ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

czwartek, 19 stycznia 2023

O nurkach

 Morka.pl

Nie milkną echa rzekomych, hiszpańskich poławiaczy bursztynu na Zatoce Gdańskiej.
Warto zapoznać się ze stanowiskiem fachowca.
Polecamy króką lekturę.
Afera z uratowanymi przez SAR hiszpańskimi płetwonurkami, którzy byli m.in. podejrzewani o rozpoznanie Naftoportu, a nawet próbę dywersji na ten obiekt czy udział w przemycie narkotyków ma ciekawy wydźwięk. Z jednej strony cieszy nas to jako osoby zajmujące się bezpieczeństwem morskim że informacja spotkała się z szerokim echem medialnym i komentarzami. To dobrze, że jeszcze istnieje pewnego rodzaju społeczna świadomość zagrożeń. Nie ma to większego znaczenia, że argumenty o próbie dywersji na znajdujący się niedaleko zatrzymanej łodzi z nurkami instalacji o charakterze strategicznym Naftoportu, a jeśli już to bardziej rozpoznania nie były trafione. Cieszy nas, że temat został podjęty a wiele osób próbowało złożyć z elementów całość. Nocne nurkowanie, wzburzone morze, łódka bez świateł, skuter wodny Seabob, bliskość Naftoportu. Kojarzymy fakty czyli myślimy i to jest dobre. W rzeczywistości bardzo często wypływają łódki w morze niezarejestrowane, a ten jeden znaleziony przy nurkach skuter podwodny wcale nie jest sprzętem wojskowym (co dziwne był jeden skuter, a nurków było dwóch). Skutery podwodne także są bardzo często wykorzystywany przy nurkowaniach rekreacyjnych. Co więcej znaleziony sprzęt nurkowy butle i automaty, nie był sprzętem o obiegu zamkniętym. Sugerowane działania wykonuje się na sprzęcie który nie dekonspiruje obecności nurką pod wodą bąbelkami wydychanego powietrza. Dzisiaj z aparatów o obiegu zamkniętym korzystają już także kartele narkotykowe które przemycają narkotyki z wykorzystaniem statków. Sprzęt z jakiego korzystali Hiszpanie nie był sprzętem wykorzystywanym w działaniach specjalnych. Pewnie można wykonać zadanie na sprzęcie rekreacyjnym ale najprościej się go kupuje a nie wypożycza zostawiajac jeszcze ślad w przypadku ksera dokumentów i nagrań na kamerach. Można było kupić sprzęt na allegro czy olx bez śladów. Taka akcja jest zawsze zabezpieczana przez inne osoby, a więc gdyby była taka potrzeba sprzęt kupiłby kto inny. Podobnie z łódką też kupiłby ją ktoś inny. Jeśli miałyby to być działania dywersyjne prowadzone ze wschodniej flanki to z Kaliningradu bez problemu dostaliby się tutaj morzem szybkimi łodziami, a w ostatniej fazie działać na naszych wodach terytorialnych dostaliby się pod wodą wykorzystujac chociażby skutery podwodne.
Poza tym gdyby to były działania dywersyjne czy rozpoznawcze czy wykonujący te zadania Hiszpanie (a być może nawet nie Hiszpanie bo skąd to wiadomo skoro nie mieli ze sobą dokumentów?) wzywali by pomocy na kanale 16 VHF bo zepsuł im się ster na łodzi i dryfuje ich na pełne morze. Zapewne nie wzywali by pomocy. Takie działania realizuje się z zasady w sposób skryty aby nikt o nich się nie dowiedział. Wezwanie SAR do pomocy zdekonspirowałoby nurków i całą misję specjalną.
Pierwszą zasadą działań specjalnych i dywersji jest dokładnie planowanie operacji, właściwe rozpoznawanie, właściwy dobór sprzętu odpowiadajacego wymaganiom zadania sprzętu oraz zostawiania jak namniejszej liczby śladów. Przygotowujac taką operację rozpatruje się wszystkie sytuacje. Jeśli ktoś wypływa w nocy w morze przy silnym wietrze lub sztormie bedąc osobą przeszkoloną do działań dywersyjnych w morzu realizujac zadanie bojowe nie wezwie pomocy jak na łódce zepsuje się ster i będzie nią dryfowało na morze. Po pierwsze dlatego, że to wzburzone morze jest jego normalnym środowiskem pracy, a on jest przygotowany do tego żeby przetrwać w takich warunkach. Nie wezwie nie tylko dlatego, że tego nie moze zrobić ale także dlatego, że taka grupa jest przygotowana na taką ewentualność.
Tutaj wyglądało na to, że morze całkowicie tych ludzi przerosło.
Wątek z poszukiwaniem w toni morza narkotyków, które mogły zostać zrzucone z któregoś ze statków z punktu widzenia modus operandi przemytników jest na swój sposób całkiem realny. Metoda przerzutu narkotyków nazywana „drop off” polega na tym, że ze statku zrzucany jest do morza lub na inną łódź ładunek narkotyków tuż przed samym wejściem do portu. Potem odzyskuje się go albo przez płetwonurków czy inną łódź w zależności od tego czy chciano żeby pływał na powierzchni czy wylądował na dnie morza. Wykorzystywany przez nich sprzęt i ich 5 metrowa łódka której zepsuł się ster, stary 5 KM silnik przyczepny TOHATSU nie był sprzętem jaki wykorzystuje się do odzyskania wartych miliony narkotyków. Podjęcie ewentualnego zatopionego "ładunku" powinno nastąpić szybko i tak powininien wyglądać powrót do portu żeby nie zostać zatrzymanym. Czy cokolwiek jeszcze udałoby się wcisnąć do tej "łupiny" z 3 ludźmi? Z drugiej strony oni mogli mieć na przykład za zadanie znaleźć "ładunek" na dnie i powiesić do niego bojki albo w inny sposób go oznakować, a wrócić po niego mogła potem większa jednostka. W każdym razie ten wariant jest dużo bardziej prawdopodobny niż ten z dywersją.
Okazało się, że znalazła się firma, która miała kontakt z płetwonurkami i od której oni pożyczyli sprzęt nurkowy. Przedstawiciele firmy mający doświadczenie w różnych nurkowaniach specjalnych wykluczyli, że sprzęt nurkowy pożyczyli ludziom wykonującym zadania związane z rozpoznaniem czy jakimś sabotażem. To nie tylko nos naszych kolegów ale także znajomość tematyki i logika wskazują że z Hiszpanów to raczej żadni dywersanci
Wydaje się że rzeczywiście Hiszpanie mogli dać się skusić wizji dużych pieniędzy związanych z bursztynami. Dlaczego nurkowali w nocy? Bo większość bursztynów zależnie do składu chemicznego, wykazuje właściwości fluoroscencyjne, dlatego często organizuje się ich nocne poszukiwania z wykorzystaniem UV.
Należy pamiętać, że bursztynów nie szuka się tylko przy brzegu przy wzburzonym morzu tak jak nam się to najczęściej wydaje ale również jak się okazuje nurkuje się Bałtyku w ich poszukiwaniu.
Czy nurkowie mieli lampy UV żeby rozświetlać sobie bursztyny? Prawdopodobnie nie, bo ich nie kupili bo były dla nich za drogie. Należałoby o to spytać tych którzy ich zatrzymali na miejscu. Samych Hiszpanów ciężko będzie spytać bo podobno dwóch nie ma już ich w Polsce. Telefonicznie raczej też się nie dowiemy bo podali policjantom nieaktywne numery telefonów 🙂. Może to nie byli Hiszpanie tylko Kolumbijczycy, też mówią po hiszpańsku bo paszportów policjanci nie widzieli.
Więc wydaje się, że tym razem na szczęście nie były to działania dywersyjne czy rozpoznawcze.
Zdarzenia takie jak to opisywane to pewnego rodzaju nauka, a także wnioski, które należy po nim wyciągać gdy coś nie funkcjonowało tak jak powinno.
Nie ma najmniejszej wątpliwości, że przed wojną na Ukrainie obiekty takie jak Naftoport czy Gazoport pozostawały w szczególnym zainteresowaniu Federacji Rosyjskiej i były rozpoznawane wszelkimi możliwymi sposobami od metod wywiadowczych poprzez środki rozpoznania technicznego. Po tym co nastąpiło ponad rok temu i naszym bezpieczeństwie energetycznym informacje te są dla tego kraju jeszcze bardziej cenne. Informacja która przy okazji całego zdarzenia wypłynęła medialnie, a także to co nastąpiło po zatrzymaniu nurków, którzy mogli wykonywać działania rozpoznawcze, dywersyjne czy przestępcze nie stawia naszą policję i służby w najlepszym świetle. Oby to nie był przysłowiowy dzwonek w antrakcie. Może się okazać, że pierwszy i ostatni. Cieszę się że to najprawdopodobniej byli niezbyt rozgarnięci nurkowie którzy wpadli na niezbyt mądry pomysł poszukiwania bursztynów lub w najgorszym przypadku przemytnicy narkotyków i uratował ich SAR, a nie płetwonurkowie bojowi Specnazu, którzy nie wyzwaliby pomocy tylko realizowali swoje zadania. Teraz powinniśmy skupić się na weryfikacji istniejących zabezpieczeń i bezpieczeństwa.
Wyciągnimy wnioski i traktujmy poważnie bezpieczeństwo morskie oraz zwiększmy ochronę obiektów strategicznych na morzu.
📸 SAR

Brak komentarzy: