Warszawa, katownia na Mokotowie przy Rakowieckiej, 7 marca 1949 r. kilka minut przed 19-tą. Warszawska katownia UB na Rakowieckiej.
Brzęczą klucze, zgrzyta zamek otwieranych ciężkich drzwi. Pada stłumiony krzyk UB-ka: - na literę D!
Major Hieronim Dekutowski "Zapora", ubrany przez katów w znienawidzony mundur niemiecki zostaje wyprowadzony z celi na śmierć, strzał w tył głowy...a może jednak zginął inaczej?
Niepotwierdzona w ubeckich dokumentach wersja wydarzeń przedstawia śmierć Majora w nieco inny sposób niż się mówi oficjalnie. Po wyprowadzeniu pana Majora z celi i jego słowach wykrzyczanych do współwięźniów - "My nigdy nie poddamy się!" komunistyczni ludobójcy siłą wtłoczyli Pana Majora "Zaporę" do jutowego worka, powiesili w jednej z pustych cel na haku pod sufitem strzelając do niego z pepeszy. Boże!
Tak został zamordowany jeden z najdzielniejszych Żołnierzy II Konspiracji. W wieku 30 i pół roku, jakie liczył, wyglądał jak starzec. W wyniku tortur połamano mu kończyny (kilkukrotnie), złamane obojczyki, żebra, siwe włosy, wyrwane paznokcie, odbite nerki, twarz zniekształcona, czy dalej wymieniać?
Oddał ducha o godz. 19-tej
W pięciominutowych odstępach zamordowano jego 6 podkomendnych i przyjaciół:
- kpt. Stanisław Łukasik "Ryś" – 19:05
- por. Roman Groński "Żbik" – 19:10
- por. Edmund Tudruj "Mundek" – 19:15
- por. Tadeusz Pelak "Junak" – 19:20
- por. Arkadiusz Wasilewski "Biały" – 19:25
- por. Jerzy Miatkowski "Zawada" – 19:30
Wszyscy zostali odnalezieni na powązkowskiej Łączce 6 sierpnia 2012 r.przez ekipę prof. Krzysztofa Szwagrzyka w jamie grobowej nr 16, szerokiej na 72 cm, długości 182 cm i głębokiej na ok. 150 cm. W tej norze upchano "na zapałkę" ciała ośmiu żołnierzy - 7 Zaporczyków i jak się okazało młodziutkiego żołnierza, (zaledwie 21 lat) Ignacego Długołęckiego. Wyniki badań zostały podane do publicznej wiadomości 22 sierpnia 2013 r.
PS. postać Pana Majora znajdzie się na mieleckim Pomniku Żołnierzy Wyklętych Niezłomnych.
Cześć i Chwała Bohaterom!
Brzęczą klucze, zgrzyta zamek otwieranych ciężkich drzwi. Pada stłumiony krzyk UB-ka: - na literę D!
Major Hieronim Dekutowski "Zapora", ubrany przez katów w znienawidzony mundur niemiecki zostaje wyprowadzony z celi na śmierć, strzał w tył głowy...a może jednak zginął inaczej?
Niepotwierdzona w ubeckich dokumentach wersja wydarzeń przedstawia śmierć Majora w nieco inny sposób niż się mówi oficjalnie. Po wyprowadzeniu pana Majora z celi i jego słowach wykrzyczanych do współwięźniów - "My nigdy nie poddamy się!" komunistyczni ludobójcy siłą wtłoczyli Pana Majora "Zaporę" do jutowego worka, powiesili w jednej z pustych cel na haku pod sufitem strzelając do niego z pepeszy. Boże!
Tak został zamordowany jeden z najdzielniejszych Żołnierzy II Konspiracji. W wieku 30 i pół roku, jakie liczył, wyglądał jak starzec. W wyniku tortur połamano mu kończyny (kilkukrotnie), złamane obojczyki, żebra, siwe włosy, wyrwane paznokcie, odbite nerki, twarz zniekształcona, czy dalej wymieniać?
Oddał ducha o godz. 19-tej
W pięciominutowych odstępach zamordowano jego 6 podkomendnych i przyjaciół:
- kpt. Stanisław Łukasik "Ryś" – 19:05
- por. Roman Groński "Żbik" – 19:10
- por. Edmund Tudruj "Mundek" – 19:15
- por. Tadeusz Pelak "Junak" – 19:20
- por. Arkadiusz Wasilewski "Biały" – 19:25
- por. Jerzy Miatkowski "Zawada" – 19:30
Wszyscy zostali odnalezieni na powązkowskiej Łączce 6 sierpnia 2012 r.przez ekipę prof. Krzysztofa Szwagrzyka w jamie grobowej nr 16, szerokiej na 72 cm, długości 182 cm i głębokiej na ok. 150 cm. W tej norze upchano "na zapałkę" ciała ośmiu żołnierzy - 7 Zaporczyków i jak się okazało młodziutkiego żołnierza, (zaledwie 21 lat) Ignacego Długołęckiego. Wyniki badań zostały podane do publicznej wiadomości 22 sierpnia 2013 r.
PS. postać Pana Majora znajdzie się na mieleckim Pomniku Żołnierzy Wyklętych Niezłomnych.
Cześć i Chwała Bohaterom!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz