ORP " Groźny" 351

ORP " Groźny" 351
Był moim domem przez kilka lat.

piątek, 21 września 2018

Witold Modelski "Warszawiak"


20 września 1944 roku poległ kapral Witold Modelski "Warszawiak" - najmłodszy Powstaniec Warszawski odznaczony Krzyżem Walecznych.
Miał niespełna 12 lat...
Cześć Jego Pamięci!
O "Warszawiaku" - Zbigniew Wróblewski [w:] "Pod komendą "Gozdawy”, Warszawa 1989, str. 152-153:
"21 sierpnia Niemcy przedarli się ponownie z "rygla” [ruiny domów pomiędzy ul. Bielańską a Senatorską, w ciągu sierpnia 1944 r. "ziemia niczyja” patrolowana zarówno przez oddziały AK jak i Niemców] do pierwszych stanowisk Banku [Polskiego przy ul. Bielańskiej], zajmując jego środkowe wejście, umieszczając się na pierwszym piętrze. Rozpoczęła się zażarta walka wewnątrz gmachu. (…) Część budynku Banku znajdowała się w ogniu, podpalona przez nieprzyjaciela. Kpt. "Gozdawa” zdecydował wysadzić część reduty wraz z Niemcami w powietrze. W tej chwili do akcji włączyła się drobna postać dziecka znanego wszystkim w 2. "Szturmowej", ich łącznika, "Warszawiaka" - Witolda Modelskiego. Dziecko to, w wieku niespełna 12 lat nie było typem młodego staromiejskiego cwaniaka. Nieprawda, że jakoby rodzinę jego wymordowali Niemcy. Mieszkał z matką, pielęgniarką, w domu przy ulicy Leszno, niedaleko kino-teatru "Femina” (ul. Leszno 35), naprzeciw kościoła Matki Boskiej. Ojciec, ukrywający się oficer WP, walczył w tym czasie w partyzantce. W chwili nacierania Niemców od strony Woli, chłopiec w najbardziej prozaiczny sposób "prysnął” pani Jadwidze i… "spłynął” wraz z wycofującymi się oddziałami na Starówkę. Przytulił go do 2. "Szturmowej" jej dowódca [por. "Wrona” - Antoni Zawojski] i w tej kompanii pozostał, dzieląc z nią szlak bojowy. Był sprytny, lubiany, jako łącznika często wysyłano go do dowództwa właśnie dla utrzymania kontaktu z 2. "Szturmową". Był ponoć ulubieńcem wspomnianego już kpt. "Kata” z ul. Franciszkańskiej, starego żołnierza konspiracji. Do Banku w owej tragicznej chwili poszedł z kpt. "Gozdawą” i właśnie dowódca Pododcinka wysłał bojowego łącznika z zadaniem dotarcia na kwaterę por. "Klucznika” na Świętojerską po saperów by przybyli z odpowiednią ilością materiału wybuchowego. Od niego, od jego dotarcia do Kompanii Saperów, zależał w tym momencie los reduty Banku Polskiego. Wyjaśniam nie raz w rozmowach z młodymi Czytelnikami, że nie należało koniecznie spalić czołgu, by zostać prawdziwym bohaterem. Takim właśnie bohaterem został "Warszawiak”. Mimo pokrycia przez nieprzyjaciela wszystkich ulic Starówki gęstym ogniem z granatników, miotaczy min, seriami pokładowej broni maszynowej niemieckich lotników, dotarł na czas do saperów. Łącznik, kpr. "Warszawiak”, za wykonanie niebezpiecznego zadania został odznaczony Krzyżem Walecznych. Saperzy nie puścili już chłopca w powrotną drogę. Byli to mężczyźni dorośli, fachowcy w swojej robocie i też mieli własne dzieci. Kazali mu zostać na swojej kwaterze. Rozkazu należy słuchać nawet wtedy, gdy się ma aż…12 lat”.

Brak komentarzy: