ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

wtorek, 6 sierpnia 2024

Sokołów Podlaski BARWY MIASTA odc. 85

 

Z cyklu Semper Iuncti ❤️ 600 na 600 Jubileusz
Sokołów Podlaski BARWY MIASTA odc. 85
Pierwsza Ochotnicza Straż Ogniowa, czyli dzielne chłopaki z Sokołowa roku 1881
Sokołów z dawnych czasów acz niewielki posiada całkiem sporo ciekawych historii i opowieści, bywają wielkie i chlubne ale są też zwykłe wręcz wydawać by się mogło banalne. Są też takie, które mogą być podawane jako wzór do naśladowania w sferze makro lokalnej i należące do nie lada wyczynów zważywszy na okoliczności w których się rozegrały.
Nierzadko zdarza się państwu podczas różnych uroczystości miejskich względnie powiatowych uczestniczyć w występie naszej Orkiestry Strażackiej, ale chłopaki (dziewczyny też) ostro dmuchają w te trąbki, puzony, saksofony, klarnety i Bóg wie w co jeszcze, a reszta wali zapamiętale w bębny i szczęka talerzami aż echo po Sokołowie niesie. Słuchając tej porywającej, marszowej muzyki i przyglądając się paradzie naszych strażaków ani nam do głowy nie przyjdzie, że Ochotniczą Straż Pożarna zwaną kiedyś Ogniową założono w Sokołowie już w 1881 r. i dodajmy jako pierwszą w regionie tj. ówczesnej Guberni Podlaskiej zwanej Siedlecką. Byliśmy w tej mierze absolutnie pierwsi. Powiecie zaraz, też mi wyczyn. Założyli i tyle. Więc odpowiemy krótko. W czasach o których tu mowa 1880 r. zaborca rosyjski szczególnie mocno zintensyfikował prześladowania co przekładało się na całkowitą kontrolę i cenzurę społecznych poczynań Polaków w każdej dziedzinie życia zbiorowego. Każda próba zawiązania jakiejś organizacji już była podejrzana. Rząd carski w pełni zdawał sobie sprawę, że samorzutnie powstające związki i stowarzyszenia nawet te użyteczności publicznej mogą być zarzewiem buntu, przecież zakładali je Polacy. W Sokołowie 143 lata temu zebrała się zatem duża grupa mieszczan, której udało się mimo nieprzychylnego początkowo stosunku do projektu przeforsować pomysł i przekonać władze, że nie będzie w tym nic złego, a wręcz przeciwnie same korzyści. Jak? Używając argumentu koronnego w postaci palącego się co kilkanaście lat jak pochodnia drewnianego miasteczka i wykorzystując znajomości w urzędach. Tak w czerwcu 1881 r. doprowadzono do finału i uzyskawszy pozwolenie zawiązano tzw. Ochotniczą Straż Pożarną w Sokołowie. Członkowie wybrali spośród siebie swojego prezesa - naczelnika, strażaka - ochotnika Pawła Webera. On miał nimi dowodzić na miejscu. Wybór okazał się strzałem w dziesiątkę, gdyż Weber okazał się bynajmniej nie żółtodziobem ochotnikiem, ale profesjonalnie przystąpił do organizacji od strony praktycznej. Dobrał sobie pomocników i wkrótce stworzył sprawnie i fachowo działające zastępy, prawdziwą armię poborowych podzieloną na pięć regimentów. Już na samym starcie bowiem towarzystwo strażaków ochotników osiągnęło ponad 200 członków. To się nazywa rozmach zważywszy na wielkość miasteczka był to wyczyn. Ludzie ci stali się potem trzonem, fundamentem polskości, kadrą i wielu z nich pomogło swoim zaangażowaniem zbudować w regionie drogę ku niepodległości. Nie jeden przypłacił to potem życiem. Gdy konspiracja wśród ochotników strażaków w Sokołowie okrzepła nawet nadzór ruskiego burmistrza Jana Sasiły, ani ruskiego naczelnika powiatu Piotra Andrejewa, ani tym bardziej ruskiego naczelnika Ruskiej Straży Ziemskiej niewiele mogły zdziałać by nad tym zapanować. Pierwsze lata działalności niepodległościowej ochotników strażaków cechowała ostrożność, rozsądek, konspiracja oparta na całkowitym kamuflażu w oczekiwaniu na dalszy rozwój wypadków. Podwaliny zostały położone i to solidne co pokazała przyszłość. Brawo chłopaki, przyjemnie jest o was czytać we wspomnieniach i opracowaniach historycznych. Jesteśmy z was dumni i dziękujemy.
Foto/Tekst Ewa K. Skarżyńska i Dariusz M. Kosieradzki

Brak komentarzy: