12-WOL.DYW.TR.;WSPOMNIENIA-HISTORIA-TRADYCJA
"W Palmirach w lesie był teren wojskowy. Mieściły się prochownie i wielkie magazyny amunicji. Setki ludzi tam pracowała. Nasza obrona była za słaba. Raz tylko widziałam jak nasz samolot atakował niemieckie bombowce. Samoloty niemieckie bezkarnie latały – ciężkie bombowce i drugie lekkie z karabinami maszynowymi. Wypatrywały gdzie jest wojsko. Całe dnie latały bezkarnie i cięli z karabinów maszynowych. A nasza piechota i kawaleria tylko nocą mogła przedzierać się do Modlina i Warszawy.
Wszystkie drogi były zatłoczone uciekinierami. Wszyscy uciekali do Warszawy. Myśleli, że dalej ich nie puszczą. Była artyleria przeciwlotnicza ale jak się pokazała to zaraz ją starali się zlikwidować.
Po klęsce nad Bzurą powstała panika. Wszelka łączność została przerwana. Oficerowie zrywają odznaki. Niektórzy proszą o ubranie cywilne. Pełno jest cywili i wojska. Komisarz policji z Płocka Adamczewski oddał mojemu ojcu broń. Powiedział – mi już nie będzie potrzebna. Ja dostałam wodę kolońską o pięknym zapachu. Był sekretarz gminy Tułowice (nazwiska nie pamiętam, ale mam fotografie). Była też dziedziczka z Pomorza, która przyjechała dużym wozem zaprzężonym w 4 białe konie z zarządcą majątku o nazwisku Happe. Miała córkę 12-letnią i młodszego syna. Mąż jako oficer poszedł na wojnę. Zostawiła adres – Marja Dzieżgowska, Kuligi, Poczta Ligowo, Pomorze.
Wszyscy są załamani. Powstało pytanie co robić dalej. Z bólem serca doszli do wniosku, że trzeba wracać. Dziedziczka wracając zatrzymała się u Odrakiewiczki. Przed południem wjechali Niemcy. Wypędzili wszystkich z domu. Dziedziczka z płaczem prosiła Odrakiewiczkę żeby weszła do domu i wzięła walizeczkę spod łóżka. Bo tam jest cały majątek córki.
Jednocześnie i do nas Niemcy wjechali na motorach od strony Wierszy. Wypędzali wszystkich poza front. Załadowaliśmy na wóz co było możliwe, zostawiając krowy, świnie i drób." CDN.
- udostępnione wspomnienia Natalii Różyckiej (z domu Orzechowskiej) dzięki Pani Teresa Bochenek.
Wkrótce opublikujemy kolejne części historii. Jednocześnie po raz kolejny chciałbym zaapelować do mieszkańców Gminy Czosnów, którzy posiadają zapisane wspomnienia swoich rodziców/dziadków żeby zechcieli podzielić się informacjami. Docelowo chcielibyśmy ten zbiór wspomnień opublikować w formie np. książki. Część wspomnień wspólnie z Panią Teresą Bochenek rejestrowałem już kilka lat temu. Zainteresowanych proszę o kontakt na wiadomość prywatną.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz