ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

wtorek, 9 maja 2023

Aby zabijali „wszystko, co się rusza”


The Wola Massacre Warning: Graphic Details The Wola massacre was the systematic killing of between 70,000 and 90,000 Poles in the Wola suburb of Warsaw by German Wehrmacht and fellow Axis collaborators in the Aserbaidschanische Legion - mostly Russian RONA forces. The massacre was ordered as part of Hitler's directive to his soldiers to kill “anything that moves.” From the 5th to the 12th of August 1944, tens of thousands of Polish civilians and captured Home Army resistance fighters were brutally and systematically murdered by the Germans and their collaborators in animalistic executions throughout Wola. Whole families, including babies, children, and the elderly, were often shot on the spot, but some were killed after torture and sexual assault. Soldiers murdered hospital patients, killing them in their beds and the doctors and nurses caring for them. Dead bodies were piled up to be burned by the Verbrennungskommando (“burning detachment”) to destroy the evidence of the massacre, though first, dogs were let loose to find survivors to be killed. The operation was led by Erich von dem Bach-Zelewski. However, its main perpetrators were the Dirlewanger Brigade and the “RONA” Kaminski Brigade, whose forces committed the cruelest atrocities, drawing criticism from Bach-Zelewski himself. Hitler sentenced Warsaw to death in his chilling order: “Each resident should be killed; prisoners should not be taken. Warsaw is to be leveled to the ground and in this way, a terrifying example for the rest of Europe will be given." By the end of the bloodbath seven days later, many civilians would be dead, most of them shot, many burned alive, and plenty raped and mutilated in sickening, bestial ways in an orgy of killing that was so ferocious and perverted that Wola, Warsaw and Poland have not yet been able to complete the grieving process and closure to this day properly. Principle among the murderers was Oskar Dirlewanger’s division of German, Ukrainian and Russian criminals, who, in the upside-down world of German morality at the time, were supposed to atone for earlier crimes by committing even greater ones. “The Germans opened fire on our group with a machine gun. After the first round, the injured started to sit up, so the Germans threw grenades into the crowd. I saw a pregnant woman with an injured belly from which a baby spilled out. A German took the child, still alive, and stabbed it”. The events from this testimony from Janina Rozińska, who miraculously survived by playing dead under a pile of bodies, were repeated in a similar fashion throughout Black Saturday along the central-western artery of Wolska and its side streets. One German soldier recalled a scene involving Dirlewanger’s men: “In the courtyard of the hospital, where a gallows was standing, a crowd had gathered. The soldiers […] had organized a concert of singing and flute playing. […] SS men pushed naked nurses with their hands on their heads towards the gallows […] they placed a rope around a doctor’s neck and pulled him up onto the crossbeam from which ten civilians were already dangling. The crowd laughed and cheered.” In another account: “Dirlewanger’s men entered. One took a woman. She was young and pretty. She didn’t scream. He raped her, pressing her head hard on the table. On the other hand, he had a bayonet. He opened her blouse and cut her from her belly to her neck. Blood flooded out." "Why did the victims not try to escape?" Uprising expert and licensed Warsaw tour guide Jolanta Głodowska explained to The First News: “There was nowhere to escape to. The Germans had cut off the whole city. They were murdering whole families, and people tried to stay close to their loved ones in those moments." Among the victims, mothers were found holding their children tightly. Those who survived said that people were paralyzed by fear. When the SS commander in full charge of the operation, Erich von dem Bach-Zelewski, arrived in Warsaw in the afternoon of August 5th, he ordered the killing of women and children to stop and that only men suspected of being insurgents should be killed, which in practice meant all men. This was not done out of mercy. Jolanta Głodowska explains: “He stopped some of the killings not for humanitarian reasons; he saw that the soldiers were not focused on fighting, but rather on rape and pillage. He was concerned about their morale and discipline, not protecting the civilian population.” ”With women and children now being spared, they were corralled in St. Adalbert’s church on Wolska street. The scenes that unfolded there were horrific. Drunk SS men dressed in priests’ cassocks dragged women outside to be raped. They killed whoever they wanted." Some women gave birth, and the cries of the newborns had to be smothered so as not to irritate the guards. A toilet was dug behind the altar, and the smell inside the church was overpowering. After the war, Poles supposedly killed Dirlewanger in the French sector of Germany. However, no perpetrators have ever been tried and convicted for their crimes. Heinz Reinefarth, who led the storm on Wola, became the mayor of his town in Schleswig-Holstein and received a general’s pension well into old age. After the war, the crimes committed in Wola were recorded, and the burnt ashes of the victims were given proper funerals. However, the events have never received the same attention as other atrocities, and they have been bundled into the broader tragedy of the Warsaw Uprising. "Memory" is a word used a lot in Poland at the moment, but one event is necessary to be remembered, and that is the Wola Massacre of 1944. This is just one of the many horrific atrocities committed against the Polish nation that goes unknown and untold and still today there is a fight to bring this memory to light. We should all do our best so these victims do not become a distant forgotten memory, shoved under the rug because of politics, deflection, or for any other reason. I am also only sharing some images, others are too disturbing. Sources: Zaloga, Steven J. & Richard Hook (1982). The Polish Army 1939–45. Osprey Publishing. “Warsaw Uprising of 1944: PART 5 – “THEY ARE BURNING WARSAW”” THE SLAUGHTER IN WOLA Archived 21 August 2009 at the Wayback Machine at Warsaw Uprising Museum. Lukas, Richard C. (2012). The Forgotten Holocaust: The Poles under German Occupation, 1939-1944.
Przetłumaczone z angielski przez
Rzeź Woli Ostrzeżenie: szczegóły grafiki Masakra na Woli była systematycznym zabijaniem od 70 000 do 90 000 Polaków na przedmieściach Warszawy na Woli przez niemiecki Wehrmacht i innych kolaborantów Osi w Legionie Aserbaidschanische - głównie rosyjskich sił RONA. Masakra została zarządzona w ramach dyrektywy Hitlera skierowanej do jego żołnierzy, aby zabijali „wszystko, co się rusza”. Od 5 do 12 sierpnia 1944 dziesiątki tysięcy polskich cywilów i wziętych do niewoli bojowników AK zostało brutalnie i systematycznie wymordowanych przez Niemców i ich kolaborantów w bestialskich egzekucjach na terenie całej Woli. Często rozstrzeliwano na miejscu całe rodziny, w tym niemowlęta, dzieci i osoby starsze, ale niektóre ginęły w wyniku tortur i napaści na tle seksualnym. Żołnierze mordowali pacjentów szpitali, zabijając ich w łóżkach oraz opiekujących się nimi lekarzy i pielęgniarki. Zwłoki były układane w stosy do spalenia przez Verbrennungskommando („płonący oddział”) w celu zniszczenia dowodów masakry, chociaż najpierw wypuszczano psy, aby znaleźć ocalałych do zabicia. Operacją kierował Erich von dem Bach-Zelewski. Jednak jej głównymi sprawcami byli Brygada Dirlewangera i Brygada Kamińskiego „RONA”, których siły dopuściły się najokrutniejszych okrucieństw, co spotkało się z krytyką samego Bacha-Zelewskiego. Hitler skazał Warszawę na śmierć w swoim mrożącym krew w żyłach rozkazie: „Każdy mieszkaniec powinien zostać zabity; nie należy brać jeńców. Warszawa ma zostać zrównana z ziemią iw ten sposób zostanie podany przerażający przykład dla reszty Europy”. Pod koniec rzezi, siedem dni później, wielu cywilów będzie martwych, większość z nich zostanie rozstrzelana, wielu spalonych żywcem, a wielu zgwałconych i okaleczonych w obrzydliwy, bestialski sposób w orgii zabijania, która była tak okrutna i perwersyjna, że Wola, Warszawa i Polska nie były jeszcze w stanie prawidłowo zakończyć procesu żałoby i zamknięcia do dnia dzisiejszego. Wśród morderców pryncypialny był kierowany przez Oskara Dirlewangera oddział zbrodniarzy niemieckich, ukraińskich i rosyjskich, którzy w ówczesnym wywróconym do góry nogami świecie niemieckiej moralności mieli odpokutować za wcześniejsze zbrodnie, popełniając jeszcze większe. „Niemcy otworzyli ogień do naszej grupy z karabinu maszynowego. Po pierwszej rundzie kontuzjowani zaczęli siadać, więc Niemcy obrzucili tłum granatami. Widziałem kobietę w ciąży z rannym brzuchem, z którego wysypało się dziecko. Dziecko jeszcze żywe wziął Niemiec i zadźgał”. Wydarzenia z tego zeznania Janiny Rozińskiej, która cudem przeżyła, udając martwą pod stosem trupów, powtarzały się w podobny sposób przez całą Czarną Sobotę wzdłuż środkowo-zachodniej arterii Wolskiej i jej bocznych uliczek. Pewien niemiecki żołnierz wspominał scenę z udziałem ludzi Dirlewangera: „Na dziedzińcu szpitala, gdzie stała szubienica, zebrał się tłum. Żołnierze […] zorganizowali koncert śpiewu i gry na flecie. […] SS-mani pchali nagie pielęgniarki z rękami na głowach w kierunku szubienicy […] założyli lekarzowi sznur na szyję i wciągnęli go na trawers, z którego już zwisało dziesięciu cywilów. Tłum śmiał się i wiwatował”. W innej relacji: „Weszli ludzie Dirlewangera. Jeden zabrał kobietę. Była młoda i ładna. Nie krzyczała. Zgwałcił ją, mocno przyciskając jej głowę do stołu. Z drugiej strony miał bagnet. Rozpiął jej bluzkę i przeciął ją od brzucha do szyi. Popłynęła krew”. „Dlaczego ofiary nie próbowały uciec?” Ekspertka powstania i licencjonowana przewodniczka po Warszawie Jolanta Głodowska wyjaśniła The First News: „Nie było dokąd uciec. Niemcy odcięli całe miasto. Mordowali całe rodziny, a ludzie starali się być w takich chwilach blisko swoich bliskich”. Wśród ofiar znaleziono matki trzymające mocno swoje dzieci. Ci, którzy przeżyli, mówili, że ludzi sparaliżował strach. Gdy po południu 5 sierpnia dowódca SS, kierujący całą akcją, Erich von dem Bach-Zelewski, przybył do Warszawy po południu, nakazał zaprzestanie zabijania kobiet i dzieci i zabijanie tylko mężczyzn podejrzanych o bycie powstańcami, co w praktyce oznaczało wszystkich mężczyzn. Nie zrobiono tego z litości. Jolanta Głodowska wyjaśnia: „Powstrzymał niektóre zabójstwa nie ze względów humanitarnych; widział, że żołnierze nie byli skupieni na walce, ale raczej na gwałcie i grabieży. Martwił się o ich morale i dyscyplinę, a nie o ochronę ludności cywilnej”. „Oszczędzając teraz kobiety i dzieci, zamknięto ich w kościele św. Wojciecha przy ul. Wolskiej. Sceny, które się tam rozgrywały, były przerażające. Pijani esesmani ubrani w kapłańskie sutanny wyciągali kobiety na zewnątrz w celu zgwałcenia. Zabijali, kogo chcieli”. Niektóre kobiety rodziły, a płacz noworodków trzeba było tłumić, żeby nie drażnić strażników. Za ołtarzem wykopano toaletę, a zapach w kościele był nie do zniesienia. Po wojnie Polacy rzekomo zabili Dirlewangera we francuskim sektorze Niemiec. Jednak żaden sprawca nigdy nie został osądzony i skazany za swoje zbrodnie. Heinz Reinefarth, który dowodził szturmem na Wolę, został burmistrzem swojego miasta w Szlezwiku-Holsztynie i do późnej starości otrzymywał ogólną emeryturę. Po wojnie spisano zbrodnie popełnione na Woli, a spalonym prochom ofiar urządzono stosowny pogrzeb. Jednak wydarzenia te nigdy nie spotkały się z taką samą uwagą jak inne okrucieństwa i zostały włączone do szerszej tragedii Powstania Warszawskiego. „Pamięć” to słowo, które jest obecnie w Polsce często używane, ale o jednym wydarzeniu trzeba pamiętać, a jest to Rzeź Woli z 1944 roku. To tylko jedna z wielu straszliwych zbrodni popełnionych na narodzie polskim, które pozostają nieznane i niewypowiedziane, i do dziś toczy się walka o wydobycie tej pamięci na światło dzienne. Wszyscy powinniśmy zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby te ofiary nie stały się odległym zapomnianym wspomnieniem, wepchniętym pod dywan z powodu polityki, dekonspiracji lub z jakiegokolwiek innego powodu. Udostępniam też tylko niektóre obrazy, inne są zbyt niepokojące. Źródła: Zaloga, Steven J. i Richard Hook (1982). Wojsko Polskie 1939–45. Wydawnictwo Osprey. „Powstanie Warszawskie 1944: CZĘŚĆ 5 – „PALĄ WARSZAWĘ”” RZEŹ NA WOLI Zarchiwizowano 21 sierpnia 2009 w Wayback Machine w Muzeum Powstania Warszawskiego. Łukasz, Richard C. (2012). Zapomniany Holokaust: Polacy pod okupacją niemiecką 1939-1944 .

Brak komentarzy: