Kalendarium...
5 marca 1946
Historia "kieleckiego" frachtowca zaczyna się we wrześniu 1943 r. To wówczas w amerykańskiej stoczni Pennsylvania Shipyard Inc. statek ten został zwodowany jako "Edgar Wakeman". To był kolejny transportowiec z serii tzw. "coasterów".
- Takie statki montowano wówczas seryjnie, jak samochody u Forda . To były niewielkie frachtowce, które miały zaledwie około 2 tys. ton wyporności. Były przystosowane raczej do pływania po wodach przybrzeżnych czy wielkich amerykańskich jeziorach.
W tamtym czasie rząd polski w Londynie długo starał się, by kilka takich statków trafiło pod naszą banderę w ramach ustawy pomocowej "lend-lease". Umowę w tej sprawie podpisano jednak dopiero w marcu 1944 r. Rząd USA przekazał reprezentantom władz polskich pięć statków typu N3-S-A2. Co ciekawe, wszystkie ochrzczono imionami na "K" – "Kolno", "Kowel", "Krosno", "Kutno" i właśnie "Kielce".
Pierwszym dowódcą statku SS Kielce został kpt. żeglugi wielkiej Stanisław Szworc. Frachtowiec już miał udać się w rejs do Anglii, ale pojawił się pewien problem. – On już w próbnych rejsach miał dość dużą awarię, a później doszło do eksplozji jednego z kotłów.
Statek musiał więc wrócić do stoczni na remont. Później został wypożyczony przez US War Transport Administration i z ładunkiem siarki popłynął do Nowego Jorku. Tam z kolei sformowano konwój składający się z kilkudziesięciu różnych jednostek, który pod eskortą okrętów wojennych popłynął przez Atlantyk do Wielkiej Brytanii. Szybko jednak okazało się, że SS Kielce po prostu nie nadawał się do takich wypraw.
Chociaż formalnie te statki były polską własnością, to jednak natychmiast zostały wydzierżawione amerykańskiemu, a później polsko-brytyjskiemu towarzystwu żeglugowemu. Kielce zajmowały się przewożeniem drobnych ładunków, przede wszystkim drewna z Wysp Brytyjskich na kontynent .
Zdarzało się też, że Kielce transportowały amunicję dla wojsk amerykańskich i brytyjskich stacjonujących w Niemczech. To z resztą było przyczyną końca tej jednostki.
W swój, jak się później okazało, ostatni rejs frachtowiec SS Kielce wyruszyły 5 marca 1946 r. z Southampton. Statek wyładowany był m.in. amunicją strzelecką i bombami. Około godz. 23.30 w najwęższym miejscu kanału La Manche zderzył się z innym parowcem SS Lombardy, który płynął na Karaiby.
- SS Kielce poszedł na dno niezwykle szybko, oczywiście z całym ładunkiem. Uszkodzona Lombardia uratowała wszystkich marynarzy, wśród których było sporo Polaków.
Przez wiele następnych lat nikomu nie udało się precyzyjnie określić położenia wraku. Gdy jednak do tego doszło, podjęto decyzję, że ze względu na niebezpieczny ładunek, statek SS Kielce zostanie usunięty. To był 1967 r. Zadanie nie wydawało się zbyt trudne, bo frachtowiec leżał na głębokości około 25 metrów.
Postanowiono pociąć go na kawałki i wydobyć te części oraz amunicję, tak żeby nie stanowił zagrożenia. Przy kolejnej turze tych prac nastąpiła jednak gigantyczna eksplozja. Najprawdopodobniej źle oszacowano ilość i aktywność tego materiału wybuchowego.
Według niektórych relacji eksplozja była ogromna. Wspominano, że w Folkestone wyleciało trochę okien, a nawet uszkodzone zostały niektóre budynki. Różne źródła podają, że stacje sejsmograficzne zanotowały tę eksplozję na całym świecie. To były cztery stopnie w skali Richtera, więc ona musiała mieć swoją moc .
https://mhki.kielce.eu/czy-wiesz-ze/kielce-w-kanale-la-manche
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz