Hanna Łukowska - Karniej z Orderem Orła Białego!
We wrocławskim podziemiu była kobietą - instytucją. Bez niej nie mógłby się ukrywać Kornel Morawiecki, nie powstałaby „Solidarność Walcząca”. Nawet esbecy nazywali ją „miss Solidarności”.
- Mama powtarzała: „ Jak będą was straszyć, że coś mi zrobią, to nie wierzcie. Macie się trzymać i nic nie mówić”. Koleżanki ze szkoły nie miały pojęcia o tym, co się u nas w domu dzieje. Udawałam, że jest tak jak w innych, normalnych rodzinach. Ale nieraz jako jedyna w klasie nie miałam drugiego śniadania - opowiadała mi po latach jej córka, Zosia Karniej.
Kiedy Hannę aresztowano w 1987 roku, jeden z kolegów określił ją „nadzieją zabieganych normalnych ludzi”. Drugi napisał w podziemnej prasie: < Rozumiała codzienność lepiej niż „męscy konspiratorzy”. Potrafiła znajdować ludzi do pracy szarej i żmudnej, takiej, która nie przynosi rozgłosu. Ci „nieznani żołnierze” uwielbiali Hanię. Spośród nas wszystkich była w najtragiczniejszej sytuacji. Z jednej strony wierność moralnym wyborom, a z drugiej trójka niepełnoletnich dzieci. Chciała godzić zobowiązania z miłością matki. Kompromis był coraz trudniejszy.>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz