Instytut Pamięci Narodowej

Na własną rękę dążył do poznania prawdy o zbrodni katyńskiej. Dotarł do bezpośrednich świadków i wykonawców mordu, dokonanego przez NKWD wiosną 1940 roku. Spisywał i przechowywał ich zeznania. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że... był oficerem KGB.

Dziś mija

lat od śmierci Olega Zakirowa.

W latach 80. dowiedział się, że jego dziadek w czasach stalinowskiego terroru został zamordowany jako wróg państwa. Wtedy Zakirow zainteresował się historią sowieckich prześladowań. Zaczął prowadzić własne śledztwo w sprawie śmierci polskich oficerów.

Jego wyniki przekazywał dziennikarzom ze Smoleńska i z Moskwy, a ci publikowali je w gazetach. Na temat zbrodni powstał nawet dokument telewizyjny. W końcu napisał do przełożonych, że dacze budowane przez KGB stoją w lasku Kozie Góry, czyli dokładnie na grobach Polaków. Wtedy cierpliwość przełożonych się skończyła.

Zakirowowi zamknięto dostęp do archiwum. Zaczęto go podsłuchiwać i szukać na niego „haków”. Wreszcie uznano za chorego psychicznie i wyrzucono z KGB. W 1998 r. z powodu swych badań Zakirow musiał uciekać z rodziną do Polski. Na początku żył w Łodzi w skrajnej biedzie, a na obywatelstwo czekał aż cztery lata.

– Rozmawiałem z katami, z wykonawcami zbrodni katyńskiej. Bez trudu mogłem ich namierzyć i nakłonić do zeznań. Pokazywałem legitymację i mówiłem, że rozmowa ma charakter służbowy. Oni nie mogli tego od razu sprawdzić. Dopiero później, gdy rozeszła się fama, że działam na własną rękę, niektórzy odmawiali. Ale z wieloma z nich rozmawiałem bardzo długo i szczerze. Jak czekista z czekistą – mówił w jednym z wywiadów.

Oleg Zakirow został wyróżniony przez Instytut Pamięci Narodowej tytułem Kustosza Pamięci Narodowej (2014).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz