miejskich. Żołnierze opuszczali szpitale na ulicach miasta w bieliźnie, szlafrokach, od których nazywano ich „spodnie”; pili i rabowali. Mienie na szczególnie dużą skalę rabowane były przez niektóre regionalne, miejskie, powiatowe organizacje publiczne i gospodarcze, meble ukrywano przed księgowością, gromadzono je w magazynach i potajemnie wywożono z miasta. Analizując skład narodowościowy przestępców zatrzymanych w sierpniu-wrześniu 1944 r. we Lwowie, można stwierdzić, że byli wśród nich zarówno odwiedzający wojskowi Rosjanie, Ukraińcy i Żydzi, jak i miejscowi Ukraińcy i Polacy.
Mieszkańcy Lwowa, którzy na stałe mieszkali na ich terenie, nie byli w stanie ochronić swojego przedwojennego mienia, zarówno z powodu rabunku, jak i w związku z nadużyciami władzy. Według wspomnień ówczesnych mieszkańców, zamożni lwowianie lub po prostu posiadający cenne meble byli celowo bezprawnie aresztowani na kilka dni w celu obrabowania mieszkania pod ich nieobecność . Życie powojenne. Mieszkańcy miasta znajdowali się w trudnej sytuacji materialnej, żyli w codziennych troskach o pożywienie. Od września 1944 r. we Lwowie wprowadzono karty chlebowe. Organizacje i przedsiębiorstwa nadużywały przechowywania i wydawania kart chlebowych i żywnościowych; zostały one nielegalnie przywłaszczone, sfałszowane. Kartę na chleb trzeba było okazać w stołówce miejskiej, aby zjeść obiad „z chlebem". Od sierpnia 1944 r. chleb sprzedawano bezpodstawnie po zawyżonych cenach, które „rozpoznano" dopiero w lipcu 1945 r. oraz inne artykuły spożywcze Chleb był wypiekany złej jakości - „przypalony z pęknięciami, przypalony, źle upieczony, z dużą ilością wilgoci i kwasu. Często pojawia się chrupnięcie, gorycz i stęchliznę…”. Codzienne raporty policyjne o sytuacji przestępczej w mieście w 1944 r. regularnie informowały o kradzieży żywności z mieszkań lwowian i magazynów żywności, a także zwierząt domowych (krowy, konie, świnie, drób). Nocą wojskowi wchodzili do ogrodów i sadów lwowian w okolicach miasta po owoce i warzywa. Spekulanci lwowscy z łatwością zarabiali na odsprzedaży soli. Poszukiwane były amerykańskie konserwy, które kupowano od żołnierzy radzieckich. Jednocześnie trzeba było być bardzo czujnym, bo handlarze bazarowi w wojskowych mundurach słynęli jako wytrawni oszuści. W sklepach pojawiły się długie kolejki, a ceny były wyższe od rynkowych. W sierpniu 1944 r. we Lwowie było dziewięć bazarów z produktami rolnymi i przemysłowymi. Sklepy spożywcze znajdowały się głównie w centralnej części miasta, zakupy spożywcze na obrzeżach były prawie niemożliwe. Nawet z kartą żywnościową można było wrócić ze sklepu z pustymi rękami - albo w karcie brakowało plomby, albo towar nie został dostarczony, albo stał godzinami w kolejce, a towar nie został wydany po kolei, ale "do wybrania z." Często towary były przestarzałe, sprzedawano je bez ważenia, „na oko”.W zimie 1945-1946 niektóre przedsiębiorstwa i organizacje miejskie nie wypłacały robotnikom wynagrodzeń. Zachęceni możliwością rozwoju kariery i wsparciem finansowym urzędnicy z innych miast udali się do Lwowa, który szybko rozczarował się lwowskimi realiami, a nawet wrócił. Miesiąc po wysłaniu do Lwowa zrezygnował ze stanowiska i wrócił do Dniepropietrowska, naczelnika Miejskiego Wydziału Handlu, motywując swoją decyzję złożonością i bałaganem pracy wydziału oraz brakiem perspektyw mieszkaniowych. Brak dobrych ubrań i butów. I tak sekretarz komitetu wykonawczego Lwowskiej Rady Miejskiej wydał osobistą instrukcję dyrektorowi lwowskich indywidualnych zakładów krawieckich, aby zlecił dyrektorowi Trustu Zielonej Plantacji uszycie garnituru z własnego materiału. Z materiału klienta buty wykonywały państwowe warsztaty szewskie. Mieszkańcy miasta skarżyli się na pracę warsztatów obuwniczych i krawieckich, w których zamówienia albo nie były przyjmowane, albo były realizowane od kilku tygodni do sześciu miesięcy lub dłużej. Mieszkańcy Lwowa sprzedawali swój majątek na zakup żywności. Meble, naczynia, ubrania, obrazy i nie tylko można było kupić od Polaków, którzy przyjeżdżali do Polski. Według wspomnień powojennych emigrantów, krakowski rynek (do 1948 r. znajdował się w miejscu współczesnego Placu Jarosława Osmomyśla i sąsiednich ulic od północy) był pełen rzeczy.
Polacy najpierw sprzedawali biżuterię, ubrania, instrumenty muzyczne, rowery i nie tylko, a bliżej wyjazdu - meble. Np. meble do jadalni (kredensy duże i małe, stół, sześć krzeseł) kosztowały w maju 1945 r. 6500 rubli. Niesprzedane meble pozostawiono sąsiadom, powojenne strychy zapełniono starymi rzeczami. Towary dla spekulantów i prywatnych handlarzy na lwowskie targi nielegalnie dostarczali pracownicy przedsiębiorstw przemysłowych i organizacji handlowych miasta. Jak mówili: „Kraków to jedyne miejsce we Lwowie, gdzie można wszystko kupić". Na niektórych ulicach i placach sprzedawano różne rzeczy i produkty. Na jednej z ulic można kupić naczynia, narzędzia do naprawy, papierosy, mydło z drugiej - skóry, buty, torby itp. Kwadraty zapełniały się produktami: chlebem, kaszami, mąką, masłem, a także gorącymi pierogami, nalistnikami, pączkami, inne - tkaninami, ubraniami, butami, czapkami itp. . Na największym placu sprzedawali używane rzeczy, stare śmieci. Na środku placu przy na wpół rozebranym domu znajdowała się żołnierska stołówka, żołnierze jedli jak mogli - siedząc na ziemi lub na kamieniach, stojąc. Bazar był pełen żebraków i dzieci. Drobni urzędnicy i kontrolerzy, nadużywając swojego oficjalnego stanowiska, zażądali od sprzedawców na krakowskim rynku pewnych towarów. Od czasu do czasu (zwłaszcza wiosną 1945 r.) organizowano obławy na targu z udziałem wojska, sprawdzano dokumenty (paszporty), zatrzymywano sprzedających tytoń, papierosy, drożdże i inne produkty kupowane od wojska . Przeszukiwali piwnice i strychy, włamywali się nawet do mieszkań. Według oficjalnych statystyk w 1948 r. we Lwowie znajdowało się 9554 budynków mieszkalnych (236 271 osób), 6 baraków (41 osób) i 295 domów niemieszkalnych z powierzchnią mieszkalną (5025 osób). 98% całkowitej powierzchni mieszkalnej było wyposażone w oświetlenie elektryczne, 89% z bieżącą wodą, 88% z kanalizacją, 75% z gazem, 4,3% z centralnym ogrzewaniem, a 1,2% bez wszystkich wymienionych artykułów gospodarstwa domowego. Powojennych mieszkańców Lwowa ograniczono do korzystania z gazu, zabroniono im samowolnego podłączania się do gazociągu, nie wolno było ogrzewać gazem pieców koksowniczych kaflowych i żeliwnych ze względu na prawdopodobieństwo wybuchu. Aby zapobiec pożarom, zabroniono samowolnego instalowania urządzeń grzewczych (piec żelaznych). Systemy grzewcze nie były sprawdzane, niektóre z nich wymagały znacznych napraw. Jesienią 1945 r. na 201 domów z centralnym ogrzewaniem ponad połowa została wyremontowana. W grudniu 1944 r. wysoką śmiertelność dzieci z zapaleniem płuc poniżej 1. roku życia (70%) tłumaczono nieogrzewanymi „mieszkaniami”. Obudowę ogrzewano drewnem opałowym, którego brakowało. Według wspomnień mieszkańca kolonii profesorskiej, jesienią 1944 r. nie wszystkie wojska sowieckie opuściły przedmieścia, gdyż okoliczni mieszkańcy w ciągu jednego dnia zdemontowali drzewo z pustych ziemianek. Brak opału sprowadził na ulicę nawet „świeckich starców, panie i szanowanych panów” Spalili wszystkie resztki papieru, gumy i odzieży, demontowali drewniane płoty wokół domów i różnych zabudowań gospodarczych, a niektóre urzędy miejskie – nawet schody drewniane w domach.
Każdy kawałek drewna był ceniony podczas spalania. Na targowiskach miejskich specjalnie kupowano od chłopów drewniane zrębki do rozpalania, które nazywali „wałkami” („drzewami” – rosyjskie), zbierali drewno na sprzedaż. Pomieszczenia placówek oświatowych były słabo ogrzewane. Według wspomnień jesienią 1944 roku w szkołach nie ogrzewano, w nowym roku zaczęli trochę grzać, ale piec nie grzał, okna były zwyczajne, więc w klasach było zimno ; dzieci nie chodziły do szkoły. Lwowskie zarządy domów i szkoły pokrywały brak funduszy kosztem mieszkańców – ustalały zawyżone taryfy na media, zbierały od uczniów pieniądze na utrzymanie personelu sprzątającego i ogrzewanie szkół. Wycofujące się ze Lwowa wojska niemieckie zniszczyły kilka przepompowni wody. Często jedynym źródłem wody były studnie uliczne. Przywrócenie wodociągu zakończono w połowie 1946 roku. Do połowy maja 1945 r. mieszkańcy Lwowa żyli w warunkach zaciemnienia – o zmroku szczelnie zawieszano szyby, zamaskowano reflektory samochodów itp. Napastnikom groziła kara grzywny do 3 tys. rubli lub kara pozbawienia wolności do sześciu miesięcy. Jesienią 1944 r. wprowadzono rygorystyczne środki oszczędzania energii elektrycznej – limit zużycia, zakaz nieautoryzowanych połączeń, określone godziny korzystania z energii elektrycznej przez agencje i organizacje rządowe. Elektryczności używano tylko do oświetlenia, zabroniono używania domowych urządzeń elektrycznych, z czego lwowianie używali do gotowania tylko kuchenek elektrycznych – bo radio było zakazane, maszyny do szycia były mechaniczne, a żelazka na węglu drzewnym. Pokój był oświetlony lampami naftowymi, od czasu do czasu szkło było starannie czyszczone z sadzy, bo trudno było kupić nową [89]. Gazety były głównym źródłem najświeższych wiadomości. Przez pewien czas słuchanie radia i korzystanie z telefonu było zabronione. Uchwałą rady miejskiej z dnia 14 sierpnia 1944 r., jako środek tymczasowy, wszystkie instytucje i przedsiębiorstwa, a także mieszkańcy miasta zostali zobowiązani do przekazania w ciągu pięciu dni wydziałowi łączności Lwowa całego sprzętu telekomunikacyjnego: radia, telefony itp. Jednak aby później zainstalować radiostację, nawet weteran wojenny musiał nieraz zwracać się do różnych władz miejskich. Główną formą komunikacji miejskiej był tramwaj. Pierwszy powojenny tramwaj zaczął kursować w marcu 1945 roku. W czerwcu 1945 r. wzdłuż ulicy odnowiono trasę tramwajową. Gorodockiej, która łączyła centrum miasta ze wsią Bogdanowka (na linii jeździły cztery samochody). Zimą 1946 r. na 180 wagonów tramwajowych tylko 35 przejechało z powodu awarii. Tramwaje były przepełnione, na przystankach gromadziły się tłumy ludzi, wsiadaniu do wagonu towarzyszyła awantura i maltretowanie. Bilet kosztował 30 kopiejek, ale konduktorzy masowo nie zwracali reszty pasażerom . Rejestracji podlegały wszystkie pojazdy prywatne (rowery, motocykle, samochody, zaprzęgi konne). Jeśli powojenni migranci ze wschodnich regionów pamiętają Lwów przede wszystkim budynki, oczyszczone i czyste, głównie dzięki pracy przedwojennych dozorców, to miejscowi Polacy pamiętają miasto w latach 1944-1945. brudne, zimą śnieg na ulicach nie był usuwany. Zaskoczyło ich piaskowanie ziemi na ulicach, samochody w rabatach, zaorane trawniki, na wpół pobielone latarnie i słupy, pnie drzew. Bazary (Łyczakowska, Ruska, Krakowska) oraz centralne place i ulice miasta nie były na czas sprzątane, zamieniały się w tymczasowe śmietniki, niczym podwórka domów.
Latem 1945 w domu nr 17 na ul. M. Gorky (V. Gnatiuk) „przez trzy miesiące gromadziły się sterty różnych śmieci i ścieków”, a zapach roznosił się po ulicy [98]; nie można było przejść obok domu nr 33 na ulicy. 1 maja (ul. Swoboda), bo „z drugiego piętra przez szczelnie zapchane drzwi płyną ścieki”. Powojenni mieszkańcy narzekali na opuszczone lwowskie parki. W Parku im. Tadeusza Kościuszki (dzisiejszy Park im. Iwana Franki) wiosną 1945 r. połamano drzewa i krzewy, splądrowano ogrodzenie, wydeptano wiele ścieżek między alejkami. Restauracja w tym parku działała latem i jesienią 1944 r., a już zimą 1945 r. lokal został splądrowany, a nawet częściowo zniszczony. Do połowy 1945 r. centralne ulice i place nie były oświetlone. W latach powojennych niektóre domy, w tym w centralnej części miasta, były w bardzo zaniedbanym stanie. Narzekali na powojennych mieszkańców, którzy zapychali łazienki śmieciami i zalewali mieszkania na niższych piętrach. Goście trzymali w mieszkaniach zwierzęta domowe i ptaki. Rezydent przy ul. Akademiczeskaja umieściła króliki i kury w dwóch pokojach czteropokojowego mieszkania, a mieszkańców domu nr 37 na ulicy. Nabelyaka, przestraszony dziwnymi dźwiękami, odkrył, że w jednym z mieszkań oprócz dwóch rodzin mieszkał baran, owca i kury. Poszczególne pomieszczenia zostały zniszczone do nierozpoznawalnego stanu. Ludzie żyli w niehigienicznych warunkach, brakowało środków higieny osobistej. Nieliczne mydło zniknęło bez śladu z magazynów przedsiębiorstw i organizacji miasta. Mydło wojskowych fabryk mydła było ciemne, lepkie, o nieprzyjemnym zapachu. Pasta do zębów została wykonana ręcznie z proszku kredowego. Opieka medyczna również była niezadowalająca. Szpitale nie zapewniały niezbędnych leków, a nielegalny zakup leków od personelu medycznego stał się powszechny. W latach 1944-1945. Najwyższa śmiertelność populacji była spowodowana zapaleniem płuc, gruźlicą i wadami serca. Zimą 1945 r., wraz z masowymi przesiedleniami Ukraińców i Polaków oraz początkiem pracy punktów tranzytowych, coraz częstsze były przypadki tyfusu. Mieszkańcy Lwowa strasznie bali się zarażenia tyfusem luzem, zwłaszcza w przepełnionych tramwajach. Według wspomnień mieszkańca kolonii Profesora pchły i pluskwy były katastrofą dla mieszkańców kolonii, rzadziej – karaluchów, myszy i szczurów. W niehigienicznych warunkach często dochodziło do świerzbu, ropno-zapalnych chorób skóry itp. Wnioski. Latem i jesienią 1944 r., w związku ze znacznym niżem demograficznym i stosunkowo niewielkimi zniszczeniami, we Lwowie było wiele pustych mieszkań, zwłaszcza w centralnej części miasta, zamieszkiwanej wcześniej przez Polaków i Żydów. Wbrew oficjalnemu zakazowi przybysze z regionów wschodnich samowolnie zasiedlali puste mieszkania. Twierdzenie, że powojenni migranci mieli nieograniczone możliwości wyboru mieszkania we Lwowie, odnosiło się tylko do urzędników państwowych i partyjnych, wyższego personelu wojskowego, ale nie do zwykłych mieszkańców. W dystrybucji mieszkań i wydawaniu nakazów zapanował chaos i korupcja. Brak kontroli nad przydziałem mieszkań przez miejskie wydziały mieszkaniowe, nieefektywność pracy Wydziału Mieszkaniowo-Mieszkaniowego Rady Miejskiej Lwowa skłoniły lwowian do nielegalnego uzyskiwania nakazów (co tłumaczy niechęć powojennych migrantów do rozmów o zasiedleniu lwowskich mieszkań w wywiadach). Mając wystarczającą ilość pieniędzy, kupili mieszkanie od wyjeżdżających do Polski Polaków. Rząd sowiecki starał się uchronić przed grabieżą i sprzedać mienie pozostawione przez ludność lwowską. Jednak niezadowalająca organizacja wyceny i sprzedaży majątku, nadużycia władz różnych szczebli i mieszkańców Lwowa, masowe niepłacenie środków na przydzielone meble nie pozwoliły na realizację planu. W związku z pogarszającą się sytuacją przestępczości w mieście lwowianie (mieszkańcy i goście) starali się ukrywać swój status majątkowy. Jeśli w latach 1944-1945. mieszkanie/pokój we Lwowie można było znaleźć stosunkowo szybko, ale po zakończeniu dopływu darmowych mieszkań i zaprzestaniu wyjazdu Polaków latem 1946 sytuacja uległa zaostrzeniu. W obliczu dalszego napływu migrantów i braku budownictwa mieszkaniowego władze miasta postawiły na zagęszczenie i tworzenie mieszkań komunalnych. Powojenne życie większości mieszkańców miasta było na wpół wygłodzone, brakowało ubrań i butów, zimę musieli spędzać w nieogrzewanych mieszkaniach bez niezbędnych środków higienicznych i leków.





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz