ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

sobota, 21 stycznia 2023

Będzie chyba pierwszym błogosławionym alkoholikiem

 Ks. Tomasz Białoń

Nikt nie rodzi się święty. Świętym człowiek się staje. Nie ma takiego bagna, z którego nie dałoby się wyjść. Nie ma takiego upadku, z którego Jezus nie potrafiłby nas podnieść. Pięknym i inspirującym przykładem może być Matt Talbot, którego proces beatyfikacyjny trwa. Będzie chyba pierwszym błogosławionym alkoholikiem. Żył w latach 1856-1925. Jako dziecko, w wieku 12 lat, zaczął pracować w dublińskim składzie win. W krótkim czasie uzależnił się od alkoholu. Żył w tym nałogu 16 lat, od 12 do 28 roku życia! Dziecięce i młodzieńcze lata spędził w poniewierce, poniżany przez ludzi wyzwiskami i odrzucany. W pewnym momencie żył już tylko po to, by pić. Nawet koledzy od kieliszka zaczęli od niego stronić. Mając niespełna trzydzieści lat był psychicznie wyczerpany. Poczuł obrzydzenie do samego siebie. Będąc na dnie postanowił zmienić swoje życie. Powiedział do matki: "Pójdę teraz do księdza złożyć ślubowanie abstynencji". W kościele św. Krzyża przystąpił do spowiedzi. Pierwszy raz od wielu lat. Potem na ręce miejscowego księdza złożył przyrzeczenie, że przez trzy miesiące nie weźmie alkoholu do ust. Uświadomił sobie jednak, że sam nie da rady. Postanowił poszukać pomocy u Boga. Chodził codziennie do kościoła na Mszę świętą. W Eucharystii odnalazł siłę, której nie miał w sobie. Matt przyszył sobie dwie skrzyżowane szpilki do rękawa, żeby mu przypominały o jego postanowieniu i o tym, że Jezus cierpiał za niego. Potem przyrzekał kolejne abstynencje i tak był abstynentem przez 41 lat. W 1923 roku Mateusz zaczął mieć poważne problemy ze zdrowiem. Badania wykazały chorobę serca. Miał świadomość, że musi być przygotowany na śmierć. Mówił: "Nikt mnie nie zatrzyma, kiedy Pan mnie wezwie". Wyniszczony surowym postem, krótkim snem i ciężką fizyczną pracą, 7 czerwca 1925 roku zasłabł w drodze na Mszę świętą. Blisko kościoła Świętego Zbawiciela upadł na ulicy i zmarł. W jego pokoju znaleziono kartkę z modlitwą: "O najsłodszy Jezu, zniszcz we mnie wszystko, co jest złem, niech to wszystko złe obumrze. Zniszcz we mnie wszystko, co jest występne i samowolne. Wyniszcz wszystko co Ci się nie podoba we mnie, usuń wszystko co jest moje własne. Daj mi prawdziwą pokorę, prawdziwą cierpliwość i prawdziwą miłość…”.
Może być zdjęciem przedstawiającym 1 osoba i tekst

Brak komentarzy: