Klub Miłośników Historii Polski
12 kwietnia 1945 roku 1. Dywizja pancerna gen. Stanisława Maczka uwolniła ponad 1 700 kobiet żołnierzy AK ze Stalagu VI C Oberlangen. Emocje związane z tym wydarzeniem zostały zawarte w "Dzienniku Żołnierza 1. Dywizji Pancernej":
"Dzień, w którym na terenie Niemiec po raz pierwszy przynieśliśmy wolność kobietom polskim, obrońcom bohaterskiej Warszawy, będzie do czasu powrotu naszego w granice Polski, Dywizji naszej - dniem najpiękniejszym".
W listopadzie roku 1944 do Stalagu VI-C przyjechały Polki, podoficerowie i szeregowi z Powstania Warszawskiego. Międzynarodowy Czerwony Krzyż (MCK) został poinformowany wcześniej, że obóz został zlikwidowany i nie wiedział o tym, że polscy jeńcy-kobiety tu przebywają. Z tego m.in. powodu do obozu nie docierały paczki z pomocą MCK.
Warunki bytowe były bardzo ciężkie dla kobiet, szczególnie w zimie. Na dodatek Niemcy nie chcieli uznać polskiej komendantki obozu, por. Ireny Mileskiej ps. „Jaga” (jeden z oficerów niemieckich nawet do niej strzelał); później przekonali się do niej, gdy zorganizowała obozową służbę przeciwlotniczą (wobec możliwości zbombardowania obozu) czym znacznie poprawiła dyscyplinę w szeregach kobiet, które w większości nie były, przed powstaniem, żołnierzami.
W połowie grudnia roku 1944 przywieziono grupę kobiet-jeńców ze Stalagu X B w Sandbostel, a pod koniec roku kolejną grupę ze Stalagu XI-A w Altengrabow, a właściwie z pobliskiego podobozu w Gross-Lübars, w większości harcerek.
12 kwietnia 1945 r. kombinowany patrol 3. szwadronu 10. Pułku Strzelców Konnych 1. Dywizji Pancernej generała Maczka wyzwolił obóz. W tym momencie w obozie było 1728 kobiet. Tak opisuje moment wyzwolenia Halina Nowak „Ama”:
"(...) po południu siedziałam przed barakiem, snując marzenia jak to będzie, gdy znajdę się już po drugiej stronie drutów... Nagle zobaczyłam zbliżającą się od strony lasu kolumnę pojazdów wojskowych – nie niemieckich (...) przed drutami zatrzymał się samochód pancerny, z którego wyskoczył uzbrojony żołnierz w mundurze khaki, wystrzelił serię z pistoletu maszynowego w stronę wieży strażniczej i zawołał głośno: Czołem koleżanki!”.
Następnego dnia do obozu przybył sam generał Maczek, przywitał kombatantki w imieniu Rzeczypospolitej i wziął obóz na zaopatrzenie dywizji.
Obóz został ostatecznie zlikwidowany w pierwszych dniach maja 1945 r., a kobiety-jeńcy zostały przeniesione do znacznie obszerniejszego obozu w Niederlangen, skąd we wrześniu rozjechały się po świecie.
Na fot.: Wyzwolenie. Raport składa por. hm. Maria Irena Mileska „Jaga”.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz