ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

piątek, 23 lutego 2024

Bardzo często mają tyle wspólnego z kuchnią chłopską co kociołek juhasa z kuchnią pasterską

 

Wspólny posiłek u wójta (1922) Czy lubicie odwiedzać cały czas będące w modzie karczmy z tzw. chłopskim jedzeniem? Ja od czasu do czasu lubię, ale zawsze wchodzę tam z poczuciem uczestnictwa w spektaklu. Wszystkie te kociołki drwala, michy Boryny czy żurki z większą ilością wkładki mięsnej niż samego płynu mają bardzo niewiele wspólnego z tym co jeszcze na początku XX wieku powszechnie jadano na wsi. Pamiętajmy, że chłopskie społeczeństwo w swej sporej części notorycznie zmagało się z biedą. Kuchnię chłopską kształtował minimalizm oraz rygoryzm. 1. Minimalizm - Jadano głównie potrawy oparte na ziemniakach, mące i mleku. Do tego kasze. Dieta była monotonna i raczej uboga. Warzyw i owoców wcale tak wiele w diecie chłopskiej nie było. Oczywiście królowała kapusta. Był groch, buraki. Z owoców to głównie dzikie śliwki i gruszki oraz to co zebrano w lesie. Na wsiach brakowało owocowych sadów. Wszystkie te żury, barszcze, wodzianki były zupami bardzo cienkimi. Czasem dodawano do nich soli czy czosnku, aby choć trochę poprawić smak. Sery (z mleka krowiego i owczego), jajka oraz spora porcja udojonego mleka szły na sprzedaż. Jedzenie kraszono słoniną oraz olejem. Mięso jadano sporadycznie i od święta! A schabowego wielkości talerza (czy coś podobnego) włościanin widział może raz i to na swoim własnym weselu. 2. Rygoryzm - Polegał na ścisłym przestrzeganiu podziału czasu na sacrum i profanum. Pożywienie chłopa w poście było jeszcze skromniejsze niż na co dzień. Do poszczególnych produktów przykładano zresztą większą wagę, traktując je jako dar - mam tu na myśli głównie pożywienie bogatsze, świąteczne - lub dodając specjalne funkcje, np. wróżbiarskie. Miejmy także świadomość, że produkty, które kupujemy z myślą o ich tzw. historycznie ludowym pochodzeniu, bardzo często mają tyle wspólnego z kuchnią chłopską co kociołek juhasa z kuchnią pasterską. Naprawdę sery kozie to nie był produkt typowy dla przetwórstwa chłopskiego na ziemiach polskich. Nie pito powszechnie nalewek (to we dworach ziemiańskich i w miastach) a żurawina nie była składnikiem wiejskiej kuchni XIX i początków XX wieku. fot: Ze zbiorów Muzeum etnograficznego w Krakowie
Zdjęcie

Brak komentarzy: