80. rocznica śmierci Stefana Banacha - w wieku 53 lat zmarł na raka płuc. Sbdolutnie genialny matematyk, nałogowy palacz, król imprez i mocnych trunków.
“Został profesorem, choć zaliczył tylko dwa lata studiów. Nie przejmował się konwenansami, pasjonował plebejską piłką nożną, wydawał więcej, niż zarabiał. Za kołnierz nie wylewał, od uniwersyteckiej katedry wolał dworcowy bar, a niektórzy uważali go wręcz za alkoholika”. Palił po pięć paczek papierosów dziennie i pił dużo, lecz nigdy się nie upijał. Miał tak mocną głowę, że nawet po najbardziej zakrapianych spotkaniach towarzyskich bez trudu wracał o własnych siłach do swojego mieszkania… lub prosto na swój wykład.
Zdarzało mu się spóźniać — lecz nic w tym dziwnego, skoro przychodził na uczelnię prosto po całonocnych baletach. Pojawiał się nienagannie ubrany, choć czasem nieuczesany i nieogolony, co było znakiem dla studentów, że ich profesor ma za sobą intensywną noc. Banach zapewniał ich przy tym, że choć co prawda później zaczynają zajęcia, ale również tym samym… szybciej je skończą.”
Pochowany na Cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie tuż obok Marii Konopnickiej. Jego pogrzeb, w którym wzięły udział tłumy mieszkańców Lwowa, był wielką manifestacją polskiego środowiska naukowego, które pozostało we Lwowie. Żegnało go 16 mówców.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz