" 28 czerwca 1940 r. rano dałam dzieciom jak
Nie zauważyłam nic szczególnego. Kiedy
jednak doszłam do połowy ulicy Krasińskiego,
zobaczyłam nagle wóz chłopski naładowany
walizkami, na nim kobiety z dziećmi i paru
mężczyzn, wszyscy zapłakani, a koło nich
obstawa NKWD. Jakby grom we mnie uderzył.
Słyszałam o wywózkach Polaków w głąb
ZSRS. Od pierwszych wywózek miałam rzeczy
spakowane, obok łóżeczek dzieci
przygotowane ubrania, żywność na parę dni,
trochę pieniędzy. Zrozumiałam, że ulica
Krasińskiego została do połowy oczyszczona z
„bieżeńców” [uchodźców ze strefy okupacji
niemieckiej], czyli z Polaków, którzy nie mieli
stałego zameldowania. Wywózki odbywały się
w nocy, więc jeszcze miała trochę czasu.
Pobiegłam do kościoła św. Mikołaja prawie
półprzytomna. Wpadłam, gdy właśnie ksiądz
udzielał komunii świętej. Podeszłam do
balasek, zdawało mi się, że przyjmuję wiatyk
– rozpłakałam się okropnie i zrobiło mi się
słabo. Poszłam do zakrystii i poprosiłam o
wodę. Podszedł do mnie staruszek-ksiądz
pytając, co się stało. Opowiedziałam mu,
pobłogosławił mnie i uspokajał.
Zrezygnowana, ale uspokojona wróciłam do
domu oddając Bogu w opiekę dzieci i siebie.
[…]
Rozmyślając i modląc się czekałam. Wreszcie
po północy auto ciężarowe z paru żołnierzami
zatrzymało się przed naszą willą. Ostry
dzwonek do dozorcy, za chwilę do nas.
Otworzyłam – wszedł żołnierz, zażądał
papierów, sprawdził swoje zapiski. Kiedy
wszedł do pokoju i zastał śpiące dzieci,
powiedział do mnie: „Niech jeszcze śpią, pójdę
najpierw na górę”. Cały czas dość życzliwie
odnosił się do nas. Zbudziłam je jednak zaraz,
bo bratowa zagrzała kawy. Napiłyśmy się
ciepłego i zjedliśmy coś niecoś. Żołnierz
pomógł mi wynosić rzeczy. Kiedy już
siedziałam na platformie ciężarówki, bratowa
Jadzia wyniosła dwa materace, i kiedy
namyślałam się, czy wziąć je, żołnierz
powiedział: „Weź, tam się wszystko przyda”.
Lwów, 28-29 czerwca 1940
Źródło: Wspomnienia Sybiraków t.8,
Warszawa 1994
WESPRZYJ NAS KWOTĄ 5 ZŁ https://suppi.pl/https-wwwfacebookcom...
TO MNIEJ NIŻ WARTOŚĆ MAGNESU NA LODÓWKĘ, A BĘDZIE NAM BARDZO MIŁO 

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz